O wypadaniu włosów i… wstydzie. Rozmowa z Magdaleną Szymczak-Kępką

O wypadaniu włosów i… wstydzie. Rozmowa z Magdaleną Szymczak-Kępką

Wypadanie włosów bardzo często jest czymś więcej niż tylko kwestią wyglądu. To wstyd, trudne emocje, milczenie i bardzo często poczucie utraty kontroli nad własnym ciałem. Ten problem, choć dotyka głęboko, zbyt często pozostaje bagatelizowany.

Czym jest nadmierne wypadanie włosów u kobiet, skąd się bierze i czy można je zatrzymać w sposób świadomy, bezpieczny i dopasowany do realnych potrzeb organizmu? Jak odzyskać sprawczość, jak przestać się ukrywać i jak radzić sobie na co dzień, gdy wypadanie włosów wpływa na samopoczucie, relacje i pewność siebie?

W kolejnym podcaście Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest Magdalena Szymczak-Kępka: psycholog, diagnosta i trycholog, współwłaścicielka Kliniki Włosów Hair Lab w Warszawie. Zapraszamy na niezwykle wartościową rozmowę o wypadaniu włosów z perspektywy, o której mówi się najrzadziej: emocji i wstydu.

Wypadanie włosów: więcej niż problem estetyczny

Wypadanie włosów to doświadczenie, które dla wielu osób staje się realną stratą, a nie jedynie „defektem wyglądu”. Choć z zewnątrz bywa bagatelizowane, wewnętrznie może wywoływać stres porównywalny z najtrudniejszymi wydarzeniami życiowymi. W tej rozmowie wybrzmiewa jasno: to temat, który zasługuje na uznanie i empatię.

— Podobno stres związany z wypadaniem włosów można porównać do stresu związanego z utratą pracy albo rozwodem. I to często bardzo zaskakuje osoby, które mają ładne włosy i nigdy nie doświadczyły epizodu wypadania. To powiedzą głównie osoby, które realnie traciły włosy — czy to w epizodzie telogenowym, czy w przebiegu łysienia, które trwa długo albo nawet całe życie. Bo wtedy pojawia się element straty.

„To tylko włosy”, czyli jak bagatelizujemy cudzy problem

Jednym z najbardziej bolesnych aspektów wypadania włosów jest brak społecznego uznania dla tego doświadczenia. Osoby dotknięte problemem bardzo często słyszą, że „to nic takiego” albo że „są ważniejsze problemy”. Tymczasem psychologia jasno pokazuje, że nieuznana strata boli podwójnie.

— Często jest tak, że ktoś mówi: wypadają mi włosy, bardzo się tym stresuję, a słyszy: przestań, to tylko włosy, gorzej gdybyś straciła pracę. A zdarza się, że ta osoba straciła pracę, przeszła rozwód i mówi: właśnie o to chodzi, że teraz sobie nie radzę. Dlatego zawsze podkreślam — i dla bliskich, i dla specjalistów — żeby uznawać ten problem, a nie go deprecjonować.

Czytaj: Jak naprawdę dbamy o siebie? Ideały a rzeczywistość. Raport Well Be Studio

Paradoks włosów: „to tylko” i „aż” włosy

Z jednej strony mówimy, że włosy nie są ważne. Z drugiej — cały świat beauty kręci się właśnie wokół nich. Ten dysonans sprawia, że osoby tracące włosy czują się zagubione i niezrozumiane.

— To jest paradoks. Mówimy: to tylko włosy, a jednocześnie zobaczmy, jak ogromny jest przemysł związany z włosami. Na każdej ważnej okazji poprawiamy makijaż i włosy. W reklamach szamponów jest cała ekipa, żeby każdy włos wyglądał idealnie. Więc to nie są tylko włosy — to są aż włosy.

Utrata włosów jako doświadczenie lękowe

Wypadanie włosów bardzo często uruchamia reakcje lękowe — zarówno psychiczne, jak i somatyczne. Dla wielu osób codzienna pielęgnacja staje się źródłem stresu, a nawet unikania. To moment, w którym problem przestaje być „wizualny”, a zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie.

— Osoby mówią, że odkładają mycie włosów, bo podczas mycia widzą nadmiar wypadających włosów i potem przez cały dzień towarzyszy im lęk. Pojawia się ból brzucha, kołatanie serca, pocenie. Sam proces pielęgnacji zaczyna wywoływać silne napięcie.

Czytaj: Jak sobie radzić z lękiem? Rozmowa z Marcinem Matychem, czyli dr. Nerwicą

Falakrofobia, czyli lęk przed łysieniem

Lęk związany z wypadaniem włosów ma nawet swoją nazwę. Co ważne, dotyka nie tylko osób, które realnie tracą włosy, ale także tych, które żyją w środowisku pełnym narracji o wypadaniu. Strach potrafi rozlać się szerzej, niż się spodziewamy.

— Jest nazwa na lęk przed łysieniem — falakrofobia. Może dotyczyć osób, które realnie tracą włosy, ale też takich, które wcale nie mają nadmiaru wypadania, tylko słyszą o tym w swoim otoczeniu. W czasie covidu wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy na pewno nie wypada im za dużo włosów, mimo że mieściły się w normie.

Włosy jako atrybut kobiecości i tabu łysienia u kobiet

Dla kobiet włosy wciąż są silnie powiązane z kobiecością, zdrowiem i atrakcyjnością. Ich utrata bywa odbierana niemal jak odebranie prawa do bycia „wystarczającą”. To jeden z powodów, dla których kobiece łysienie wciąż pozostaje tematem tabu.

— Wizerunek łysej kobiety wciąż zgrzyta. Automatycznie pojawia się skojarzenie, że jest mniej kobieca. Historycznie włosy były związane z kobiecością, płodnością, zdrowiem. Kiedy kobiety je tracą, często mówią: czuję się nieatrakcyjna, mało kobieca, wręcz męska.

Młode kobiety i presja wyglądu

Szczególnie trudna jest utrata włosów w młodym wieku. To czas, gdy tożsamość dopiero się buduje, a wygląd odgrywa ogromną rolę w samoocenie. W gabinecie ten temat wraca wyjątkowo często.

— Młode kobiety mówią, że muszą szybko znaleźć partnera, bo jak zostaną łyse, to kto je zechce. Bardzo przekładają wygląd na swoją wartość — nie tylko w oczach mężczyzn, ale też innych kobiet, bo my się ciągle porównujemy.

Kobiety i mężczyźni: różne strategie radzenia sobie

Choć społecznie wydaje się, że mężczyznom jest łatwiej łysieć, rzeczywistość jest bardziej złożona. Różnice nie polegają na braku emocji, lecz na innych sposobach ich ukrywania. Wstyd działa po obu stronach, tylko przybiera inną formę.

— Mężczyźni często mówią mi po cichu, że dla nich to też jest ważne, ale boją się o tym mówić, bo to może być odebrane jako mało męskie. Chcą korzystać z zabiegów, przeszczepów, uzupełnień, ale w strefie ciszy. Kobiety z kolei robią wszystko, żeby łysienie zakrywać.

Jak kobiety tuszują wypadanie włosów?

Wbrew stereotypom tuszowanie łysienia to nie tylko peruka. Współczesne rozwiązania są dyskretne, różnorodne i często bardzo naturalne. Dają kobietom coś więcej niż efekt wizualny — dają poczucie bezpieczeństwa.

— Zaczyna się od sprayów, mikrowłókien, zaciemniania przedziałka. Są toppery, częściowe uzupełnienia, a peruki to często dopiero ostatni etap. To nie jest tylko czapka czy opaska — dziś mamy naprawdę duży wachlarz możliwości.

Wstyd, nagość i poczucie obnażenia

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest porównanie łysienia do nagości. Dla wielu kobiet odsłonięta skóra głowy jest jak pokazanie czegoś intymnego — bez zgody. I właśnie w tym tkwi źródło ogromnego wstydu.

— Łysa skóra głowy jest postrzegana jak nagość. Włosy są jak ubranie. Jedna z dziewczyn z łysieniem plackowatym opowiadała, że gdy koleżanka weszła do łazienki, ona odruchowo zakryła ręcznikiem głowę, a nie miejsca intymne. I to bardzo dużo mówi.

Czytaj: Jak naprawdę dbamy o siebie? Przyszłość self-care, plany i marzenia. Raport Well Be Studio

Akceptacja to nie obnażanie się

Akceptacja wypadania włosów nie polega na publicznym odsłanianiu łysiny. Polega na odzyskaniu wpływu i pozbyciu się wstydu — na własnych zasadach. To ważne rozróżnienie, które w rozmowie wybrzmiewa wyjątkowo mocno.

— Akceptacja to nie jest wyjście bez uzupełnienia i powiedzenie: patrzcie. Ja sama mam łysienie androgenowe i korzystam z częściowego uzupełnienia. Mówię o tym, ale nie pokażę się nago. I to jest moja decyzja.

Kiedy potrzebna jest głębsza pomoc

Są sytuacje, w których nawet najlepsze techniczne rozwiązania nie wystarczają. Wtedy konieczna jest praca psychologiczna, a czasem także psychiatryczna. Bo włosy mogą uruchomić coś znacznie głębszego.

— Może być tak, że kobieta ma idealne uzupełnienie, wygląda świetnie, a i tak nie jest szczęśliwa. Bo boi się, że ktoś to zdejmie, że zostanie z tym, czego nie akceptuje. Wtedy potrzebna jest głębsza praca, bo łysienie potrafi pogłębić wcześniejsze trudności emocjonalne.

Pielęgnacja włosów przy ich utracie a odzyskiwanie sprawczości

Utrata włosów bardzo często sprawia, że kobiety rezygnują z pielęgnacji, uznając ją za „bezsensowną”. Tymczasem zadbane włosy — nawet rzadsze — mogą być źródłem atrakcyjności i poczucia kontroli. Pielęgnacja nie jest zaprzeczeniem problemu, lecz formą troski o siebie.

— Często widzę kobiety, które mają bardzo piękne, grube włosy, ale troszeczkę nie dbają o tę łodygę. I tu nie chodzi tylko o mycie, ale o to, żeby one były w jakiś sposób zadbane. Jeżeli kobieta, która traci włosy, bardzo często zamyka się na tę sferę pielęgnacji, bo myśli sobie: skoro mam mało włosów, to one nie mogą być atrakcyjne. A one mogą być atrakcyjne — tylko warto zwrócić uwagę na łodygę, na objętość, na stylizację, bo to jest filar pielęgnacji.

Czytaj: Pielęgnacja, wellness, marki beauty. Jak dbamy o siebie? Raport Well Be Studio

Współczucie: coś, czego jedni się boją, a inni potrzebują

Nie wszyscy reagują na wypadanie włosów w ten sam sposób. Dla jednych współczucie jest nie do zniesienia, dla innych — formą ulgi lub wręcz ochrony. To pokazuje, jak bardzo indywidualne są strategie radzenia sobie z problemem.

— Są osoby, które nie boją się współczucia. Czasami nawet wolą powiedzieć, że utrata włosów jest w wyniku choroby, bo to jest dla nich łatwiejsze. A są też osoby, które absolutnie nie chcą, żeby ktoś wiedział, że są chore — nie chcą spojrzeń typu: ‘ojej, jaka ona biedna’. I to dotyczy nie tylko leczenia onkologicznego, ale też łysienia plackowatego czy innych problemów.

Ukrywanie prawdziwej przyczyny: mechanizm obronny

Niektóre przyczyny wypadania włosów są społecznie łatwiejsze do zaakceptowania niż inne. To sprawia, że część osób wybiera „bezpieczniejszą narrację”, nawet jeśli nie jest ona zgodna z prawdą. W tle zawsze pojawia się wstyd.

— Osoby z trychotillomanią czy łysieniem androgenowym — które od razu kojarzy się z męskim — często wolą nie mówić prawdziwej przyczyny. Wolą powiedzieć, że mają niedokrwistość albo jakiś inny problem zdrowotny. I to wszystko zależy od osoby i od tego, czy współczucie jest dla niej czymś akceptowalnym.

Czytaj: Dieta, aktywność, suplementy. Jak naprawdę dbamy o siebie? Raport Well Be Studio

Przyczyna = poczucie kontroli

Brak diagnozy jest jednym z największych źródeł napięcia. Wiedza — nawet trudna — daje ramy, w których można się poruszać i odzyskać wpływ. To właśnie ona uruchamia proces akceptacji.

— Akceptacja zaczyna się wtedy, kiedy wiem, z czym się mierzę. Jeżeli wiem, że to jest łysienie androgenowe, to wiem, co mogę zrobić, a czego nie. Mogę przestać walczyć o niemożliwe i skupić się na tym, co realne — na wyhamowaniu, na tuszowaniu, na pogodzeniu się z tym emocjonalnie.

Kiedy potrzebne jest wsparcie psychologiczne

Czasem problem włosowy jest już zaopiekowany medycznie, a trudność pozostaje na poziomie emocji. Wtedy sama pielęgnacja czy leczenie nie wystarczają. Potrzebna jest praca z akceptacją i lękiem.

— Mam osoby, które są prowadzone przez bardzo dobrych dermatologów czy trychologów, a mimo to emocjonalnie sobie z tym nie radzą. I wtedy często sami specjaliści sugerują wsparcie psychologiczne, bo widzą, że coś się dzieje głębiej.

„Oddałabym wszystko za włosy” – zdania, które zostają

Gabinet to miejsce, gdzie padają słowa, których pacjentki nie mówią nigdzie indziej. Czasem są to myśli trudne, kontrowersyjne, bolesne — ale prawdziwe. I właśnie dlatego muszą zostać uznane.

— Bardzo często słyszę zdania typu: ‘oddałabym bardzo wiele, żeby mieć włosy’. Są osoby, które mówią, że cofnęłyby czas, nawet w kontekście ciąży czy ważnych decyzji życiowych. I to jest moment, w którym jako specjalista nie oceniam — tylko uznaję problem i szukam narzędzi, żeby pomóc.

Nie ma dwóch takich samych historii

Choć schematy się powtarzają, każda historia wypadania włosów jest inna. Różne są emocje, tło psychologiczne i sposób przeżywania straty. To sprawia, że praca z tym problemem nigdy nie jest rutynowa.

— Tak jak linie papilarne — każda historia jest inna. Mogą być podobne nurty, ale nie ma dwóch takich samych przypadków. I to jest coś, co bardzo lubię w swojej pracy terapeutycznej.

Zdrowe włosy = zdrowie? Społeczny skrót myślowy

Włosy są silnie zakorzenione w symbolice zdrowia. Ich utrata bywa odbierana — często nieświadomie — jako sygnał choroby lub „niesprawności” organizmu. To jeden z powodów, dla których wypadaniu włosów towarzyszy wstyd.

— Postrzegamy zdrowe włosy jako oznakę zdrowia: zdrowe włosy równa się bycie zdrowym. Brak włosów — no to w cudzysłowie chory organizm. I to jest bardzo silne skojarzenie, które siedzi w nas społecznie.

Włosy jako sygnał od organizmu

Wypadające włosy bardzo często są pierwszym objawem problemów zdrowotnych. Dla wielu osób to moment, w którym organizm zaczyna „mówić”. I bywa, że dzięki temu udaje się wcześnie zareagować.

— Włosy mogą być objawem czegoś, co dzieje się w organizmie. Niedoczynność tarczycy, PCOS, choroby autoimmunologiczne — często to właśnie włosy są pierwszym sygnałem. Skóra głowy się z nami komunikuje.

Sezonowe wypadanie czy coś więcej?

Wypadanie włosów może mieć charakter przejściowy. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie ustępuje lub się nasila. Wtedy warto sięgnąć po specjalistyczną pomoc — także po to, by uspokoić układ nerwowy.

— Sezonowe wypadanie istnieje i wiele osób jest do niego przyzwyczajonych. Ale jeżeli to się przedłuża i zaczynamy widzieć, że coś nie gra, to warto to sprawdzić. Czasem już sama wizyta u specjalisty pomaga ugruntować wiedzę i zmniejszyć lęk.

Kiedy wypadanie włosów powinno niepokoić

Nie każda utrata włosów jest powodem do paniki. Kluczowa jest obserwacja własnej normy i zmian, które od niej odbiegają. Intuicja oparta na codziennym doświadczeniu bywa najlepszym doradcą.

— My jesteśmy najlepszymi obserwatorami samych siebie. Jeżeli zaczyna się dziać coś, co odbiega od naszej normy — więcej włosów na poduszce, w odpływie, zmiany struktury, swędzenie, zaczerwienienia — nie bagatelizujmy tego. To nie lęk od koleżanki, tylko sygnał z własnego ciała.

Odporne mieszki włosowe: nie wszyscy reagujemy tak samo

Nie każda osoba reaguje na stres czy niedobory w ten sam sposób. U jednych włosy będą pierwszym „systemem alarmowym”, u innych pozostaną w dobrej kondycji mimo obciążeń. To nie kwestia siły charakteru, lecz biologicznej wrażliwości.

— Włosy potrzebują wielu czynników do zdrowego wzrostu, ale nawet przy pewnych deficytach potrafią sobie świetnie poradzić. Faza anagenu nie zawsze się drastycznie skraca. Podobnie jest ze stresem — nie każdy organizm reaguje na niego utratą włosów.

Błędne koło stresu i wypadania włosów

Stres może być zarówno przyczyną, jak i skutkiem wypadania włosów. To mechanizm, który potrafi sam się napędzać. Dlatego praca z emocjami jest równie ważna jak leczenie.

— Mamy mechanizm błędnego koła: włosy wypadają — stresujemy się — stres skraca fazę wzrostu włosa — włosy wypadają jeszcze bardziej. I tu nie ma suplementu, który to załatwi. Tu potrzebna jest praca z ciałem i wyciszaniem układu nerwowego.

Genetyka kontra „sprawiedliwość świata”

Wypadanie włosów często uruchamia w nas pytanie: dlaczego ja? Szukamy logiki, zależności, winy — swojej albo losu. Tymczasem w biologii pojęcie sprawiedliwości po prostu nie istnieje.

— Pamiętam, jak byłam w Stanach i miałam takie spaczenie zawodowe. Patrzyłam na osoby bezdomne i zastanawiało mnie, dlaczego one mają ogrom włosów — siwe, niezadbane, ale gęste. I myślałam sobie: jaka tu jest sprawiedliwość? I tu wchodzi komponent genetyczny. Niektórzy z nas będą mieli bardziej odporne serce, inni bardziej odporne mieszki włosowe.

Czytaj: Jak dbać o skórę głowy, by mieć piękne włosy: codzienna rutyna trychologiczna

Wypadanie włosów a wstyd. Dlaczego nie musisz przechodzić przez to sama?

Wypadanie włosów to nie tylko kwestia zdrowia czy wyglądu — to doświadczenie, które dotyka tożsamości, emocji i poczucia własnej wartości. Ta rozmowa pokazuje, że wstyd nie musi być normą, a milczenie nie jest jedyną strategią radzenia sobie z problemem. Świadomość, wsparcie i bezpieczna przestrzeń potrafią przywrócić sprawczość tam, gdzie wcześniej była tylko bezradność.

Jeśli ten temat jest Ci bliski — posłuchaj całej rozmowy, daj sobie prawo do emocji i pamiętaj: nie musisz radzić sobie z tym sama. Wiedza i empatia naprawdę zmieniają perspektywę.

O Well Be Stories

W podcastach Well Be Stories rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposoby na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane