Płodność i hormony zwykle kojarzą się z gabinetem lekarskim, wynikami badań i skomplikowaną terminologią. My dziś zgłębiamy ich temat… od kuchni. Jaką rolę odgrywa dieta na płodność, także w procesie leczenia niepłodności? Jak codzienne wybory żywieniowe wpływają na hormony kobiece i funkcjonowanie układu hormonalnego? Co naprawdę warto mieć na talerzu, a z czego lepiej zrezygnować, jeśli myślisz o ciąży?
O tym, co wspiera płodność, a co może jej po cichu szkodzić, jak zwiększyć szanse na zajście w ciążę oraz jak zaburzenia hormonalne mogą utrudniać starania o dziecko Alicja Sękowska, prowadząca podcast Well Be Stories, rozmawia z Moniką Królak-Wasilewską: dietetyczką kliniczną i trenerką żywieniową.
Dlaczego jedzenie to coś więcej niż kalorie i makroskładniki, a świadome podejście do diety może stać się jednym z kluczowych elementów drogi do macierzyństwa? Jeśli chcesz zrozumieć, co naprawdę ma znaczenie — zostań z nami.
Jak to, co jemy, wpływa na płodność kobiet i mężczyzn?
Kobieca czy męska płodność często zależy od tego, co jemy na co dzień. Dieta wpływa bowiem nie tylko na masę ciała, ale też na hormony, metabolizm i jakość komórek rozrodczych. Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn jedzenie może wspierać lub skutecznie sabotować starania o dziecko.
— Dieta ma niesamowity wpływ na płodność. Nawet się mówi, że potrafimy dietą zmieniać trochę naszą genetykę, ta tak zwana epigenetyka, ale tak naprawdę analizując dzienniczki żywieniowe pacjentów, mimo że czasami zdaje im się, że bardzo zdrowo się odżywiają, mają multum niedoborów. Zdrowa dieta nie zawsze równa się odżywcza dieta — i to jest podstawa.
Czytaj: Najlepsza i najbardziej skuteczna dieta. Sprawdź, co naprawdę działa i pomaga
Restrykcyjne diety, produkty light i hormony, które tego nie lubią
W pogoni za szybkim efektem często sięgamy po restrykcyjne diety redukcyjne. Problem w tym, że hormony nie znoszą skrajności, szczególnie wtedy, gdy organizm dostaje sygnał „braku”.
Zbyt niska podaż energii i tłuszczu może rozregulować gospodarkę hormonalną, obniżyć poziom estrogenów i pogorszyć płodność. Produkty typu „light” również nie są niewinnym wyborem, bo ograniczając tłuszcz, ograniczamy wchłanianie kluczowych witamin. A to właśnie one odgrywają ogromną rolę w procesach rozrodczych.
— Wchodzimy w bardzo restrykcyjne diety, bo chcemy bardzo szybko schudnąć, a tego hormony bardzo nie lubią. Albo wszystkie produkty light, a wtedy spada wchłanialność witamin z grupy A, D, E, K, które są bardzo istotne, jeżeli chodzi o płodność. Spada też poziom estrogenów, jeżeli mamy za mało tkanki tłuszczowej.
Białko: niedoceniany fundament hormonów i metabolizmu
Białko to nie tylko mięśnie i sytość, ale przede wszystkim budulec enzymów i hormonów. W praktyce wiele osób znacznie je niedoszacowuje, mimo że „na oko” wydaje się, że jedzą wystarczająco.
Zbyt mała ilość białka prowadzi do rozchwiania metabolizmu, większej ochoty na podjadanie i wahań glukozy oraz insuliny. To z kolei może sprzyjać przybieraniu na wadze i zaburzeniom hormonalnym, które odbijają się na jakości komórek jajowych i nasienia. Nawyki żywieniowe naprawdę potrafią rozregulować całą gospodarkę hormonalną.
— Białko to jest podstawa. To jest struktura budulcowa dla enzymów, dla hormonów. Nam się wydaje, że zjemy kanapkę z plasterkiem szynki i sałatkę z jajkiem i jest super, a tak naprawdę bilans białka jest stanowczo za mały. Metabolizm jest zaburzony, jesteśmy mniej syte, mamy większą chęć na podjadanie, wahania cukru i insuliny, a to wszystko wpływa na hormony i płodność.
Czytaj: Źródła białka: najlepsze i najgorsze. Co warto jeść, a co jest przereklamowane?
„Jemy zdrowo” – najczęstsze zdanie w gabinecie
Pary starające się o dziecko bardzo często deklarują, że odżywiają się zdrowo. Dopiero dokładna analiza jadłospisu i badań pokazuje, jak duże są rozbieżności między przekonaniem a rzeczywistością.
Niedobory białka, żelaza czy innych kluczowych składników to codzienność — nawet u osób, które świadomie dbają o dietę. Niska ferrytyna to nie tylko wynik na papierze, ale realny stres dla organizmu. A organizm w stresie nie skupia się na płodności.
— Często słyszę: jemy zdrowo. A potem liczę dietę pacjentki: 70 kg masy ciała i 70 g białka. Nawet nie gram na kilogram. Do tego duże niedobory żelaza, ferrytyna na poziomie 8. Niska ferrytyna to niedotlenienie organizmu, ogromny bodziec stresowy. Kortyzol kradnie progesteron, a progesteron jest kluczowy dla utrzymania ciąży.
Od czego zaczyna dietetyk pracę z parą starającą się o dziecko?
Pierwszym krokiem nie jest gotowa dieta, lecz diagnostyka. Badania krwi, rzetelny dzienniczek żywieniowy i szczera rozmowa pozwalają zobaczyć prawdziwy obraz sytuacji. Bez tego trudno mówić o skutecznej pracy nad płodnością. Nawet drobne elementy, takie jak nawodnienie czy sen, potrafią diametralnie zmienić samopoczucie i parametry zdrowotne. Detale mają tu ogromne znaczenie.
— Zaczynam od badań krwi i szczerego dzienniczka żywieniowego — nie z najładniejszych dni, tylko z prawdziwego życia. Nawodnienie to ogromny problem. Pacjentkom się wydaje, że piją, a potem okazuje się, że bóle migrenowe czy wahania cukru wynikają z odwodnienia. Dieta, sen i nawodnienie potrafią zdziałać cuda.
Czytaj: Morfologia krwi: 7 sygnałów, że organizm nie daje rady. Opinia eksperta
Dieta, tarczyca i wątroba: hormonalne domino
Płodność to system naczyń połączonych. Zaburzenia pracy tarczycy bardzo często idą w parze z problemami hormonalnymi i trudnościami z zajściem w ciążę. Dieta ma realny wpływ na funkcjonowanie wątroby, a to właśnie tam zachodzi istotna część konwersji hormonów tarczycy. Jeśli ten mechanizm nie działa prawidłowo, konsekwencje odczuwa cały układ hormonalny. Dlatego praca zespołowa specjalistów jest tak ważna.
— Około 20–30% konwersji hormonów tarczycy zachodzi w dobrze funkcjonującej wątrobie. Jeżeli dieta obciąża wątrobę, to automatycznie wpływa na tarczycę, jajniki i płodność. Dlatego zawsze mówię: lekarz, dietetyk, czasem fizjoterapeutka uroginekologiczna, czasem psycholog — to jest najlepszy team.
Czytaj: Jak rozpoznać niedoczynność tarczycy? Objawy pod lupą dietetyka klinicznego
Cukier, fast foody i tłuszcze trans: cisi sabotażyści płodności
Wysokoprzetworzona żywność, cukier i tłuszcze trans to jedni z największych wrogów równowagi hormonalnej. Powodują wahania insuliny, zaburzenia mikrobioty jelitowej i nasilają stany zapalne. U kobiet mogą wpływać na jakość owulacji, u mężczyzn — na parametry nasienia. Problem polega na tym, że są łatwo dostępne, tanie i uzależniające. Dlatego edukacja i czytanie składów to absolutna podstawa.
— Cukier, fast foody, tłuszcze trans — to wszystko powoduje częste wyrzuty insuliny, zaburzenia mikrobioty, a nawet hamowanie jakości owulacji. Dziś chleb czy bułka mają skład Mendelajewa. Zawsze mówię pacjentom: czytajcie składy i wybierajcie jak najmniej przetworzoną żywność.
Czytaj: Co jeść na diecie low‑carb, a czego unikać, by schudnąć i być zdrowym
Nadwaga, otyłość i stan zapalny, o którym się zapomina
Nadwaga i otyłość to nie tylko kwestia estetyki, ale realny, przewlekły stan zapalny w organizmie. U kobiet sprzyja dominacji estrogenowej, u mężczyzn obniżeniu testosteronu i pogorszeniu jakości nasienia. Co ciekawe, nawet niewielka redukcja masy ciała potrafi przynieść ogromne korzyści hormonalne. Dla organizmu 5–10% mniej to często punkt zwrotny. I bardzo często — początek ciąży.
— Czasami strata 5–10% masy ciała potrafi przywrócić cykl owulacyjny u kobiet i poprawić jakość nasienia u mężczyzn. To niby niewiele, ale dla organizmu to ogromna różnica — mniejszy stan zapalny i lepsza gospodarka hormonalna.
Czytaj: Epidemia otyłości, odchudzanie i zdrowie. Rozmowa z Pauliną Ihnatowicz
Gdy przyczyna okazuje się nieoczywista
Nie zawsze problem z płodnością leży tam, gdzie się go spodziewamy. Czasem mimo świetnej opieki lekarskiej i zdrowej diety organizm nadal nie reaguje. W takich sytuacjach kluczowe jest pogłębienie diagnostyki i wyjście poza schematy.
Historia pacjentki z nierozpoznaną celiakią pokazuje, jak bardzo jelita i wchłanianie składników odżywczych wpływają na cały organizm. I jak zmiana diety potrafi odmienić bieg wydarzeń.
— Skupiłyśmy się na gęsto odżywczej diecie, a efektów nie było. Rozszerzyłyśmy diagnostykę, wyszły podwyższone przeciwciała w kierunku celiakii. Po 4–5 miesiącach ścisłej diety bezglutenowej udało się zajść w ciążę. To było chyba najlepsze wynagrodzenie za tę drogę.
„To przecież jej problem”: jak mężczyźni podchodzą do niepłodności
Niepłodność wciąż bywa postrzegana jako temat „bardziej kobiecy”, nawet jeśli statystyki mówią coś zupełnie innego. W gabinecie często widać ten schemat: kobieta z teczką badań, mężczyzna raczej w roli obserwatora. Z drugiej strony — sama obecność partnera na wizycie to już krok w dobrą stronę.
Świadomość, że problemy z płodnością nie są wyłącznie „kobiecą sprawą”, powoli rośnie, choć droga do pełnej odpowiedzialności po obu stronach nadal bywa wyboista. A czasem dopiero konfrontacja z wynikami badań zmienia perspektywę.
— Na szczęście świadomość jest coraz większa, bo przychodzą na wizyty i chcą podsłuchać. To już coś. Często pacjentka ma teczkę badań, a pacjent morfologię sprzed roku, ale już sam fakt, że wyszedł z inicjatywą, że chce przyjść i coś zmienić, jest ważny.
Antyoksydanty i męski czynnik płodności
Styl życia mężczyzn, dieta i używki mają ogromny wpływ na jakość nasienia. Nadmiar wolnych rodników działa destrukcyjnie na komórki rozrodcze i przyspiesza ich starzenie. Antyoksydanty z diety mogą realnie poprawiać parametry nasienia i wspierać płodność pary jako całości. To temat, którego nie da się już ignorować.
— Bardzo duży problem u mężczyzn to ilość wolnych rodników, które pogarszają jakość nasienia. Antyoksydanty – warzywa, owoce jagodowe, kwasy omega-3 – zmniejszają ich ilość. Statystyki są brutalne: około 30% problemów z płodnością leży po stronie mężczyzn i 30% po stronie kobiet.
„Ja się badać nie będę” – historia, która zmieniła wszystko
Zdarzają się sytuacje, w których mężczyzna jest absolutnie przekonany, że problem leży wyłącznie po stronie partnerki. Szczególnie wtedy, gdy u kobiety rozpoznano choroby takie jak Hashimoto czy endometrioza. Opór przed badaniami bywa ogromny — czasem trwa latami. Dopiero bardzo zła diagnostyka nasienia staje się punktem zwrotnym. I nierzadko obnaża problemy, których nikt by się nie spodziewał.
— Miałam pacjenta, który totalnie nie chciał się zbadać i uważał, że problem jest po stronie żony. W końcu zgodził się na badanie nasienia po ośmiu, dziewięciu latach. Wyniki wyszły bardzo źle: cukrzyca, zaburzenia pracy tarczycy, rozwalone próby wątrobowe. Co najciekawsze — to nie była osoba otyła, trenował dwa razy w tygodniu.
Zdrowy wygląd ≠ zdrowy organizm
Jednym z największych mitów zdrowotnych jest przekonanie, że szczupła sylwetka i aktywność fizyczna oznaczają pełnię zdrowia. Tymczasem organizm potrafi bardzo długo maskować problemy.
Brak typowych objawów nie wyklucza poważnych zaburzeń metabolicznych czy hormonalnych. To właśnie ten fałszywy obraz „wszystko jest okej” bywa najbardziej zgubny. I dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet.
— Na pierwszy rzut oka sama bym nie podejrzewała u niego tak złych wyników. To jest właśnie to, co może zgubić człowieka — wydaje nam się, że jemy zdrowo, że jest okej, a to nie zawsze jest rzeczywistość. Nie wszystko daje typowe objawy.
Czytaj: Co daje aktywność fizyczna? Jak ruch zmienia ciało i umysł? To niesamowite!
Gdy niedobory nie dają sygnałów ostrzegawczych
Część pacjentek trafia do gabinetu po długiej diagnostyce lekarskiej, bez jednoznacznych odpowiedzi. Brak klasycznych objawów często usypia czujność. Dopiero dokładniejsze badania pokazują niedobory, które realnie blokują płodność. W takich sytuacjach kluczowe okazuje się rozszerzenie diagnostyki — nawet wtedy, gdy „nic na to nie wskazuje”. Czasem odpowiedź kryje się w jelitach.
— Pacjentka miała niedobory B12 i niską ferrytynę, ale bez typowych objawów. Poprosiłam o dodatkowe badania i wyszedł Helicobacter pylori — bakteria, która zaburza wchłanianie składników mineralnych i powoduje stan zapalny. Po leczeniu i diecie, po dwóch–trzech cyklach udało się zajść w ciążę.

Stan zapalny jako cichy bloker owulacji
Przewlekły stan zapalny to jeden z najczęściej niedocenianych czynników niepłodności. Może rozwijać się latami, nie dając jednoznacznych symptomów. Dopiero jego wyciszenie pozwala organizmowi „odpuścić” tryb alarmowy. Wtedy hormony zaczynają pracować prawidłowo, a owulacja wraca. To pokazuje, jak bardzo płodność zależy od ogólnej kondycji organizmu.
— Komórka jajowa potrzebuje około 100–120 dni na regenerację. W jej przypadku Helicobacter mógł być tym czynnikiem zapalnym, który blokował owulację. Po przeleczeniu i wyciszeniu stanu zapalnego organizm się odblokował.
Infekcje, które nie mają objawów – i realnie niszczą płodność
Nie wszystkie problemy są widoczne na pierwszy rzut oka. Czasem pacjentka latami zmaga się z nawracającymi infekcjami, które są leczone objawowo, bez znalezienia przyczyny. W diagnostyce niepłodności takie „detale” potrafią mieć ogromne znaczenie. Bakterie bytujące w drogach rodnych mogą prowadzić do poważnych konsekwencji, również u osób starających się naturalnie.
— Zleciłam nietypowe wymazy w kierunku ureaplazmy i mykoplazmy. Było bingo — wyszła ureaplazma u obojga partnerów. Leczenie było trudne i długie, ale to są bakterie, które mogą powodować niedrożność jajowodów, poronienia i silny stan zapalny.
Czytaj: Jak ograniczyć inflammaging – stan zapalny, który przyspiesza starzenie?
Gdy diagnostyka niepłodności ratuje zdrowie
Zdarza się, że poszukiwanie przyczyny problemów z zajściem w ciążę prowadzi do odkrycia znacznie poważniejszych chorób. I choć brzmi to paradoksalnie, bywa ogromnym szczęściem. Wczesne wykrycie nowotworu może uratować życie. Takie historie pokazują, że diagnostyka płodności to coś znacznie więcej niż tylko droga do ciąży.
— Poprosiłam pacjentkę o USG tarczycy — wyszedł nowotwór. Został wykryty bardzo wcześnie, wszystko zakończyło się dobrze, urodziła dziecko. Tak samo u mężczyzny — w trakcie diagnostyki niepłodności wykryto nowotwór jądra.
„Spróbowałam już wszystkiego, została dieta”
Dla wielu par dieta jest ostatnią deską ratunku, a nie punktem wyjścia. Często trafiają do dietetyka dopiero po nieudanych stymulacjach czy długim leczeniu farmakologicznym. Tymczasem to styl życia, odżywianie, sen i regeneracja w ogromnym stopniu wpływają na jakość komórek rozrodczych. I nie da się tego „nadrobić” jednym lekiem. Płodność nie działa w trybie ekspresowym.
— Dostaję maile: spróbowałam już wszystkiego, ale jeszcze nie spróbowałam diety. A tak naprawdę zaczynają od końca. Na jakość komórki jajowej nie ma super leku — wpływa na nią odżywianie, trawienie, nawodnienie, sen. Melatonina jest silnym antyoksydantem, a zawalanie nocy bardzo obniża jakość komórki jajowej.
Szczupła, wysportowana… i z kiepską jakością komórek jajowych
Jednym z największych zaskoczeń dla pacjentek jest fakt, że wygląd zewnętrzny nie mówi nic o jakości komórek jajowych. Bez procedury in vitro nie da się jej realnie ocenić. To sprawia, że wiele kobiet żyje w przekonaniu, że „u nich wszystko musi być w porządku”. Dopiero nieudane procedury pokazują, jak bardzo organizm może być rozregulowany. I jak kluczowa jest praca u podstaw.
— Może się wydawać, że jest szczupła, wysportowana, zdrowa, a jakość komórek jajowych może być bardzo kiepska. Widzę to u pacjentek przygotowujących się do in vitro, gdzie komórki się zdegradowały i nie powstały zarodki. Ktoś, kto wygląda na super zdrowego, może mieć ogromny bałagan w organizmie.” Hormony a płodność – od czego naprawdę zależy zajście w ciążę?
Płodność nie zaczyna się w momencie zapłodnienia, tylko dużo wcześniej
Hormony to pierwszy trop, kiedy zaczynamy mówić o płodności, ale rzadko patrzymy na nie w sposób całościowy. Często skupiamy się na jednym parametrze, zapominając, że układ hormonalny działa jak system naczyń połączonych.
To, co dzieje się na początku cyklu, ma bezpośredni wpływ na jego końcówkę. Płodność nie zaczyna się w momencie zapłodnienia, tylko dużo wcześniej — na etapie przygotowania organizmu do owulacji. I właśnie tu kluczową rolę zaczyna odgrywać progesteron.
— Takim kluczowym hormonem, który jest bardzo potrzebny, jest progesteron. Tylko znowu na progesteron ma wpływ to, co robimy w pierwszej fazie cyklu, czyli jak się przygotujemy do owulacji, jaka będzie owulacja, bo progesteron jest produkowany przez ciałko żółte po owulacji. I znowu — to, co robiłyśmy wcześniej, wpływa na poziom progesteronu, a progesteron jest odpowiedzialny też za utrzymanie ciąży.
Owulacja jako wyznacznik zdrowia kobiety
Owulacja wciąż bywa traktowana wyłącznie jako narzędzie do zajścia w ciążę. Tymczasem z perspektywy medycznej to jeden z najważniejszych wskaźników zdrowia kobiety. Regularny cykl owulacyjny mówi bardzo dużo o kondycji organizmu, hormonów i metabolizmu. Brak owulacji to nie tylko problem płodności, ale sygnał ostrzegawczy. I coraz więcej środowisk medycznych mówi o tym wprost.
— Nawet Towarzystwo Ginekologów i Położników w Stanach określiło cykl menstruacyjny jako jeden z takich pięciu aspektów życia — obok ciśnienia czy poziomu cukru. Owulacja nie jest nam tylko potrzebna do tego, żeby mieć dzieci, tylko do tego, żeby mieć zdrowy organizm. Ona jest takim wyznacznikiem zdrowia u kobiet.
Lekarz i dietetyk: kiedy współpraca naprawdę ma sens
W idealnym świecie pacjentka byłaby prowadzona interdyscyplinarnie od samego początku. W praktyce bywa różnie — czasem dieta jest bagatelizowana, a drobne niedobory uznawane za nieistotne. Tymczasem to właśnie te „małe elementy” potrafią przesądzić o powodzeniu leczenia. Dietetyk nie zastąpi lekarza, ale może zauważyć rzeczy, które umykają w standardowej diagnostyce. A połączenie tych dwóch perspektyw często daje najlepsze efekty.
— Na pewno podkreślę, że współpraca lekarza i dietetyka często przynosi super efekty i ja naprawdę współpracuję z lekarzami, którzy robią niesamowitą robotę. Ale zdarzają się sytuacje, że pacjentka słyszy, że kwestia żywieniowa nie ma znaczenia, że anemia nie miała wpływu na niepowodzenie in vitro. A ja uważam, że to są czasami małe elementy, które mają bardzo duży wpływ.
Czytaj: Świadomość to za mało – dlaczego nadal jemy źle? Rozmowa z dietetykiem Sebastianem Dzułą
Dezinformacja żywieniowa i „cudowne rozwiązania” na płodność
Internet pełen jest prostych recept na skomplikowane problemy. W kontekście płodności szczególnie groźne są diety restrykcyjne, detoksy i obietnice szybkiej poprawy hormonów. Płodność nie lubi drastycznych zmian ani niedoborów. Nie istnieje jeden suplement, który „naprawi” cały organizm. Bez zmiany stylu życia nawet najlepsza suplementacja nie zadziała.
— Nie jestem zwolenniczką diet detoksujących, głodzących, że niby szybko schudniesz i poprawisz wszystkie parametry. Płodność jest bardzo wymagająca i bardzo nie lubi niskich kalorii, drastycznych zmian i niedoborów. Nie ma czegoś takiego, że jeden suplement zdziała nam cuda, jeśli nie ma zmiany w stylu życia.
Tarczyca, insulina i dieta – niedoceniane połączenia
Zaburzenia pracy tarczycy bardzo często idą w parze z problemami metabolicznymi. Niewyrównane TSH może znacząco zwiększać ryzyko poronień. Dieta nie zastąpi leczenia farmakologicznego, ale może realnie wspierać terapię. Czasem drobne błędy — jak kawa z mlekiem wypita zbyt szybko po leku — mają ogromne znaczenie. Poprawa nawyków potrafi przełożyć się nawet na zmniejszenie dawki leków.
— Nieuregulowane TSH zwiększa ryzyko poronień, więc trzeba o to zadbać wcześniej. Zdarzało mi się, że pacjentka zmieniła tylko nawyki – odstawiła kawę z mlekiem po leku, zachowała przerwy — i z wysokiej dawki schodziłyśmy na niższą, bo lek się lepiej wchłaniał, a tarczyca się stabilizowała.
Czytaj: Poznaj 5 sposobów na insulinooporność. Sprawdź, co radzi dietetyk i żyj lepiej
Jelita, SIBO i płodność: temat, który wraca jak bumerang
Stan jelit ma ogromny wpływ na gospodarkę hormonalną. Przewlekłe wzdęcia, gazy czy uczucie „ciążowego brzucha” to nie tylko dyskomfort, ale potencjalna blokada w staraniach o dziecko. SIBO często jest objawem, a nie przyczyną problemu. Bez uporządkowania jelit trudno mówić o regulacji hormonów. Czasem to właśnie od jelit trzeba zacząć przygotowanie do ciąży.
— Jeżeli mamy bałagan w jelitach, nie ma możliwości, żeby wyprowadzić na prosto gospodarkę hormonalną. Pacjentki mówią, że czują się jak w ósmym miesiącu ciąży. I czasami jest tak, że najpierw musimy przeleczyć jelita, a dopiero potem przygotowywać płodność.
Czytaj: Jak leczyć SIBO skutecznie? Dieta, antybiotyki, zioła – co naprawdę działa?
Podstawy, które robią największą różnicę
Często szukamy skomplikowanych rozwiązań, pomijając absolutne fundamenty. Regularne posiłki, odpowiednia ilość białka, nawodnienie i zdrowe tłuszcze to baza dla hormonów. Podjadanie — nawet „zdrowe” może skutecznie rozregulować insulinę. Skrajnie niskokaloryczne diety są dla płodności sygnałem zagrożenia, a nie bezpieczeństwa. Organizm w trybie przetrwania nie myśli o rozmnażaniu.
— To jest głodzenie organizmu. Jak płodność ma funkcjonować, kiedy organizm jest na etapie przetrwania? Nie ma takiej możliwości. Ja mówię pacjentkom wprost: nie rozpiszę diety 1400 kalorii, bo nie będę rozwalać hormonów. Dla płodności to często jest minimum 1700 kalorii.
Dieta na płodność i hormony: co naprawdę ma znaczenie?
Płodność to nie jeden hormon, jeden suplement ani jedna decyzja „od jutra”. To proces, który zaczyna się dużo wcześniej – od jakości owulacji, stanu jelit, pracy tarczycy i codziennych nawyków żywieniowych.
Rozmowa Alicji Sękowskiej z Moniką Królak-Wasilewską pokazuje wyraźnie, że dieta na płodność nie polega na restrykcjach, ale na budowaniu bezpieczeństwa metabolicznego dla organizmu. Regularne posiłki, odpowiednia ilość białka, zdrowe tłuszcze, nawodnienie i sen są fundamentem dla hormonów i szans na ciążę. Jeśli starania o dziecko utknęły w martwym punkcie, czas przestać szukać cudów — i zacząć patrzeć na zdrowie całościowo. Posłuchaj całej rozmowy i sprawdź, jakie zmiany naprawdę mogą przybliżyć Cię do ciąży — krok po kroku, bez presji i diet-mitów.
O Well Be Stories
W podcastach Well Be Stories rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposoby na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.













Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *