Najlepsze włoskie seriale Netflix, HBO Max i Canal+. Które warto obejrzeć?

Najlepsze włoskie seriale Netflix, HBO Max i Canal+. Które warto obejrzeć?

Włoskie seriale od kilku lat przeżywają prawdziwy renesans. Platformy streamingowe coraz chętniej nie tylko udostępniają, ale i inwestują w historie osadzone w Rzymie, Neapolu, Wenecji czy Florencji. Widzowie są zachwyceni, ponieważ włoskie opowieści mają w sobie coś niezwykłego. Są intensywne, barwne, autentyczne, a przy tym nonszalanckie, klimatyczne i niesztampowe. Które warto obejrzeć?

Dlaczego lubimy włoskie seriale?

Włoskie seriale i filmy są wyjątkowe, ponieważ mają w sobie coś, czego często brakuje wielu produkcjom tworzonym według algorytmów i trendów — autentyczność, która jest obecna w języku, emocjach, relacjach, scenografii i postaciach.

Bohaterowie, podobnie jak wnętrza czy architektura, nie są przesadnie wygładzeni ani idealni. Relacje pozostają skomplikowane, elewacje budynków obdrapane, codzienność chaotyczna, a życie pełne pęknięć, niedopowiedzeń i niedoskonałości. Właśnie ta naturalność okazuje się niezwykle ujmująca.

Ogromną rolę odgrywa także włoski klimat. Urokliwe uliczki, wyblakłe od słońca, nadgryzione zębem czasu kamienice, małe nadmorskie miasteczka i eleganckie metropolie… No i ta zachwycająca estetyka — światło, muzyka czy sposób kadrowania codzienności, który wydaje się niezwykle sugestywny i zmysłowy.

Włoscy twórcy z wyjątkową wrażliwością opowiadają również o relacjach międzyludzkich. Miłość, rodzina, przyjaźń czy konflikty pokoleniowe ilustrowane są intensywnie, z charakterystycznym dla południowego temperamentu dramatyzmem i emocjonalnym rozmachem. I rzadko kiedy są… ugrzecznione, zachowawcze, poprawne. I chyba dlatego tak bardzo się je czuje.

Włoskie seriale Netflix, HBO Max i Canal+, które polecamy

Jeśli szukasz włoskich seriali na platformach streamingowych, ale takich, które wciągają od pierwszego odcinka i zostają w głowie na długo, często uwodzą klimatem, ale i zmieniają optykę — ten przewodnik będzie idealnym punktem wyjścia.

Na naszej liście znajdziesz różne tytuły, zarówno włoskie seriale kryminalne, jak i opowieści o miłości, dojrzewaniu, stracie, relacjach i sile codziennych doświadczeń. Daj znać, co wybrałaś.

„Rzymskie dziewczyny” („Baby”)

„Rzymskie dziewczyny” to serial opowiadający o dwóch nastolatkach, które —  prowadząc podwójne życie — wikłają się w świat seksbiznesu oraz gąszcz niebezpiecznych relacji.

Chiara Altieri, grana przez Benedettę Porcaroli (cudowna!) i Ludovica Storti, w którą wcieliła się Alice Pagani (fantastyczna!) opowiedziały naprawdę mocną historię. Życie i dojrzewanie w świecie pozorów, presji społecznej i emocjonalnego zagubienia, z Rzymem w tle — to zdecydowanie warto zobaczyć.

Produkcja inspirowana była głośnym skandalem obyczajowym znanym jako „Baby Squillo”, który wstrząsnął opinią publiczną we Włoszech. „Rzymskie dziewczyny” to jeden z bardziej kontrowersyjnych, ale też najbardziej stylowych włoskich seriali Netflix ostatnich lat. Serial można obejrzeć na Netflix.

„Nie zostawiaj mnie” („Non mi lasciare”)

„Nie zostawiaj mnie” to włoski serial kryminalny dostępny na Canal +, który koncentruje się na śledztwie dotyczącym przestępstw wobec dzieci, darknetu i cyberprzemocy.

Główną bohaterką jest prowadząca je Elena Zonin (genialna Vittoria Puccini), która wraca do Wenecji, gdzie musi zmierzyć się zarówno z brutalną sprawą, jak i własną przeszłością. Warto też wspomnieć o fantastycznej roli Sarah Felberbaum, która fenomenalnie zagrała Giulię Lari.

Produkcja wyróżnia się duszną atmosferą, cudownymi kadrami Wenecji, świetną ścieżką dźwiękową, ale i emocjonalnym napięciem, które budowane jest bardziej psychologią postaci i wagą wydarzeń, niż efekciarską akcją.

To propozycja dla widzów ceniących europejskie thrillery o mrocznym charakterze, które nie pozwalając zapomnieć tak o fikcyjnej fabule, jak i o ciemnej, jak najbardziej realnej rzeczywistości.


„Prawo Lidii Poët” („La legge di Lidia Poët”)

„Prawo Lidii Poët” to kostiumowy hit inspirowany historią pierwszej włoskiej prawniczki, która pod koniec XIX wieku walczyła o prawo wykonywania zawodu. Serial łączy kryminalne zagadki z feministyczną opowieścią o niezależności i społecznych ograniczeniach narzucanych kobietom.

Serial jest wysmakowany, barwny i lekki, ale zdecydowanie nie płytki, banalny czy pozbawiony głębi. Produkcja zachwyca kostiumami, scenografią i dynamiczną kreacją Matildy De Angelis. To jeden z tych seriali, które udowadniają, że włoskie kino potrafi doskonale łączyć rozrywkę z historią i ważnymi kwestiami społecznymi. Serial dostępny na Netflix.

„Il processo”

„Il processo” to mroczny dramat prawniczy rozpoczynający się od zabójstwa nastolatki oraz procesu, który ujawnia sieć rodzinnych tajemnic. Główną bohaterką jest prokuratorka Elena Guerra (fantastyczna Vittoria Puccini) — ambitna i chłodna profesjonalistka, która z czasem zostaje emocjonalnie uwikłana w sprawę.

Serial bardzo sprawnie buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne warstwy śledztwa oraz moralną niejednoznaczność bohaterów. Twórcy pokazują, jak cienka potrafi być granica między poczuciem sprawiedliwości a emocjami i traumą.

Na uwagę zasługuje także surowy, realistyczny klimat serialu — bez zbędnego dramatyzowania, za to z dużą dbałością o wiarygodność relacji i napięć między bohaterami. To świetny wybór dla osób, które lubią inteligentny włoski serial kryminalny bez nadmiaru efekciarstwa. Serial dostępny na Netflix.

„Zakłamane życie dorosłych” („La vita bugiarda degli adulti”)

„Zakłamane życie dorosłych” to serial, który powstał na podstawie powieści Eleny Ferrante o tym samym tytule. Opowiada o naprawdę wielu kwestiach: o dorastaniu Giovanny (zjawiskowa Giordana Marengo) w Neapolu lat 90., poplątanym świecie dorosłych, pełnym hipokryzji, przemilczeń, niedopowiedzeń, chaosu i emocjonalnych manipulacji oraz o rozczarowaniu światem, który miał być uporządkowany i przewidywalny.

Siłą historii jest nie tylko fabuła, ale i postaci oraz niuanse, między innymi zilustrowany kontrast pomiędzy inteligenckim światem rodziców Giovanny a surową rzeczywistością ciotki Vittorii. Dzięki temu serial staje się również opowieścią o klasach społecznych, kobiecej tożsamości i utracie złudzeń.

Produkcja zachwyca melancholijnym klimatem, magnetyzującymi kadrami, światłem i scenografią daleką od sztampowej estetyki, ale i sposobem prowadzenia narracji — subtelnym, chwilami niemal intymnym.

To serial, który bardziej się odczuwa, niż ogląda: pełen napięć ukrytych w spojrzeniach, gestach i tym, co niewypowiedziane, co wybrzmiewa pomiędzy wierszami. Ekranizacja dostępna na Netflix.

„Potwór z Florencji” („Il mostro di Firenze”)

„Potwór z Florencji” to produkcja inspirowana jedną z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych: serią zabójstw we współczesnych Włoszech. Twórcy rekonstruują atmosferę strachu, jaka przez lata panowała wokół sprawy „Potwora z Florencji”.

Serial balansuje między true crime a thrillerem. Nie epatuje brutalnością, ale i tak… przeraża. Konsekwentnie buduje poczucie niepokoju i zaduchu paranoi, która przenika lokalne społeczności, ale i potrafi zaskoczyć dosadnością, która boli.

Ważnym elementem historii jest wątek psychologiczny: próba ukazania, że zbrodnie i tragedie rzadko bywają dziełem przypadku czy „czystego zła”. Często wyrastają z wieloletnich napięć, obsesji, frustracji, traum oraz wydarzeń, z którymi trudno sobie poradzić.

Kolejnym puzzlem tej historii są kulisy społeczne: podkreślenie roli mediów, plotek,  ludzkiej obsesji wokół zbrodni i zbiorowej histerii, które z czasem zaczynają żyć własnym życiem.

W efekcie serial jest propozycją dla widzów, którzy cenią mroczne historie oparte na faktach oraz kryminały, które nie tylko trzymają w napięciu, ale i pozostawiają z niewygodnymi pytaniami, które wybrzmiewają w głowie jeszcze długo po seansie.

„Pokolenie 56K” („Generazione 56K”)

„Pokolenie 56K” to serial, który w lekki, ale ciepły i nostalgiczny sposób opowiada o pokoleniu wychowanym na początku ery internetu i modemów 56K — i o tym, jak próbują się odnaleźć w rzeczywistości. Produkcja świetnie balansuje między komedią a poważną opowieścią o dojrzewaniu.

Dużą siłą serialu jest jego autentyczność — pełna drobnych odniesień do lat 90. i początku XXI wieku, które wywołują szczery uśmiech i sentyment, ale nie popadają w przesadną idealizację przeszłości.

Twórcy z humorem pokazują, jak bardzo zmieniły się relacje międzyludzkie, randkowanie i komunikacja w świecie aplikacji oraz mediów społecznościowych. To jedna z bardziej urokliwych propozycji — lekka, inteligentna i bardzo „comfort watch”.

„Genialna przyjaciółka” („My Brilliant Friend”)

I na koniec PERŁA: „Genialna przyjaciółka”, serial będący adaptacją bestsellerowych powieści Eleny Ferrante i jedna z najwyżej ocenianych europejskich produkcji ostatnich lat.

Historia  Eleny Greco (Margherita Mazzucco) i Lili Cerullo (Gaia Girace) ukazuje kobiecą przyjaźń, rywalizację i dojrzewanie na tle powojennego Neapolu. Twórcy z ogromną powagą, ale i subtelnością podsuwają myśl, jak bardzo na życiowe wybory kobiet wpływają ambicje, ale także pochodzenie społeczne i ograniczenia kulturowe. Dzięki temu „My Brilliant Friend” to nie tylko intymny dramat psychologiczny, ale i fascynujący portret włoskiego społeczeństwa drugiej połowy XX wieku.

Serial zachwyca autentycznością języka, emocjonalną głębią oraz niezwykłą dbałością o detale epoki (scenografia, ubrania, kadry i światło są absolutnie niesamowite, sugestywne, wysmakowane, nawet jeśli piękno ukrywa się w brzydocie). Ogromną siłą serialu jest także sam Neapol — surowy i pełen kontrastów — który staje się tu niemal osobnym bohaterem opowieści. Serial dostępny na Hbo Max.

Włoskie seriale – czego nie polecam?

I to by było na tyle, tak wygląda mój serialowy top we włoskim stylu. Nie wspomniałam w nim o dwóch tytułach, które najpewniej można znaleźć w innych zestawieniach, ponieważ cieszą się dużą popularnością. To „Sara kobieta cienia” „Sara: La donna nell’ombra” i „Przed nami morze” („Mare Fuori”) — ja nie do końca je czuję, nie włożyłam ich do szuflady „ulubione”. Mam w stosunku do nich mieszane uczucia, zwłaszcza w przypadku drugiego tytułu, który się albo kocha, albo nienawidzi. A ja… nie wiem.

„Przed nami morze” to serial, który przykuwa uwagę realistycznymi, momentami bezkompromisowymi obrazami włoskiego poprawczaka,  pokazuje mechanizmy funkcjonowania rodzin mafijnych oraz środowiska, w którym dorastają młodzi bohaterowie. Z dużą intensywnością portretuje też przemoc i społeczne uwarunkowania kształtujące wybory oraz codzienność, a z drugiej…

Z drugiej strony żenuje i śmieszy patos, melodramatyzm i teatralna aktorska maniera, zwłaszcza w wykonaniu Carmine Di Salvo (Massimiliano Caiazzo) i Rosy Ricci (Maria Esposito) oraz inne elementy opery mydlanej. To było bardzo ciężkostrawne, odbierało powagę i autentyczność historii oraz komfort odbioru. Nie współgrało z konwencją surowego dramatu (i nie rekompensowały mi to fantastyczne kadry Neapolu czy Capri).

Opowieść była więc bardzo nierówna — zupełnie jakby próbowali ją opowiedzieć  dwaj reżyserzy o zupełnie innych zamysłach. Niemniej zachęcam Cię do spotkania z tą opowieścią, bo może się w niej odnajdziesz.

Serial TOP we włoskim stylu – co dopiszesz do listy?

Za co kocham włoskie seriale? Za klimat, artystyczny sznyt, światło i kolory, fantastyczne okoliczności przyrody oraz nieoczywiste piękno scenografii (kogo nie bolą popękane elewacje i wijące się po nich gąszcze kabli?).

Za genialne kreacje aktorskie, cudowny język oraz to, że opowiadają historie zdecydowanie niesztampowo: bez nadęcia i poprawności, z odwagą, nonszalancją i typową dla Włochów wrażliwością, estetyką i temperamentem. Są do bólu… włoskie.

Włoskie seriale, ale i filmy, to produkcje bardziej zmysłowe, emocjonalne i „żywe” niż wiele współczesnych europejskich propozycji (bardziej ogniste niż chłodne i stonowane produkcje skandynawskie, ale bardziej subtelne niż przerysowane i temperamentne kino hiszpańskie, a to zdecydowanie moje ulubione trio). Zanurzają widza w intensywnych emocjach, relacjach, rodzinnych napięciach, chaosie emocji i codzienności — tej niedoskonałej, czasem surowej, ale niezwykle autentycznej.

Włoskie opowieści nie są nachalne, pozwalają historii oddychać. Nie próbują za wszelką cenę szokować czy przyspieszać tempa. Jest w nich morze subtelności, melancholii, niedopowiedzeń i naturalności. I to jest absolutnie wspaniałe.

Jeśli również kochasz włoskie seriale lub po prostu szukasz czegoś więcej niż zwykłej rozrywki, koniecznie daj szansę tym produkcjom. Co byś dopisała do mojej listy?

 

 

Zdjęcia, plakaty oraz kadry wykorzystane wykorzystane w artykule pochodzą z www dystrybutorów, platform streamingowych, materiałów prasowych oraz oficjalnych stron seriali i filmów.  

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane