Po 35. roku życia dbamy o siebie inaczej. Jakie błędy często popełniamy ?

Po 35. roku życia dbamy o siebie inaczej. Jakie błędy często popełniamy ?

Po 35. roku życia niektóre rzeczy zaczynają wyglądać inaczej — widzimy to coraz wyraźniej. Co ciekawe, wiele kobiet tego nie ignoruje, a wręcz przeciwnie. Dbamy o siebie, staramy się robić wszystko, jak należy. Niestety czasem inwestujemy zasoby nie tam, gdzie przynosi to największy efekt. Można przecież kupować dobre kosmetyki, regularnie ćwiczyć, jeść sałatki i nadal popełniać błędy, które odbierają zdrowie, energię i dobre samopoczucie.

Dbasz o siebie, a jednak robisz to źle? 9 błędów kobiet po 35. roku życia

Po 35. roku życia wiele kobiet zaczyna bardziej świadomie dbać o siebie, swój wygląd, kondycję, samopoczucie i zdrowie. Kupujemy karnet na siłownię, poprawiamy dietę, zapisujemy się na badania, pilnujemy wizyt u kosmetyczki, suplementów i snu. Prawda jednak jest taka, że można robić bardzo dużo dla siebie i jednocześnie pomijać kwestie, które naprawdę mają znaczenie.

Po 35. roku życia szczególnie łatwo wpaść w pięć pułapek. Nie dlatego, że „zaczynamy się starzeć”. To wyjątkowo kiepski sposób patrzenia na kobiece ciało. Chodzi raczej o to, że powoli zmieniają się potrzeby organizmu. Czy wiesz, jakie są najczęstsze błędy kobiet po 35. roku życia w dbaniu o siebie?

Traktujemy zmęczenie jak normalny koszt życia

„Jestem po prostu zmęczona”. To zdanie mogłoby być mottem wielu kobiet, których codzienność wypełnia praca, dzieci, związek, dom, rodzice oraz milion innych drobnych spraw, które trzeba ogarnąć. Do tego próba znalezienia czasu na trening, zdrowe gotowanie i 5 minut dla siebie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zmęczenie nie jest już epizodyczne, a staje się elementem wdrukowanym w codzienność. Można przyzwyczaić się do tego, że rano potrzebujemy mega mocnej, coraz mocniejszej kawy, po południu marzymy już tylko o kanapie, a wieczorem — zamiast odpocząć — mechanicznie przewijamy telefon.

Można też uznać, że gorszy sen, byle jakie jedzenie w typie „co się nawinie”, brak aktywności fizycznej, rozdrażnienie czy trudność z regeneracją są po prostu ceną szybkiego, intensywnego życia. To błąd.

Sen jest jednym z podstawowych elementów dbania o zdrowie, podobnie jak codzienny ruch, sposób odżywiania czy profilaktyka. WHO zalicza odpowiednią ilość snu, ruch, zdrową dietę i relacje społeczne do podstawowych działań związanych z samoopieką.

Dlatego pierwszym krokiem, kiedy czujesz się ciągle i potwornie zmęczona, nie musi być kupienie kolejnego suplementu „na energię”. Czasem powinno nim być przyjrzenie się temu, dlaczego właściwie tak się dzieje.

Jeśli zmęczenie jest długotrwałe, narasta albo towarzyszą mu inne objawy, warto porozmawiać z lekarzem i wykonać kilka prostych badań, zamiast automatycznie przypisywać wszystko stresowi, pracy czy wiekowi. W dorosłym życiu naprawdę nie każda dolegliwość zasługuje na odpowiedź: „taki etap” czy „taka pani uroda”.

Odkładamy profilaktykę na kiedyś, bo przecież nic nam nie jest

Tu pojawia się kolejna kwestia — lekceważenie i bagatelizowanie swojego zdrowia. To jeden z najbardziej podstępnych błędów. Czujemy się dobrze, więc badania mogą poczekać. Do lekarza pójdziemy, kiedy „będzie się działo”. Ginekologa odwiedzimy, kiedy skończy się intensywny okres w pracy, a morfologię zrobimy „przy okazji”. O badaniu piersi przypomnimy sobie, kiedy zobaczymy kolejną kampanię profilaktyczną. Tyle tylko, że idea profilaktyki służy temu, by nie czekać na objawy.

Dlatego raz na jakiś czas, na przykład raz w roku, zrób sobie zdrowotny „przegląd”. Odwiedź lekarza POZ, ginekologa, stomatologa i zrób zlecone przez nich badania (laboratoryjne, ale i obrazowe, np. USG czy mammografię), także cytologię i inne, według potrzeb. Nie dlatego, że po 35. trzeba zacząć bać się chorób, a by zachować spokój.

Skupiamy się na wadze, a zapominamy o mięśniach

To chyba jeden z „najbardziej kobiecych” paradoksów: im bardziej zależy nam na zdrowiu, tym częściej patrzymy na nie przez pryzmat ciała, głównie jego masy (choć trend globalny wydaje się być odwrotny).

  • Kilogram mniej — sukces.
  • Spodnie luźniejsze — sukces.
  • Mniejszy obwód talii — sukces.

Tymczasem po 35. roku życia warto patrzeć na ciało nie tylko przez pryzmat tego, ile waży, ale również tego, co potrafi.

Czy mamy siłę? Czy bez problemu wchodzimy po schodach? Czy możemy podnieść zakupy? Czy mamy sprawność i dobrą kondycję? Czy regularnie dajemy mięśniom bodziec do pracy? Czy ciało jest przygotowane na kolejne dekady życia? To znacznie bardziej użyteczne pytania (choć pewnie nieco na wyrost) niż codzienne ważenie się.

I właśnie dlatego po 35. roku życia ważne miejsce w planie aktywności kobiety powinien zajmować trening siłowy. Nie tylko wtedy, gdy zależy nam na zmianie sylwetki. Ćwiczenia z oporem pomagają utrzymywać siłę i masę mięśniową, a mięśnie są jednym z fundamentów sprawności — tej, która pozwala nie tylko dobrze wyglądać w lustrze, ale przede wszystkim sprawnie funkcjonować na co dzień.

Nie oznacza to jednak, że trzeba zacząć trenować jak zawodowa sportsmenka. Wystarczą regularne ćwiczenia z odpowiednio dobranym obciążeniem — hantle, sztanga, maszyny, gumy oporowe czy masa własnego ciała. Kluczowe jest stopniowe dostosowywanie obciążenia do możliwości i regularność, a nie rekordy na siłowni.

Trening siłowy nie powinien jednak oznaczać rezygnacji z pozostałych form ruchu. Dobrze jest łączyć go z aktywnością poprawiającą wydolność oraz zwykłym, codziennym ruchem: spacerami, jazdą na rowerze, pływaniem, tańcem (co powiesz na cardio dance?) czy chodzeniem, na przykład z kijkami nordic walking. Nie trzeba też czekać na idealny moment — spontaniczna aktywność fizyczna, ruch który sprawia radość oraz kilkadziesiąt minut ćwiczeń siłowych w tygodniu może być znacznie bardziej wartościowe niż kolejny ambitny plan, którego nie uda się utrzymać.

Bo po 35. roku życia warto inwestować nie tylko w to, jak ciało wygląda, ale przede wszystkim w to, jak długo pozostanie silne, sprawne i niezależne.

Próbujemy naprawić dietą wszystko, co psuje styl życia

Po 35. roku życia łatwo wpaść w spiralę zdrowotnych eksperymentów. Bez cukru. Bez glutenu. Bez nabiału. Post przerywany. Okno żywieniowe. Detoks. Koktajl. Suplement. Kolejny suplement.

Oczywiście sposób odżywiania ma ogromne znaczenie dla zdrowia. Problem pojawia się wtedy, gdy dieta staje się próbą zrekompensowania braku snu, przewlekłego stresu, siedzącego trybu życia i permanentnego przeciążenia.

Nie istnieje produkt, który „naprawi” skutki nocy, podczas której spałaś tylko pięć godzin. Nie ma też kapsułki, która zastąpi regularny ruch, odpoczynek czy leczenie konkretnego problemu zdrowotnego.

Warto więc uważać na myślenie: „Skoro jem zdrowo, robię wszystko, co trzeba”. Można jeść bardzo zdrowo i jednocześnie spać za mało. Można pić zielone koktajle i przez cały dzień siedzieć przy biurku. Można kupować najlepsze suplementy i ignorować niepokojące objawy. Można też obsesyjnie liczyć kalorie, podczas gdy problemem jest nie dieta, lecz chroniczne przemęczenie.

Dbaj o siebie, stawiając na prozaiczne, ale szalenie skuteczne podstawy: różnorodne jedzenie, odpowiednią ilość białka i błonnika, warzywa, owoce, pełnowartościowe źródła tłuszczu i węglowodanów, regularność posiłków dopasowaną do własnych potrzeb.

Nadal jesteśmy na końcu listy zadań i priorytetów

To chyba błąd, który łączy wszystkie pozostałe. Jak wygląda przestrzeń kobiety? Najpierw dzieci. Partner. Praca. Rodzice. Dom. Terminy. Zakupy. Zaległe telefony. Wszystko, co „trzeba”. A dopiero potem — jeśli zostanie czas — my. Tyle tylko, że pomimo najlepszej organizacji i chęci, bardzo często nie zostaje.

W efekcie dbanie o siebie zaczynamy traktować jak luksus. Wizyta u lekarza? „Nie mam kiedy”. Trening? „Może w przyszłym tygodniu”. Spotkanie z przyjaciółką? „Muszę ogarnąć dom”. Godzina samotności? „Przecież mam tyle rzeczy do zrobienia”. A potem jesteśmy zdziwione, że własne potrzeby znamy coraz gorzej.

Dbanie o siebie nie musi oznaczać weekendu w SPA, kolejnego kosmetyku ani samotnego city break. Samoopieka w najbardziej praktycznym znaczeniu to również umiejętność rozpoznawania własnych potrzeb i podejmowania działań, które wspierają zdrowie fizyczne i psychiczne.

  • Czasami dbaniem o siebie będzie więc trening.
  • Czasami — umówienie wizyty u lekarza.
  • Czasami — wcześniejsze pójście spać.
  • A czasami powiedzenie: „Nie, dzisiaj tego nie zrobię”.

Po 35. roku życia potrzebujesz uważności i troski o siebie

Największym błędem nie jest to, że czasem zjemy coś mniej zdrowego, odpuścimy trening albo zarwiemy noc. Życie nie jest projektem wellness i nie musi być prowadzone według sztywnych zasad i tabelki.

Znacznie większym problemem jest sytuacja, w której przez lata „machamy na siebie” ręką, ignorujemy sygnały organizmu, odkładamy profilaktykę, funkcjonujemy na deficycie snu, a dbanie o siebie sprowadzamy do wyglądu i wagi.

Po 35. roku życia warto więc trochę inaczej rozumieć słowo „self-care”. Nie jako kolejną rzecz do zrobienia, nie jako nagrodę czy rozpaczliwą próbę zatrzymania czasu. To bardziej przezorność i mądra inwestycja, ale i wyraz szacunku, troski i sympatii do siebie. 

Czytaj inne artykuły wellbestudio.pl:

 

Youtube: xXMSEKc1_yg, YvUFu1PXWog, LoG_Ta1Keeg, 3r-ERFe2Mfg, tKDb8w2jcaU, ChbOCytV7Mk

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane