Jak zmienić swoje życie, zacząć od nowa i ruszyć ku lepszemu, gdy czujesz, że utknęłaś w miejscu? Jak pracować z umysłem, przekonaniami i schematami, które latami trzymały w bezpiecznej, choć niesatysfakcjonującej rzeczywistości? Skąd brać siłę do zmian i jak nie zgubić siebie po drodze — nawet wtedy, gdy decyzje są trudne, bolesne i wywracają znany porządek, jak odejście z małżeństwa czy zakończenie ważnej relacji?
O odwadze zaczynania od nowa, pracy z własnymi myślami i podejmowaniu trudnych, ale uwalniających decyzji Alicja Sękowska, prowadząca podcast Well Be Stories, rozmawia z Gajana Galstjan — mentorką kobiet specjalizującą się w budowaniu zdrowych relacji i wspierającego nastawienia do życia. W swojej pracy koncentruje się na zmianie schematów myślenia, które wpływają na emocje, decyzje i codzienne funkcjonowanie. Wierzy, że zmiana zaczyna w głowie — a kiedy zmienia się sposób myślenia, zmienia się także jakość życia.
Co zrobić, gdy czujesz, że dotychczasowe życie już do Ciebie nie pasuje? Gdy coś w środku coraz głośniej domaga się zmiany, choć rozsądek podpowiada, że „tak już jest” i „nie warto wszystkiego wywracać do góry nogami”? Posłuchaj podcastu Jak zmienić swoje życie na lepsze? Jak zacząć od nowa? o świadomym kształtowaniu życia, o odpowiedzialności za własne wybory i o tym, że zmiana nie jest jednorazowym aktem odwagi, lecz procesem.
Decyzje: serce, świadomość i odpowiedzialność
Podejmowanie decyzji rzadko bywa naprawdę „łatwe”, nawet jeśli z zewnątrz tak wygląda. Często mylimy lekkość z brakiem lęku, a sprawczość z impulsywnością. W tej rozmowie wybrzmiewa coś zupełnie innego: decyzja jako proces świadomy, przemyślany i oswojony emocjonalnie.
Nie chodzi o brak strachu, lecz o gotowość, by się z nim zmierzyć. To podejście zakłada uczciwe spojrzenie na konsekwencje, zanim jeszcze padnie „tak” lub „nie”. I właśnie ta uważność staje się fundamentem odwagi.
— Czy łatwo podejmuję decyzje? Myślę, że tak, choć łatwo to złe słowo, no bo łatwo to wydaje się tak wszystko gładko i bez problemu. Ja te wszystkie decyzje swoje — i te prostsze, i trudniejsze — mam raczej przemyślane. To nie są spontaniczne decyzje, jestem w stanie się z nimi zmierzyć. Wiem to. Wiem też to, co mnie czeka, albo przynajmniej mam jakieś wyobrażenie na ten temat.
Dlaczego boimy się zmian bardziej, niż trwania w tym, co rani
Strach przed zmianą jest jednym z najsilniejszych mechanizmów psychicznych. Paradoksalnie wolimy znane cierpienie niż nieznaną szansę. Mózg wybiera przewidywalność, nawet jeśli jest bolesna. To dlatego tak wiele osób tkwi w relacjach lub środowiskach, które nie dają bezpieczeństwa ani wsparcia. Z czasem granice normy się przesuwają, a obraz rzeczywistości ulega zniekształceniu. Dopiero perspektywa z zewnątrz potrafi przywrócić ostrość widzenia.
— My z reguły, ludzie boimy się zmian, bo boimy się tego, czego nie znamy. Wolimy trzymać się nawet tego, co nie do końca nas satysfakcjonuje, no ale trzymamy się, bo to znamy. Nasz mózg lubi być w tej tak zwanej strefie komfortu. Dlatego często jest tak, że są osoby nawet w domach przemocowych, ale z tych domów nie wychodzą, bo po prostu akceptują to, co jest im znane. A jak żyjemy w toksycznym środowisku albo w relacji, która nas rani, to obraz zdrowej relacji się zakrzywia i wydaje nam się, że jest lepiej, niż jest w rzeczywistości.
Mózg wybiera przewidywalność, nawet jeśli jest bolesna. Z czasem granice normy się przesuwają, a obraz rzeczywistości ulega zniekształceniu. Dopiero perspektywa z zewnątrz potrafi przywrócić ostrość widzenia.
Zaczynanie od nowa: decyzja, która zmienia wszystko
Moment, w którym trzeba zacząć od nowa, rzadko przychodzi w sprzyjających okolicznościach. Często towarzyszy mu samotność, lęk i poczucie utraty stabilności. Decyzja o odejściu bywa dramatyczna, ale jednocześnie konieczna, by ocalić siebie.
W tym scenariuszu nie ma romantyzowania trudnych wyborów — jest prawda i konsekwencje. Nowy start oznacza realne problemy: logistyczne, emocjonalne i finansowe. Ale bywa też pierwszym krokiem do życia w zgodzie ze sobą.
— W wieku 30 lat musiałam zacząć wszystko od nowa i sama z malutkim dzieckiem, w nowym mieście. Dzisiaj jestem w zupełnie innym miejscu, ale musiałam podjąć trudną decyzję, żeby zawalczyć o swoje lepsze jutro. Wyszłam z relacji sama z dzieckiem, które miało półtora roku. W Warszawie nikogo prawie nie znałam. Ale dzisiaj jestem bardzo szczęśliwa.
Czytaj: Jak dbać o relację i ratować związek w kryzysie? Rozmowa z Natalią Tur
Samotna matka i rynek najmu: niewidzialna dyskryminacja
Problemy systemowe często najbardziej dotykają tych, którzy są w kryzysie. W teorii prawo chroni najsłabszych, w praktyce bywa pretekstem do wykluczenia. Samotna matka z dzieckiem staje się dla właścicieli mieszkań „ryzykiem”.
Odmowy, które powtarzają się dzień po dniu, podcinają poczucie godności. To doświadczenie odsłania bolesną lukę między empatią a interesem. I pokazuje, jak bardzo potrzebujemy wrażliwości w codziennych decyzjach.
— Za każdym razem było okej, super, wynajmujemy, po czym mówiłam, że mam dziecko i słyszałam: ojeju, ma pani dziecko, to przykro nam, ale nie możemy wynająć. Przerobiłam mnóstwo takich historii. Codziennie płakałam i mówiłam: dlaczego nie mogę wynająć mieszkania? Mam nadzieję, że takich osób będzie jak najmniej, bo bądźmy ludźmi.
Czytaj: Kiedy i jak rozstać się z partnerem? Dr Agata Stola o emocjach i granicach
Emocje po rozstaniu: pozwolić sobie na słabość, ale nie zostać w niej na zawsze
Rozstanie to nie tylko decyzja, to także żałoba po wyobrażonym życiu. Pojawia się smutek, żal i pytania bez odpowiedzi. To naturalny etap, którego nie da się ominąć. Kluczowe jest jednak to, co dzieje się później. Emocje nie mogą stać się miejscem zamieszkania. Sprawczość zaczyna się tam, gdzie kończy się bezradność.
— W dniu swoich urodzin siedziałam sama w nowo wynajętym mieszkaniu i leciały mi łzy. Myślałam sobie: czym ja sobie na to wszystko zasłużyłam? Pozwoliłam sobie na chwilę słabości, ale zaraz za tym włącza mi się sprawczość. Dajmy upust emocjom, ale potem zróbmy coś, co możemy zrobić. Nie skupiam się na tym, dlaczego mnie to spotkało, tylko idę dalej.
Pozwoliłam sobie na chwilę słabości, ale zaraz za tym włącza mi się sprawczość. Dajmy upust emocjom, ale potem zróbmy coś, co możemy zrobić.

Odpowiedzialność, sprawczość i budowanie życia na własnych zasadach
Branie odpowiedzialności to jeden z najtrudniejszych, ale też najbardziej wyzwalających aktów dorosłości. Łatwiej obwiniać okoliczności, innych ludzi lub przeszłość. Trudniej przyznać, że to my współtworzymy swoją rzeczywistość. Sprawczość nie rodzi się z czekania, lecz z działania, nawet bardzo małego. Każdy krok wzmacnia poczucie wpływu. A to ono jest fundamentem poczucia własnej wartości.
— Zrzucanie odpowiedzialności jest najprostszą formą, bo czujemy ulgę, ale to do niczego nie prowadzi. My musimy nauczyć się brać odpowiedzialność za siebie, za swoje decyzje, za swoje życie. Sprawczość nie weźmie się z leżenia na łóżku i płakania. Ona bierze się z tego, że mówisz: okej, coś mi się nie podoba, zmieniam to. Wszystko możemy w życiu osiągnąć, ale musimy włożyć w to wysiłek.
Rozstanie z dziećmi w tle: kiedy strach bierze górę
Decyzja o rozstaniu staje się wielokrotnie trudniejsza, gdy w relacji są dzieci. Wtedy do głosu dochodzą nie tylko emocje dorosłych, ale też lęk o przyszłość najmłodszych. Często jednak dziecko nieświadomie zostaje wciągnięte w konflikt. Zamiast ochrony pojawia się presja, zamiast bezpieczeństwa — napięcie. To moment, w którym granica między dorosłymi sprawami a światem dziecka zaczyna się niebezpiecznie zacierać. A konsekwencje takiego mechanizmu bywają długofalowe.
— Często wydaje mi się, że kobiety i mężczyźni boją się podjąć decyzję o rozstaniu, zwłaszcza kiedy są dzieci w relacji. Nierzadko też traktujemy dziecko jako taką kartę przetargową. Są sytuacje, w których ludzie się rozchodzą i (częściej) kobiety, mając żal do mężczyzny, myślą: teraz ci pokażę, teraz dziecku zmienię w głowie, nastawię je źle.
Tato nas zostawił: słowa, które zmieniają wszystko
Dziecko słyszy więcej, niż nam się wydaje. Jedno zdanie potrafi zbudować narrację, która zostaje z nim na lata. W konflikcie dorosłych łatwo zapomnieć, że dla dziecka rodzice są autorytetami. Słowa wypowiadane w emocjach często nie są neutralne. Dla dziecka stają się prawdą o świecie i o nim samym. To, co dla dorosłego jest żalem, dla dziecka bywa fundamentem poczucia odrzucenia.
— Pani mecenas powiedziała piękne zdanie, które bardzo mi się spodobało, że często kobieta mówi: Tato nas zostawił, tato odszedł do kochanki i zostawił nas. I to słowo nas w małym dziecku buduje zupełnie inną perspektywę. Bo dla dzieci rodzice są święci.
Ojciec i matka: dziecku potrzebne są obie energie
Zdrowy rozwój dziecka nie opiera się na idealnych relacjach między dorosłymi, a na obecności, stabilności i poczuciu bezpieczeństwa. Dziecko potrzebuje zarówno matki, jak i ojca, niezależnie od tego, czy są razem. Odbieranie jednemu z rodziców prawa do bycia rodzicem zawsze uderza w dziecko. Nawet jeśli intencją jest „ochrona”. W praktyce oznacza to emocjonalne osierocenie.
— Jeżeli nie potrafimy oddzielić tych emocji negatywnych, tego, że okej, nie dogadałaś się z partnerem, ale pozwól jemu być ojcem, bo jeżeli ty odbierasz jemu możliwość bycia ojcem, to ty krzywdzisz najbardziej swoje dziecko. Dziecko potrzebuje zarówno energii mężczyzny, jak i kobiety.
Jak relacja z ojcem wpływa na przyszłość córki?
Dzieci uczą się relacji, obserwując swoich rodziców. To, co widzą i słyszą, staje się dla nich normą. Negatywny obraz ojca nie znika wraz z dzieciństwem. Często przenosi się na dorosłe życie i wybory partnerskie. Relacje powtarzają się nie dlatego, że ktoś „ma pecha”. Powtarzają się dlatego, że są znane.
— Jeżeli dziewczynka będzie miała bardzo zepsuty obraz ojca, jeżeli mama będzie dziecko źle nastawiała, to prawdopodobnie ta dziewczynka wejdzie w taką samą złą relację w przyszłości.
Złość po rozstaniu: kto naprawdę za nią płaci?
Rozstanie bardzo rzadko kończy się w momencie formalnego „to już koniec”. Częściej zostawia po sobie emocjonalny ogon: złość, żal, poczucie niesprawiedliwości i potrzebę odreagowania. W praktyce ta złość nie znika — ona szuka ujścia. Najczęściej trafia w komunikację, wiadomości, maile, drobne zaczepki, które z czasem zamieniają się w codzienną wojnę nerwów.
Co ważne, ta wojna niemal nigdy nie rani tej drugiej strony tak bardzo, jak osobę, która ją prowadzi. Życie w permanentnym napięciu staje się normą, a nie wyjątkiem. I właśnie w tym miejscu rozmówczyni zatrzymuje się na bardzo ważnej obserwacji: kto tak naprawdę płaci za tę emocjonalną spiralę?
— Ja zawsze myślę sobie: wow, że ktoś wstaje rano i już ma w sobie tą złą energię. Przecież tą złą energię trzymasz przez cały dzień. Większą krzywdę robisz sobie niż tej osobie, do której piszesz tę wiadomość.
Czytaj: Karolina Klecka o tym, co czuje narcyz w związku. Czy umie kochać i się zmienić?
Negatywna energia jako wyniszczający styl życia
Złość, jeśli jest chwilowa, bywa naturalną reakcją obronną. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się codziennym tłem życia. Gdy dzień zaczyna się od napięcia, a kończy na kolejnej analizie tego, „co on/ona zrobił źle”. Taka emocjonalna pętla nie tylko nie rozwiązuje konfliktów, ale systematycznie odbiera energię do działania, radość i lekkość.
Co więcej osoba, przeciwko której kierujemy złość, często nawet nie uczestniczy w tym procesie — żyje dalej. Tymczasem my zostajemy z emocjami, które same sobie serwujemy. To jeden z tych momentów, w których pozorna walka okazuje się autoagresją.
— Ta nienawiść po prostu z ciebie kipi, więc największą krzywdę robimy sobie. Druga strona przeczyta i idzie dalej, a ty zostajesz z tą energią.
Czytaj: Jak osiągnąć szczęście? Poznaj proste nawyki, które naprawdę działają
Psychologia jako narzędzie samoregulacji, nie plaster na ranę
Praca nad sobą nie zawsze zaczyna się po rozstaniu. Często jest procesem, który toczy się równolegle — jeszcze w relacji, w momencie największego chaosu. Gajana podkreśla, że korzystanie z pomocy specjalisty nie zawsze oznacza „bycie na dnie”. Dla wielu osób to raczej sposób na uporządkowanie własnych myśli i sprawdzenie, czy intuicja nie myli się w ocenie sytuacji.
Wiedza psychologiczna daje język do opisywania emocji, których wcześniej nie dało się nazwać. A kiedy potrafimy coś nazwać, łatwiej to przepracować. I właśnie dlatego moment odejścia bywa paradoksalnie momentem ulgi.
— Korzystałam z pomocy psychologa bardziej po to, żeby potwierdzić, że ja faktycznie dobrze myślę. Po rozstaniu nie czułam już, że potrzebuję tej pomocy regularnie.
Czytaj: Chatbot jako terapeuta? Sprawdź, jak AI wspiera w psychoterapii. Na co uważać?
Moment decyzji: kiedy wiesz, że dalej tak się nie da
Decyzja o rozstaniu rzadko spada z nieba. Najczęściej dojrzewa powoli, w serii powtarzających się konfliktów i nieudanych prób naprawy. To moment, w którym człowiek zaczyna zadawać sobie pytania nie o drugą osobę, ale o siebie. O swoje życie, przyszłość i codzienność, która wygląda dokładnie tak samo od miesięcy lub lat.
Brak zmiany staje się odpowiedzią samą w sobie. I choć ten moment bywa bolesny, jest też momentem odzyskiwania sprawczości. Bo decyzja – nawet trudna – zawsze daje więcej mocy niż trwanie w zawieszeniu.
— Stanęłam przed lustrem i zapytałam się, czy chcę, żeby moje życie wyglądało tak przez resztę lat. Wiedziałam, że cuda się nie wydarzą.
Rozstanie a wspólne rodzicielstwo: nowa jakość relacji
Zakończenie związku nie musi oznaczać końca relacji jako takich. W przypadku wspólnego dziecka to raczej początek zupełnie nowej formy kontaktu. Bez romantycznych oczekiwań, bez rozczarowań wynikających z niespełnionych ról partnerskich. Relacji opartej na wspólnym celu: dobru dziecka. Gdy znika presja „bycia razem”, często pojawia się przestrzeń na wzajemny szacunek. To paradoks, który w praktyce zdarza się częściej, niż się o nim mówi.
— Dzisiaj, kiedy nie mamy względem siebie oczekiwań, a pełnimy rolę rodziców, mamy bardzo dobrą, poprawną relację i widać, że dziecko na tym korzysta.
Czytaj: Co czuje, jak myśli i kocha narcyz? Rozmowa z psycholog Karoliną Klecką
Dlaczego warto próbować, zanim się odejdzie
Rozstanie nie powinno być pierwszą odpowiedzią na kryzys. Rozmówczyni wyraźnie sprzeciwia się narracji, w której relacje traktuje się jak produkty z krótką datą ważności. Próbowanie nie jest oznaką słabości — jest oznaką dojrzałości.
Oczywiście próby mają sens tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe na wysiłek. Ale świadomość, że zrobiło się wszystko, co możliwe, daje później spokój. A spokój jest bezcenny, niezależnie od decyzji.
— Zawsze będę powtarzała, że jestem za tym, żeby próbować. Nigdy nie będę osobą, która powie: a dobra, nie służy ci, rozstań się.
Czytaj: Dr Agata Stola: kiedy i jak rozstać się z partnerem, by nie ranić siebie i innych?
Kobiety kontra mężczyźni: fałszywy konflikt
Współczesna narracja coraz częściej ustawia płcie po przeciwnych stronach barykady. Tymczasem psychologia jasno pokazuje, że ludzie potrzebują relacji, bliskości i współzależności.
Deklarowana „pełna niezależność” bywa często mechanizmem obronnym, a nie realną potrzebą. Rozmówczyni zwraca uwagę na koszty tej narracji: samotność, frustrację, poczucie pustki. Relacja nie oznacza rezygnacji z siebie, ale wzajemne uzupełnianie się. I właśnie tego dziś często zapominamy.
— Badania wyraźnie pokazują, że my siebie wzajemnie potrzebujemy. Ta niezależność często kończy się depresją i samotnością.
Elastyczność i rozmowa: fundamenty, których nikt nas nie nauczył
Wiele relacji rozpada się nie dlatego, że zabrakło miłości, ale dlatego, że zabrakło rozmowy. Umiejętności komunikacyjne wciąż nie są czymś oczywistym. Często uczymy się ich dopiero wtedy, gdy jest już bardzo źle.
Niewypowiedziane potrzeby narastają, zamieniając się w frustrację i pretensje. Tymczasem jedna trudna rozmowa potrafi zmienić więcej niż miesiące cichego obrażania się. To nie jest łatwe, ale jest konieczne.
— Jeżeli o czymś nie powiesz, narasta w tobie frustracja. Druga strona nie wie, o co chodzi, i wszyscy żyją w nieporozumieniu.
Czytaj: Natalia Tur o tym, jak dbać o związek i naprawić ten, który się rozpada
Decyzja o odejściu jako inwestycja w przyszłe życie
Odejście z relacji bywa przedstawiane jako porażka. Tymczasem często jest aktem odwagi i odpowiedzialności za własne życie. Rozmówczyni mocno podkreśla perspektywę czasu: rok czy dwa trudnych zmian wobec kilkudziesięciu lat potencjalnego szczęścia.
Życie nie zaczyna się „kiedyś”. Ono dzieje się teraz. I każda decyzja, która przybliża nas do spokoju i autentyczności, jest decyzją wartą wysiłku.To będzie trudna decyzja, ale za tą trudną decyzją jest twoje szczęście. Życie jest tu i teraz.
Jak zmienić swoje życie na lepsze i zacząć od nowa?
Jak widzisz ta rozmowa nie daje prostych recept ani gotowych scenariuszy. Zamiast tego zaprasza do czegoś znacznie ważniejszego: uczciwego spotkania ze sobą. Pokazuje, że zmiana nie zaczyna się od spektakularnych ruchów, lecz od decyzji, by przestać ignorować własne potrzeby. Że zaczynanie od nowa rzadko bywa wygodne, ale bardzo często okazuje się jedyną drogą do życia w zgodzie ze sobą.
Podcast „Jak zmienić swoje życie na lepsze? Jak zacząć od nowa?” to opowieść o odpowiedzialności, sprawczości i odwadze, która nie polega na braku lęku, lecz na gotowości, by mimo niego zrobić krok naprzód. O relacjach, które mogą ranić, ale też o tych, które – nawet po rozstaniu – da się ułożyć dojrzale i z szacunkiem. O emocjach, którym warto dać głos, ale nie pozwolić przejąć sterów.
Jeśli jesteś w miejscu, w którym coś w środku mówi „tak dalej nie chcę”, ta rozmowa może stać się ważnym punktem odniesienia. Nie po to, by podejmować decyzje za Ciebie, ale by pomóc Ci je oswoić.
Posłuchaj odcinka podcastu Well Be Stories z Gajaną Galstjan i sprawdź, co w Twoim życiu domaga się zmiany. Być może to właśnie ten moment, by zacząć od nowa — po swojemu, świadomie i bez odkładania siebie na później.
O Well Be Stories
Well Be Stories to przestrzeń szczerych rozmów o codziennym dobrostanie — bez presji perfekcji i bez uniwersalnych recept na życie. To miejsce, w którym przyglądamy się temu, jak realnie dbać o ciało i umysł, budować zdrowe relacje, oswajać trudne emocje i uczyć się odpuszczania wtedy, gdy staje się ono aktem troski, a nie porażki.
Poruszamy tematy self-care bez lukru, intuicyjnego podejścia do jedzenia, radzenia sobie z lękiem, stresem i wypaleniem oraz tworzenia nawyków, które wspierają codzienność, zamiast ją komplikować. Well Be Stories to podcast prowadony przez Alicję Sękowską dla osób, które chcą żyć bardziej świadomie, w zgodzie ze sobą i na własnych zasadach — bez udawania, za to z uważnością.
Youtube: B_4ZFgOtWT0












Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *