Przyjaźń dorosłych kobiet wygląda zupełnie inaczej niż ta ze szkolnych czasów. Mniej w niej spontanicznych spotkań, a więcej wiadomości wysyłanych pomiędzy włączeniem zmywarki a położeniem się spać. A jednak bliskie relacje są nam potrzebne nie tylko po to, żeby mieć z kim wypić kawę. Badania pokazują, że więzi społeczne wspierają dobrostan psychiczny, pomagają radzić sobie ze stresem, a ich brak może odbijać się także na zdrowiu. Dlaczego przyjaźń kobiet po 30., 40. czy 50. roku życia ma tak duże znaczenie, jak się zmienia i jak dbać o nią, kiedy na wszystko brakuje czasu?
Przyjaźń dorosłych kobiet – co się zmienia?
Przyjaźń wydaje się być zapisana w definicji dzieciństwa i młodości. Najpierw z „przyjaciółką od serca” siedzimy na jednej huśtawce, potem w szkolnej ławce. Na późniejszych etapach życia z bratnimi duszami studiujemy na tym samym roku, mieszkamy w akademiku, a może pracujemy w jednym biurze. Co istotne, na tym etapie życia zawsze jest mnóstwo okazji, żeby się spotkać — porozmawiać i pomilczeć, pośmiać się i popłakać, pokłócić i za chwilę pogodzić.
Dorosła przyjaźń — cóż — ma mniej romantyczny sznyt i scenografię. Praca, dzieci, związki, rodzice, zakupy, lekarze, obowiązki, rachunki, trening — i nagle orientujemy się, że od ostatniego spotkania z przyjaciółką minęły miesiące. A przecież miałyśmy się zdzwonić, „spisać”, spotkać…
Dlaczego prawdziwa przyjaźń jest nam potrzebna?
Nie jest to jednak dowód na to, że przyjaźnie w dorosłości są mniej ważne. Przeciwnie. Harvard Study of Adult Development, jedno z najdłużej prowadzonych badań nad ludzkim szczęściem pokazuje, że o jakości życia nie decydują wyłącznie zdrowie, pieniądze czy zawodowe sukcesy. Ogromne znaczenie mają relacje z innymi ludźmi — ich bliskość, jakość i trwałość. Wśród tych więzi ważne miejsce zajmują przyjaźnie.
Inne badania nad relacjami społecznymi również pokazują, że istotne dla nas więzi budują dobrostan psychiczny: zapewniają wsparcie i poczucie bliskości. Co więcej, mogą chronić przed problemami ze zdrowiem psychicznym, między innymi objawami depresyjnymi i lękowymi.
Psychologia opisuje również znaczenie wsparcia społecznego jako jednego z mechanizmów pomagających radzić sobie ze stresem. Relacje mogą działać jak bufor w trudnych sytuacjach, ale ich znaczenie nie ogranicza się do momentów kryzysowych. Sama świadomość, że mamy obok siebie kogoś, na kogo możemy liczyć, jest na wagę złota. Bliskie, wartościowe relacje są szalenie istotne. Dla wielu osób to jeden z fundamentów życia.
Nie chodzi o liczbę relacji, ale o poczucie bliskości
Badacze podkreślają, że w kwestii ludzkich relacji znaczenie ma nie liczba kontaktów, a ich jakość i stopień społecznego zakorzenienia. To ważne rozróżnienie. Można mieć kilkuset znajomych w social mediach, codziennie wymieniać wiadomości, likować, komentować zdjęcia i jednocześnie nie mieć nikogo, komu można powiedzieć: „Dzisiaj naprawdę sobie nie radzę”.
Samotność nie zaczyna się wtedy, gdy w domu robi się cicho. Można być samotną w związku, w rodzinie, wśród ludzi. Można też mieszkać samodzielnie i mieć poczucie głębokiego, bezpiecznego zakorzenienia w relacjach.
Badania nad społecznym funkcjonowaniem człowieka pokazują, że zarówno izolacja społeczna, jak i samotność wiążą się z gorszymi wynikami zdrowotnymi. Nie oznacza to jednak, że każda kobieta powinna mieć dużą grupę przyjaciółek ani że samotność sama w sobie jest czymś złym.
Potrzeba więzi jest ważną częścią ludzkiego funkcjonowania, ale nie ma jednego właściwego modelu bliskości. Dla jednej osoby będzie to kilka bardzo bliskich przyjaźni, dla innej jedna wyjątkowa relacja, rodzina, partner czy niewielka, ale dająca poczucie przynależności społeczność.
— Mam szczęście do przyjaciółek, zadeklarowałabym to z ręką na sercu i z pełnym przekonaniem. Zawsze, na każdym etapie życia towarzyszyła mi jakaś bratnia dusza. No właśnie! Na każdym etapie — bo wszystkie te bliskie, intensywne, naprawdę ważne dla mnie relacje gdzieś po drodze się skończyły. Aż szok!
Dziś moją najlepszą przyjaciółką jest moja — o dekadę młodsza — siostra Kaja. I chyba właśnie to jest w tym wszystkim najbardziej zaskakujące. Jesteśmy bardzo różne (kiedy ona się urodziła, ja zaczynałam 4. klasę), a jednocześnie… jakby takie same. Mamy podobną wrażliwość, ten sam humor, sposób wyrażania myśli i optykę — podobnie odbieramy świat i ludzi.
Nikt mnie bardziej nie rozśmiesza. Nikt nie wkurza mnie bardziej. Nikt mnie lepiej nie rozumie. Moja siostra, której zmieniałam pieluchy, którą usypiałam godzinami i którą musiałam zabierać na randki z M., od której co tydzień dostawałam własnoręcznie pisane listy w różowych kopertach, dziś jest moją kotwicą, ostoją i bratnią duszą — bez tego całego patosu, który zwykle kryje się w tym pojęciu. Jak to się stało? Nie wiem, ale cieszę się, że się mamy. Bardzo to doceniam. Monika
Dorosłość nie sprzyja przyjaźniom
Jest w dorosłości pewien paradoks. Jesteśmy bardziej świadome tego, czego potrzebujemy od ludzi, a jednocześnie mamy coraz mniej okazji, żeby tych ludzi spotykać.
W dzieciństwie przyjaźń właściwie rozkwita sama. W dorosłości trudniej jest zarówno nawiązywać nowe znajomości, jak i podtrzymywać stare. Dlaczego? Ponieważ to wymaga nie tylko dobrej woli, ale również czasu, powtarzalności, inicjatywy i energii. A to trudne, bo jesteśmy rozmienione na drobne — nasze kalendarze, które wypełnia praca, rodzina, obowiązki — pękają w szwach. W efekcie przyjaźń często przegrywa z pilniejszymi sprawami. To może być jedna z bardziej wyzwalających myśli: nie każda przyjaźń, która nie przetrwała dorosłości, była złą przyjaźnią. Czasem po prostu zabrakło jej przestrzeni.

Kobieca przyjaźń: bliskość, wsparcie i… pułapka rozpamiętywania
Badania pokazują, że kobiece przyjaźnie często opierają się na większej otwartości i gotowości do dzielenia się emocjami oraz korzystania ze wsparcia społecznego. Nie chodzi o to, że kobieta „biologicznie potrzebuje przyjaciółki”. Chodzi raczej o to, że bliskość, możliwość powiedzenia komuś prawdy o sobie i otrzymania adekwatnego wsparcia są ważnymi zasobami psychicznymi. Kobieca przyjaźń może tworzyć przestrzeń, w której jest miejsce na wszystkie te doświadczenia — bez konieczności udawania, że wszystko mamy pod kontrolą.
Jest jednak i druga strona medalu. Ta sama otwartość może czasem prowadzić do tak zwanego co-rumination, czyli wielokrotnego rozpamiętywania problemu razem z drugą osobą. Rozmowa może zbliżać, ale jeśli obie strony przez wiele godzin wracają do tych samych negatywnych myśli, może również nasilać objawy lęku czy obniżonego nastroju.
Nie potrzebujesz jednej przyjaciółki „od wszystkiego”
Jednym z powodów, dla których dorosłe kobiety mogą czuć się rozczarowane przyjaźniami, jest przekonanie, że prawdziwa przyjaźń powinna wyglądać epicko, to jest przebiegać według określonego scenariusza. Jedno z najbardziej męczących oczekiwań wobec przyjaźni brzmi mniej więcej tak: powinna istnieć ta jedna osoba, która zna nas od podszewki, wie o nas wszystko, zawsze odbierze telefon, rozumie nasze poczucie humoru, pamięta historię wszystkich związków, wie, kiedy mamy wizytę u dentysty, pojedzie z nami na wakacje, a do tego jeszcze znajdzie czas i ochotę, by wysłuchać najnowszej historii z pracy.
Tymczasem w dorosłym życiu możemy mieć różne relacje i każda z nich może odpowiadać na inną potrzebę. Jedna przyjaciółka będzie tą od głębokich rozmów, z inną najlepiej się śmiejemy, ktoś inny skutecznie wyciąga nas z domu, a do jeszcze kogoś dzwonimy, kiedy wydarzyło się coś naprawdę ważnego. Nie trzeba oczekiwać, że jedna osoba stanie się naszym całym systemem wsparcia. Przyjaźń nie musi być relacją od wszystkiego, żeby była bliska, ważna i prawdziwa.

Jak dbać o przyjaźń, kiedy ciągle nie ma czasu?
Nie zawsze potrzebujemy kogoś, kto powie nam, co zrobić. Czasem wystarczy osoba, która wysłucha, zada jedno dobre pytanie albo po prostu powie: „Rozumiem” czy „Też tak mam”. To naprawdę dużo. Dlatego o przyjaźń trzeba dbać. Jak to zrobić?
Nie czekaj, aż „będzie luźniej” w grafiku – inicjuj kontakt
Nie czekaj, aż druga osoba napisze. Nie czekaj, aż będziesz mieć więcej czasu. Owszem, dzieci dorosną, ale pojawią się inne sprawy. Zmienisz pracę. Zaczniesz opiekować się rodzicami. Ktoś zachoruje. Ktoś się przeprowadzi. Życie nie otwiera nagle pustego kalendarza z komunikatem: „Teraz możesz spokojnie zająć się przyjaźnią”.
Dlatego zamiast „musimy się kiedyś spotkać” lepiej napisać: „Mam wolną środę. Kawa?”. Albo „Pomyślałam o tobie”. To jedna z najprostszych i najcieplejszych wiadomości, jakie można wysłać.
Nie obrażaj się, próbuj zrozumieć
Brak wiadomości od przyjaciółki nie zawsze oznacza brak zainteresowania, a dziecko z gorączką, trudny projekt, kryzys w związku, chorą matkę, zmęczenie albo zwyczajny wtorek, który okazał się o wiele bardziej wyczerpujący, niż się zapowiadał. Dorosła przyjaźń potrzebuje zrozumienia, cierpliwości, wyrozumiałości i pewnej elastyczności. Bo sama wiesz, jak jest, prawda?
— W podstawówce i liceum przyjaźniłam się z Klarą. Ile my razem przeżyłyśmy! Wyglądało to na przyjaźń po grób, serio — ale to zniszczyłam. Wyjechałam do innego miasta, zerwałam smycz i zostawiłam wszystko za sobą, ciesząc się wolnością „w wielkim świecie”. Klara z kolei wyszła za mąż, zaszła w ciążę, wybudowała dom — wylądowałyśmy na innych planetach. Szkoda, że żadna z nas wtedy nie pomyślała, że to wielka szkoda.
Moja druga przyjaźń, też licealna, z Matyldą, trwała przez całe studia i kilka lat potem — aż urodziły się nasze dzieci. Wtedy straciłyśmy kontakt na wiele lat. Ostatnio znalazłyśmy się na FB. Ależ miałyśmy sobie dużo do powiedzenia! I to było zabawne, bo okazało się, że mimo tej przerwy wcale nie musimy zaczynać od początku. Jakby jej po prostu nie było. To w bliskich relacjach jest naprawdę fascynujące. Wciąż nie rozmawiamy codziennie, ale nie damy tej rzece wyschnąć, tak postanowiłyśmy. Mela
Mów, czego potrzebujesz
„Jest mi źle i potrzebuję, żebyś mnie tylko wysłuchała. Nie chcę teraz rady”. To bardzo dobre zdanie. Wsparcie działa najlepiej wtedy, gdy odpowiada na realne potrzeby drugiej osoby. Badania dotyczące kobiecych relacji pokazują zresztą, że jakość wsparcia ma znaczenie: pomoc niedopasowana, nadmierna albo niechciana może zamiast ulgi przynieść dodatkowe napięcie. Nie każda rozmowa potrzebuje rozwiązania.
Pozwól przyjaźni ewoluować
Kiedyś spotykałyście się wieczorem na trzy godziny? Dziś może uda się godzinny spacer. Dawniej wyjeżdżałyście razem na weekend? Teraz może wystarczy wspólna kolacja raz w miesiącu. Przyjaźń, która musi zachować dokładnie tę samą formę przez 20 lat, ma niewielkie szanse na przetrwanie. Relacja może się zmieniać, nie tracąc na bliskości.
Zauważaj wzajemność
Nie chodzi o matematyczne „50 na 50”. W zdrowej relacji raz jedna osoba potrzebuje więcej, raz druga. Są okresy, kiedy jedna dźwiga trochę więcej, bo druga ma trudniejszy czas. Problem zaczyna się wtedy, gdy asymetria staje się zasadą. Jeżeli zawsze ty pytasz, pamiętasz, proponujesz spotkanie, słuchasz, wspierasz i próbujesz ratować kontakt, warto się zatrzymać. Przyjaźń nie powinna być jednoosobowym projektem.

Najważniejsza jest przyjaźń, w której nie musisz być najlepszą wersją siebie
W okolicznościach życiowych, które bez przerwy napierają na nas w kierunku pracy nad sobą, poprawiania siebie, rozwijania potencjału i „stawania się najlepszą wersją siebie”, przyjaźń może być jednym z niewielu przestrzeni, gdzie ten projekt można na chwilę zawiesić.
- Nie musisz być produktywna, ambitna, sprawcza i skuteczna.
- Nie musisz mieć planu A, B i najlepiej jeszcze C.
- Nie musisz dobrze wyglądać (i nie musisz wciągać brzucha!)
- Nie musisz mieć rozpoznanych, nazwanych i ujarzmionych wszystkich emocji.
- Nie musisz nawet wiedzieć, czego właściwie potrzebujesz (a czasem możesz nawet nie wiedzieć, jak się nazywasz, bo masz tyle na głowie).
Przyjaźń dorosłych kobiet jest bardzo potrzebna. Nie dlatego, że bez przyjaciółek nie potrafimy funkcjonować. Nie dlatego, że każda kobieta powinna mieć „swoich ludzi”. I nie dlatego, że samotność jest czymś, czego należy się wstydzić. Potrzebujemy bliskich ludzi, bo… bo jesteśmy ludźmi.
— Miałam kilka przyjaciółek, ale żadna nie była mi tak bliska jak Joanna. Kiedy się poznałyśmy, byłam nieufną, zamkniętą w sobie dorosłą osobą po wielu trudnych przejściach. Ale się otworzyłam, wpuściłam ją do swojego świata. I to było wspaniałe.
Połączyła nas piękna, wielka przyjaźń, która nie wyrażała się w poezji deklaracji, ale w prozie życia. To było i wsparcie duchowe, i realna, wymierna pomoc. Zawsze mogłam na nią liczyć. Przez lata byłyśmy naprawdę blisko, przynajmniej tak to czułam. Czasem miałam wrażenie, że my dwie, nasi mężowie i dzieci jesteśmy jedną rodziną — spędzaliśmy razem i popołudnia (nasi synkowie chodzili do tego samego przedszkola i na te same zajęcia dodatkowe), i sporą część weekendów, ferii oraz wakacji. To było coś niesamowitego, naturalny luz i swoboda, poczucie bezpieczeństwa i taka czysta energia. Wszystko było na swoim miejscu.
I nagle, po wspólnie przeżytej dekadzie, kiedy Staś i Antek poszli do różnych szkół, my też się rozeszliśmy. Nasza przyjaźń nie skończyła się hukiem, awanturą czy nieporozumieniem. Raczej powoli się rozmyła, wyrośliśmy z niej. Przyznaję, że do dziś nie rozumiem, jak to możliwe. Choć wiem, jak to działa w dorosłym świecie, do dziś czuję się zdezorientowana jak dziecko. I wciąż czasem mi smutno. Kama
A co, jeśli przyjaźń się kończy?
O końcu związku potrafimy opowiadać godzinami. Koniec przyjaźni często bywa przemilczany. A przecież może boleć równie mocno. Nie było wielkiej kłótni. Po prostu wiadomości przychodziły coraz rzadziej, a spotkania wciąż były odkładane na później.
Czasem to smutne. Czasem… potrzebne. Nie wszystkie przyjaźnie mają i mogą trwać całe życie. Niektóre są związane z konkretnym etapem: studiami, pierwszą pracą, macierzyństwem, okresem intensywnego życia towarzyskiego. Ludzie się zmieniają, ich wartości również. Bywa, że relacja przestaje być bezpieczna, pojawia się rywalizacja, zazdrość, lekceważenie granic albo chroniczna nierównowaga. Bywa też tak, że relacja po prostu wygasa. I co wtedy? Cóż, nie każdą więź trzeba ratować. Dojrzałość polega również na tym, że możemy uznać: było nam razem dobrze, ale dziś jest, jak jest. Zostawić w sobie wdzięczność oraz wspomnienia i zrobić miejsce na coś nowego.
Chcesz wiedzieć więcej? Bibliografia:
- Life-saving relationships
- The science of why friendships keep us healthy
- Social ties and mental health
- Thriving together: the benefits of women’s social ties for physical, psychological and relationship health
- 5 research-backed lessons on what makes a happy life
Czytaj inne artykuły wellbestudio.pl:
- Rodzina i przyjaciele w serialach, które warto zobaczyć na mentalny reset
- Wirtualna przyjaciółka AI: czy sztuczna inteligencja zastąpi relacje? Jak znaleźć balans między technologią a bliskością
- Dobre książki, seriale i filmy ze szkołą w roli głównej. Kultura i wellbeing
- Jak osiągnąć szczęście? Poznaj sekret i proste sposoby, które naprawdę działają
- Czego najbardziej potrzebuje kobieta po 40. roku życia? Nie tylko odpoczynku
- Największa ulga? Usłyszeć: też tak mam, czuję to samo [raport Well Be Studio]

















Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *