Lista produktów z Biedronki, których lepiej unikać. Jak nie dać się nabrać na marketingowe triki? Rady dietetyka

Lista produktów z Biedronki, których lepiej unikać. Jak nie dać się nabrać na marketingowe triki? Rady dietetyka

Zakupy to zwyczajny element codzienności. Z jednej strony robimy je szybko — pod presją czasu, w rytmie listy zakupów i promocji. Z drugiej próbujemy być uważni — czytamy etykiety, szukamy zdrowych opcji, kierujemy się hasłami „fit”, „keto”, „dla dzieci” czy ostatnio niezwykle modnym „proteinowe”. Niezależnie od starań finalnie w koszyku często lądują produkty, które tylko udają zdrowe, choć wcale takie nie są. A potem dziwimy się, skąd ta mgła mózgowa, refluks i tycie… z powietrza.

W tym tekście przyjrzymy się bliżej ofercie Biedronki, bo to właśnie w niej codziennie zakupy robią miliony Polaków. Absolutnie nie chodzi o hejtowanie popularnego dyskontu. Naciąć się — i to porządnie — można w każdym sklepie.

Czego nie kupować w Biedronce? Lista produktów, które tylko udają zdrowe

Aby pomóc Ci robić bardziej świadomie zakupy, przejdziemy przez konkretne produkty z oferty Biedronki, które wyglądają niewinnie lub mogą nawet uchodzić za zdrowe — a zwykle szkodzą. Spojrzymy na ich skład, wartość odżywczą i wpływ na zdrowie oczami dietetyka klinicznego Sebastiana Dzuły.

Jakie są najgorsze produkty z Biedronki? Na niechlubną „listę wpadek” ekspert Well Be Studio Zdrowie wpisał:

1. kakao z królikiem,
2. salami,
3. jogurt owocowy,
4. mus owocowy,
5. sos czosnkowy „KETO”,
6. nektar mango.

Uważaj na te produkty z Biedronki. Wyglądają zdrowo, ale mogą szkodzić

Dlaczego te produkty nie powinny być kupowane? Najczęściej to kwestia składu: pełnego cukru, tłuszczów nasyconych, konserwantów i sztucznych dodatków, które stoją w sprzeczności ze zdrowym stylem życia.

Producenci często kuszą hasłami „fit”, „light”, „bez cukru” czy „dla dzieci”, ale za ładną etykietą kryje się produkt o niskiej wartości odżywczej, który może sprzyjać tyciu, zaburzeniom metabolicznym, a nawet utrudniać rozwój zdrowych nawyków — zwłaszcza u najmłodszych konsumentów. Przykłady? Weźmy je pod lupę.

1.Kakao

Kakao to naprawdę wartościowy składnik. Stanowi bogate źródło polifenoli, zwłaszcza flawonoli, które działają przeciwzapalnie, poprawiają przepływ krwi i mogą obniżać ciśnienie.

Badania dowodzą, że regularne spożywanie prawdziwego, gorzkiego kakao wiąże się z lepszą insulinowrażliwością, czyli mówiąc krótko pozytywnie wpływa na cukrzycę i insulinooporność.

Ale tu wchodzi Nesquik — cały na słodko. Na froncie opakowania królik, który zachęca dzieci, żeby „dobrze zacząć dzień” A z tyłu? Kakao to zaledwie kilka procent składu. Reszta to cukier. Dużo cukru. Ponad 75% zawartości tego proszku to zwykła sacharoza, czyli coś, czego dzieci i tak jedzą za dużo.

Czy wiesz, że dzieci w Polsce zjadają 19 łyżeczek cukru dziennie! Ale to nie tylko mowa o dzieciach, bo przecież dorośli też się zajadają tym „kakao”!

To jakbyś reklamował marchewkę i sprzedawał ją startą w cieście z lukrem, „bo przecież jest warzywo!”. Takie podejście to czysta manipulacja marketingowa, która gra na skojarzeniu „kakao = zdrowie”. Co gorsze, wiele osób uwierzyło w ten marketing i myślą, że to jest naprawdę kakao i podają to dzieciom oraz sami piją myśląc, że to całkiem zdrowy nawyk. Nic bardziej mylnego.

Zdrowsza alternatywa: jeśli chcesz wypić kakao, użyj prawdziwego, a słodycz możesz uzyskać dodając np. łyżeczkę miodu lub erytrol. To bezpieczny słodzik.

2. Salami

Salami często trafia do koszyka jako „coś na kanapki”, do tostów, domowej pizzy albo przekąska do wina. Ale to salami z Biedronki to absolutny przeciwnik zdrowia metabolicznego. Zawiera 425 kcal na 100 g, w tym 37 g tłuszczu, z czego aż 15 g to tłuszcze nasycone. Do tego ponad 4 g soli — to 80% dziennego rekomendowanego spożycia dla osoby dorosłej.

Jeśli regularnie sięgasz po ten produkt, jesteś na dobrej drodze do przewlekłego stanu zapalnego, pogorszenia wrażliwości insulinowej i problemów z nerkami. Badania wskazują jasno: spożycie przetworzonego czerwonego mięsa zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 i chorób sercowo-naczyniowych. A salami to nie tylko mięso. To mieszanina tłuszczu, konserwantów i wzmacniaczy smaku.

Jako alternatywę, raz na jakiś czas lepiej wybrać kindziuk. To dojrzewająca wędlina litewska — mniej tłusta i kaloryczna od salami, ale również z wyrazistym smakiem, który wcale nie odbiega od salami, a w opakowaniu dostarcza 160 kcal mniej i — co ważne — ponad 2 razy mniej tłuszczu!

Zdrowsza alternatywa: na co dzień lepiej bazować na wędlinach z chudego mięsa, z piersi kurczaka lub indyka.

3. Jogurt owocowy

Jogurt owocowy z Biedronki w butelce 350 g to klasyczny przykład produktu, który wygląda „zdrowo”, ale wystarczy rzut oka na etykietę: na 100 g przypada aż 9,5 g cukru i tylko 1,7 g białka. A owoców? W zasadzie brak — są tylko aromaty i barwniki. Czyli spożywasz napój mleczny z cukrem i sztucznym owocowym zapachem — to po prostu deser udający jogurt.

Po jogurt owocowy często sięgamy na drugie śniadanie czy w przerwie w pracy, aby się nasycić. Niestety nie jest on w stanie dostarczyć energii, gwarantuje za to jej nagły spadek. Dlaczego? W 350 g produktu mamy ponad 30 g cukru – to więcej niż w większości batonów. Wypijesz taki jogurt i po krótkiej chwili zaczniesz ziewać, bo Twoja insulina będzie szaleć. Tego pitnego „jogurtu” zdecydowanie lepiej unikać.

Zdrowsza alternatywa: dużo lepszym wyborem będzie dostępne również w Biedronce jogurty pitne w wersji naturalnej, bez dodatku cukru. A jeśli potrzebujesz czegoś na szybko, to jeszcze lepszy będzie pitny skyr naturalny — ma więcej białka, mniej cukru i naprawdę syci.

Nawet jeśli sięgasz po smakowy pitny skyr, to i tak dostajesz znacznie więcej wartości odżywczych. Tak, zawiera trochę cukru, ale ma też 8–10 g białka na 100 g, co spowalnia wchłanianie glukozy i daje uczucie sytości.

4. Mus owocowy

Mus owocowy to szybka przekąska dla dziecka. Wygodna tubka. Na etykiecie: jabłko, banan, gruszka… ale w składzie? Głównie przeciery: mocno rozdrobnione owoce, praktycznie bez błonnika. Aż 10 g cukru na 100 g, co przy standardowym opakowaniu 250 g daje 25 g cukru na raz

Mówiłem już, ile cukru dzieci spożywają? Można by się zastanowić: skąd aż tyle?! Ale jakim cudem?! No to teraz mamy odpowiedź.

Takie musy owocowe często pojawiają się u młodszych i starszych dzieci jako „zdrowa” przekąska czy nawet szybki posiłek. Tak na marginesie potem się dziwimy, że dzieci nie chcą jeść normalnych posiłków, gdy non-stop dostają takie bomby cukru.

Co na to badania? W artykule z 2018 roku, stworzonego przez lekarzy z oddziału gastroenterologii pediatrycznej autorzy wskazują, że taki mus traci nie tylko teksturę, ale często zdrową funkcję posiłku — staje się szybkim „sokiem w tubce” pełnym cukru, który trafia do ust malucha, ale też starszych dzieci, bez żadnej interakcji z rodzicem czy potrzeby nauki spożywania łyżeczką.

To nie tylko ogranicza rozwój zdolności żucia, gryzienia i kontroli nad jedzeniem, ale także zaburza naukę sytości i wyczucia smaku — co, gdy powtarza się codziennie, może przekładać się na preferencję słodkich pokarmów i zwiększone ryzyko próchnicy oraz nadwagi.

Co więcej, taki „posiłek” składający się z cukru powoduje gwałtowne skoki poziomu glukozy we krwi i silną odpowiedź insulinową, co może przyczyniać się do problemów metabolicznych w dorosłym życiu.

W skrócie: mus w tubce to nie to samo co domowy mus — i choć ich wygoda jest kusząca, warto pamiętać, że dziecko potrzebuje nie tylko smaku, ale i nauki jedzenia — bez pośpiechu i bez cukrowej pułapki.

5. Sos czosnkowy z etykietą „KETO”

Sos czosnkowy z etykietą „KETO” to przykład, jak modne hasło może przesłonić zdrowy rozsądek. Bo keto nie powinno oznaczać jedynie „dużo tłuszczu” — liczy się jakość składników, wartość odżywcza i brak zbędnych dodatków

Dieta ketogeniczna powinna opierać się na zdrowych tłuszczach, takich jak oliwa a nie olej słonecznikowy oraz co ważne, nie na marketingowych hasłach i kalorycznych sosach. Tymczasem analizując skład tego sosu okazuje się, że niczym się nie różni od innych sosów tego rodzaju.

W sklepach znajdziemy sosy czosnkowe na bazie jogurtu, które mają dwa razy mniej kalorii, prostszy skład i faktycznie mogą być częścią zbilansowanej diety — również niskowęglowodanowej. Problem w tym, że wiele osób sięga po „KETO” z przekonaniem, że to z założenia zdrowsze. A to tylko etykieta. Jeśli tłuszcz to jedyny argument, to równie dobrze można by reklamować smalec jako superfood.

6. Nektar mango

Kolejny produkt to smak tropików… a przynajmniej tak sugeruje producent:
nektar mango. Są owoce, powinno być zdrowo, ale skład to: woda, 25% przecier z zagęszczonego przecieru mango, cukier i aromat. Czyli woda z cukrem o smaku mango. Na 100 ml: 9 g cukru, czyli w całej litrowej butelce prawie 90 g cukru. 90 gramów!

Warto dodać, że tu nie ma nawet 25% soku z mango, tylko przecier z zagęszczonego przecieru… czyli był przecier, który zagęszczono i z tego zagęszczonego przecieru zrobiono przecier, dolano do niego wodę i dosłodzono cukrem… Brzmi „wspaniale”, prawda?

To jest chyba jeden z większych absurdów, wszelkiego rodzaju nektary, które uchodzą za odżywcze, bo kojarzą się z owocami, a ich wpływ na zdrowie można śmiało porównać do innych słodzonych, kolorowych napojów typu cola.

Badanie, które zebrało aż 47 metaanaliz (meta analiza to badanie, które sprawdza wiele badań, podsumowuje ich wyniki i wyciąga statystyczne wnioski). W tych badaniach wzięły udział ponad 22 miliony osób — potwierdzono, że wysokie spożycie napojów słodzonych cukrem wiąże się z większym ryzykiem licznych chorób.

Najsilniejsze dowody (klasa I) wskazują na związek z depresją, chorobami serca, kamicą nerkową, cukrzycą typu 2. Silne, choć nieco słabsze dowody (klasa II) potwierdzają związek z niealkoholowym stłuszczeniem wątroby i próchnicą.

Czy w tej sytuacji muszę jeszcze kogoś przekonywać, że picie nektarów, które tylko udają naturalny produkt, nie jest zdrowym pomysłem?

Jak widzisz nie wszystko, co znajdziesz na sklepowej półce, zasługuje na miejsce w Twoim koszyku. Nie chodzi o to, żeby się bać Biedronki. Chodzi o to, żeby patrzeć na skład, a nie tylko na hasła z przodu opakowania. „fit”, „keto”, „owocowy”, „dla dzieci” – to często tylko marketing, za którym nie stoi ani wartość odżywcza, ani sensowny produkt.

Źródła:

  1. Impact of cocoa flavanols on human health
  2. Effects of Cocoa Antioxidants in Type 2 Diabetes Mellitus
  3. Dzieci w Polsce zjadają 19 łyżeczek cukru dziennie!
  4. Sodium Intake and Health: What Should We Recommend Based on the Current Evidence?
  5. Red/processed meat consumption and non-cancer-related outcomes in humans: umbrella review
  6. Pureed Fruit Pouches for Babies: Child Health Under Squeeze
  7. Sugar-Sweetened Beverages and Adverse Human Health Outcomes: An Umbrella Review of Meta-Analyses of Observational Studies

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane