Jak uzyskać i przejść przez rozwód? Rozmowa z adwokatką Elizą Kuną

Jak uzyskać i przejść przez rozwód? Rozmowa z adwokatką Elizą Kuną

Rozwód rzadko jest prosty. Zwykle to długi proces, w którym emocje ścierają się z procedurami, a prywatne dramaty wchodzą na salę sądową. Jak przejść przez rozstanie w sposób możliwie najmniej destrukcyjny dla siebie, dzieci i przyszłości finansowej? Co naprawdę dzieje się w sprawach rozwodowych: od pierwszej konsultacji, przez pozew, aż po opiekę nad dziećmi, alimenty i podział majątku?

Rozwód bez iluzji

Choć rozwody stały się trwałym elementem współczesnej rzeczywistości — w Polsce rozpada się dziś nawet co trzecie małżeństwo — temat ten wciąż funkcjonuje pomiędzy tabu a uproszczoną narracją o winie. Zbyt rzadko mówi się o faktach: o realnych skutkach ekonomicznych, o psychologicznych konsekwencjach dla dzieci i o tym, jak bardzo pierwsze decyzje procesowe potrafią zaważyć na kolejnych latach życia.

Te lukę wypełnia podcast Well Be Stories. Gościnią Alicji Sękowskiej jest Eliza Kuna: adwokatka specjalizująca się w sprawach rodzinnych. Autorka książki „Wszystko, czego nie mówią Ci przed ślubem”, w której w przystępny sposób porusza kwestie prawne i relacyjne związane z małżeństwem oraz rozstaniem.

Czytaj: Kiedy i jak rozstać się z partnerem? Dr Agata Stola o emocjach i granicach

W rozmowie usłyszysz, dlaczego to kobiety składają w Polsce około 65% pozwów rozwodowych i jakie społeczne oraz relacyjne mechanizmy za tym stoją. Dowiesz się, jak przygotować się do rozwodu zarówno od strony formalnej, jak i emocjonalnej, zanim podejmiesz decyzję o złożeniu pozwu. Zrozumiesz, czym w praktyce różni się rozwód z orzekaniem o winie od rozwodu bez orzekania o winie oraz jakie konsekwencje —prawne i finansowe — niosą oba rozwiązania.

Rozmowa porusza także sens i ograniczenia separacji, realia opieki nad dziećmi, kontaktów oraz wykonywania władzy rodzicielskiej, a także mechanizmy ustalania alimentów i podziału majątku. Kluczowym wątkiem jest również to, jak nie wciągać dziecka w konflikt dorosłych i jak minimalizować psychologiczne koszty rozstania, nawet gdy emocje są bardzo silne.

Skąd tyle rozwodów w Polsce? Dobrostan kontra rzeczywistość

Rozwód coraz częściej staje się tematem publicznej debaty, ale wciąż rzadko analizujemy go w kontekście stylu życia, ambicji i społecznych przemian. W rozmowie z adwokat Elizą Kuną wybrzmiewa wyraźnie wątek napięcia między deklarowanymi wartościami a codzienną praktyką.

Z jednej strony mówimy o relacjach, bliskości i rodzinie, z drugiej żyjemy w rytmie zawodowej presji i ekonomicznych oczekiwań. Ten rozdźwięk bywa jednym z mniej oczywistych, ale kluczowych czynników kryzysu małżeństw. Rozwód nie jest więc wyłącznie konsekwencją „jednego błędu”, lecz często efektem długotrwałego przesunięcia priorytetów. Najpełniej oddaje to cytat z rozmowy:

— Myślę, że to się trochę wiąże z nazwą podcastu, bo faktycznie ten dobrostan, czyli takie wellbeing, to jest taka wartość, do której wszyscy dążymy, ale jakby żyjemy trochę przeciwstawnie. Ten dobrostan ja przynajmniej pojmuję poprzez właśnie budowanie relacji, czas spędzany z rodziną, z najbliższą osobą. Natomiast w praktyce jest tak, że większość moich klientów gdzieś na etapie swojego życia i tej swojej drogi rodzinnej czy małżeńskiej te priorytety zatraciła.

Czytaj: Jak dbać o relację i ratować związek w kryzysie? Rozmowa z Natalią Tur

Emancypacja kobiet a decyzja o rozstaniu

Drugim istotnym wątkiem jest niezależność ekonomiczna kobiet i jej wpływ na strukturę współczesnych związków. W pokoleniu naszych matek i babek problemy małżeńskie często pozostawały w sferze prywatnego cierpienia, bez realnej alternatywy. Dziś sytuacja jest inna: kobiety pracują, zarabiają, posiadają majątek i kompetencje zawodowe. To zmienia dynamikę decyzji o pozostaniu w relacji lub jej zakończeniu. Wbrew uproszczeniom nie chodzi o „kaprys”, lecz o realną możliwość wyboru.

— Natomiast teraz przez emancypację kobiet, czyli przez to, że pracujemy zawodowo, mamy swoje pieniądze, jesteśmy niezależne, mamy swoje pasje, jakby naszą jedyną drogą do posiadania mieszkania czy zapewnienia swoich podstawowych potrzeb nie jest małżeństwo. W związku z tym często jest tak, że to kobiety, kiedy jednak są niezależne zawodowo i finansowo, mają dużo szersze możliwości w zakresie podjęcia decyzji.

Lęk przed małżeństwem: czy ślub się „opłaca”?

W debacie publicznej coraz częściej pojawia się pytanie: czy w ogóle warto brać ślub? W przestrzeni internetowej nie brakuje komentarzy o obawach — zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Wątek ekonomiczny okazuje się szczególnie silny w męskiej narracji o potencjalnych stratach finansowych po rozwodzie. Równocześnie statystyki pokazują systematyczny spadek liczby zawieranych małżeństw w Polsce. To nie tylko efekt pandemii, lecz trwały trend demograficzny.

— Jest taka obecna tendencja i to widać z roku na rok, jak się analizuje rocznik statystyczny czy rocznik demograficzny GUS-u, że ilość związków małżeńskich zawieranych w Polsce systematycznie spada.

Eliza Kuna zwraca uwagę:

— Mężczyźni mają takie przeświadczenie, że oni na tym tracą finansowo w razie rozstania. Jeżeli rozstaje się małżeństwo z jakimś dłuższym stażem i dochodzi do podziału majątku bądź do zasądzenia alimentów na dzieci, to faktycznie jest tak, że z uwagi na lukę płacową mężczyzna zarabiał więcej. A skoro się dzielimy pół na pół, to ty zabierasz też trochę z mojej części.

Czytaj: Gajana Galstjan o tym, jak zmienić swoje życie na lepsze i zacząć od nowa

Czy rozwód się „odczarował”? Miasto kontra mniejsze miejscowości

Zmiana społecznego postrzegania rozwodu to kolejny ważny element rozmowy. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu rozstanie wiązało się z silną stygmatyzacją i presją środowiskową. Dziś — zwłaszcza w dużych miastach — decyzja o rozwodzie jest łatwiejsza ze względu na anonimowość i mniejszy wpływ wspólnoty lokalnej czy instytucji religijnych. W mniejszych miejscowościach społeczna kontrola nadal odgrywa istotną rolę. Różnice te widać także w statystykach.

Jak podkreśla rozmówczyni:

— Na pewno na przestrzeni dziesięcioleci rozstanie czy rozwód wiąże się z coraz mniejszą stygmatyzacją. W dużych miastach rozpada się co drugie małżeństwo, średnio w Polsce co trzecie, ale tę statystykę zaniżają środowiska wiejskie i małych miejscowości.

Czytaj: Co czuje, jak myśli i kocha narcyz? Rozmowa z psycholog Karoliną Klecką

 „Najwyżej się rozwiedziemy? „Mit lekkomyślności

Popularne przekonanie, że współczesne małżeństwa podchodzą do rozwodu z lekkością, nie znajduje potwierdzenia w praktyce prawniczej. Wbrew medialnym uproszczeniom, większość par zawiera związek małżeński z realną wiarą w jego trwałość.

Rozwód rzadko jest pierwszym wyborem. W rozmowie wybrzmiewa wyraźnie, że decyzja o rozstaniu to zwykle dramatyczny finał narastających problemów. Narracja o „Ahoj, przygodo” okazuje się bardziej publicystycznym skrótem niż rzeczywistością.

Najmocniej oddaje to wypowiedź:

— Ja nie widzę takiego lekkoduchowstwa u moich klientów. Wszyscy prawie jak jeden mąż mówią, że wtedy kiedy zawierali ten związek małżeński, oni mieli wiarę, że to się uda, że to będzie na zawsze albo na stałe i takie założenie im przyświecało, więc takiego luźnego podejścia ja nie dostrzegam.

Czytaj: Jak uwierzyć w siebie? Rozmowa z Izą Maliszewską

Wspólność czy rozdzielność majątkowa? Fundament, o którym rzadko rozmawiamy

Kiedy myślimy o ślubie, koncentrujemy się na emocjach, estetyce ceremonii i wspólnej wizji przyszłości. Tymczasem jednym z kluczowych tematów, który powinien wybrzmieć jeszcze przed powiedzeniem „tak”, jest ustrój majątkowy małżeński. To decyzja, która determinuje sposób gromadzenia kapitału, odpowiedzialność za zobowiązania oraz ewentualne konsekwencje rozstania.

Wspólność majątkowa oznacza jeden „worek pieniędzy” i solidarną odpowiedzialność, rozdzielność – autonomię finansową każdego z małżonków. To nie kwestia braku zaufania, lecz świadomego zarządzania ryzykiem i odpowiedzialnością.

Najpełniej oddaje to fragment rozmowy:

—  Ważna jest kwestia decyzji, czy chcemy być we wspólności majątkowej, czy w rozdzielności. We wspólności, czyli wszystko co gromadzimy będzie zawsze wspólne i jesteśmy jakby jednym workiem pieniędzy, jednym akumulujemy wspólnie kapitał, też wspólnie wydajemy, wspólnie odpowiadamy za zobowiązania, czy chcemy mieć rozdzielność, czyli mówiąc kolokwialnie, każdy trochę sobie zarabia, sobie oszczędza.

Czytaj: Jak zmienić życie na lepsze i zacząć od nowa? Rozmowa z Gajaną Galstjan

Majątek, nieruchomości i darowizny: praktyka zamiast romantycznych założeń

Kolejnym obszarem, który warto „odczarować” przed ślubem, są nieruchomości, darowizny i wsparcie rodziny. Rodzice często przekazują młodym małżonkom oszczędności życia, wierząc w trwałość ich relacji. Prawo jednak rozróżnia, czy darowizna trafia do majątku wspólnego, czy do majątku osobistego jednego z małżonków, a to ma realne konsekwencje. Podobnie jest z zakupem mieszkania: wspólnie, w udziałach, czy z wykorzystaniem wcześniejszego majątku jednej ze stron. Brak rozmowy na tym etapie może skutkować poważnymi sporami w przyszłości.

Rozmówczyni podkreśla:

— Trzecia kwestia to jest kwestia darowizn od rodziców. Trzeba sobie rozważyć, czy te oszczędności to są darowizny dla obojga małżonków, bo my wierzymy w to, że to małżeństwo będzie trwało, czy jednak to jest darowizna dla mojego syna bądź mojej córki? A jeśli tak jest, no to trzeba ją wtedy zgłosić do urzędu skarbowego na konkretną osobę, czyli do majątku osobistego.

Kredyt i „kawalerka przed ślubem: pułapka, o której mało kto wie

Jednym z najbardziej zaskakujących aspektów prawnych jest kwestia spłaty kredytu na majątek osobisty w czasie trwania wspólności majątkowej. Wiele osób zakłada, że skoro mieszkanie było „moje”, a kredyt „mój”, sprawa jest oczywista. Tymczasem każda rata spłacana z wynagrodzenia w trakcie małżeństwa może rodzić roszczenia drugiej strony. To przykład, jak subtelne niuanse prawne przekładają się na setki tysięcy złotych. Świadomość tych mechanizmów pozwala uniknąć rozczarowań i długotrwałych sporów.

Jak wyjaśnia Eliza Kuna:

— Jeśli była tak zwana kawalerka przed ślubem, gdzie był spłacany kredyt już po ślubie, to każda rata kredytu, jeśli byliśmy we wspólności majątkowej po ślubie, otwiera drogę do żądań finansowych mojej żony, bo ja spłacając co miesiąc ratę 3000 zł pomniejszałem nasz majątek wspólny na rzecz swojej prywatnej, osobistej kawalerki. W związku z tym ta żona może żądać połowy każdej raty, którą spłaciłem w trakcie trwania małżeństwa.

Kto składa pozew rozwodowy? Statystyka a rzeczywistość

Statystyki pokazują, że w Polsce większość pozwów rozwodowych składają kobiety. Nie oznacza to jednak automatycznie, że to one częściej inicjują rozpad związku. W grę wchodzą czynniki pragmatyczne: opieka nad dziećmi, potrzeba szybkiego zabezpieczenia alimentów czy większa gotowość do dopełnienia formalności. Różnice w podejściu organizacyjnym między kobietami a mężczyznami również mają znaczenie. To bardziej kwestia sprawczości proceduralnej niż jednoznacznej „inicjatywy”.

— W zależności od roku między 65 a 75% pozwów składają kobiety. Pierwsza przyczyna jest taka, że kobiety mają większy interes w tym, żeby jak najszybciej sąd zajął się ich sprawą, ponieważ bardzo często to one są rodzicami wiodącymi dla dzieci. Drugi to taki bardziej psychologiczny, czyli że my jako kobiety jesteśmy takimi prymuskami, czyli my mamy wszystko w teczuszkach posegregowane. A jak mówię mojemu klientowi, mężczyźnie, że trzeba zgromadzić dokumenty, to słyszę: Nie, to ja nie mam na to czasu, pani mecenas.

Orzekanie o winie: prawo, emocje i strategia

Rozwody bez orzekania o winie są w Polsce najczęstsze, jednak część spraw nadal toczy się w trybie „z winą”. Formalnie daje to ograniczone skutki prawne, głównie możliwość dochodzenia alimentów przez małżonka niewinnego w razie istotnego pogorszenia sytuacji życiowej. W praktyce jednak motywacje bywają znacznie bardziej złożone: moralne, emocjonalne, a czasem czysto strategiczne. Procesy z orzekaniem o winie są długie, kosztowne i obciążające dla całej rodziny, w tym dla dzieci. Coraz częściej pojawia się postulat ich ograniczenia lub zniesienia.

— Patrząc na to stricte prawnie, orzeczenie o winie daje właściwie tylko jedną rzecz. To są tak zwane alimenty dla małżonka niewinnego za pogorszenie się statusu czy poziomu życia. Zatem często w moim przekonaniu to żądanie winy nie ma głębokiego sensu prawnego, bo ono się na nic konkretnego poza satysfakcją moralną nie przełoży.

Decyzja o rozwodzie: czy to naprawdę moment wahania?

Proces decyzyjny poprzedzający wizytę u prawnika rzadko bywa impulsywny. Z perspektywy praktyki prawniczej najczęściej jest to etap finalizacji decyzji podjętej znacznie wcześniej. Osoby zgłaszające się na konsultację mają zwykle za sobą terapię, rozmowy z bliskimi i analizę konsekwencji prawnych. W wielu przypadkach doszło już do faktycznej separacji, nawet wielomiesięcznej lub wieloletniej. Wahanie pojawia się sporadycznie i nie stanowi reguły.

— Po kilku latach praktyki mam takie przeświadczenie, że nawet w jednym procencie nie przyczyniam się do rozpadu tej rodziny. Ludzie, którzy trafiają do prawnika i są zdecydowani, by złożyć pozew, w 99,9% przypadków mają to naprawdę głęboko przemyślane. To osoby, które często były już na kilku konsultacjach prawnych, nierzadko są w terapii, przedyskutowały sprawę ze swoim małżonkiem i rozważyły wszystkie scenariusze — zarówno „za”, jak i „przeciw”.

Odmowa prowadzenia sprawy: granice roli prawnika

Prawnik nie jest od przekonywania do rozwodu ani od mediowania w zakresie samej decyzji o rozstaniu. Kluczowe znaczenie ma gotowość klienta do realizowania jasno określonej strategii procesowej. Brak zdecydowania generuje chaos, wydłuża postępowanie i utrudnia osiągnięcie jakiegokolwiek celu. W praktyce oznacza to rezygnację z przyjęcia sprawy, jeśli decyzja nie jest ugruntowana. Profesjonalizm wymaga współpracy opartej na spójności stanowiska.

— Jeśli czuję, że ktoś nie jest gotowy na rozstanie i że ta decyzja nie jest ugruntowana — jego lub jej — po prostu nie przyjmuję takiej sprawy do prowadzenia. Po pierwsze nie jest moją rolą przekonywanie kogokolwiek, czy powinien trwać w małżeństwie, czy się rozstać. Po drugie raca z niezdecydowanym klientem lub klientką jest najtrudniejsza, bo moją rolą — przynajmniej ja tak postrzegam zawód prawnika — jest konsekwentne dążenie do jasno określonego celu i rezultatu.

Wspólny wniosek o rozwód: małżeństwa bezdzietne

W praktyce coraz częściej pojawiają się pary, które wspólnie inicjują postępowanie rozwodowe. Dotyczy to zwłaszcza małżeństw bezdzietnych, gdzie zakres potencjalnych sporów jest ograniczony. Brak kwestii związanych z władzą rodzicielską, kontaktami czy alimentami upraszcza procedurę. Celem staje się szybkie i sprawne przeprowadzenie formalności. Rozwód traktowany jest wówczas jako administracyjne domknięcie relacji.

— W związku z tym coraz więcej jest małżeństw bezdzietnych, które się rozstają lub rozwodzą. To właśnie w takich sytuacjach ludzie bardzo często przychodzą do kancelarii razem. Oczywiście sam proces nadal jest trudny — bolesny, raniący — i nie ma co udawać, że to „bułka z masłem”. Natomiast jest tu zdecydowanie mniej potencjalnie spornych kwestii, takich jak opieka nad dziećmi, kontakty, władza rodzicielska czy alimenty, co w praktyce znacząco upraszcza postępowanie.

Pierwsza rozprawa i kulminacja stresu

Najbardziej obciążającym momentem bywa pierwsza rozprawa sądowa. Wyobrażenia budowane na podstawie kultury popularnej rozmijają się z realiami polskiego sądu. Formalizm, skład ławniczy, nagrywanie rozpraw oraz podniosła atmosfera potęgują napięcie. Dla wielu osób jest to pierwsze w życiu doświadczenie bezpośredniego kontaktu z wymiarem sprawiedliwości. Niepewność co do przebiegu przesłuchania zwiększa poziom lęku.

— Myślę, że największe emocje budzi pierwsza rozprawa. Mamy przecież jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda polski sąd — i ono zwykle pochodzi z różnych źródeł. Jednym z nich są oczywiście amerykańskie seriale prawnicze, które mają się nijak do realiów polskiego postępowania. Nie ma przysięgania na Biblię, sędzia nie wygłasza błyskotliwych monologów, a adwokaci nie wstają co chwilę z okrzykiem „objection”.

Czytaj: Natalia Tur o tym, jak dbać o związek i naprawić ten, który się rozpada

Emocjonalny ciężar rozwodu spornego

Rozwód sporny, szczególnie z orzekaniem o winie lub konfliktem o opiekę nad dziećmi, ma charakter silnie konfrontacyjny. Postępowanie wymaga powrotu do intymnych, często bolesnych zdarzeń z przeszłości. W sporze wykorzystywane bywają informacje, które wcześniej stanowiły fundament zaufania między małżonkami. Sekrety, historie rodzinne czy problemy zdrowotne stają się elementem argumentacji procesowej. Skutkiem bywa głęboka destabilizacja emocjonalna.

— To z pewnością bardzo trudne doświadczenie emocjonalne. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia ze sporem — a przecież jest to spór z osobą, którą przez dziesięciolecia postrzegaliśmy jako najbliższą, której powierzaliśmy trudne przeżycia i najintymniejsze sekrety. Nierzadko bywa tak, że w toku postępowania te same informacje zostają użyte przeciwko nam, co dodatkowo pogłębia poczucie zranienia.

Czy dzieci mogą nie cierpieć podczas rozwodu?

Rozwód niemal zawsze stanowi dla dziecka doświadczenie graniczne. Punktem odniesienia jest dla niego dotychczasowy model pełnej rodziny, nawet jeśli relacja między rodzicami była napięta. Rozstanie burzy poczucie stabilności, przewidywalności i bezpieczeństwa. Wyjątki dotyczą bardzo wczesnych etapów życia, choć i tu psychologia wskazuje możliwe konsekwencje separacji. W praktyce trudno mówić o całkowitym braku cierpienia – można jedynie minimalizować jego skalę.

— Nie znam sytuacji, w której dzieci nie cierpią, tak mówiąc wprost. Znaczy bardzo to jest zawsze trudne doświadczenie, no bo dla dziecka ten tym punktem referencji był pełen dom czy tak zwana pełna rodzina.

Czytaj: Karolina Klecka o tym, co czuje narcyz w związku. Czy umie kochać i się zmienić?

Wspólny front rodzicielski jako czynnik ochronny

Kluczowe znaczenie ma sposób komunikowania decyzji o rozstaniu i zasad opieki. Jeżeli rodzice prezentują jednolite stanowisko i unikają przerzucania odpowiedzialności, zmniejszają poziom lojalnościowego konfliktu dziecka. Wspólne ustalenie harmonogramu i konsekwentne jego realizowanie buduje poczucie przewidywalności. Dziecko nie powinno słyszeć, że „tatuś zdecydował” albo „tak postanowił sąd”. Narracja powinna podkreślać współodpowiedzialność dorosłych.

— Natomiast rodzice, którzy grają do jednej bramki — przynajmniej w kwestiach rodzicielskich — i mają wspólnie ustalony harmonogram opieki, funkcjonują zupełnie inaczej. Nie mówią dziecku: tata tak zdecydował’, mama tak postanowiła czy tak orzekł sąd, lecz komunikują: to jest decyzja, którą podjęliśmy razem. I właśnie ta wspólnota komunikatu daje dziecku poczucie stabilności oraz bezpieczeństwa.

Czytaj: Iza Maliszewska o budowaniu poczucia własnej wartości i wierze w siebie

Wciąganie dziecka w konflikt

Jednym z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów jest instrumentalizacja emocjonalna dziecka. Wywoływanie poczucia winy czy budowanie napięcia w trakcie kontaktów z drugim rodzicem destabilizuje jego system emocjonalny. Dzieci są wysoce empatyczne i łatwo przejmują stany afektywne dorosłych. Z pozoru niewinne gesty mogą uruchamiać spiralę lęku i histerii. W efekcie dziecko zostaje wciągnięte w konflikt, który nie jest jego konfliktem.

— Mama dzwoni na wideo i mówi: Wiesz, Kasiu, mamusia bardzo za tobą tęskni. Dziecko — co zupełnie naturalne — współodczuwa, bo dzieci są niezwykle empatyczne. Pojawia się płacz, silne emocje, deklaracje tęsknoty, prośby kierowane do taty, że chce wrócić do mamy. I w ten sposób uruchamia się swoisty emocjonalny korkociąg — spirala wzajemnego nakręcania się uczuć wszystkich trzech stron.

Eskalacja konfliktu i interwencje służb

W sprawach spornych konflikt potrafi przybrać formy drastyczne. Brak komunikacji i narastająca nieufność prowadzą do zawiadomień o rzekomych porwaniach rodzicielskich czy interwencji policji. Dziecko staje się świadkiem działań, które wykraczają poza jego rozumienie sytuacji. Zwykły wyjazd wakacyjny może przekształcić się w sprawę o charakterze quasi-karnym. Skutki psychologiczne takich zdarzeń bywają poważne.

— Kobieta zgłasza porwanie rodzicielskie albo informuje, że nie wie, gdzie przebywa dziecko. W takiej sytuacji komisariat w Warszawie kontaktuje się z komisariatem w Sopocie, a ten z kolei dzwoni do ojca — nierzadko wysyłając patrol, na przykład do hotelu, w którym zatrzymał się z dzieckiem. Dziecko widzi więc umundurowanych policjantów, którzy przychodzą i rozmawiają z tatą, co samo w sobie jest dla niego silnym, często niepokojącym doświadczeniem.

Czytaj: Jak budować pewność siebie i się kochać? Rozmowa z Sandrą Kpodonou

Model opieki w Polsce: realia statystyczne

Dominującym modelem pozostaje powierzenie miejsca zamieszkania dziecka matce. Opieka naprzemienna zyskuje popularność, szczególnie w dużych miastach, lecz wymaga wysokiego poziomu współpracy. Rodzic wiodący nie ma większej władzy decyzyjnej, jeśli obojgu pozostawiono pełnię władzy rodzicielskiej. Drugi rodzic realizuje kontakty, które często obejmują znaczną część miesiąca. Struktura formalna nie przesądza o jakości relacji.

— Statystyki pokazują, że od 90 do 97% dzieci po rozstaniu rodziców mieszka na stałe z mamą. Coraz większą popularność zyskuje jednak opieka naprzemienna — szczególnie w dużych miastach, a zwłaszcza w Warszawie. W praktyce oznacza to model 7/7, czyli rozwiązanie pół na pół: dziecko spędza tydzień u mamy, a następnie tydzień u taty.

Spory decyzyjne i ingerencja sądu

Najczęstsze konflikty dotyczą kwestii edukacyjnych, medycznych i wyjazdów zagranicznych. Nawet rutynowe zabiegi mogą stać się przedmiotem długotrwałego sporu. W przypadku braku porozumienia sąd może wydać zgodę zastępczą albo ograniczyć władzę jednego z rodziców. Mechanizm ten ma zapewnić dziecku stabilność decyzyjną. Jednocześnie bywa odbierany jako porażka współrodzicielstwa.

— Jedno rozwiązanie polega na wydaniu przez sąd tzw. zgody zastępczej, czyli jednorazowej zgody na konkretną decyzję. Drugie dotyczy sytuacji, w których takie spory powtarzają się regularnie i rodzice nie są w stanie dojść do porozumienia — wtedy możliwe jest ograniczenie władzy rodzicielskiej jednego z nich, tak aby drugi mógł samodzielnie podejmować określone decyzje.

Czytaj: Jak nauczyć się panować nad emocjami? Rozmowa z Mileną Wojnarowską

Najbardziej szokujące sprawy rozwodowe

Praktyka sądowa odsłania szerokie spektrum dramatów osobistych. Odkrywanie tożsamości seksualnej po wielu latach małżeństwa bywa wstrząsem dla całej rodziny. Sprawy z wątkami przemocy domowej pokazują głęboką dychotomię między wizerunkiem publicznym a prywatnym zachowaniem sprawcy. Zdarzają się również sytuacje skrajne, w których dzieci trafiają do pieczy zastępczej wskutek eskalacji konfliktu. Każda kolejna historia potrafi przekroczyć wcześniejsze wyobrażenia.

— To, co jest najbardziej takie symptomatyczne w mojej pracy, to fakt, że zawsze, gdy wydaje mi się, że nic mnie już nie zaskoczy, przychodzi kolejny dzień i kolejny klient ze swoją historią. I okazuje się, że jest ona jeszcze bardziej nieoczywista, jeszcze bardziej poruszająca i zaskakująca niż wszystkie, które znałam wcześniej.

Czytaj: Dr Agata Stola: kiedy i jak rozstać się z partnerem, by nie ranić siebie i innych?

Dlaczego warto posłuchać podcastu?

Rozwód to nie jest wyłącznie emocjonalne rozstanie — to procedura prawna o wielowarstwowych skutkach. Każda decyzja podjęta na wczesnym etapie może determinować sytuację finansową, model opieki nad dziećmi oraz komfort psychiczny na kolejne lata.

Działanie impulsywne, brak przygotowania dokumentacyjnego czy nieznajomość swoich praw często generują straty, których nie da się już łatwo odwrócić. W kryzysie najcenniejszym zasobem nie są emocje, lecz informacja i strategia. Świadomość prawna przywraca kontrolę tam, gdzie wszystko wydaje się wymykać spod kontroli.

Czytaj: Stres pod kontrolą. Jak działa, skąd się bierze i co zrobić, by nie spalał?

Dlatego ten odcinek jest szczególnie wartościowy dla:

  • osób stojących przed decyzją o rozwodzie i potrzebujących uporządkowanego punktu wyjścia,
  • uczestników trwającego postępowania, którzy chcą zrozumieć mechanizmy procesu,
  • rodziców obawiających się o model opieki i długofalowy wpływ rozstania na dziecko,
  • kobiet analizujących swoją sytuację majątkową, alimentacyjną i zawodową,
  • wszystkich, którzy wolą wiedzieć wcześniej, zamiast reagować po fakcie.

Jak przejść przez rozwód w sposób świadomy?

Rozwód nie musi być chaotycznym pasmem reakcji na kolejne pisma procesowe. Można potraktować go jako proces wymagający planu, chłodnej analizy i odpowiedniej kolejności działań. Ta rozmowa porządkuje najczęstsze nieporozumienia, oddziela medialne narracje od realiów sali sądowej i pokazuje, gdzie rzeczywiście leżą ryzyka. Zamiast wzmacniać lęk, dostarcza konkretnych punktów odniesienia i praktycznych wskazówek.

Jeżeli jesteś w momencie podejmowania decyzji albo chcesz lepiej rozumieć swoje uprawnienia i obowiązki — ten odcinek podcastu Well Be Stories może stać się dla Ciebie narzędziem, a nie tylko historią. Wiedza nie usuwa trudności, ale pozwala nimi zarządzać. Warto go wysłuchać, zapisać i przekazać dalej komuś, kto właśnie mierzy się z podobnym wyzwaniem.

 

Youtube: ZmEq1Cwi6hE

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane