Praca seksualna: czy da się zrozumieć ten wybór? Rozmowa z Karoliną Rogaską

Praca seksualna: czy da się zrozumieć ten wybór? Rozmowa z Karoliną Rogaską

Czy da się rozmawiać o pracy seksualnej bez taniej sensacji, moralizowania i gotowych klisz? Bez stawania po „właściwej stronie”, zanim w ogóle spróbujemy zrozumieć drugiego człowieka?

Gościnią Alicji Sękowskiej, prowadzącej podcast Well Be Stories, jest Karolina Rogaska — dziennikarka społeczna i reporterka Newsweeka, współtwórczyni portalu jakmowicolgbt.pl oraz autorka książki „Bez wstydu. Sekspraca w Polsce”. Jej reporterskie doświadczenie i wielogłosowe spojrzenie na temat pracy seksualnej pozwalają wyjść poza narrację skandalu i „braku wyboru”, która zdominowała debatę publiczną.

Ten odcinek podcastu to rozmowa o realiach sexworkingu, o źródłach wstydu i tabu, ale też o tym, dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie cudzych decyzji — zwłaszcza kobiecych. Karolina Rogaska pokazuje, jak kultura, wychowanie i medialne uproszczenia wpływają na sposób, w jaki postrzegamy seksualność oraz autonomię wyboru. Bez moralnej wyższości, za to z empatią i uważnością na kontekst.

Podcast „Praca seksualna – czy da się zrozumieć ten wybór?” nie próbuje nikogo przekonywać ani ustawiać po konkretnej stronie sporu. Zamiast tego zaprasza do krótkiego, ale potrzebnego eksperymentu: zawieś własne przekonania i spróbuj zrozumieć, zanim zaczniesz oceniać. Jeśli interesują Cię rozmowy, które zostają w głowie na dłużej — to odcinek, którego warto posłuchać.

Dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych?

Ocenianie cudzych wyborów zwykle jest szybszym odruchem niż próba zrozumienia. Często wynika z lęku przed tym, co nieznane, niewygodne lub sprzeczne z naszym systemem wartości.

W rozmowie pojawia się pytanie o to, na ile naprawdę jesteśmy gotowi wysłuchać drugiego człowieka bez uprzedzeń. Praca seksualna staje się tu pretekstem do szerszej refleksji o empatii i społecznych mechanizmach wykluczenia. To punkt wyjścia do rozmowy, która zamiast etykietek wybiera ciekawość.

Czytaj: Dr Karina Barszczewska o braku ochoty na seks i intymnych relacjach w związku

Oddać głos tym, których zwykle się nie słucha

Decyzja o oddaniu głosu bohaterom nie była przypadkowa. Wynikała z braku autentycznych narracji osób pracujących w branży seksualnej. Zamiast kolejnych komentarzy „ekspertów z zewnątrz” pojawia się potrzeba usłyszenia pierwszoosobowych historii. To próba zdjęcia filtra sensacji i moralizowania. I zaproszenie do świata, który rzadko bywa opisywany bez uprzedzeń.

— Czytałam różnego rodzaju teksty na ten temat, oglądałam jakieś materiały i zazwyczaj one były bardzo mocno okraszone komentarzami różnego rodzaju ekspertów, a właściwie bardzo mało było głosu tych osób, które rzeczywiście się tym zajmują. Bo warto podkreślić, że mówimy tutaj tylko i wyłącznie właśnie o tych osobach, które z własnej woli świadczą usługi seksualne.

Motywacje inne niż stereotypy

Praca seksualna rzadko wygląda tak, jak podpowiadają popkulturowe klisze. Rozmowa obala mit „Pretty Woman” jako dominującej narracji. Okazuje się, że motywacje bywają znacznie bardziej pragmatyczne i złożone. Dla wielu osób kluczowa jest autonomia, elastyczność i realne potrzeby życiowe. To historie dalekie od bajki, ale też od jednoznacznej krzywdy.

— Wydawało mi się, że okej, to pewnie mnóstwo dziewczyn idzie do tej pracy z taką myślą, żeby ten książę właśnie przyjechał i je stamtąd uwolnił. Okazuje się, że nie do końca tak jest. One po prostu się dobrze czują w tej pracy. Część z nich oczywiście nie zawsze, bo to jest trochę tak jak z każdą inną pracą, że są lepsze i gorsze momenty.

Pieniądze, elastyczność i realia rynku

Finanse są ważną, choć nie jedyną motywacją. Rozmowa pokazuje, jak bardzo zróżnicowane są zarobki i warunki pracy. Znika mit „łatwych milionów”, a pojawia się codzienność podobna do innych niestabilnych branż. Dane liczbowe osadzają temat w realiach społecznych i ekonomicznych. To ważny kontrapunkt dla uproszczonych ocen.

— Myślę, że pieniądze są bardzo ważną motywacją. Za stosunkowo niewielką ilość godzin wciąż mogą zarobić więcej niż w jakiejś typowej pracy. Dane Kolektywu Kamelia wskazują, że to może być około 200 000 osób w Polsce, które są w tej branży, więc całkiem pokaźna liczba.

Czytaj: Jak sobie radzić z lękiem? Rozmowa z Marcinem Matychem, czyli dr. Nerwicą

Wstyd: narzucony, nie własny

Wstyd okazuje się jednym z najcięższych elementów pracy seksualnej. Nie zawsze wynika z samej pracy, częściej z reakcji otoczenia. Społeczne oczekiwania wobec kobiet wzmacniają poczucie winy i konieczność ukrywania się. Jednocześnie coraz więcej kobiet próbuje ten wstyd odrzucić. Mówią publicznie — nie dlatego, że jest łatwo, ale dlatego, że chcą być wreszcie w porządku same ze sobą.

– Z jednej strony jest dużo wstydu narzucanego przez społeczeństwo, ale z drugiej strony coraz częściej część dziewczyn mówi, że chce się tego wstydu pozbyć. One same ze sobą czują się z tym w porządku. To poczucie bycia w porządku z tym sprawia, że są w stanie mówić o tym publicznie.

Czytaj: Co robić, gdy brak ochoty na seks i jak poprawić relacje z związku? Rozmowa z seksuolożką dr Kariną Barszczewską

Zaskoczenie zamiast strachu

Pierwsze zetknięcie z rzeczywistością pracy seksualnej rzadko wygląda tak, jak podpowiadają społeczne wyobrażenia. Zamiast grozy i chaosu często pojawia się zdziwienie, że świat ten funkcjonuje według określonych zasad. To moment, w którym pęka pierwszy stereotyp. Emocje nie są jednoznaczne — mieszają się ulga, spokój i poznawcze przesunięcie granic. I właśnie to doświadczenie staje się punktem wyjścia do dalszej refleksji.

— Jak wyszłam stamtąd, to pamiętam takie zaskoczenie, ale też ulgę, że nie było tak źle, jak mi się wydawało, że będzie. I takie uczucie spokoju, bo widziałam, jak te osoby są traktowane i że to jest dla nich w porządku sytuacja. Muszą pokazać aktualne badania na choroby przenoszone drogą płciową, więc ten aspekt bezpieczeństwa też jest zadbany. To nie było wcale takie straszne, jak nam się próbuje wmawiać albo jak sami sobie to wyobrażamy.

Czytaj: Jak budować pewność siebie i się kochać? Rozmowa z Sandrą Kpodonou

Uprzedzenia, które nosimy w głowie

Wyobrażenia o pracy seksualnej są jednymi z najmocniej utrwalonych społecznych klisz. Często zakładamy, że osoby pracujące w tej branży są nieszczęśliwe i tylko czekają na moment „ucieczki”. Tymczasem rzeczywistość bywa znacznie bardziej złożona. Nie każda historia ma punkt kulminacyjny w postaci wybawienia. Dla części osób to po prostu praca — taka, w której potrafią się odnaleźć.

— Panuje takie wyobrażenie, że osoby pracujące w tej branży czują się z tym bardzo źle i czekają tylko na moment, kiedy się z tego wyzwolą. A są osoby, które lubią to, co robią, czują się z tym okej i nie myślą: jeszcze miesiąc, jeszcze dwa i koniec. To nie jest tak, że one są zmuszane. Motywacje bywają bardzo skomplikowane i często niejednoznaczne.

Wybór, który trudno zaakceptować

Jednym z największych społecznych problemów nie jest sama praca seksualna, lecz niezgoda na to, że może być świadomym wyborem. To podważa prostą narrację o ofierze i oprawcy. Wymaga uznania podmiotowości drugiego człowieka. A to bywa niewygodne. Bo jeśli to wybór — trudniej oceniać bez poczucia dysonansu.

— Nie chodzi o to, czy to jest dobre, czy to jest złe. Te osoby mają wybór. Owszem, mogły wybrać inną pracę, ale wybrały taką. Jeśli nikomu tym nie szkodzą i nikogo nie krzywdzą, to jest ich wybór i miały prawo go podjąć. A ludzie często nie są w stanie przyjąć, że to naprawdę był wybór, więc przypisują im przymus.

Stygmatyzacja jako realne zagrożenie

Społeczne piętno nie kończy się na komentarzach i opiniach. Ma bardzo konkretne, namacalne konsekwencje. Odbiera poczucie bezpieczeństwa i dostęp do pomocy. Zamyka drogę do instytucji, które teoretycznie powinny chronić. I sprawia, że osoby pracujące seksualnie zostają z problemami same.

— Jeżeli osoba pracująca seksualnie doświadczy przemocy i pójdzie na policję, to często zostanie wyśmiana albo jeszcze raz straumatyzowana. Jest postrzegana jako winna, bo skoro podjęła taki wybór, to powinna się liczyć z konsekwencjami. Ten wstyd i odbieranie prawa do wyboru sprawiają, że one nie mówią przyjaciółce, gdzie jadą, nie zostawiają lokalizacji i to naraża je na realne niebezpieczeństwo.

Dlaczego tak łatwo oceniamy?

Ocenianie innych bywa mechanizmem obronnym. Upraszcza świat i daje złudne poczucie kontroli. Pozwala ustawić się po „lepszej stronie”, zwłaszcza gdy własne życie nie spełnia oczekiwań. Moralna wyższość bywa tańszą alternatywą dla empatii. I znacznie mniej wymagającą niż próba zrozumienia.

— Ludzie mają potrzebę moralnej wyższości, żeby poczuć się lepiej. Myślą: jest mi ciężko, ale przynajmniej nie jestem tak zdegenerowany. To pozwala im poczuć się lepiej we własnym życiu. Do tego dochodzi brak edukacji seksualnej, tabu wokół seksualności i brak języka do mówienia o zgodzie, granicach i wyborach.

Czarno-biały świat jako ucieczka

Zrozumienie wymaga wysiłku. Stereotypy — nie. W czasach niepewności prostota staje się atrakcyjna, nawet jeśli jest fałszywa. Czarno-białe myślenie daje szybkie odpowiedzi i poczucie bezpieczeństwa. Empatia wymaga czasu, przestrzeni i energii, których wielu osobom po prostu brakuje.

— Uciekamy w uproszczenia i stereotypy, bo wtedy nie trzeba się wysilać, żeby zrozumieć drugiego człowieka. Świat staje się czarno-biały, łatwiej określić, co jest dobre, a co złe. W niebezpiecznych czasach ludzie jeszcze bardziej wpadają w te koleiny, bo potrzebują porządku i jasnych drogowskazów.

Wstyd, który uczono nas nosić

Wstyd wokół seksualności nie bierze się znikąd. Jest systemowo przekazywany, szczególnie kobietom. Uczy milczenia, niewidzialności i samokontroli. A gdy ktoś się z tego schematu wyłamuje, reakcją bywa kara. Społeczna, symboliczna albo bardzo dosłowna.

— Jesteśmy uczone, żeby wstydzić się swojego ciała i swojej seksualności. Że jak mówimy o seksie, ubieramy się jak chcemy i nie wstydzimy się wyborów, to znaczy, że prosimy się o krzywdę. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie, a przecież można chodzić w habicie i też doświadczyć przemocy.

Prawo, które może zmienić narrację

Zmiana społeczna rzadko zaczyna się od mentalności — częściej od prawa. Legalne ramy tworzą bezpieczeństwo, kontrolę i normalizację. Dekryminalizacja pracy seksualnej to nie zachęta, lecz ochrona. I realna szansa na ograniczenie nadużyć. Przykłady z innych krajów pokazują, że strach przed „lawiną” jest bezpodstawny.

— Dekryminalizacja prowadzi do tego, że osoby zatrudniające muszą działać legalnie, pojawia się kontrola, umowy, ubezpieczenia. Teraz wszystko dzieje się nielegalnie i to bardzo naraża dziewczyny. Belgia wprowadziła dekryminalizację i osoby pracujące seksualnie mają umowy, ubezpieczenia, zabezpieczenia emerytalne. To się im tylko przysłużyło.

Cena publicznego ujawnienia

Ostracyzm społeczny bywa brutalny i bezlitosny. Szczególnie w małych społecznościach. Piętnowanie dotyka nie tylko osoby pracujące seksualnie, ale też ich bliskich. Czasem kończy się koniecznością ucieczki i zerwania więzi. To koszt, o którym rzadko się mówi głośno.

— Dziewczyna z małej miejscowości zrobiła sesję zdjęciową, sąsiad skserował zdjęcia i rozwiesił je po całej miejscowości. Była wyzywana, opluwana, musiała się wyprowadzić. To dobrze obrazuje, z czym mierzą się osoby pracujące seksualnie — wyrzucenie z domu, zerwane relacje, hejt, ostracyzm.

Czytaj: Jak trauma kształtuje nasze życie i relacje: rozmowa z Magdaleną Palą

Nie o ocenę, lecz o zrozumienie

Rozmowa Alicji Sękowskiej z Karoliną Rogaską to spokojna, uważna próba wyjścia poza schematy, które od lat dominują narrację o pracy seksualnej. Bez sensacji, bez moralizowania i bez prostych odpowiedzi — za to z empatią, kontekstem i oddaniem głosu tym, których zwykle się nie słucha.

Ten odcinek podcastu pokazuje, że sexworking nie jest jednorodnym doświadczeniem: bywa wyborem, bywa strategią przetrwania, bywa pracą jak wiele innych — z lepszymi i gorszymi momentami, własnymi zasadami i realnymi zagrożeniami wynikającymi głównie ze stygmatyzacji, a nie z samej pracy.

Karolina Rogaska konsekwentnie rozbraja najtrwalsze mity: o „braku wyboru”, o wszechobecnym przymusie, o kobietach czekających na wybawienie. Zamiast tego mówi o autonomii, pieniądzach, elastyczności, wstydzie narzuconym przez kulturę oraz o cenie, jaką płaci się za publiczne ujawnienie. To także rozmowa o nas samych — o tym, dlaczego tak łatwo oceniamy cudze decyzje, jak bardzo lubimy czarno-biały świat i jak często moralna wyższość zastępuje empatię.

Ten podcast nie próbuje nikogo przekonać ani ustawić po „właściwej stronie”. Proponuje coś trudniejszego, ale znacznie bardziej potrzebnego: zawieszenie własnych przekonań i chwilę uważnego słuchania. Bo zrozumienie nie wymaga zgody — wymaga uznania podmiotowości drugiego człowieka.

Posłuchaj odcinka „Praca seksualna: czy da się zrozumieć ten wybór?i sprawdź, jak zmienia się perspektywa, gdy zamiast ocen wybierasz ciekawość. To rozmowa, która zostaje w głowie na dłużej — i właśnie dlatego warto dać jej swój czas.

 

Youtube: nLxFXiHy1iI

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane