Jak budować pewność siebie i się kochać? Rozmowa z Sandrą Kpodonou

Jak budować pewność siebie i się kochać? Rozmowa z Sandrą Kpodonou

Pewność siebie nie jest cechą wrodzoną ani nagrodą dla wybranych. Nie spada z nieba i nie pojawia się magicznie wraz z kolejnym sukcesem. To proces, relacja i codzienna decyzja, by traktować siebie z uważnością zamiast surowej oceny. Jak ją zbudować?

Gościnią podcastu Well Be Stories, prowadzonego przez Alicję Sękowską, jest Sandra Kpodonou: liderka branży hair & beauty z 19-letnim doświadczeniem, mentorka i edukatorka, która od lat wspiera kobiety w budowaniu zdrowej samooceny, zarówno zawodowo, jak i prywatnie.

Rozmowa Alicji i Sandry, która krąży wokół pewności siebie, daje oparcie, normalizuje wątpliwości i pokazuje, że bycie „w procesie” nie jest słabością, ale oznaką dojrzałości. Sandra opowiada o miłości do siebie rozumianej nie jako nieustanny zachwyt, lecz umiejętność stawiania granic, akceptowania niedoskonałości i bycia po swojej stronie także wtedy, gdy coś nie idzie zgodnie z planem. To odcinek, który pozwala odetchnąć i poczuć, że już teraz jesteśmy wystarczające.

Czym dla Ciebie jest pewność siebie?

Pewność siebie bardzo często traktujemy jak cechę wrodzoną — coś, co się „ma” albo „nie ma”. Tymczasem to uproszczenie, które bardziej szkodzi, niż pomaga. Sandra mówi o pewności siebie jako o procesie dojrzewania, silnie związanym z dzieciństwem, środowiskiem i doświadczeniami. To coś, co zmienia się razem z nami i nigdy nie jest stanem ostatecznym. Dziś pewność siebie nie oznacza dla niej braku trudnych emocji, ale zdolność ich oswajania.

To jest temat dojrzewania po prostu i tego, jak dorastamy, w jakim otoczeniu i w jakim środowisku. Dla mnie pewność siebie to też proces, jak powiedziałaś. Dzisiaj to jest nadal proces, ale w takiej pigułce zamknęłabym to w tym, że wiem, kim jestem. Wiem, kim nie chcę być, wiem, czego nie lubię, wiem, co lubię i z czym się dobrze czuję. Oczywiście, że kiedyś było tego jeszcze więcej, teraz to są pojedyncze emocje, takie codzienne, casualowe.

Czytaj: Iza Maliszewska o budowaniu poczucia własnej wartości i wierze w siebie

Jak wyglądała Twoja pewność siebie kiedyś?

Z zewnątrz wszystko mogło wyglądać idealnie: odwaga, wyrazisty styl, silna osobowość. Sandra otwarcie mówi jednak o rozdźwięku między tym, jak była postrzegana, a tym, co działo się w środku. Pewność siebie była wtedy bardziej strategią przetrwania niż realnym poczuciem bezpieczeństwa. Dużo było atencji, wyglądu i postawy „twardej dziewczyny”. W środku jednak kryły się rany, brak stabilności i niezaopiekowane emocje.

Wydawało mi się, że byłam pewna siebie i bardzo to przykrywałam ekstremalnie zwracającym uwagę na siebie wyglądem. Nosiłam bardzo krótkie włosy, zwracałam na siebie uwagę, byłam atrakcyjną dziewczyną i tak się czułam. Ale ta potrzeba zwracania uwagi była przykryciem wielu rzeczy w środku i wielu ran, braku poczucia bezpieczeństwa. Ja sobie tę pewność siebie wydrapywałam atencją i tym, że ładnie wyglądam.

Kiedy wszystko się rozsypało…

Każdy proces ma swój punkt krytyczny i dla Sandry był nim moment wyczerpania. Z pozoru —zdrowy styl życia, treningi, ambicja i „sukcesowy mindset”. W praktyce — brak siły, bezsenność i narastający lęk. To doświadczenie pokazało, że ciało i psychika nie dają się oszukiwać w nieskończoność. To właśnie wtedy zaczęła się prawdziwa zmiana.

Musiałam upaść na dno. Ta moja pewność siebie i środowisko, które sobie stworzyłam, zaczęło mnie męczyć. Czułam, że nie jestem w miejscu, w którym powinnam być, tylko że siebie tam ciągnę i każę sobie być kimś, kim nie jestem. Bardzo dużo pracowałam, nie dawałam sobie przestrzeni, żeby się dowiedzieć, kim naprawdę jestem. Na zewnątrz było fajne życie, a w środku było coraz gorzej.

Lęk, terapia i decyzja o lekach

Rozmowa bardzo mocno dotyka tematu zdrowia psychicznego. Sandra opowiada o strachu przed lekami i społecznej stygmatyzacji. O tym, jak łatwo zinternalizować lęk przed „byciem słabą”. Kluczowe okazuje się spotkanie z psychiatrą, który normalizuje jej stan. To moment, w którym napięcie zaczyna puszczać.

— Bałam się leków, bo nikt mi nigdy nie wytłumaczył, czym są problemy mentalne. Myślałam, że jak wezmę leki, to znaczy, że jestem chora albo że mam wszystkie choroby świata. Psychiatra powiedział mi, że to, jak się czuję, jest okej i że nie zwariowałam. I pamiętam, że bez wzięcia leków już poczułam ulgę. Bałam się też oceny innych – nagle wszystko, co budowałam, legło w gruzach.

Czytaj: Marcin Matych, czyli dr Nerwica o tym, jak sobie radzić z nerwicą lękową

Przybranie na wadze i… spokój

Jednym z najbardziej przełomowych momentów w historii Sandry jest zmiana relacji z ciałem. Przybranie 25 kilogramów — coś, co wcześniej było jej największym lękiem — okazało się lekcją akceptacji. Po raz pierwszy poczuła realny spokój w głowie. Zaskakująco zmienił się też odbiór ze strony otoczenia. To doświadczenie całkowicie przewartościowało jej myślenie o wyglądzie.

Przytyłam około 25 kilo i to było ciekawe, bo ja się tak dobrze poczułam w głowie. Zrozumiałam, że na tamten moment ta waga nie ma absolutnie żadnego znaczenia, bo moja głowa jest spokojna. Byłam zaakceptowana przez przyjaciół i branżę, nikt mnie nie oceniał. To była pierwsza lekcja o tym, co ja mam w głowie, a co inni widzą.

Czytaj: Katarzyna Kucewicz o tym, jak schudnąć i naprawdę zaakceptować siebie

Czy pewność siebie to wygląd?

W rozmowie wyraźnie wybrzmiewa sprzeciw wobec uproszczonego obrazu pewności siebie. Społeczny stereotyp nadal łączy ją z idealną sylwetką, karierą i sukcesem. Sandra bardzo stanowczo odcina się od tego myślenia. Dla niej pewność siebie to coś znacznie głębszego. To relacja z samą sobą, a nie z lustrem.

Jak mówimy pewność siebie, to ludzie widzą atrakcyjną dziewczynę z super figurą i karierą. A to nie jest to. Pewność siebie to zbiór emocji i głosów, które mamy w głowie. To praca na całe życie. Wygląd to skorupka, a kierunek jest w środku.

Pewność siebie jako proces, nie etykieta

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest odczarowanie mitu: „ona to ma”. Sandra podkreśla, że nawet osoby postrzegane jako silne mają słabsze dni. Kluczowe nie jest to, czy czujemy strach, ale co z nim robimy. Pewność siebie nie polega na braku lęku. Polega na działaniu pomimo niego.

Ja nie zawsze czuję się super i mówię o tym głośno. To nie chodzi o to, że mówię, że jestem brzydka, tylko że mówię o emocjach. Można być pewną siebie i jednocześnie się bać. Pytanie brzmi: co zrobisz z tym ‘nie dam rady’? Czy je weźmiesz na piedestał, czy porozmawiasz ze sobą.

Praca z kobietami – włosy jako droga do wnętrza

Sandra bardzo wyraźnie zaznacza, że jej praca nie kończy się na fryzurze. Włosy stają się pretekstem do rozmowy, dotyku i uważności. Dla wielu kobiet wizyta w salonie to jedyny moment w tygodniu, kiedy ktoś skupia się wyłącznie na nich. To rytuał, który ma znaczenie emocjonalne. Zmiana fryzury często idzie w parze ze zmianą wewnętrzną.

— Te włosy to jest taki łącznik do naszego serca. Często klientka przychodzi nie po to, żeby coś zmienić, tylko żebyśmy pogadały, żebym dotykała jej włosów. Ja głównie zajmuję się ratowaniem spalonych blondów i stanu umysłu, który myśli, że tylko blond jest ładny. To jest proces stanu umysłu, a nie farbowania włosów.

Czytaj: O wypadaniu włosów i wstydzie. Rozmowa z Magdaleną Szymczak-Kępką

Fundament pewności siebie – kim jestem naprawdę?

Na końcu rozmowy pojawia się pytanie o fundament. O to, od czego naprawdę warto zacząć budowanie pewności siebie. Sandra bardzo jasno oddziela dbanie o wygląd od opierania na nim swojej wartości. Prawdziwy fundament leży w zgodzie ze sobą. W uczciwym pytaniu: czy żyję jako prawda, czy jako fałsz.

— Dbanie o siebie to powinien być standard jak mycie zębów, ale to nie jest fundament. Fundament to dowiedzenie się, kim ja jestem i czy to wnętrze lubi się z tym, co jest na zewnątrz. Czy ja żyję w zgodzie ze sobą, czy robię coś wbrew sobie, bo tak wypada. To jest kluczowe.

Czytaj: Jestem wystarczająca, czyli jak się zaakceptować i przestać naprawiać

Posłuchaj podcastu na kanale Well Be Stories

Rozmowa Alicji i Sandry nie daje prostych recept i bardzo dobrze, bo pewność siebie nie jest checklistą do odhaczenia. To proces, który zmienia się razem z nami, z naszym ciałem, doświadczeniami i granicami.

Historia Sandry pokazuje, że czasem trzeba stracić kontrolę, żeby odzyskać spokój, a największa siła rodzi się wtedy, gdy przestajemy udawać. Pewność siebie nie mieszka w wyglądzie, wadze ani statusie — a w zgodzie między tym, co w środku, a tym, co na zewnątrz. I choć to praca na całe życie, jedno jest pewne: warto ją zacząć. Nawet — a może zwłaszcza — wtedy, gdy wydaje się, że „powinniśmy już ją mieć”.

Jeśli ta rozmowa coś w Tobie poruszyła, zatrzymaj się na chwilę i posłuchaj całego podcastu na kanale Well Be Stories. Zapraszamy!

O Well Be Stories

Well Be Stories to przestrzeń rozmów o tym, jak troszczyć się o ciało i umysł bez presji bycia „idealnym”. Poruszamy tematy relacji, emocji, self-care, intuicyjnego podejścia do jedzenia oraz sposobów radzenia sobie z lękiem i wypaleniem – bez banałów i bez gotowych recept.

To podcast dla tych, którzy chcą budować zdrowe nawyki, żyć bardziej świadomie i wreszcie poczuć, że dbanie o siebie może być naturalne, a nie kolejnym obowiązkiem na liście.

Youtube: MBm55BVldJk

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane