Wychowanie dziecka i porozumienie bez krzyku. Rozmowa z Anastazją Bernad

Wychowanie dziecka i porozumienie bez krzyku. Rozmowa z Anastazją Bernad

Krzyk w relacji z dzieckiem rzadko jest wyłącznie reakcją na kłębiące się emocje. Częściej to sygnał przeciążenia, bezradności i napięcia, które trudno pomieścić. W rozmowie Alicji Sękowskiej z Anastazją Bernad padają konkretne odpowiedzi: co robić, gdy tracisz cierpliwość, jak przestać wpadać w schematy i jak budować relację z dzieckiem bez presji bycia idealnym rodzicem.

Jak być dobrym rodzicem i mądrze wychowywać dziecko?

Czy da się wychowywać dzieci mądrze, spokojnie i bez poczucia winy — nawet wtedy, gdy emocje biorą górę? To pytanie wraca szczególnie w momentach, gdy zamiast bliskości pojawia się krzyk.

W podcaście Well Be Stories Alicja Sękowska rozmawia z Anastazją Bernad, trenerką Conscious Life & Parenting, która na co dzień wspiera rodziców w budowaniu świadomych relacji z dziećmi. Pomaga także odnaleźć się w codziennych wyzwaniach macierzyństwa i rodzicielstwa ucząc, jak stawiać granice, lepiej rozumieć emocje i tworzyć spokojniejszą, bardziej wspierającą atmosferę w domu.

Rozmowa porządkuje najważniejsze wątki współczesnego rodzicielstwa: skąd bierze się krzyczenie na dziecko, jak wpływa ono na rozwój i emocje najmłodszych oraz co zrobić, by nie powielać automatycznych reakcji. Pojawiają się też praktyczne wskazówki — jak budować i odbudowywać relację z dzieckiem, jak odzyskać spokój w trudnych momentach i jak być dobrym rodzicem bez nadmiernej presji. To nie teoria, ale konkret: uważność, komunikacja i narzędzia, które realnie działają w codziennym życiu.

Czytaj: Jak stawiać granice dziecku? Rozmowa z Mariolą Kurczyńską o wychowaniu

Rodzicielstwo jako lustro: dlaczego to tak bardzo konfrontuje

Rodzicielstwo nie jest tylko relacją. To proces intensywnego spotkania z samym sobą. Każda trudna sytuacja z dzieckiem bardzo szybko odsłania nasze mechanizmy reagowania. W tym rozdziale życia pt. „Rodzicielstwo” widać wyraźnie: dziecko nie jest problemem, a katalizatorem.

— Doświadczenie rodzicielstwa jest jednym z najbardziej konfrontujących doświadczeń w życiu, zwłaszcza, że nie da się z niego wyjść. To nie jest tak, że sobie je zmienimy, tak jak zmienimy pracę, zmienimy szefa, zmienimy partnera. Dzięki relacjom z dziećmi wychodzą na wierzch pewne schematy myślenia i działania, w których funkcjonujemy, także przekonania, ale i dużo lęku i niepokoju, które mamy w sobie.

Dziecko nie prowokuje 

Łatwo uwierzyć w narrację, że dzieci „naciskają nasze guziki” celowo. W praktyce jest odwrotnie — one po prostu są sobą. To my reagujemy z poziomu nieprzepracowanych emocji.

— Dzieci nie mają interesu w tym, żeby nas oddalać od siebie, ale swoim byciem po prostu naciskają te guziczki, te miejsca, które są, no można powiedzieć, nieuleczone gdzieś w nas. I dają nam taką szansę do tego, żeby dorosnąć, żeby wyjść z takich dziecięcych reakcji, czyli takich reakcji, które kiedyś były. I sposobów działania, które kiedyś były dla nas adaptacyjne w jakimś środowisku domowym czy szkolnym. Kiedy byliśmy dziećmi, uczyliśmy się, jak żyć. Ale teraz okazuje się, kiedy jesteśmy w innych warunkach, już w innej sytuacji, że to w ogóle już nie działa.

Schematy silniejsze niż wiedza

Możemy mieć świadomość, czytać książki, słuchać podcastów — i nadal reagować automatycznie. To jeden z największych paradoksów współczesnego rodzicielstwa. Wiedza nie konkuruje ze schematem, jeśli ten był utrwalany przez lata. Dlatego samo „wiedzieć lepiej” nie wystarcza.

— Mimo najszczerszych chęci i całego stosu książek, które przeczytałam, warsztatów i webinarów, wciąż działam według schematu, bo to on jest silniejszy niż wiedza. A potem noszę w głowie te wszystkie mądre treści i widzę, jak bardzo źle zareagowałam — i to jest jeszcze trudniejsze. Bo choć tyle przeczytałam, tyle wysłuchałam, tak dużo wiem, nadal robię to samo. Wiedza nie ma takiej siły jak schemat — jak nawyk, który utrwalamy latami, czasem przez 30 lat.

Czytaj: Jak być dobrym rodzicem? Rozmowa z Marielle Tourel o emocjach i granicach

Poczucie winy i presja bycia „idealnym”

Wysoka świadomość potrafi być obciążeniem. Zamiast wspierać potęguje poczucie winy. Rodzice wpadają w pętlę: wiedzą więcej, więc oczekują od siebie więcej. A gdy nie dowożą — pojawia się wstyd i napięcie.

— Najczęściej jesteśmy w takiej trudnej sytuacji, to znaczy przygniata nas trochę poziom naszej świadomości, mam na myśli wiedzy psychologicznej (super, że wiemy co ma wpływ na co). Tylko, że w tej sytuacji trochę jest tak, że możemy wpaść w kanał właśnie wyrzutów sumienia, zdając sobie sprawę z tego, że jakieś moje działanie będzie miało jakiś efekt na dziecku. To strasznie się boimy popełnić jakikolwiek błąd. I te relacje z dziećmi często się robią takie sztywne, bo bardzo się boimy właśnie, że skrzywdzimy to dziecko.

Czytaj: Jestem wystarczająca, czyli jak się zaakceptować i przestać naprawiać

Odpowiedzialność zamiast obwiniania

Dojrzałość emocjonalna zaczyna się tam, gdzie kończy się przerzucanie winy. To jeden z najtrudniejszych, ale kluczowych kroków. Bez niego nie ma realnej zmiany — tylko powtarzanie tych samych reakcji.

— Czasami zdarza się tak, że osoby mówią „no bo ty mnie zdenerwowałeś, no bo ten facet zajechał mi drogę i po prostu się wkurzyłam”. No bo ty, bo to, bo tamto. A to przecież my jesteśmy odpowiedzialni za swoje emocje. I dopóki my będziemy mieć takie poczucie, że wszyscy są winni temu, że ja się jakoś czuję, no to jest problem. Sztuka polega na tym, żeby zdawać sobie sprawę, że w ogóle nie jestem jakąś wybitną, wyjątkową jednostką bez skazy. Tylko widzę, gdzie mi tam coś nie bardzo styka, kuleje.

Czytaj: Presja bycia idealną: skąd się bierze i jak sobie radzić z oczekiwaniami innych

Krzyk to objaw, nie przyczyna

Krzyk często traktujemy jako problem sam w sobie. Tymczasem to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod nim kryje się odcięcie od siebie, napięcie i reakcja automatyczna. Zrozumienie tego zmienia perspektywę.

— Krzyk jest objawem naszego odcięcia od naszych dzieci, a przede wszystkim odcięcia od naszej takiej czułej, kochającej, mądrej, dorosłej części. To znaczy, że weszłyśmy w reaktywny tryb. I to nie jest tryb łączności, to nie jest tryb relacji. Więc krzyk to jest jedynie i aż świadectwo tego, że jesteśmy w takim odcięciu.

Uważność jako pierwszy krok zmiany

Zmiana nie zaczyna się od kontroli, tylko od dostrzeżenia. Uważność pozwala zobaczyć, co naprawdę dzieje się w nas — zanim zareagujemy. To fundament, bez którego żadna technika nie zadziała.

— Taki pierwszy krok to jest uruchomienie uważności. I takiej decyzji do tego, że chcę widzieć rzeczy takimi, jakie one są. Czyli akceptacja nie jako bierna postawa wobec rzeczywistości, tylko widzenia rzeczy takimi, jakie one są. Czyli albo decyduję się na to, że widzę rzeczy takimi, jakie one są faktycznie i z tego miejsca decyduję się działać, albo stoję po stronie oczekiwań.

Czytaj: O co chodzi w mindfulness? Uważność w teorii i praktyce, w codziennym życiu

Moment „tuż przed wybuchem” – co robić?

Największa zmiana dzieje się w sekundach przed reakcją. To tam pojawia się przestrzeń na wybór. Problem w tym, że zwykle jej nie widzimy, bo jesteśmy już w napięciu. Dlatego tak ważne jest trenowanie tego wcześniej.

— Co się dzieje z moim ciałem, co się dzieje w mojej głowie? To wszystko pozwala nam móc się zatrzymać. Bo jak ćwiczę kontakt z moim ciałem, które mi potrafi już wcześniej powiedzieć, że zaraz się wydrzesz. I wtedy robisz pauzę. To, co potrzebujemy, to jest pauza i zatrzymanie się. Dobra, co się ze mną dzieje? Jestem cała napięta. Ok, włączyło mi się tunelowe myślenie, stres, napięcie, muszę wyjść.

Czytaj: Jak panować nad emocjami? Rozmowa z Mileną Wojnarowską

Po wybuchu: odpowiedzialność i naprawa relacji

Nie chodzi o to, żeby nigdy nie popełniać błędów. Chodzi o to, co robimy później. To moment, który może albo pogłębić dystans, albo zbudować zaufanie. Dzieci uczą się nie z naszej perfekcji, ale z tego, jak naprawiamy.

— To, że czasem nam się potknie noga i zachowamy się niefajnie, ale jednocześnie weźmiemy za to odpowiedzialność na siebie buduje w dzieciach takie poczucie, że my też jesteśmy ludźmi i że nie tylko one nie panują nad swoimi emocjami. Ale jednocześnie modelujemy to, co można robić z tymi emocjami. W sensie to modelujemy zachowania naprawcze.

Czytaj: Poznaj 3 proste ćwiczenia oddechowe na stres, lepszy sen i więcej energii

Akceptacja zamiast kontroli

Wielu napięć można uniknąć, jeśli przestaniemy próbować kontrolować rzeczywistość. Problem w tym, że to właśnie kontrola daje nam iluzję bezpieczeństwa. Jej puszczenie jest trudne, ale uwalniające.

— Jak się okazuje, że to dziecko nie zachowuje się w taki sposób, jak sobie wymyśliłam, że będzie dowodem na to, że robię źle, no to znowu się rodzi niepokój i wzrasta cały czas. To napięcie wzrasta, wzrasta, wzrasta. Rzeczywistość w ogóle nie ma zamiaru ani przez chwilę zastanawiać się, czy sprostać Twoim oczekiwaniom. Po prostu ona sobie się wydarza. I nasze dzieci też nie formują się pod nasze oczekiwania.

Czytaj: Gdy ciało mówi więcej niż słowa. Weronika Łojewska o emocjach i psychosomatyce

Schemat „idealnej mamy” i zmęczenie

Perfekcjonizm w rodzicielstwie nie tylko nie pomaga, ale realnie szkodzi. Odbiera przestrzeń na odpoczynek i autentyczność. I bardzo często nie ma nic wspólnego z potrzebami dziecka, tylko z naszymi lękami.

— Wśród mam bardzo często jest taki schemat, że wszystko musi być zrobione: i kocyk musi być równo położony, i wszystko dostarczone na tip top. I to nam nie pomaga odpocząć i to nam nie pomaga nabrać sił. W gruncie rzeczy jest to kolejny sposób działania naszego ego — żeby nikt mi nie mógł nic zarzucić.

Czytaj: Mindful parenting w erze technologii. Jak wychowywać dzieci z uważnością?

Dlaczego warto przepracować schematy?

Przepracowywanie schematów to nie jest tylko „praca nad sobą”, a inwestycja w jakość życia  i relacji z dzieckiem. Bo kiedy schematy słabną, pojawia się coś zupełnie nowego: lekkość, obecność i przyjemność z bycia razem.

— Wiele schematów nie pozwala nam cieszyć się z rodzicielstwa i z bycia z dziećmi. A gdy zaczniemy się z nimi żegnać, to mamy szansę zacząć na przykład odpoczywać będąc z dziećmi. Że to przestaje być taka udręka, że w zabawie z dzieckiem jestem w stanie odpocząć, bo na przykład nie jestem myślami w zmywarce, w praniu.

Czytaj: Wszystko jest na Twojej głowie? Oto 7 sygnałów nadmiernej odpowiedzialności

Jak być dobrym rodzicem? Jak nie krzyczeć na dziecko?

Krzyk nie definiuje Cię jako rodzica — ale może być ważną informacją o tym, co dzieje się w Tobie. Ta rozmowa pokazuje wyraźnie: nie chodzi o perfekcję, tylko o świadomość, zatrzymanie i gotowość do zmiany. Bo to nie brak wiedzy jest największym wyzwaniem, lecz schematy, które uruchamiają się szybciej niż refleksja.

Dobra wiadomość? Można je rozbroić — krok po kroku, bez presji i bez obwiniania się. Zaczynając od najprostszego pytania: co się ze mną teraz dzieje? To właśnie w tej pauzie zaczyna się realna zmiana i przestrzeń na budowanie zdrowszej relacji z dzieckiem.

Jeśli czujesz, że ten temat dotyka Twojej codzienności — nie odkładaj go „na później”. Posłuchaj całej rozmowy i zobacz, które mechanizmy są Ci najbliższe. Zatrzymaj się przy jednym wniosku i spróbuj wprowadzić go w życie już dziś. Zapisz ten materiał — to treść, do której warto wracać w trudniejszych momentach. A jeśli znasz kogoś, kto też mierzy się z frustracją i poczuciem winy w rodzicielstwie — podaj dalej. Czasem jedna rozmowa potrafi zmienić bardzo dużo.

 

Artykuł powstał na podstawie podcastu Well Be Stories, a przytoczone wypowiedzi zostały zredagowane przez redakcję.

 

 

Youtube: eXjoDr24VsI

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane