Zastanawiasz się, dlaczego mimo mniejszej ilości kalorii waga stoi, a Ty ciągle jesteś głodny? Może problem nie tkwi w tłuszczu ani w węglowodanach, tylko w… białku. To ono decyduje, czy Twoje ciało spala tłuszcz czy mięśnie. Jak białko wpływa na głód, metabolizm i efekt jojo oraz dlaczego to właśnie ono jest kluczem do trwałej utraty wagi? Zobacz, co na ten temat mówi ekspert Well Be Studio Zdrowie, dietetyk kliniczny Sebastian Dzuła. Poznaj 7 faktów o białku, o których większość osób na redukcji nie ma pojęcia.
1. Białko znacząco zwiększa uczucie sytości
Pierwszym faktem, o którym chcę opowiedzieć, jest to, że białko znacząco zwiększa uczucie sytości, a to jeden z najważniejszych mechanizmów wspierających redukcję masy ciała.
Wyobraź sobie śniadanie: z jednej strony bułka z dżemem lub płatki na mleku — po godzinie znów czujesz głód. Z drugiej strony jajecznica lub owsianka ze skyrem — czujesz się pełny znacznie dłużej. To nie przypadek. Białko wpływa na uczucie sytości skuteczniej niż węglowodany i tłuszcze, co zostało dokładnie przeanalizowane w tym badaniu.
W praktyce działa to tak: kiedy spożywasz właściwą ilość białka, w przewodzie pokarmowym pojawiają się aminokwasy i peptydy, które aktywują receptory w jelicie. Te z kolei wysyłają do mózgu sygnały „jestem pełny, możesz przestać jeść”.
Jednocześnie proces trawienia wymaga więcej energii na przetwarzanie białka — mówimy tu o wyższym tzw. efekcie termicznym posiłku. W badaniu uczestnicy, którzy zwiększyli udział białka w diecie, mieli statystycznie zmniejszoną masę ciała o średnio 1,6 kg w porównaniu z tymi, którzy pozostawali przy niższym udziale białka.
Za mało białka = więcej głodu i wolniejszy metabolizm. Najczęstszy błąd na redukcji
Czyli konkretna rada: jeśli w Twojej codziennej diecie białko jest zbyt nisko, to przeważają dwa problemy. Po pierwsze: po posiłku szybciej pojawia się głód, więc sięgasz po przekąskę, często nieplanowaną, cokolwiek znajdzie się pod ręką.
Po drugie: Twój metabolizm pracuje wolniej, bo mięśnie zbyt rzadko są „karmione”, co zmniejsza ich zdolność do spalania glukozy i tłuszczu. W praktyce oznacza to: mniej białka = więcej zachcianek, częstsze sięganie po słodycze, wyższa podatność na odkładanie tkanki tłuszczowej.
Dla kobiet na redukcji to szczególnie ważne, bo często ograniczają kalorie, jednocześnie obcinając także źródła białka. W efekcie szybciej tracą mięśnie, czują się zmęczone, mają więcej ochoty na podjadanie.
Warto więc przyjrzeć się posiłkom: czy jest w nich większa porcja białka (np. 25–30 g)? Czy przekąska to jogurt naturalny z owocami, a nie baton? Czy kolacja zawiera twaróg, rybę lub roślinne źródło białka? To właśnie te wybory nadają sens całej redukcji.
Czytaj: Najlepsza i najbardziej skuteczna dieta. Sprawdź, co naprawdę działa i pomaga

2. Białko realnie zwiększa tempo przemiany materii
Drugi fakt to coś, o czym już wspomniałem: białko realnie zwiększa tempo przemiany materii. Nie chodzi już o sytość czy głód, ale o to, że samo jego trawienie wymaga od organizmu większego wysiłku. Tę energię trzeba skądś wziąć, więc ciało spala więcej kalorii nawet bez dodatkowego ruchu lub mówiąc inaczej: podczas trawienia białka organizm musi zapłacić podatek w postaci dodatkowego wydatku energii. I to jest na twoja korzyść.
Ile białka spożywać na redukcji?
Jeśli chcesz, żeby ten efekt faktycznie zadziałał, liczy się nie tylko obecność białka w diecie, ale jego ilość. Z badań wynika, że najlepsze efekty metaboliczne w kontekście redukcji masy ciała uzyskuje się przy spożyciu około 1,4 do 2 gramów białka na każdy kilogram masy ciała. U osób z nadwagą lub mniejszą aktywnością fizyczną wystarczy dolny zakres, a przy większym wysiłku warto celować wyżej.
Dla przykładu: kobieta ważąca 70 kilogramów potrzebuje około 100-120 gramów białka dziennie, mężczyzna o wadze 85 kilogramów około 130-150 gramów. To nie są ekstremalne wartości. Wystarczy, że w każdym posiłku pojawi się źródło białka:
- śniadanie z jajkami,
- obiad z rybą lub kurczakiem,
- kolacja z twarogiem albo tofu,
- przekąska: skyr pitny z garścią orzechów i owocami.
Taka ilość białka nie tylko wspiera utrzymanie masy mięśniowej i sytość, ale też zapewnia najwyższy efekt termiczny, czyli organizm spala nawet 20 do 30 procent kalorii pochodzących z białka tylko na jego przetworzenie. Dla porównania: w przypadku tłuszczu to około 3 procent, a węglowodanów zaledwie 5 do 10 procent.
Właśnie dlatego mówi się, że białko „nakręca metabolizm”; bo robi to dosłownie, w liczbach. Każdy posiłek z jego udziałem zwiększa spalanie energii, a w dłuższej perspektywie pomaga utrzymać redukcję bez efektu jojo.
Czytaj: Czy owsianka jest zdrowa? Kiedy warto ją jeść, a kiedy lepiej unikać?

3. Białko a zachowanie i budowanie masy mięśniowej
Przechodzimy teraz do trzeciego sposobu, który ma szczególne znaczenie, zwłaszcza jeśli masz nadwagę lub przekroczyłeś 40., a mianowicie: zachowanie i budowanie masy mięśniowej. Bo mięśnie to nie tylko „ładny wygląd”, to fundament dobrego metabolizmu i sprawnej insuliny.
W miarę upływu lat komórki mięśniowe tracą zdolność reagowania na insulinę, mitochondria działają wolniej, a mięśnie stopniowo się kurczą — to zjawisko znane jako sarkopenia. Badanie przeglądowe pokazało, że u osób starszych zwiększenie spożycia białka lub jego suplementacja może pomóc utrzymać masę mięśniową, bez wpływu na spożycie kalorii. Czyli ważne jest skąd te kalorie pochodzą.
Dlaczego to tak istotne w kontekście redukcji i insulinooporności? Kiedy masz więcej mięśni, masz więcej „sprawnych miejsc”, gdzie insulina może działać: tam, gdzie glukoza może być bezpiecznie wykorzystana. Im większy udział tkanki mięśniowej, tym lepsza gospodarka glukozą i mniejsze ryzyko, że nadmiar cukru we krwi przerzuci się w tłuszcz.
Dlatego jeśli jesteś osobą dojrzałą albo po 40., zadbaj o trzy rzeczy:
- upewnij się, że w diecie nie brakuje białka, np. 1-1,2 g białka na kilogram masy ciała lub więcej,
- włącz trening siłowy lub aktywność oporową z wykorzystaniem własnej masy ciała. To ona daje sygnał mięśniom do pracy i adaptacji,
- pamiętaj, że redukcja nie może oznaczać utraty samej wody i tłuszczu, niemniej ważne jest, by zachować mięśnie. Bo utrata masy mięśniowej to krok wstecz dla insuliny i metabolizmu.
Ten sposób może być kluczowym przełomem nie tylko „odchudzaniem”, ale trwałą poprawą metabolizmu i zdrowia na lata.
Czytaj: Jak schudnąć po 35. roku życia? Poznaj strategie, które naprawdę działają

4. Białko, odchudzanie i efekt jo-jo
Czwarty fakt jest prosty, ale kluczowy, bo zapobiega efektowi jo-jo. Jedzenie odpowiedniej ilości białka to nie chwilowa strategia, tylko nawyk, który trzeba utrzymać na stałe. Bo jeśli potraktujesz białko jak „narzędzie na czas diety”, a po redukcji wrócisz do starych przyzwyczajeń, efekty szybko znikną.
Badania jasno pokazują, że krótkotrwałe zwiększenie ilości białka rzeczywiście wspiera sytość, kontrolę apetytu i utratę wagi, ale dopiero stała, długofalowa podaż białka pozwala utrzymać wyniki.
W jednym z przeglądów wykazano, że osoby, które po zakończeniu odchudzania dalej dbały o wysokie spożycie białka, znacznie rzadziej wracały do wcześniejszej masy ciała. To właśnie dlatego mówi się, że białko działa nie tylko „odchudzająco”, ale też „stabilizująco”.
Wyobraź sobie prostą sytuację. Na początku diety jesz solidne, sycące posiłki: jajka z pełnoziarnistym pieczywem i warzywami na śniadanie, rybę lub kurczaka na obiad, twaróg lub omleta na kolację. Czujesz energię i głód się uspokaja. Ale po kilku miesiącach wracasz do starych nawyków: owsianka z samymi owocami, kanapka z dżemem, kolacja „na szybko” — byle co, co jest pod ręką. I wtedy rusza domino: głód pojawia się szybciej, apetyt rośnie, metabolizm zwalnia, a organizm domaga się słodkich przekąsek.
Dlatego białko nie może znikać z Twojego talerza po zakończeniu redukcji. Powinno być w każdym posiłku: w porcji mięsa, ryby, jajek, jogurtu, skyru, tofu albo roślin strączkowych. To właśnie regularność, a nie krótkie zrywy, decyduje o tym, czy efekty zostaną z Tobą na dłużej. Białko to nie „dieta”, tylko styl jedzenia, który pozwala utrzymać zdrowy metabolizm i stabilną wagę na lata.
Czytaj: Epidemia otyłości, odchudzanie i zdrowie. Rozmowa z Pauliną Ihnatowicz
5. Jakość białka i różnorodność jego źródeł to podstawa
Piąty fakt dotyczy czegoś, o czym często zapominamy: jakości białka i różnorodności jego źródeł. Bo nie chodzi o to, żeby jeść samo mięso, tylko o to, by dostarczyć organizmowi pełen zestaw aminokwasów, czyli tych drobnych cegiełek, z których budujemy białko w naszym ciele. Właśnie one decydują o tym, jak skutecznie regenerujemy mięśnie, jak działa układ odpornościowy, a nawet jak utrzymujemy masę ciała.
Nie każde białko ma jednak taki sam skład aminokwasowy. Białka zwierzęce: jajka, mięso, ryby czy nabiał zawierają wszystkie niezbędne aminokwasy w optymalnych proporcjach, dlatego nazywamy je „pełnowartościowymi”.

Z kolei białka roślinne, jak te z soczewicy, ciecierzycy czy fasoli, mają nieco uboższy profil aminokwasów, ale w połączeniu z innymi źródłami (np. zbożami) tworzą idealne połączenie. Chodzi o to, że jedno źródło ma mniej jednego aminokwasu, a więcej drugiego, ale gdy łączysz kilka źródeł — wzajemnie się one uzupełniają.
W badaniach naukowych podkreśla się, że kluczowe znaczenie ma właśnie różnorodność źródeł białka. W jednym z przeglądów wykazano, że osoby spożywające mieszankę białek zwierzęcych i roślinnych nie tylko lepiej utrzymywały masę mięśniową podczas redukcji, ale też miały lepszy profil lipidowy i wyższą wrażliwość insulinową. Innymi słowy, liczy się nie tylko to, ile białka jesz, ale skąd ono pochodzi.
Czytaj: Co jeść na diecie low‑carb, a czego unikać, by schudnąć i być zdrowym
Różne źródła białka w diecie: praktyka
W codziennej praktyce oznacza to, że codzienna dieta powinna łączyć różne źródła: nabiał, jajka, ryby, mięso, a także strączki czy tofu. Czyli na przykład: klasyczne śniadanie z jajkami i warzywami, obiad z rybą i soczewicą, kolacja z jogurtem naturalnym lub skyrem i owocami. W polskich realiach to naprawdę proste do zrobienia.
Nawet klasyczny obiad można zmienić tak, by był bardziej białkowy: zamiast ziemniaków z sosem i małym kotletem, spróbuj porcji ryby z kaszą i surówką z ciecierzycą. Takie połączenia sprawiają, że posiłki są bardziej sycące, a organizm dostaje to, czego potrzebuje, by budować i regenerować mięśnie.
Nie można też zapominać o białku roślinnym. Często bywa niedoceniane, a w rzeczywistości ma ogromną wartość, zwłaszcza gdy łączy się różne produkty. Na przykład Kanapka z pastą z soczewicy lub hummusem i pestkami słonecznika albo sałatka z tofu i kaszą gryczaną. W ten sposób możesz zwiększyć ilość białka w diecie bez konieczności jedzenia mięsa codziennie.
6. Białko to nie tylko mięso: postaw na elastyczne podejście
I to prowadzi nas do szóstego faktu: wiele osób rezygnuje z białka, bo nie lubi mięsa albo nie je go wcale. Ale prawda jest taka, że wcale nie trzeba codziennie się nim zajadać.
Jeśli podejdziesz do tematu elastycznie i otworzysz się na różne źródła: nabiał, jajka, strączki, tofu, a nawet kaszę i makarony ze strączków, problem praktycznie znika. Wystarczy plan i trochę kreatywności w kuchni, a białko przestaje być wyzwaniem i staje się naturalnym elementem Twojej diety.
Czytaj: Bilans energetyczny i zapotrzebowanie kaloryczne: ile kalorii potrzebujesz?

7. Białko to nie tylko odżywka w proszku
Siódmy fakt to coś, co trzeba jasno powiedzieć: białko to nie tylko odżywka w proszku. Wiele osób, gdy słyszy o zwiększeniu ilości białka w diecie, od razu myśli o sportowych shake’ach i szejkerze na siłowni. Tymczasem chodzi o zwykłe jedzenie: jajka, ryby, drób, nabiał, tofu, soczewicę czy ciecierzycę. To właśnie z takich produktów powinniśmy czerpać białko w pierwszej kolejności.
Odżywka białkowa może być jedynie wygodnym dodatkiem, a nie obowiązkowym elementem diety. Białko serwatkowe, czyli popularne „WPC”, ma bardzo dobry profil aminokwasowy i szybko się wchłania, dlatego bywa pomocne po treningu. Ale równie wartościowe może być białko roślinne, na przykład z grochu, ryżu czy mieszanki strączków. Jego zaletą jest to, że jest odpowiednie także dla osób, które nie tolerują laktozy lub wegan, dodatkowo jest bardziej sycące, niż białko serwatkowa.
W praktyce, jeśli dieta jest dobrze zaplanowana, odżywka nie jest potrzebna. To wygodne narzędzie, nie konieczność. Doskonałym przykładem jest moja pacjentka.
Karolina nie lubiła nabiału, stąd żadne skyry, kefiry ani twarogi nie wchodziły w grę. Ale bardzo lubiła owsiankę. Zaczęła więc dodawać do niej porcję białka w proszku o smaku waniliowym.
Dzięki temu posiłek był nie tylko smaczny, ale też pełnowartościowy i sycący. Wreszcie przestała podjadać między śniadaniem a kolejnym posiłkiem. I o to właśnie o to chodzi: nie o trzymanie się sztywnej reguły, tylko o znalezienie sposobu, który pasuje do Ciebie. Białko z jedzenia to podstawa, a odżywka to po prostu ułatwienie, gdy brakuje czasu lub możliwości.
Białko jest ważne, ale to tylko jedna część układanki
I na koniec pamiętaj, że białko to tylko jedna część układanki. Tak naprawdę dopiero równowaga między białkiem, tłuszczami i węglowodanami decyduje o tym, jak działa Twój metabolizm i jak czujesz się na co dzień.
Bibliografia:
- Are Dietary Proteins the Key to Successful Body Weight Management? A Systematic Review and Meta-Analysis of Studies Assessing Body Weight Outcomes after Interventions with Increased Dietary Protein
- The Impact of Protein Supplementation on Appetite and Energy Intake in Healthy Older Adults: A Systematic Review with Meta-Analysis
- Effect of short- and long-term protein consumption on appetite and appetite-regulating gastrointestinal hormones, a systematic review and meta-analysis of randomized controlled trials
Youtube: Ar16XbGrGh0













Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *