Alkoholizm u kobiet: jak wyjść z nałogu? Rozmowa z Katarzyną Andrusikiewicz

Alkoholizm u kobiet: jak wyjść z nałogu? Rozmowa z Katarzyną Andrusikiewicz

Wysoko funkcjonujące, odpowiedzialne, perfekcyjne alkoholiczki potrafią skutecznie ukrywać problem — także przed sobą. Uzależnienie u kobiet często nie tylko doskonale się kamufluje pomiędzy pracą, macierzyństwem, presją bycia „na 100 procent” a nieustanną próbą ogarnięcia wszystkiego, ale i zaczyna niewinnie. Dla wielu z nas kieliszek prosecco wieczorem jest sposobem na rozładowanie napięcia czy zagłuszenie samotności. Problem pojawia się, gdy lampka wina staje się nie opcją, a koniecznością.

Jak wygląda uzależnienie u kobiet i jak rozpoznać pierwsze sygnały? Dlaczego tak często problem pozostaje niezauważony i co robić, by wyjść z nałogu? W kolejnym odcinku podcastu Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest Katarzyna Andrusikiewicz — psychoterapeutka i ekspertka w obszarze uzależnień z ponad 13-letnim doświadczeniem. Założycielka Poradni Liberta specjalizuje się w pracy z dziećmi, młodzieżą i rodzinami. Autorka książki „Dorastanie w dużych dawkach. Jak uzależniają się nasze dzieci i jak im pomóc”, w której łączy wiedzę z praktycznymi wskazówkami dla rodziców.

Kultura wina, prosecco i „luksusu”

Wizerunek kobiety sukcesu z kieliszkiem w dłoni jest dziś niemal popkulturowym archetypem. Alkohol bywa przedstawiany jako symbol celebracji, niezależności, klasy. Prosecco do śniadania w eleganckim hotelu? „Coś fancy”. Szampan bezalkoholowy dla dzieci, podany w kieliszku łudząco przypominającym ten dla dorosłych? „Niewinna zabawa”. Problem polega na tym, że takie obrazy budują skojarzenia już od najmłodszych lat.

— Motyw, że kobiety sukcesu piją alkohol, że celebracja jest związana z kieliszkiem szampana, jest wszędzie. Skoro to legalne i nikomu nie dzieje się krzywda, to dlaczego miałabym się nie napić? W umyśle dziecka zaczyna się pojawiać korelacja: świętowanie, wakacje, weekend — alkohol. To jest bardzo niebezpieczne, bo prowadzi do oswojenia z alkoholem i kreowania przyszłych użytkowników.

Czytaj: Katarzyna Andrusikiewicz o alkoholizmie u kobiet. Jak wygląda uzależnienie?

Kultura picia i społeczna normalizacja

W Polsce alkohol jest silnie osadzony kulturowo w naszej codzienności: towarzyszy świętom, grillom, sukcesom i porażkom. Problem polega na tym, że granica między okazjonalnym piciem a ryzykownym używaniem bywa rozmyta.

Kiedy osoba zaczyna mieć wątpliwości, często słyszy od otoczenia: „Nie przesadzaj, przecież to nic takiego”. Mechanizm porównywania się z innymi skutecznie zagłusza wewnętrzny alarm. A reklama — bezpośrednia i pośrednia — dodatkowo wzmacnia przekaz, że picie to norma.

— To jest właśnie bycie w tej kulturze picia i normalizowanie tego picia. Wyobraź sobie, że alkohol reklamują autorytety, osoby znane, aktorzy, aktorki szanowane. Jest też reklama niebezpośrednia w mediach społecznościowych poprzez influencerów. Skoro osoba, którą szanuję, widzę, że pije i go rekomenduje, to dlaczego ja mam go nie pić?

Reklama i normalizacja alkoholu

Alkohol jest wszechobecny także w serialach, filmach i przekazach marketingowych. Reklama działa subtelnie, budując pozytywne emocje wokół marek. Dzieci i młodzież błyskawicznie zapamiętują nazwy i slogany. To proces, który odbywa się poza świadomością. Normalizacja picia zaczyna się dużo wcześniej, niż myślimy.

— Nie bez powodu reklama alkoholu od lat jest skierowana głównie do kobiet i dzieci. Dzieci nie rozumieją kontekstu marketingowego, ale zapamiętują marki i slogany. To jest szalenie niebezpieczne, bo oswajamy młodych ludzi z alkoholem jak ze zwykłym produktem spożywczym.

Czytaj: Jak piwo bezalkoholowe wpływa na organizm? Poznaj opinię eksperta

Alkohol a dzieci: granice, prawo i rozwój mózgu

Tymczasem pozwalanie nieletnim „spróbować w domu” alkoholu to otwieranie drzwi do wcześniejszej inicjacji alkoholowej. Dzieci potrzebują spójności i jasnych granic, a nie sprzecznych komunikatów. Warto pamiętać, że mózg rozwija się intensywnie do około 25. roku życia, a ekspozycja na alkohol w tym okresie może mieć poważne konsekwencje neurologiczne.

— Jeżeli nie w pełni ukształtowany jeszcze mózg będziemy podlewać alkoholem, to możemy doprowadzić nawet do nieodwracalnych zmian na poziomie neurologicznym. Odroczenie inicjacji alkoholowej u dziecka jest inwestycją w jego przyszłość i sprawność intelektualną.

Czytaj: Jak stawiać granice dziecku? Rozmowa z Mariolą Kurczyńską o wychowaniu

Uzależnienie kobiet: społeczna akceptacja… do pewnego momentu

Kobieta z kieliszkiem wina — na firmowej kolacji, wieczorze panieńskim czy spotkaniu z przyjaciółką — to obrazek oswojony. Problem zaczyna się wtedy, gdy picie przestaje mieścić się w społecznie „normie”. Wówczas pojawia się ostracyzm, moralizowanie i bardzo wyraźny podział ze względu na płeć. Paradoks polega na tym, że społecznie akceptujemy kobiece picie, ale nie akceptujemy kobiecego problemu z piciem.

— Społecznie akceptujemy, że kobiety piją tyle samo co mężczyźni. Ale kiedy kobieta zaczyna mieć problem z alkoholem, to już mamy z tym problem. Kobietom dużo częściej niż mężczyznom towarzyszy wstyd. Widok kobiety pod wpływem alkoholu porusza nas bardziej – i to w negatywnym znaczeniu. Jeżeli mężczyzna się zatacza, to mówimy: wypił, przesadził. A kiedy to dotyczy kobiety, spotyka ją dużo większy ostracyzm. Bo nie wypada, bo matka, bo czyjaś żona.

Czytaj: Wpływ alkoholu na organizm. To szok! Sprawdź, co mówi dietetyk

Uzależnienie to choroba, nie słaba wola

Jednym z najbardziej szkodliwych mitów jest przekonanie, że uzależnienie wynika ze słabej woli. Tymczasem współczesna wiedza kliniczna jednoznacznie wskazuje: to choroba. I to choroba „demokratyczna”, która nie wybiera swoich ofiar według płci, wykształcenia czy poziomu dochodów. Coraz częściej dotyczy osób wysoko funkcjonujących, które wydają się mieć wszystko pod kontrolą. Sukces zawodowy i rodzinny bywa skuteczną zasłoną dymną.

— Uzależnienie to jest choroba, nie efekt słabej woli. Każdy z nas w określonych okolicznościach ma potencjał, żeby się uzależnić. Uzależnienie od alkoholu jest bardzo demokratyczne: uzależniają się kobiety i mężczyźni, osoby młode i dojrzałe, z każdej klasy społecznej. Mam coraz więcej pacjentów wysoko funkcjonujących — mają dobre prace, sukcesy, rodziny. Nie wyglądają „jak osoby uzależnione”, a jednak nimi są.

Każdy z nas ma potencjał do tego, żeby się uzależnić

Uzależnienie od alkoholu wciąż bywa postrzegane jako problem „kogoś innego”: osób z trudnych domów, z określonym rysem osobowości, „słabszych”.

Tymczasem praktyka terapeutyczna pokazuje coś znacznie bardziej niepokojącego: to nie tylko kwestia cech charakteru czy historii rodzinnej, lecz także aktualnych okoliczności życiowych. Kryzysy, przeciążenie, samotność, kumulacja strat — to momenty, w których nawet silna dotąd osoba zaczyna tracić swoje zasoby. A alkohol, początkowo niewinnie, wchodzi w rolę „regulatora”.

— Ten podatny grunt może wynikać nie tylko z kwestii związanych ze mną, z jakąś moją osobowością, tożsamością, statusem, tym, w jakim domu się wychowywałam, ale to jest też kwestia aktualnych okoliczności, bo tak jak powiedziałam na samym początku, każdy z nas ma potencjał do tego, żeby się uzależnić.

Czytaj: Czujesz napięcie i ból głowy? Poznaj nawyki łagodzące napięciowy ból głowy

Stereotyp kontra rzeczywistość

Wciąż pokutuje obraz osoby uzależnionej jako zaniedbanej, wykluczonej społecznie. Tymczasem wiele kobiet zmagających się z alkoholem to osoby wykształcone, zadbane, aktywne zawodowo. Przez lata potrafią maskować problem —  makijażem, perfekcjonizmem, skutecznością. Konsekwencje często pojawiają się później i mają mniej „spektakularny” charakter niż u mężczyzn. To sprawia, że uzależnienie kobiet bywa mniej widoczne, ale nie mniej groźne.

— Nie ma czegoś takiego, że możemy po wyglądzie poznać, czy ktoś ma problem z alkoholem. Można latami kamuflować swój problem. Kobietom towarzyszy więcej wstydu, a przebieg uzależnienia jest często dłuższy i mniej spektakularny, jeśli chodzi o konsekwencje.

Jak zaczyna się uzależnienie u kobiet?

Proces uzależniania u kobiet rzadko zaczyna się dramatycznie. Najczęściej ma niewinną twarz i aspekt towarzyski. Z czasem alkohol przestaje być dodatkiem do spotkań, a zaczyna pełnić funkcję regulatora emocji. Pomaga się zrelaksować, wyciszyć, nagrodzić po trudnym dniu. I właśnie w tej funkcji — jako narzędzie do radzenia sobie — zaczyna się utrwalać schemat.

— Początkowo to faza towarzyska. Z czasem alkohol zaczyna pełnić konkretną funkcję:  poprawia nastrój, pomaga się zrelaksować po trudnym dniu. Im częściej kobieta sięga po niego z taką motywacją, tym bardziej utrwala się schemat.

Czytaj: Czujesz napięcie i ból głowy? Poznaj nawyki łagodzące napięciowy ból głowy

Alkoholizm kobiety a mężczyźni: ukryty alkoholizm u kobiet

Charakterystyczne dla kobiet borykających się z problemem alkoholowym jest to, że zwykle bardzo sprawnie funkcjonują. Realizują zadania, wypełniają obowiązki, dzieci są zaopiekowane, a dom zadbany. Alkoholiczki to mistrzynie kamuflażu.

Kobiety najczęściej piją w samotności — wieczorem, kiedy dom już śpi. To sprawia, że problem pozostaje niewidoczny dla otoczenia, a konsekwencje pojawiają się później niż u mężczyzn — i często mają nagły, spektakularny charakter.

— Kobiety najczęściej uzależniają się w samotności. Najpierw zadbają o wszystko dookoła — dzieci, dom, pracę — a dopiero na koniec dnia otworzą wino jako nagrodę. „Skoro praca jest na miejscu, dom wysprzątany, dzieci najedzone, to gdzie tu problem? Zwłaszcza jeśli picie odbywa się w samotności.

Lata „niewinnego” picia: czy to naprawdę może trwać bez końca?

Obraz kobiety, która wieczorem — gdy dom już śpi — otwiera butelkę wina, wydaje się społecznie oswojony. To przecież „chwila dla siebie”, nagroda po dniu pełnym obowiązków. Brak spektakularnych konsekwencji utwierdza w przekonaniu, że nic złego się nie dzieje. Problem w tym, że uzależnienie rozwija się powoli i podstępnie. To, co kiedyś dawała lampka wina, z czasem przestaje wystarczać.

— To jest sytuacja, która bardzo często trwa latami. Skoro nie ma konsekwencji, skoro coś mi ten alkohol robi — pomaga się zrelaksować, uspokoić — to wydaje się, że nic złego się nie dzieje. Tylko że nałóg jest podstępny i potrzeba tego alkoholu coraz więcej. To, co dawały kiedyś jedna czy dwie lampki, teraz wymaga całej butelki.

Czytaj: Ciągłe zmęczenie i brak energii od rana? 5 sposobów na poprawę samopoczucia

Tragedia, kryzys, samotność: kiedy alkohol staje się „pocieszycielem”

Wyobraźmy sobie sekwencję zdarzeń: utrata zdrowia, problemy finansowe, konflikt z rodziną. Nagle życie, które było względnie stabilne, zaczyna się chwiać. W takich momentach naturalnie szukamy ulgi – szybkiej, dostępnej, skutecznej. Alkohol działa natychmiast, obniża napięcie, wycisza lęk, daje złudne poczucie kontroli. Problem w tym, że im częściej sięgamy po to „wsparcie”, tym szybciej przestaje ono być wyborem, a zaczyna koniecznością.

— Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie dzieje się jakaś tragedia — tracimy zdrowie, zaczynamy mieć problemy finansowe, jesteśmy pokłóceni z rodziną. Jest nam ogólnie w życiu źle, więc jesteśmy jeszcze bardziej wrażliwe w tym momencie swojego życia. Zaczynamy tracić siłę, która być może nam do tej pory towarzyszyła. No i alkohol zaczyna być takim pocieszycielem, taką pomocą. Oczywiście to jest złudna pomoc.

Jak alkohol szkodzi?

Skutki uzależnienia od alkoholu wykraczają daleko poza kieliszek. To zmiana życiorysu i scenariusza życia. Niewykorzystany potencjał, rozpad relacji, utrata szacunku do siebie, problemy zdrowotne – lista jest długa. Alkohol wpływa na ciało, psychikę i tożsamość. Nawet jeśli przez lata wydaje się, że „jest pod kontrolą”.

— Alkohol zmienia życiorys, zmienia scenariusz. To są zakończone kariery, rozwalone rodziny, zniszczone zdrowie, niewykorzystany potencjał. Alkohol zmienia wszystko. Jeżeli ktoś zastanawia się, czy ma problem z alkoholem, to najprawdopodobniej ten problem ma. Osoby, które go nie mają, nie potrzebują sztywnych wytycznych, ile mogą wypić.

Czytaj: Zmęczenie, stres i hormony: dlaczego blokują chudnięcie i jak to zmienić?

Mechanizm iluzji i zaprzeczeń: „mnie to nie dotyczy”

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów uzależnienia jest mechanizm iluzji i zaprzeczeń. Osoba uzależniona często nie widzi problemu — nie z powodu braku inteligencji, lecz działania silnych mechanizmów obronnych. Pojawia się racjonalizowanie („każdy pije”), bagatelizowanie („to tylko dwie lampki”), szukanie pretekstów („miałam ciężki dzień”). Często dochodzi też obwinianie innych za własne picie. To system narracji, który pozwala utrzymać pozorną kontrolę.

— To się nazywa mechanizm iluzji i zaprzeczeń. Racjonalizowanie — przecież każdy pije. Bagatelizowanie — to tylko dwie lampki. Szukanie pretekstów — znowu wyprowadzili mnie z równowagi. Obwinianie innych — każdy w mojej sytuacji by się napił.

„Mam pod kontrolą” – kolejna iluzja bezpieczeństwa

U osób, które zmagają się z problemem alkoholowym, częste są tak zwane kontrakty z samym sobą: nie piję podczas Adwentu i Wielkiego Postu, w sierpniu czy przez pół roku. Z tym, że… osoby bez problemu alkoholowego nie potrzebują takich ograniczeń. Przerwy wzmacniają złudzenie kontroli: skoro wytrzymałam miesiąc, to znaczy, że panuję nad sytuacją. Tymczasem jest to często element mechanizmu zaprzeczania.

— Osoby, które mają problem z alkoholem, robią sobie określone w czasie przerwy. Dzięki temu, że są w stanie zrealizować te zakłady, myślą: mam pod kontrolą. No nie piłam miesiąc. Ale to wcale nie znaczy, że problemu nie ma.

Czytaj: NoLo, czyli No and Low Alcohol. Jak smakuje toast bez kaca? Testujemy trendy

Alkoholizm kobiecy: objawy i czerwona lampka

Nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu — to fakt, który coraz wyraźniej wybrzmiewa w medycynie i psychologii. Dlatego tak ważne jest rozpoznanie sygnałów ostrzegawczych. Zmiana częstotliwości, utrata kontroli ilościowej i czasowej, planowanie życia wokół picia — to pierwsze symptomy. Do tego dochodzą konsekwencje: spóźnienia, zaniedbane relacje, fizyczne złe samopoczucie.

— Nie ma żadnej bezpiecznej dawki alkoholu. Czerwona lampka powinna się zapalić wtedy, kiedy sięgamy coraz częściej, tracimy kontrolę ilościową – planujemy dwie lampki, a kończy się na siedmiu – kiedy picie wymyka się czasowo, kiedy ktoś z otoczenia zwraca uwagę. Albo kiedy zaczynamy planować dzień pod to, żeby był czas na napicie się.

Alkoholizm: jak wygląda czerwona flaga?

Jeśli chodzi o czerwone flagi, to nie ma reguły. Mogą to być jednorazowe, mocne wydarzenie: jazda pod wpływem alkoholu, wypadek, kompromitacja w pracy. Czasem jest to powolny proces: coraz częstsze zapominanie tak o ważnych rzeczach, jak i drobiazgach, spadek jakości pracy, trudności w relacjach. Bywa też moment wewnętrznego otrzeźwienia — kiedy kobieta sama dostrzega, że przekracza granicę. To może być najbardziej przełomowy punkt całej historii.

— Może to być jazda pod wpływem, przyjście na kacu do pracy, nieodebranie dziecka z przedszkola. A może to być stopniowe przestawanie dowozić. Czasem coś się wydarza, ale jeszcze nikt o tym nie wie. Nie złapała mnie policja, ale zapala się czerwona lampka, bo wiem, że gdyby była, byłoby źle.

Jak wyjść z alkoholizmu? Kluczowa jest konfrontacja z faktami

By coś się mogło zmienić, zazwyczaj potrzebne jest zderzenie z realnymi konsekwencjami. Utrata pracy, kryzys w relacji, zagrożenie prawne — albo wewnętrzne wyczerpanie ciągłym ukrywaniem problemu. Terapia daje „drugą parę oczu i uszu”, które pomagają zobaczyć fakty bez zniekształceń. W leczeniu nie chodzi wyłącznie o abstynencję. Chodzi o takie zmiany w życiu, by alkohol przestał być potrzebny jako regulator emocji.

— Zazwyczaj coś musi się wydarzyć i człowiek pęka. Mówi: okej, poddaję się, nie chcę już dźwigać tego problemu i kłamstwa. W leczeniu uzależnień nie chodzi o to, żeby nie pić, tylko o to, żeby wprowadzić takie zmiany w swoim życiu, żeby alkohol nie był potrzebny.

Kto zgłasza się po pomoc – i dlaczego?

Coraz więcej kobiet trafia do gabinetu z własnej inicjatywy. Podcast, artykuł, rozmowa z przyjaciółką to często impuls do połączenia kropek. Taka motywacja wewnętrzna jest w terapii najcenniejsza. Bywa jednak i druga droga: ultimatum partnera, zagrożenie utraty pracy, konsekwencje prawne. Niezależnie od źródła impulsu, kluczowe jest jedno — lepiej  przyjść wcześniej niż później.

— Jest wiele kobiet, które przychodzą same. Wysłuchały podcastu, przeczytały artykuł i zaczęły łączyć kropki. To wymaga ogromnej odwagi. Drugi rodzaj motywacji to ultimatum: jeśli nie zaczniesz się leczyć, odchodzę. Albo konsekwencje prawne, utrata prawa jazdy. To są dwie najczęstsze sytuacje.

Najważniejsze to przestać milczeć. Uzależnienie kobiet jest chorobą, która często rozwija się po cichu. Im szybciej zostanie nazwana, tym większa szansa na zdrowienie.

Czytaj: Jak trauma kształtuje nasze życie i relacje: rozmowa z Magdaleną Palą

Motywacja do terapii: czy „dla siebie” znaczy skuteczniej?

W gabinecie terapeutycznym spotykają się dwie historie: ta napisana z własnej potrzeby zmiany i ta, którą wymusiły okoliczności. Wokół motywacji narosło wiele przekonań — że tylko ta wewnętrzna daje realne szanse powodzenia. Rzeczywistość jest bardziej zniuansowana. Terapia uzależnień to proces wymagający, konfrontacyjny i długofalowy. Kluczowe nie jest wyłącznie to, z jakiego powodu ktoś przychodzi, ale co dzieje się z tą motywacją w trakcie pracy.

— Terapia nie jest łatwym procesem. Jest trudna emocjonalnie, czasowo, wymaga pracy nad sobą i skonfrontowania się z rzeczywistością, co często jest nieprzyjemne. Naturalnie, jeżeli robimy to dla siebie i mamy motywację wewnętrzną, to jest większy potencjał na wyjście z uzależnienia. Ale wiele kobiet trafia z przymusu i w trakcie terapii ta motywacja im się zmienia — zaczynają chcieć nie dla szefa czy partnera, tylko przede wszystkim dla siebie.

Czytaj: 5 minut dla siebie. Pomysły na szybki reset po pracy, który naprawdę działa

Pierwszy rok trzeźwości jest kluczowy

Proces wychodzenia z uzależnienia zaczyna się od decyzji i prośby o pomoc, nawet jeśli motywacja jest chwiejna. Pierwszy rok bywa kluczowy, bo to czas „pierwszych razów” bez alkoholu: święta, urodziny, sylwester. Z czasem pojawia się większy repertuar narzędzi radzenia sobie. Nie oznacza to jednak, że kolejne lata są wolne od wyzwań – życie pozostaje nieprzewidywalne.

— Pierwszy rok trzeźwości to taki rok najtrudniejszy pod wieloma względami. To maraton, a nie sprint, ale jest możliwy. Każdy moment jest dobry, aby zmienić swoje życie.

Czytaj: Jak zmienić życie na lepsze i zacząć od nowa? Rozmowa z Gajaną Galstjan

Zmiana środowiska i zastąpienie „kieliszka”

Samo „niepicie” nie wystarczy, jeśli nie zmienimy kontekstu, który sprzyjał sięganiu po alkohol. Czasem oznacza to redefinicję relacji, zmianę środowiska pracy, postawienie granic. Alkohol często pełni funkcję regulatora nastroju – daje ulgę po trudnym dniu. Aby z niego zrezygnować, trzeba znaleźć inne, zdrowsze sposoby regeneracji.

— Alkohol działa szybko, ale na krótki dystans. To coś w rodzaju emocji na kredyt – będzie mi lepiej przez godzinę, ale zapłacę z odsetkami następnego dnia. Trzeba sobie znaleźć coś innego, co będzie dawać ulgę i odpoczynek. Czasem to będzie spacer, joga, masaż, a czasem postawienie granicy i poproszenie o pomoc.

Czytaj: Social media, AI, patostreamy i cyfrowe granice: rozmowa z Wojtkiem Kardysiem

Jak nie wpaść w nałóg?

Najprostsza odpowiedź? Nie pić alkoholu, a jeśli już, to bardzo świadomie, z pełną wiedzą o ryzyku i własnych motywacjach. Kluczowa jest uważność na automatyzmy: „wszyscy zamawiają, to ja też”. Uzależnienie nie zaczyna się od spektakularnej tragedii, lecz od powtarzalnych, społecznie akceptowanych drobnych decyzji.

— Jest jedna taka recepta: nie pić alkoholu. A jeżeli już po niego sięgamy, to bardzo świadomie — ze świadomością, że to jest coś, co nam nie służy, co jest toksyczne i co może nas uzależnić. Ograniczać sytuacje, w których sięgamy po alkohol, a jeśli już sięgamy – wiedzieć po co.

Czytaj: Jak obniżyć poziom kortyzolu i stresu. Poznaj 6 sposobów dietetyka

Dlaczego alkohol jest numerem jeden?

W Polsce — podobnie jak w wielu krajach — najczęstszą substancją uzależniającą kobiety jest alkohol. Powodów jest kilka: legalność, dostępność, cena i silnie zakorzeniona kultura picia. Alkohol, choć z psychologicznego punktu widzenia jest narkotykiem, funkcjonuje jako element codzienności. Towarzyszy nam przy świętowaniu i w kryzysie, przy narodzinach i pogrzebach. Jest społecznie „wpisany” w emocje.

— Alkohol jest legalny, łatwo dostępny i… bardzo toksyczny. Psychologicznie to narkotyk o wysokim potencjale uzależnienia, ale jego legalność sprawia, że przestajemy go tak postrzegać. W Polsce na 300 mieszkańców przypada jeden punkt sprzedaży alkoholu. W Norwegii jeden punkt przypada na 17 000 mieszkańców. Dostępność ma znaczenie. Rodziny się cieszą — pijemy. Ktoś umiera — pijemy. Awans — pijemy. Utrata pracy — też pijemy. Każda okazja jest dobra.

Czytaj: Kryzys dopaminowy i uzależnienie od dopaminy: jak odzyskać równowagę

Nie tylko alkohol: nowe uzależnienia kobiet

Choć alkohol dominuje, lista zagrożeń jest znacznie dłuższa. Coraz wyraźniej widać problem nadużywania narzędzi cyfrowych: mediów społecznościowych, smartfonów, zjawiska FOMO. Granica między pracą, relaksem a kompulsywnym scrollowaniem jest dziś wyjątkowo cienka. Do tego dochodzą wyroby nikotynowe, narkotyki oraz leki uspokajające. Legalność i dostępność — również w aptece —  potrafią uśpić czujność.

— Obecnie duży przypływ uzależnień dotyczy narzędzi cyfrowych. Media społecznościowe, internet, FOMO — to zjawiska, które dotyczą kobiet. Granica jest bardzo płynna. Leki uspokajające to też coś charakterystycznego dla współczesnych uzależnień. A jeszcze jak coś jest z apteki, to wydaje nam się zdrowe. Tymczasem wszystko, co spożywamy bez zaleceń lekarskich, to nie jest samoleczenie.

Czytaj: Kryzys dopaminy i uzależnienie od dopaminy. Przyczyny i objawy problemu

Posłuchaj podcastu Well Be Stories: dlaczego warto?

Rozmowa Alicji Sękowskiej z Katarzyną Andrusikiewicz jest ważna, ponieważ oswaja temat alkoholizmu i uzależnień w bardzo szerokim kontekście, bez sensacji i bez tabu.

Ten podcast jest szczególnie ważny dla kobiet, które zastanawiają się, czy ich relacja z alkoholem jest bezpieczna, osób żyjących z partnerką, córką, matką zmagającą się z uzależnieniem oraz wszystkich, którzy chcą lepiej rozumieć mechanizmy nałogu i proces zdrowienia.

Alkoholizm nie dotyczy „kogoś”. Dotyczy kultury, w której żyjemy — i naszych codziennych wyborów. Warto przyjrzeć się im uważnie, zanim „kieliszek wina” nie będzie już rytuałem, a koniecznością. Jeśli temat Cię porusza, posłuchaj całej rozmowy w podcaście Well Be Stories i przekaż ją dalej. Jeśli czujesz, że to może być moment na refleksję — nie odkładaj jej na później.

O Well Be Stories

Well Be Stories to podcast o trosce o ciało i duszę, bliskości, emocjach i sztuce odpuszczania. Rozmawiamy o self-care, intuicyjnym jedzeniu, radzeniu sobie z lękiem i wypaleniem oraz o budowaniu nawyków, które naprawdę wspierają codzienność. To przestrzeń dla tych, którzy chcą żyć uważniej, spokojniej i po swojemu. Usiądź wygodnie i pozwól sobie na chwilę wytchnienia.

Youtube: OWW1FKvqU4

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane