O seksie w małżeństwie i kobiecym orgazmie. Rozmowa z Justyną Kwil

O seksie w małżeństwie i kobiecym orgazmie. Rozmowa z Justyną Kwil

Dlaczego kobiety udają orgazm — i co naprawdę za tym stoi? Czy kobieta powinna zgadzać się na seks, kiedy nie ma na niego ochoty? Jak wygląda seksualność w małżeństwie po latach? Skąd bierze się brak ochoty na seks i niskie libido — i jak to zmienić?

Gościnią Alicji Sękowskiej, prowadzącej podcast Well Be Stories, jest Justyna Kwil: autorka i reportażystka, znana z głośnej książki „(Nie)udane życie seksualne Polek”. W swojej publikacji oddała głos kobietom z różnych środowisk, które w anonimowych rozmowach opowiedziały o swoich doświadczeniach z seksualnością, presją „bycia dobrą partnerką”, udawaniem orgazmu i milczeniem wokół intymności.

Jak podkreśla autorka książka nie jest opowieścią o zbiorowym „nieudanym życiu seksualnym”, a próbą uchwycenia spektrum doświadczeń kobiet w Polsce: od spełnienia po frustrację, od ciekawości po traumę.

W książce pojawia się m.in. perspektywa gwiazdy porno, kobiety wychowanej w bardzo wierzącym domu, starszej bohaterki, kobiety zdradzającej i zdradzanej, osoby z doświadczeniem traumy seksualnej czy kobiety z niepełnosprawnością. Są też historie o relacjach typu Friends with Benefits, o otwieraniu małżeństwa czy o przełamywaniu stereotypowego podejścia do seksu. Autorce zależało, by czytelniczki mogły powiedzieć: „To jestem ja. To jest o mnie”.

Czytaj: Co robić, gdy brak ochoty na seks i jak poprawić relacje z związku? Rozmowa z seksuolożką dr Kariną Barszczewską

Seksualność Polek: między tabu a zmianą

To rozmowa o realnych problemach: przemęczeniu, mental loadzie, niewypowiedzianych oczekiwaniach, rozczarowaniu, ale też o potrzebie czułości, rozmowy i świadomego budowania relacji. O tym, że libido nie znika „bez powodu” — często jest barometrem jakości relacji, poziomu stresu i naszego stosunku do własnego ciała.

Justyna Kwil pokazuje, jak bardzo seksualność kobiet wciąż uwikłana jest w stereotypy. „Dobra żona”, „zawsze gotowa”, „nie powinna narzekać” — te narracje wciąż mają się dobrze. A jednocześnie rośnie potrzeba mówienia wprost: o braku satysfakcji, o udawaniu orgazmu, o niskim libido, o frustracji i wstydzie.Początek formularza

„(Nie)udane życie seksualne”, czyli jakie? 

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest pytanie o to, czym właściwie jest „nieudane życie seksualne”. Czy chodzi o brak orgazmu? O brak pożądania? A może o brak rozmowy? Justyna Kwil zwraca uwagę, że wiele kobiet w Polsce nawet nie nazywa swojego doświadczenia „nieudanym”, bo nie wie, że mogłoby być inaczej. Wchodzą w rolę, w której seks staje się powinnością.

— Kobiety bardzo często wchodzą w taką rolę odgrywania roli, w rolę powinności, że one powinny być jakieś nawet jeżeli nie miały ochoty na seks, to się na niego zgadzały, bo czuły, że taka jest ich rola.

Seks z obowiązku, „dla świętego spokoju”, by uniknąć konfliktu — to doświadczenie, które w rozmowach powracało często. Jedna z bohaterek przyznała wprost, że woli „ten orgazm dać sobie sama”, bo rozmowy z partnerem generują napięcie. W tle pojawia się lęk: że jeśli nie spełnię oczekiwań, zostanę oceniona, porzucona, zastąpiona.

Czytaj: Jak dbać o relację i ratować związek w kryzysie? Rozmowa z Natalią Tur

Zgoda na seks (wbrew sobie)

Największy sprzeciw autorki budzi kwestia zgody, a właściwie jej pozorności. Kobiety deklarują, że „się zgadzają”, ale ich ciało mówi coś innego. W książce pojawia się nawet określenie „maintenance sex”, czyli seks podtrzymujący relację — nie z potrzeby bliskości, lecz z poczucia obowiązku.

— Zgadzanie się na seks, na który nie mamy ochoty, jest po prostu robieniem sobie krzywdy.

To nie jest — jak mówi Justyna —– „zjedzenie kotleta, na którego nie mamy ochoty”. To doświadczenie, które zapisuje się w ciele. Kobiety „zamrażają się”, zaciskają, chcą „po prostu doczekać do końca”. Seks przestaje być przestrzenią bliskości, a staje się zadaniem do wykonania. Później pojawia się frustracja, dystans, unikanie czułości.

— Ja zawsze mówię: kobiety, zastanówcie się, czy seks, który uprawiacie, a na który nie macie ochoty, to jest nadal dla was seks. Co to jest dla was wtedy?

Presja „nie wypada” i „wstydziłabyś się”

Zmiana jest widoczna — kobiety coraz częściej chcą mówić głośno o swojej seksualności. Ale równocześnie niosą w sobie dziesiątki lat przekazów kulturowych. „Grzecznym dziewczynkom nie wypada”, „porządne kobiety tak nie robią”, „o seksie się nie mówi” – to zdania, które wciąż rezonują.

— Tych przekonań w Polsce było bardzo dużo, które dużo zabrały kobietom.

Autorka podkreśla, że to nie jest proces zero-jedynkowy. Z jednej strony mamy 2026 rok, otwartość, dostęp do edukacji, sklepów erotycznych i podcastów o intymności. Z drugiej — głęboko zakorzenione podziały: „do łóżka” i „do ślubu”. Kobiety były — i często nadal są — oceniane za liczbę partnerów. Mężczyźni? Często nagradzani za doświadczenie.

Brak edukacji seksualnej i mit „zimnej ryby”

Drugim wykrzyknikiem, który stawia Justyna Kwil, jest brak rzetelnej edukacji seksualnej. Dotyczy to zwłaszcza wiedzy o kobiecym libido. Wciąż funkcjonuje przekonanie, że jeśli kobieta „nie ma ochoty”, to coś jest z nią nie tak.

— Kobiece libido jest responsywne. Bardzo często jest tak, że kobieta potrzebuje bezpieczeństwa, spokoju, odpoczynku.

Tymczasem mężczyźni — wychowani bez edukacji o różnicach w reaktywności seksualnej — często interpretują brak natychmiastowej gotowości jako odrzucenie. „Co z tej mojej żony za zimna ryba, że ja ją całuję dwie minuty, a ona nie ma ochoty?” — to przykład uproszczenia, które zabija dialog. A bez dialogu nie ma przyjemności.

Czytaj: Jak zmienić życie na lepsze i zacząć od nowa? Rozmowa z Gajaną Galstjan

Orgazm: presja po obu stronach

Kobiecy orgazm wciąż bywa polem napięcia. Kobiety myślą: „co jest ze mną nie tak?”. Mężczyźni: „co ze mnie za kochanek?”. I już na starcie w sypialni pojawia się presja wyniku.

— Czułam, że nie jestem prawdziwą kobietą, no bo prawdziwe kobiety mają orgazmy” — przyznaje jedna z bohaterek książki.

Justyna zwraca uwagę, że mężczyzna „ma orgazm bez rozmowy”, natomiast kobieca przyjemność często wymaga komunikacji, odwagi, nazwania potrzeb. I partnera, który chce słuchać. Bo to, że była partnerka coś lubiła, nie oznacza, że obecna ma takie same preferencje. „Każda z nas jest inna, a każda z nas lubi coś innego”.

Czytaj: Kiedy i jak rozstać się z partnerem? Dr Agata Stola o emocjach i granicach

Seksualność jako przestrzeń prawdy

Ta rozmowa nie jest oskarżeniem wobec mężczyzn ani wyłącznie opowieścią o cierpieniu kobiet. To raczej zaproszenie do uczciwego przyjrzenia się temu, jak naprawdę wygląda nasze życie intymne.

Zmiana — jak mówi Justyna — rodzi się ze świadomości. A świadomość zaczyna się od rozmowy. Jeśli więc temat seksualności Polek wciąż wywołuje wstyd, może właśnie dlatego warto o nim mówić głośniej.

Dlaczego „bycie przy sobie” to fundament relacji?

Nie ma udanego seksu bez kontaktu z własnymi emocjami. Nie ma też głębokiej relacji bez odwagi, by zajrzeć w siebie i nazwać to, co naprawdę czujemy. Wiele kobiet przez lata funkcjonuje w trybie „ogarniania” związku, domu, potrzeb partnera, a dopiero na końcu siebie. Tymczasem jakość relacji intymnej zaczyna się od jakości relacji z samą sobą. Jeśli nie wiemy, co czujemy, trudno oczekiwać, że partner będzie wiedział to za nas.

— Nie ma szczęśliwego związku bez szczęśliwych nas. My jesteśmy tym kluczem i my musimy przyglądać się sobie, naszym reakcjom, temu, co czujemy, jak myślimy o seksie z mężem, co czujemy w trakcie tego seksu.

To właśnie ta autorefleksja — czasem niewygodna — jest początkiem zmiany. Bez niej seks staje się odgrywaniem roli, a relacja — zbiorem obowiązków. Z nią może stać się świadomym wyborem.

Czytaj: Jak budować pewność siebie i się kochać? Rozmowa z Sandrą Kpodonou

Trudna rozmowa: trampolina do lepszego życia 

W związkach często zamiatamy tematy pod dywan, licząc, że „same się rozwiążą”. Problem w tym, że prędzej czy później pojawia się frustracja. Szczególnie w obszarze seksualności — wciąż obudowanym wstydem i lękiem przed oceną. Jedna szczera rozmowa potrafi jednak zmienić więcej niż lata milczenia. Nawet jeśli kosztuje nas dyskomfort, łzy czy wyjście poza strefę komfortu.

— Czasem jedna taka trudna rozmowa z totalnym dyskomfortem może być super trampoliną do życia seksualnego, jakie chcemy mieć. Przykład? Słuchaj, no jak ja mam mu powiedzieć, że ja od 10 lat tu daję orgazm i w ogóle, że tego orgazmu nie mam?

Udawanie jest rozwiązaniem krótkoterminowym. „Kobiety później żyją sfrustrowane. No bo ile można udawać?” – pada w rozmowie. I to właśnie ta narastająca frustracja bywa cichym sabotażystą relacji.

Seks w związku: mit „standardu” i cicha samotność

Wokół seksualności narosło wiele wyobrażeń o tym, jak „powinno być”. Jak często, jak długo, jak intensywnie. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej różnorodna.

— My często zakładamy, że ludzie mają podobnie, a ja w tych bardzo szczerych rozmowach zauważam, że mamy tak różnie i ocenianie, że ludzie żyją podobnie jak my, jest ogromnym uproszczeniem.

Pada też zaskakująca statystyka: 30% kobiet w stałych związkach nie współżyje w relacji. To nie zawsze oznacza dramat. Kluczem jest pytanie: czy obie strony są z tym naprawdę okej?

— Kluczem jest to, jak wy się czujecie – podkreśla rozmówczyni. Problem zaczyna się wtedy, gdy seks zamienia się w relację opartą wyłącznie na przyjaźni, a potrzeby — zepchnięte na margines — wracają w postaci zdrad, napięć i emocjonalnej pustki.

Czytaj: Karolina Klecka o tym, co czuje narcyz w związku. Czy umie kochać i się zmienić?

Dominika i eksploracja własnej przyjemności

Historia Dominiki jest symbolem doświadczenia wielu kobiet. Świadoma, atrakcyjna, wiedziała, „jak być najlepszą kochanką”, ale nie wiedziała, czego sama potrzebuje. Dopiero pytanie partnera: „Dominika, a co ty lubisz?” stało się początkiem jej osobistej eksploracji.

Zaczęła pisać do męża listy, w których opisywała fantazje, potrzeby, granice. Pisanie okazało się łatwiejsze niż mówienie — dawało przestrzeń na refleksję i ochłonięcie z emocji.

Ta historia pokazuje coś jeszcze: kobiety często nie „wybierają” roli tej, która daje — one w niej lądują, bo tak były wychowane. „Kobieta daje, daje, daje”, a dopiero nowe pokolenie coraz częściej mówi: najpierw ja też.

Czytaj: Dr Agata Stola: kiedy i jak rozstać się z partnerem, by nie ranić siebie i innych?

Seks a proza życia

Narodziny dziecka, brak snu, nadmiar obowiązków — to momenty, gdy seksualność naturalnie schodzi na dalszy plan. I to jest normalne. „Są różne etapy w życiu” — podkreśla Justyna. Problem zaczyna się wtedy, gdy chwilowa przerwa zamienia się w wieloletnie milczenie.

Wiele kobiet po porodzie doświadcza bólu podczas zbliżeń i po jednym czy dwóch nieudanych podejściach rezygnuje „na lata”. Tymczasem istnieją rozwiązania: fizjoterapia uroginekologiczna, inne formy bliskości, rozmowa, stopniowe oswajanie ciała. Ale fundament pozostaje ten sam: relacja.

— Dobry seks może być bez związku, ale ciężko o dobry związek bez dobrego seksu.

Nie chodzi o częstotliwość. Chodzi o jakość więzi. O to, czy potrafimy usiąść z kubkiem herbaty i zapytać: „Czym się teraz martwisz? O czym marzysz?” — zamiast: „Zapłaciłeś rachunek?”.

Kompromis czy przekraczanie granic?

Granica między kompromisem a rezygnacją z siebie bywa cienka. Zdrowy kompromis zakłada, że obie strony coś zyskują i czują się bezpiecznie. Przekraczanie granic zaczyna się tam, gdzie pojawia się lęk, przymus lub długotrwałe poczucie niesprawiedliwości.

Justyna Kwil wielokrotnie wraca do jednego wątku: poznanie siebie. Świadomość własnych przekonań, reakcji i potrzeb pozwala odróżnić autentyczne pragnienia od tych narzuconych kulturowo. Bo prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdzie kończy się teatr. A odwaga powiedzenia „nie” bywa pierwszym krokiem do powiedzenia „tak” — sobie, swojej przyjemności i relacji, która jest naprawdę wspólna.

Czytaj: Jak nauczyć się panować nad emocjami? Rozmowa z Mileną Wojnarowską

Kompromis w łóżku: dlaczego dla każdego wygląda inaczej?

W relacjach intymnych nie istnieje jeden uniwersalny model kompromisu. To, co dla jednej osoby jest naturalnym gestem bliskości, dla innej może być przekroczeniem granicy.

Problem polega na tym, że często mylimy zgodę z autentyczną gotowością, a ustępstwo — z tłumionym napięciem. Wiele kobiet przez lata działa z poziomu „niech już będzie”, zamiast sprawdzić, co naprawdę czuje ich ciało. Tymczasem zdrowy kompromis zaczyna się od świadomości, nie od automatyzmu.

Ciało wie pierwsze: warto go słuchać

Zbyt często analizujemy seksualność „z głowy”. Racjonalizujemy, tłumaczymy, przekonujemy same siebie, że przecież „to nic takiego”. Tymczasem ciało reaguje szybciej niż intelekt: napina się, zamyka, zamiera. I właśnie ta pierwsza reakcja jest najuczciwszą odpowiedzią. Jeśli mówimy „tak”, ale całe nasze ciało mówi „nie”, warto się zatrzymać.

— Nasze ciało mówi nam pierwsze, zanim mówi nam nasza głowa. Jeżeli mąż mówi: A może dzisiaj wykąpiemy się razem?, a my czujemy, że się całe zaciskamy i mówimy: Tak, tak, bardzo chętnie, to zwróćcie uwagę, o co chodzi.

Czytaj: Gajana Galstjan o tym, jak zmienić swoje życie na lepsze i zacząć od nowa

Pornografia: między inspiracją a zniekształceniem rzeczywistości

Temat pornografii budzi skrajne emocje, ale rzeczywistość jest bardziej złożona. Z jednej strony może być źródłem inspiracji i punktem wyjścia do rozmowy o fantazjach. Z drugiej potrafi zniekształcić obraz ciała, seksualności i oczekiwań wobec partnera.

Rozmówczyni mówi wprost: Uważam, że to ma swoje plusy i minusy. Wśród minusów wymienia przede wszystkim wpływ na postrzeganie ciała. Aktorki porno mają wybrane, idealne ciała i później kobiety czuły, że one nie są takie, jak powinny. Podobnie z mężczyznami: nierealistyczne standardy, presja wydajności, długości stosunku, natychmiastowej gotowości.

Jednocześnie pada ciekawy przykład pary, która postanowiła wykorzystać pornografię jako narzędzie komunikacji:

— Ja zapytałam męża, jakie kategorie filmów porno on lubi oglądać i on mi pokazał, co ogląda… Ja też mu pokazałam, co mnie kręci. Powiedzieliśmy: okej, to możemy wypróbować to, to i to.

Problem zaczyna się tam, gdzie pornografia zastępuje relację. — Jeden z mężczyzn powiedział mi, że nie miał ochoty uprawiać seksu z żoną, bo to go nie podniecało tak jak filmy porno. Kiedy dopamina z ekranu wygrywa z realnym kontaktem, trudno mówić o równowadze.

Czy kobiety naprawdę znają swoje ciała?

Wstyd wokół kobiecej anatomii wciąż jest silny. Dla wielu kobiet samo spojrzenie na swoje ciało w lusterku bywa trudne. Tymczasem bez poznania siebie trudno oczekiwać, że partner „zgadnie”, co sprawia nam przyjemność.

— Często ginekolożki mówią: Weź lusterko, obejrzyj się, a kobiety mówią: Fuj, ja się nie dotykam.

Jednocześnie wiele kobiet dopiero samodzielnie odkrywa swoje możliwości: różne formy stymulacji, nowe rodzaje doznań. I tu pada ważne pytanie: — Dlaczego my oczekujemy, że idziemy do łóżka i facet ma zrobić abrakadabra?. Mężczyźni odpowiadają: „Skąd ja mam wiedzieć? Powiedz mi, co lubisz”. Presja „zgadnij, czego chcę” rodzi frustrację po obu stronach. Świadomość siebie – zmniejsza ją.

Czytaj: Natalia Tur o tym, jak dbać o związek i naprawić ten, który się rozpada

Presja męskości. O czym mężczyźni nie mówią?

W debacie o seksualności coraz częściej mówi się o kobiecej przyjemności — i słusznie. Rzadziej jednak rozmawiamy o presji, którą noszą mężczyźni. O konieczności bycia zawsze gotowym, silnym, wydajnym, niewzruszonym.

Rozmówczyni przyznaje: — Mężczyźni nie mają przestrzeni, żeby prawdziwie powiedzieć, co czują i okazać słabość. Jedna z najbardziej poruszających historii dotyczy mężczyzny chorującego na depresję, który powiedział: Nawet jakbym któregoś dnia chciał ze sobą skończyć, to wiem, że mi nie wolno, bo powiedzą: co ze mnie za facet.

Ta presja dotyczy zarówno życia, jak i łóżka. Płacz przy partnerce? Dla niektórych to wciąż powód do wstydu. A przecież milczenie nie oznacza braku emocji. Oznacza ich kumulację.

Czytaj: Dr Karina Barszczewska o braku ochoty na seks i intymnych relacjach w związku

Seks to nie konkurs kto ma rację

Współczesna narracja o seksualności kobiet jest potrzebna i wyzwalająca. Ważne jednak, by nie zamieniła się w nową skrajność. Seks nie jest polem bitwy ani konkursem na to, czyje potrzeby są ważniejsze.

Do tanga trzeba dwojga. Relacja intymna to przestrzeń współodczuwania. Czasem jedno z partnerów jest zmęczone, przytłoczone stresem, chorobą rodzica, presją pracy. Czasem ochota znika w ostatniej chwili, bo przypomina się trudne wydarzenie.

— Na nas wpływa mnóstwo rzeczy i ktoś kiedyś powiedział, że kobieta może chcieć iść do łóżka, ale już w łóżku przypomną jej się trudne wydarzenia i ochota znika.

Dlatego kluczowe słowo to wyrozumiałość. Dla siebie nawzajem. Dla historii, które nosimy. I dla faktu, że bliskość zaczyna się od rozmowy i wzajemnego słuchania.

Jeśli zastanawiasz się dlaczego zniknęła ochota na seks, jak poprawić intymność w relacji, czy problem niskiego libido można realnie rozwiązać, jak budować bliskość w małżeństwie po latach — rozmowa Alicji Sękowskiej z Justyną Kwil jest dla Ciebie. Posłuchaj jej na Well Be Stories.

O Well Be Stories

Well Be Stories to przestrzeń rozmów o dbaniu o ciało i umysł, pielęgnowaniu relacji, radzeniu sobie z trudnymi emocjami i sztuce odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposoby na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. To podcast dla osób, które chcą żyć bardziej świadomie i w zgodzie ze sobą – bez presji bycia idealnymi.

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane