Depresja to choroba o wielu obliczach – często znacznie bardziej złożona, niż podpowiadają stereotypy. Czym naprawdę jest, jakie daje objawy i jak odróżnić chwilowy kryzys od stanu wymagającego wsparcia specjalisty? Jak wygląda codzienność osoby mierzącej się z depresją, co pomaga odzyskać równowagę, a co pogłębia cierpienie? Jak wspierać siebie lub bliskich, gdy pojawia się ten trudny przeciwnik?
Gościnią Alicji Sękowskiej w podcaście Well Be Stories jest Małgorzata Serafin – dziennikarka, podcasterka i kobieta, która z odwagą oraz szczerością opowiada o własnych doświadczeniach z depresją. „Dlaczego depresja wraca?” to ważna, poruszająca rozmowa, której warto wysłuchać zwłaszcza wtedy, gdy ten temat dotyczy ciebie lub kogoś z twojego otoczenia.
Mówienie o depresji wciąż bywa traktowane jak odwaga
Rozmowa z Małgorzatą Serafin zaczyna się od ważnego spostrzeżenia: samo publiczne mówienie o depresji nadal bywa odbierane jako coś wyjątkowego. To pokazuje, że temat zdrowia psychicznego wciąż jest obciążony społecznym napiętnowaniem. Ekspertka podkreśla jednak, że jej celem jest normalizacja rozmowy o chorobie.
— Dla mnie nie jest [to odwaga], ale wiem, że jest cały czas. I mówię o tym po to i dlatego, żeby to już nie była odwaga, żeby mówić o depresji, tylko żeby to było zupełnie normalne.
Wstyd nadal blokuje wiele osób przed szukaniem pomocy
Choć świadomość społeczna rośnie, wstyd związany z depresją nadal jest barierą. Wiele osób nie mówi o swoim stanie nawet najbliższym — czasem nie potrafi przyznać się do problemu przed samym sobą. Nadal silne są też stereotypy dotyczące psychiatrii i leczenia.
— Wstyd jest ogromny. Wiele osób wstydzi się powiedzieć głośno, że choruje. Powiedzieć same przed sobą, że chorują i wstydzą się poprosić o pomoc specjalistów, bo specjaliści od zdrowia psychicznego kojarzą się z wariatami, świrami i wszystko inne, co możesz sobie wymyślić na temat określenia kogoś w ramach takiego wyzwiska stereotypowego, które kiedyś funkcjonowało, ale niestety cały czas ma się dobrze.
Czytaj: Depresja. Jak odzyskać radość i wiarę w siebie? Rozmowa z Agnieszką Dziekan
W dużych miastach temat jest bardziej widoczny, ale nie wszędzie
Zdaniem rozmówczyni zmiana zachodzi, lecz nierównomiernie. W większych miastach temat zdrowia psychicznego jest obecny częściej w mediach, internecie i debacie publicznej. Inaczej wygląda to w mniejszych miejscowościach, gdzie lęk przed oceną bywa znacznie silniejszy.
— Mam wrażenie, że troszeczkę się zmienia. Mam też nadzieję, że jakiś tam kamyczek dorzucam sukcesywnie od pięciu lat do tego ogródka, ale jest też coś takiego jak algorytmowa bańka. W moim algorytmie ta tematyka zdrowia psychicznego i chorób psychicznych bardzo często występuje. (…) To, co widzę jako reprezentację całego społeczeństwa, to komentarze pod odcinkami na YouTubie, bo rzeczywiście osoby z całej Polski oglądają i piszą o tym, że wstydzą się w ogóle komukolwiek powiedzieć o tym, że źle się czują, wstydzą się poprosić o pomoc, bo mieszkają w małej miejscowości i jest jeden psychiatra.
Pierwsze objawy depresji bywają ignorowane
Ekspertka przyznaje, że u niej moment rozpoznania choroby przyszedł bardzo późno. Wcześniejsze sygnały, jakie wysyłało ciało i głowa, były tłumaczone stresem, zmęczeniem lub trudnym stylem życia. To częsty mechanizm u osób zmagających się z depresją.
— Mi się bardzo późno zapaliła ta czerwona lampka. Bardzo dużo sygnałów, które dawało mi moje ciało, ignorowałam i zgłosiłam się po pomoc do specjalisty dopiero kiedy pojawiły mi się takie bardzo silne i takie nie moje myśli rezygnacyjne. (…) Miałam problemy ze snem. Od jakiegoś czasu zmagałam się z bezsennością, ale tłumaczyłam to sobie tym, że bardzo stresuję się przed pójściem spać, ponieważ muszę wstać o trzeciej albo czwartej nad ranem do pracy.
Czytaj: Depresja i odżywianie: mity i fakty. Ekspert wyjaśnia, co ma znaczenie
Smutek i zmęczenie nie zawsze są „normalnym życiem”
Jednym z najtrudniejszych momentów jest rozpoznanie, że przewlekłe cierpienie psychiczne nie jest zwyczajnym elementem życia. Wiele osób latami funkcjonuje w trybie przetrwania, uznając permanentne zmęczenie za normę. Małgorzata Serafin mówi o tym bardzo wprost.
— Czułam taki smutek ogromny, wewnętrzne cierpienie, nieumiejętność cieszenia się czymkolwiek, rzeczami, które wcześniej sprawiały mi radość. Nie potrafiłam się cieszyć, funkcjonowałam tylko w ramach pracy. (…) Czułam się taka smutna, przygnębiona, ogromnie też zmęczona, ale myślałam, że tak po prostu wygląda dorosłe życie, że człowiek haruje i jest zmęczony i że to jest normalne i że każdy ma ciężko. Okazuje się, że to nie jest normalne.
Myśli rezygnacyjne były punktem zwrotnym
Dla wielu osób momentem alarmowym są myśli o zniknięciu lub niemożności dalszego funkcjonowania. Rozmówczyni opisuje je jako obce, przerażające i trudne do zatrzymania. To właśnie wtedy zdecydowała się szukać pomocy.
— Marzę o tym, żeby zniknąć, bo już nie dam rady dłużej funkcjonować. I to jest jedyne rozwiązanie, które mi pomoże, bo nie wierzę, że cokolwiek innego może pomóc i że ja się kiedyś poczuję lepiej. (…) A te myśli rezygnacyjne były takie nieswoje i przerażające. Ale nie byłam w stanie ich zatrzymać.
Czytaj: Wszystko jest na Twojej głowie? Oto 7 sygnałów nadmiernej odpowiedzialności
Beznadzieja to jeden z najcięższych objawów depresji
Depresja często odbiera zdolność wyobrażenia sobie, że może być lepiej. Człowiek nie pamięta już, czym jest spokój, radość czy lekkość codzienności. Zostaje poczucie utknięcia bez wyjścia.
— Jednym z takich bardzo trudnych dla mnie objawów depresji jest to uczucie beznadziei i bezsilności. Ono jest tak bardzo zalewające i przejmujące sterowanie, że ja nie mogłam sobie przypomnieć, jak to jest czuć się dobrze, jak to było, kiedy było dobrze. (…) Miałam też takie wrażenie, że to nigdy nie minie, że w ogóle nie ma szansy, że ja się kiedykolwiek poczuję lepiej.
Czytaj: Jak pokonać kryzys w życiu i zmienić swoje myślenie? Rozmowa z Anną Stoitsi
Gdy nic nie ma sensu – tak wygląda emocjonalne dno
Osoby, które nie doświadczyły depresji, często pytają, czym ona właściwie jest. To nie tylko smutek, ale utrata sensu, energii i wiary, że jakiekolwiek działanie ma znaczenie. Właśnie ten stan ekspertka opisuje najmocniej.
— Taka totalna beznadzieja i brak w ogóle jakiejś takiej chęci i wiary, że robienie czegokolwiek ma sens, bo nic nie miało sensu, bo dzień nie miał sensu, tydzień i życie nie miało sensu. Więc to poczucie bezsilności, beznadziei, bez sensu jest strasznym objawem depresji.

Depresja jak bagno lub smoła – obrazowe porównanie
Czasem metafora tłumaczy więcej niż definicja. Rozmówczyni porównuje depresję do stanu unieruchomienia, w którym człowiek tonie w czymś ciężkim i lepkim. To obraz bezradności, który wiele osób może intuicyjnie zrozumieć.
— To jest takie uczucie, jakby ktoś cię zalał smołą albo wstawił do bagna, które jest gęste i w którym bardzo ciężko jest się poruszać. I trochę nie masz na to siły i masz wrażenie, że to jest siła większa, której nie pokonasz. (…) Jedynym wyjściem jest się tam zatopić, bo horyzont jest bardzo szeroki i brzegu nie widać.
Czytaj: Jak wziąć odpowiedzialność za swoje życie: gość podcastu Jakub B. Bączek
Pustka zamiast radości
Depresja nie zawsze oznacza intensywny ból emocjonalny. Bywa też doświadczeniem pustki, odcięcia od uczuć i niemożności cieszenia się czymkolwiek. Jakby z psychiki zniknęły podstawowe funkcje.
— Ja się czułam trochę tak, jakbym była takim manekinem, że tam w środku czułam taką pustkę, nie czułam radości. (…) Tak jakby ktoś ci ten plik w głowie, w którym masz folder: radość, przyjemność, szczęście, cieszenie się z małych rzeczy, usunął i jakby nie masz do tego dostępu.
Dlaczego trudno wstać z łóżka?
To jeden z najczęściej powtarzających się objawów depresji. Nie chodzi wyłącznie o zmęczenie fizyczne, ale także o psychiczny lęk przed światem poza kołdrą. Łóżko staje się schronieniem.
— Fizycznie też to czułam w pewnych momentach, ale też psychiczny jakiś taki magnes to łóżko miało, że ja się bałam wstać z tego łóżka i też nie chciałam z niego wstać, bo tam było życie, bo tam była rzeczywistość poza kołdrą. Tylko pod kołdrą było bezpiecznie i ciepło.
Czytaj: Jak zmienić życie na lepsze i zacząć od nowa? Rozmowa z Gajaną Galstjan
Nieoczywiste objawy depresji: pamięć, koncentracja, drażliwość
Depresja nie zawsze wygląda tak, jak pokazują stereotypy. Czasem objawia się problemami poznawczymi, rozdrażnieniem czy trudnością w skupieniu. To symptomy często błędnie przypisywane charakterowi albo przemęczeniu.
— Problemy z pamięcią i problemy z koncentracją. To było dla mnie takie trochę zaskakujące, bo ja cały czas mam ogromne problemy z pamięcią i też problemy z koncentracją. I właśnie drażliwość, której ja nie łączyłam z tym. (…) Ja drażliwość oceniłabym jako charakter albo ten moment cyklu.
Depresji mogą towarzyszyć zaburzenia lękowe
Część osób doświadcza jednocześnie depresji i silnego lęku. Wtedy codzienne funkcjonowanie staje się jeszcze trudniejsze. Rozpoznanie momentu, w którym lęk przekracza normę, jest bardzo ważne.
— Staram się to sobie tak rozgraniczać, tak jak mówią specjaliści od zaburzeń lękowych, że kiedy on powoduje, że twoje funkcjonowanie codzienne, życiowe na tym cierpi, no to to już jest taki lęk, którym trzeba się zająć. I on rzeczywiście dla mnie był dużo, dużo cięższy przy drugim epizodzie niż sama depresja.
Czytaj: Jak pokonać lęk i działać? Rozmowa z Marcinem Matychem, dr. Nerwicą
U mężczyzn depresja może przejawiać się agresją
Objawy depresji nie u wszystkich wyglądają tak samo. W rozmowach z mężczyznami Małgorzata Serafin zauważyła, że kryzys psychiczny bywa maskowany przez wybuchowość lub narastającą agresję. To ważny sygnał, często pomijany w debacie publicznej.
— Bardzo mnie zaskoczyło to, że u panów depresja objawia się… z rozmów z mężczyznami, które przeprowadziłam, pojawiała się u nich agresja. Jeśli w ogóle wcześniej nie występowała w życiu agresja, to się pojawiała taka jakaś słowna, fizyczna czasem nawet.
Diagnoza: depresja
Decyzja o pójściu do specjalisty okazała się kluczowa. Już podczas pierwszego spotkania padła diagnoza głębokiego epizodu depresyjnego. Rozpoczęto leczenie farmakologiczne i psychoterapię.
— Jak poszłam na pierwszą wizytę do psychiatry, opowiedziałam mu, jak się czuję, w ogóle oczywiście się rozpłakałam na dzień dobry. (…) Psychiatra mi powiedział, że to jest depresja — zdiagnozował głęboki epizod depresyjny. Zalecił mi odpoczynek, najlepiej zmianę pracy i ograniczenie stresu w życiu.
Leczenie depresji działa, ale wymaga konsekwencji
Ekspertka podkreśla, że z depresji pomogło jej wyjść leczenie. Jednocześnie uczciwie mówi o błędzie, który popełnia wiele osób — rezygnacji z terapii po pierwszej poprawie. To ważny głos pokazujący, że zdrowienie jest procesem.
— Zaczęłam farmakoterapię, zaczęłam też psychoterapię i udało mi się z tej depresji wyjść. Rzeczywiście to leczenie trwało kilkanaście miesięcy. (…) Ale w związku z tym, że się już poczułam dużo, dużo lepiej, trochę zapomniałam, jak to jest tam na tym dnie —to po co ja mam chodzić na terapię? (…) Ja się nie wstydzę o tym mówić, że rzuciłam, bo już się poczułam od razu lepiej.
Czytaj: Dr Nerwica, czyli Marcin Matych o tym, jak pokonać lęk i zacząć działać
Powrót do zdrowia zaczyna się od małych sygnałów
Zdrowienie rzadko przychodzi nagle. Częściej zaczyna się od drobnych oznak: łatwiejszego wstawania z łóżka, zauważania przyjemności, powrotu energii. To małe rzeczy, które znaczą bardzo wiele.
— Jak zaczęły działać leki, to nagle zaczęłam taką radość większą zauważać i taką większą energię, że już nie walczę ze sobą i nie muszę się sama przekonywać, żeby wstać z łóżka, tylko po prostu z niego wstaję. (…) Z powrotem zaczynam zauważać rzeczy, które sprawiają mi radość.
Zmiana pracy nie rozwiązuje wszystkiego
Po latach Małgorzata doszła do wniosku, że problemem nie była sama branża czy zawód. Kluczowe okazały się perfekcjonizm, samoocena i sposób traktowania samej siebie. To cenna refleksja dla osób szukających wyłącznie zewnętrznych przyczyn kryzysu.
— Okazało się, że to nie chodzi o zmianę pracy, tylko o zmianę podejścia swojego do pracy i podejścia do samej siebie i oceniania samej siebie. (…) W każdej branży myślę, że nie byłabym z siebie zadowolona. Cały czas miałabym do siebie jakieś takie uwagi, bo ten perfekcjonizm też tak mocno mnie dotyczył. W depresji też się pewnie do niej przyczynił.
Czytaj: Słowniczek pojęć wellbeing: poznaj kluczowe terminy i dbaj o dobrostan
Diagnoza depresji może przynieść ulgę i nadzieję
Usłyszenie diagnozy nie zawsze oznacza strach. Dla wielu osób to pierwszy moment, kiedy chaos zaczyna mieć nazwę, a cierpienie — realne rozwiązanie. Tak właśnie opisuje ten moment Małgorzata Serafin.
— Świadomość, że jest jakaś nadzieja, że to nie jest beznadzieja, że to jest coś, co się leczy — to jest bardzo ważne, żeby to usłyszeć i żeby mieć pomoc, wsparcie i plan.
Nawrót depresji może być silniejszy
Dłuższy okres względnego spokoju nie zawsze oznacza definitywny koniec choroby. Gdy kumulują się trudne wydarzenia życiowe, depresja może wrócić, czasem w cięższej formie. Tak stało się również w tym przypadku.
— Rzeczywiście na czas pandemii nałożyło się to, że nie miałam pracy, bo salony były zamknięte i pół roku wcześniej rozstałam się z partnerem. I rzeczywiście nawrót depresją był dużo mocniejszy i dużo dłużej zajęło mi wyjście z niego.
Powrót emocji po depresji może być jak odmarzanie po długiej zimie. To doświadczenie odzyskiwania siebie kawałek po kawałku. Rozmówczyni opisuje ten moment wyjątkowo sugestywnie.
Czytaj: Czym jest odporność psychiczna i jak ją budować? Rozmowa z dr Joanną Gutral
Leki na depresję nie zawsze działają od razu
Farmakoterapia bywa procesem prób i korekt. Czasem pierwszy lek pomaga, a czasem konieczna jest zmiana dawki lub preparatu. To nie porażka pacjenta, lecz część leczenia.
— Po tych kilku tygodniach widać było, że nie ma poprawy, że ten epizod jest silniejszy. Zwiększenie dawki też nie pomogło. (…) Na szczęście za drugim razem udało się dobrać leki, dzięki którym mogłam dobrze funkcjonować.
Współpraca z lekarzem ma ogromne znaczenie
Skuteczne leczenie opiera się nie tylko na lekach, ale także na relacji pacjenta ze specjalistą. Zaufanie, zaangażowanie i poczucie wspólnego celu potrafią realnie wspierać proces zdrowienia.
— Współpraca pacjenta i lekarza jest bardzo ważna i dużo zależy od nastawienia lekarza, ale też od nastawienia pacjenta. Jeżeli ta współpraca jest taka z nadzieją, no to jak ja widzę zaangażowanie lekarza, to mi się chce.
Nawrót depresji nie zawsze jest od razu oczywisty
Nawet osoba, która już raz przeszła depresję, nie zawsze natychmiast rozpoznaje powrót choroby. Często pojawia się nadzieja, że „tym razem samo minie” albo że uda się przeczekać kryzys. To naturalny mechanizm zaprzeczania i odwlekania reakcji.
— Wiedziałam, że coś jest nie tak. Ale może przejdzie i może ja jestem sprytniejsza i może się wywinę. (…) Nie będę tutaj zgrywać chojraka i omnibusa, że tak, oczywiście wiedziałam natychmiast, kiedy pojawiły się objawy. Nie no, jechałam do momentu, aż po prostu znowu przyładowałam w ścianę.
Doświadczenie… uczy
Świadomość własnej choroby często przychodzi z czasem. Po latach leczenia można lepiej rozpoznawać sygnały ostrzegawcze, wiedzieć, co pomaga, a co szkodzi. Jednak wcześniej ta wiedza bywa jeszcze niepełna.
— Teraz po latach leczenia, już wiem, co mam robić, a czego nie mogę robić. I wiem, przez co nastąpi spadek. I wiem, dzięki czemu mogę z niego wyjść. I wiem, co mi służy. I wiem, co mi szkodzi. I tego bardzo pilnuję. Ale wtedy tak mi się wydawało, że dobra, jedziemy.
Wiele osób nie traktuje nawrotu depresji jak objawu medycznego, lecz jak dowód własnej słabości. Pojawia się wstyd, samooskarżanie i przekonanie, że „znowu się nie udało”. To częsta, bardzo obciążająca reakcja.
Co więcej, osoby zmagające się z depresją często automatycznie obwiniają siebie za różne trudności. Kryzys psychiczny potrafi uruchamiać bardzo surowego wewnętrznego krytyka. Rozmówczyni opisuje ten mechanizm wyjątkowo szczerze.
Brak granic i nadwyrężanie siebie mogą prowadzić do kryzysu
Nawrót depresji bywa związany nie tylko z biologią choroby, ale też z utrwalonym stylem funkcjonowania. Ignorowanie własnych potrzeb, przeciążanie się i brak granic mogą stopniowo osłabiać psychikę. To ważny wniosek płynący z doświadczenia ekspertki.
— Ja popełniłam te same błędy, które doprowadziły mnie i do pierwszego, i do drugiego epizodu depresyjnego. Złe decyzje, takie nadwyrężanie siebie, przekraczanie swoich granic, w ogóle nie stawianie granic.
Po ustąpieniu objawów wiele osób wraca do dawnego tempa życia. Gdy odzyskuje się energię, potrzeba głębszej zmiany może wydawać się mniej pilna. To zrozumiałe, choć ryzykowne.
Bardzo ważne jest medyczne spojrzenie na chorobę. Nawrót depresji nie oznacza klęski, lecz cechę schorzenia, które może powracać. Takie wyjaśnienie potrafi zdjąć z pacjenta ogromny ciężar winy.
Ludzie mogą pomóc – albo zaszkodzić
Wsparcie otoczenia ma ogromne znaczenie, ale brak wiedzy o depresji bywa niebezpieczny. Stereotypy, bagatelizowanie i niezrozumienie mogą popychać chorego do izolacji. A samotność utrudnia zdrowienie.
— Dużą rolę odgrywają ludzie, kiedy są, kiedy ich nie ma. (…) Mogą wesprzeć, ale mogą też niestety zaszkodzić. Bo nie wiedzą, jak rozmawiać, bo nie uważają, żeby depresja to była choroba, bo posługują się stereotypami i mitami. I rzeczywiście to może spowodować, że ktoś się wycofuje i zaczyna się izolować. A izolacja jest bardzo niebezpieczna.
Co warto mówić osobie w depresji, a czego lepiej unikać?
Najbardziej pomagają słowa, które nie oceniają i nie bagatelizują. Ważne jest, gdy ktoś uznaje, że „mam prawo czuć się tak, jak się czuję”, bez komentarzy w stylu „weź się w garść”, „inni mają gorzej” czy „zaraz ci przejdzie”. Czasem więcej znaczy spokojne „jestem przy tobie” niż najbardziej wymyślna rada.
Jeśli ktoś bliski zmaga się z depresją, najcenniejsze bywają proste komunikaty:
- „widzę, że ci trudno”,
- „nie musisz udawać”,
- „jestem obok”,
- „poszukajmy razem pomocy”.
Bez oceniania. Bez porównań. Bez naprawiania na siłę.
Sytuacją, która budzi sprzeciw, jest nadużywanie słowa „depresja” jako synonimu gorszego humoru. To poważna choroba, nie chwilowy spadek nastroju. Bagatelizowanie jej utrudnia rozpoznanie realnego cierpienia u tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy.
Wewnętrzny dialog w depresji
Wewnętrzny dialog w depresji bywa jednak znacznie brutalniejszy niż opinie z zewnątrz. Pojawia się surowy krytyk, który przekonuje, że zdrowienie trwa za długo, że jest się słabym, beznadziejnym albo „źle przechodzi” własną chorobę. To głos pełen presji, wstydu i wygórowanych oczekiwań. Paradoksalnie wiele osób nie musi słyszeć krzywdzących słów od innych, bo nosi je już w sobie.
Wiele osób w depresji myśli też, że są „najgorszym przypadkiem”, że tylko one sobie nie radzą, a wszyscy inni funkcjonują normalnie. Tymczasem podobne mechanizmy, podobne lęki i podobne zniekształcenia poznawcze powtarzają się u bardzo wielu osób. Świadomość, że nie jest się samemu z tym doświadczeniem, bywa ogromnie uwalniająca.
Czytaj: Anna Stoitsi o tym, jak pokonać kryzys w życiu, zmienić swoje myślenie i życie
Samowspółczucie a depresja
Dużym wyzwaniem okazuje się nauczenie łagodności wobec samego siebie. Dla wielu osób samowspółczucie długo kojarzy się z użalaniem się nad sobą, a nie ze zdrową troską. Tymczasem chodzi o coś zupełnie innego: o potraktowanie siebie tak, jak potraktowalibyśmy bliską osobę w kryzysie. Gdy przyjaciółka pracuje ponad siły, martwimy się o nią i mówimy: „zwolnij, zadbaj o siebie”. Warto nauczyć się mówić to samo do siebie.
Myśli to nie fakty
Z czasem można też zauważyć coś bardzo ważnego: myśli to nie fakty. To, że w głowie pojawia się zdanie „jestem do niczego”, nie oznacza, że jest prawdziwe. To interpretacja, często zniekształcona przez chorobę. Terapia uczy zatrzymywania automatycznych reakcji, konfrontowania myśli z faktami i budowania zdrowszego sposobu patrzenia na siebie.
Własna instrukcja obsługi po kryzysie psychicznym
Dobrą wiadomością jest to, że kolejne doświadczenia często uczą uważności. Osoby po terapii lub leczeniu znają już swoje schematy działania, wiedzą, co im pomaga, a co szkodzi. Potrafią szybciej zauważyć czerwone flagi i wrócić do zdrowych nawyków. To właśnie ta „instrukcja obsługi siebie” staje się jednym z najważniejszych narzędzi profilaktyki.
Czytaj: Agnieszka Dziekan o depresji. Jak z nią walczyć i odzyskać wiarę w siebie?
Filary zdrowienia: sen, ruch, relacje, równowaga
Profilaktyka nawrotów nie zawsze oznacza skomplikowane procedury. Bardzo często chodzi o podstawy, które mają ogromne znaczenie dla psychiki: regularny sen, aktywność fizyczną, odpoczynek, zbilansowaną dietę i kontakt z ludźmi.
To nie modne hasła z internetu, ale realne fundamenty dobrostanu psychicznego. Gdy któryś z nich zaczyna się chwiać, organizm często daje sygnały ostrzegawcze.
— Sen jest takim moim pierwszym objawem, jakby coś zaczyna się dziać. Jak coś wraca, czegoś jest więcej, to przestaję spać.
Najważniejszy komunikat dla osoby w kryzysie
Jeśli czujesz bezradność, lęk, brak sensu, zmęczenie życiem — pamiętaj, że nie musisz radzić sobie sama/sam/ Depresja nie jest słabością czy powodem do wstydu. To choroba, którą można — i trzeba! — leczyć.
Chcesz wiedzieć więcej? Koniecznie posłuchaj podcastu Well Be Stories „Dlaczego depresja wraca?”. Jeśli ten temat jest ci bliski, udostępnij rozmowę dalej. Czasem jeden odsłuch może stać się czyimś pierwszym krokiem po pomoc.
O Well Be Stories
Jeżeli szukasz inspirujących podcastów, zapraszamy do Well Be Stories – przestrzeni, w której rozmawiamy o dbaniu o ciało i umysł, pielęgnowaniu bliskich relacji oraz radzeniu sobie z emocjami, które czasem mogą przytłoczyć.
W naszych podcastach znajdziesz rozmowy o self-care, intuicyjnym podejściu do jedzenia, wsparciu w lęku czy wypaleniu oraz o praktycznych nawykach, które naprawdę poprawiają codzienność. To podcast dla tych, którzy chcą żyć uważniej, znaleźć równowagę i budować życie w zgodzie ze sobą.
Wypowiedzi zostały opracowane przez redakcję na podstawie podcastu.
Youtube: jF1d2IyVbtc














Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *