Jak przejść przez trudne momenty w życiu nie udając, że wszystko jest w porządku? Jak odbić się od dna, kiedy świat rozsypał się jak domek z kart? Co robić, by przestać definiować siebie przez pryzmat błędów? Jak wyjść z kryzysu, zmienić myślenie i odzyskać wpływ na życie?
O tym, że życiowy dołek nie musi oznaczać porażki, a wręcz przeciwnie — może być początkiem głębokiej zmiany — Alicja Sękowska, prowadząca podcast Well Be Stories, rozmawia z Anną Stoitsi. To przedsiębiorczyni, twórczyni marek zdrowazupa.pl i przywracaniezdrowia.pl. Laureatka listy Forbes 50 po 50. Wspiera i inspiruje osoby, które chcą świadomie zadbać o zdrowie i wprowadzić trwałe zmiany w swoim życiu.
Posłuchaj rozmowy, jeśli jesteś w punkcie zwrotnym
Ten podcast jest ważny, bo odczarowuje wiele trudnym kwestii i przywraca zdrowa optykę. Dlatego posłuchaj go koniecznie. Jeśli zadajesz sobie pytania: Jak pokonać kryzys w życiu? Jak zmienić swoje myślenie? Jak odbudować siebie po trudnym czasie? — ten odcinek jest dla Ciebie.
Rozmowa Alicji Sękowskiej i Anny Stoisi jest ważna dla każdej kobiety, która przechodzi przez trudny moment, czuje, że utknęła, chce wzmocnić swój umysł i odzyskać sprawczość bądź marzy o zmianie, ale nie wie, od czego zacząć.
Czytaj: Jak zmienić życie na lepsze i zacząć od nowa? Rozmowa z Gajaną Galstjan
„Dlaczego ja?”
Gdy jest źle, często zadajemy sobie pytanie, które prowadzi donikąd. „Dlaczego ja?” przynosi chwilową ulgę, bo przerzuca ciężar na świat zewnętrzny, lecz nie otwiera żadnych drzwi. Co gorsze utrwala pozycję ofiary i zamyka drogę do sprawczości.
Dlatego zamiast analizować zewnętrzne okoliczności, warto przyglądać się własnym schematom, przekonaniom i powtarzalnym wyborom. To pierwszy, fundamentalny zwrot — z oskarżania losu w stronę autorefleksji.
— Dosyć szybko zorientowałam się, że pytanie „dlaczego ja” nic nie zmienia. Ono jest kompletnie nierozwiązywalne. Skupiasz się na tym, że na zewnątrz jest przyczyna. A ja zaczęłam pytać: co się stało, co się wydarzyło i jakie moje przekonania powodują, że wracam ciągle do tej samej sytuacji?
Wstyd, o którym się nie mówi
W Polsce porażka finansowa wciąż bywa tematem tabu. Anna Stoisi również — gdy kryzys finansowy pociągnął za sobą zdrowotny i relacyjny, a spirala zobowiązań zakończyła się licytacją komorniczą wymarzonego mieszkania — usłyszała: „Po co o tym mówisz? To wstydliwe”.
— To była pętla kredytowa, w którą wpadłam na własne życzenie. Finalnie zakończona licytacją komorniczą mojego pierwszego wymarzonego mieszkania. Miałam takie myśli ostateczne, żeby zakończyć, przestać cierpieć. Zawiodłam wszystkich — ta myśl mi towarzyszyła. (…) My się w Polsce wstydzimy porażek finansowych. Usłyszałam: „Dlaczego o tym opowiadasz? To takie wstydliwe”. A ja mówię: Właśnie dlatego trzeba o tym mówić. Są ludzie, którzy bardzo cierpią teraz.
Depresja w garniturze menadżera
Spadek z wysokich dochodów do zera był szokiem. Firma upadła, a kredyty i odpowiedzialność zostały. To był początek depresji, choć długo jej tak nie nazywała. Na zewnątrz — dobra mina do złej gry, a w środku ciało, które zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Przytyła, pojawiły się choroby autoimmunologiczne, problemy z ciśnieniem.
— Z dużych dochodów spadłam na zero. To był początek mojej depresji, choć długo nie zdawałam sobie z tego sprawy. Robiłam dobrą minę do złej gry, ale moje ciało zaczęło niedomagać bardzo. (…) Złapałam się na tym, że przestałam myć włosy co drugi dzień. Zaczęłam je myć raz w tygodniu. I pomyślałam: jeżeli już nie robię tego nawykowo, to znaczy, że coś jest nie tak.

Czytaj: Depresja. Jak odzyskać radość i wiarę w siebie? Rozmowa z Agnieszką Dziekan
Książki, spacer i telefon po pomoc
Nie ludzie na początku, lecz książki stały się jej pierwszym ratunkiem. Czytała filozofię, czytała Viktora Frankla i szukała sensu. A potem przyszedł prosty, symboliczny gest: wstać, umyć włosy, wyjść na spacer. Jeden telefon do zaufanej osoby otworzył drogę do terapii. Krok po kroku zaczęła mówić o bólu.
— Wstałam, wykąpałam się, wymyłam włosy, ubrałam się i poszłam na spacer. Zadzwoniłam do Halinki i powiedziałam: Tak się czuję, mam taki problem. I tak trafiłam na terapię.
Czytaj: O pracy w telewizji, życiowej równowadze i depresji. Rozmowa z Bartkiem Jędrzejakiem
Najtrudniejsze: przyznać się przed samą sobą
W kryzysie najgłośniejsze bywają nie cudze oceny, lecz własne myśli. To nie świat okazał się największym sędzią, ale wewnętrzne lustro. Przyzwyczajona do roli silnej, uśmiechniętej i „hop do przodu”, musiała skonfrontować się z wersją siebie, która nie daje rady. To było bolesne zderzenie z utratą wizerunku — tej radosnej, sprawczej dziewczyny. I właśnie to uznała za najcięższe do przejścia.
— Najtrudniej było przyznać się przed samą sobą, że nie jestem tą silną, radosną dziewczyną. Zawsze byłam hop do przodu, zawsze byłam uśmiechnięta, a wtedy mi się nie chciało uśmiechać, najchętniej przykryłabym się kołderką.
Czytaj: Jak zwiększyć neuroplastyczność mózgu i zmieniać nawyki oraz myślenie?
Wygrzebywanie się: praca organiczna, nie objawienie
Nie było spektakularnego przełomu ani oświecenia. Proces wychodzenia z kryzysu przypominał raczej systematyczne przekopywanie się przez własne schematy. Dziesiątki zapisanych zeszytów z terapii stały się dokumentacją tej pracy. To było odzieranie się z iluzji na własny temat — bolesne, ale oczyszczające. Z czasem pojawił się też moment, w którym pierwszy raz pozwoliła sobie na współczucie wobec samej siebie.
Ulga w słabości i koniec życia „na zasługi”
Przełomem okazało się nie kolejne ambitne postanowienie, lecz zgoda na bycie słabą. Usiadła, zrobiła notatki i zobaczyła, jak bardzo była w tym wszystkim sama. To pożałowanie siebie przyniosło ogromną ulgę – paradoksalnie stało się początkiem siły. Po raz pierwszy powiedziała sobie, że nie musi na wszystko zasługiwać. I że nie musi być kimś „ponad”.
— Powiedziałam sobie: Okej, możesz, Ania, być słaba. Możesz dzisiaj usiąść i nic nie robić. Nie musisz na wszystko zasłużyć’. To było dla mnie ogromne.
Czytaj: Hipnoterapia: na czym polega, czy działa i ile kosztuje. Czy to bezpieczne?
Dobroć dla siebie jako klucz
Autoempatia dla Anny nie była oczywista, raczej zaskakująca. Dopiero z czasem zobaczyła, że łagodność wobec siebie to fundament zmiany. Czasem to jedna decyzja: dziś nie piję alkoholu, dziś wybieram sen, dziś dbam o ciało. Wspomina też podejście terapeuty, który zaczynał od porządkowania najprostszych rzeczy. Bo od tego zaczyna się odbudowa.
Czytaj: Jestem wystarczająca, czyli jak się zaakceptować i przestać naprawiać
Zasoby w sobie, nie w mentorach
Z czasem odkryła coś jeszcze: nie potrzebuje już tylu zewnętrznych autorytetów. Wcześniej szukała wsparcia w cytatach, mentorach, cudzych historiach. Dziś wie, że ma zasoby w sobie. To nazwała dojrzałością — byciem dla siebie najlepszym przyjacielem. I nieopieraniem się wyłącznie na cudzych opiniach.
— Odkryłam, że ja nie potrzebuję się wspierać czyimś zdaniem ani cytatem. Nie potrzebuję tylu mentorów. Korzystaj ze swoich zasobów — usłyszałam. To daje gadkę z najlepszym przyjacielem, o ile jesteśmy nim dla siebie.
Czytaj: Cytat na tatuaż i motto na lodówkę: zdania, które zmienią Twój dzień
Zatrzymaj się – to pierwszy ruch w kryzysie
Na pytanie, co pomaga w kryzysie najbardziej, Anna odpowiada bez wahania: zatrzymać się. Nie reagować automatycznie według starych schematów. Dać sobie przestrzeń między bodźcem a reakcją. Wziąć kartkę, spisać przekonania, zobaczyć, co naprawdę się w nas uruchamia. Bo bez zatrzymania powtarzamy w kółko te same historie.
— Jak ktoś mnie pyta, co pomaga w kryzysach — zatrzymaj się, kurde. Przestań iść w to cierpienie. Weź kartkę papieru, spisz. To jest ta sprawczość, ten rodzaj dojrzałości.
Czytaj: O co chodzi w mindfulness? Uważność w teorii i praktyce, w codziennym życiu
Co zostawić za sobą?
Żeby pójść dalej, Anna musiała odpuścić przywiązanie do starego wizerunku — tej, która zawsze daje radę. Czasem oznaczało to także rozstania: z ludźmi, współpracownikami, iluzjami. Rok po udarze męża był walką o przetrwanie, także biznesowe. Nie wszyscy zostali. Dopiero później przyszła ulga, gdy zrozumiała, że nie wszystko było jej winą.
— Musiałam odpuścić przywiązanie do bycia tą osobą, którą byłam. I zrozumieć, że to nie jest tylko o mnie. Przyjaciela nie zostawia się w kryzysie. A ja cały czas szukałam: co ja zrobiłam źle?
Czytaj: Choroba i strata dziecka. Jak sobie poradzić? Rozmowa z Dorotą Groyecką
Poturbowana, ale dojrzalsza
Ostatnie doświadczenia — choroba męża, błędne decyzje biznesowe, zawiedzione zaufanie — zostawiły ślady. A jednak w tej opowieści nie ma tonu klęski. Jest świadomość, że życie to nieustanne „zaczarowanie i odczarowanie”. I że nawet poturbowany człowiek może zacząć od nowa.
— Mam takie wrażenie, że życie to jest zaczarowanie i odczarowanie. Tu boli, tam rana, człowiek poturbowany. Ale wszystko, co miało odejść, odeszło. Teraz zaczynamy od nowa.
Czytaj: Iza Maliszewska o budowaniu poczucia własnej wartości i wierze w siebie
„Bóg jest z Tobą”: wiara zamiast buntu
Bardzo trudnym przeżyciem był dla Anny także rozpoznany u męża udar. W takich momentach wielu ludzi doświadcza niezgody, gniewu, faz zaprzeczenia — klasycznego mechanizmu obronnego psychiki. Ona jednak reaguje inaczej: nie buntuje się, nie pyta „dlaczego ja”, tylko oddaje sprawy wyższej sile. Nie na pokaz, nie z dewocyjnej potrzeby, lecz z wewnętrznego przekonania, które — jak mówi — pomagało jej już wcześniej przetrwać najciemniejsze chwile. Ta postawa przynosi spokój także choremu.
— Siedziałam przed wejściem na OIOM i nie dałam się ruszyć. Mówiłam: „Panie Boże, jeżeli taka jest twoja wola, no to w porządku”. Nie prosiłam: ratuj go. Byłam cała w środku w prochu, ale z nikim nie chciałam gadać. Nie miałam tego zaprzeczenia i nie jestem w stanie odpowiedzieć dlaczego. Myślę, że jakąś rolę w tym ma to, że jestem osobą wierzącą. (…) Mówiłam do mojego męża cały czas: „Bóg jest z Tobą, nie poddaj, puść i poddaj Bogu”. (…) Rafał mi potem opowiadał, że pamiętał to przez mgłę i że miał taki spokój.
Kiedy mąż po kilku dniach trafił na zwykły oddział, atmosfera się zmienia. W ich domu — nawet w chorobie — jest miejsce na żart. Śmiech nie jest zaprzeczeniem cierpienia, lecz formą regulacji napięcia. Psychologowie powiedzieliby: dojrzały mechanizm obronny. Oni powiedzą prościej: „to pomaga”.
— W pewnym momencie Rafał mówi: „O kurczę, widzę was podwójnie. Wygląda na to, że jestem bigamistą. Mam dwie żony, dwie córki”. A ja mówię: „Syna mamy na wózku, to teraz ciebie. Dwa wózki w rodzinie to lekka przesada”. Ktoś z boku by powiedział: okrutne żarty. Ale to pomaga.
„To minie”: filozofia sprawczości
Największa lekcja z kryzysów? Wszystko mija. To zdanie brzmi banalnie, ale w jej ustach jest strategią przetrwania. Przeszła przez pół miliona długu, licytację mieszkania, żałobę, depresję. Spłaciła zobowiązania, zmieniła swoje życie, budowała firmę.
— Największa lekcja z kryzysów? Nic nie jest tak straszne, jak nam się wydaje i wszystko mija.
Czytaj: Jak przetrwać śmierć bliskich i walkę o dzieci. Rozmowa z Sarą Gronowalską
Żałoba, której kiedyś sobie odmówiła
Śmierć siostry w wieku 32 lat, wcześniej tragiczna śmierć pierwszego męża. Wtedy działała zadaniowo: organizowała pogrzeby, renty, opiekę nad dziećmi. Nie pozwoliła sobie na żałobę. Dopiero przy odchodzeniu rodziców nauczyła się być w bólu. Pozwalać sobie płakać. Odmawiać wystąpień — albo jechać i wracać do ciszy.
— Dzisiaj patrzę na to i myślę: to było crazy shit. Wtedy nie pozwoliłam sobie na żałobę. Jak umierał mój tato, to sobie pozwoliłam na ból. Jak moja mama odchodziła, byłam gotowa. Jechałam samochodem i płakałam. Mówiłam: dziś chcę pobyć sama. Kiedyś udawałam, że jest okej.
Czytaj: Bartek Jędrzejak o depresji, pracy w telewizji i równowadze w życiu
Sukces? Relacje, nie trofea
Definicja sukcesu zmienia się wraz z doświadczeniem. Dla Anny nie jest nim status ani liczby w firmie. To jakość relacji — w domu i w biznesie. Bez nich nie ma trwałej struktury, ani rodzinnej, ani zawodowej. Dziś nie rozpamiętuje błędów. Żałuje tylko jednego: że nie ma więcej dzieci.
— Niczym jest sukces zawodowy, jeżeli nie ma sukcesu w relacjach. Biznes jest o relacjach. Nie zbudujesz dużej firmy bez dobrych ludzi. Nie rozmyślam już o błędach. Jednej rzeczy żałuję — że nie mam więcej dzieci.
Czytaj: Agnieszka Dziekan o depresji. Jak z nią walczyć i odzyskać wiarę w siebie?
Posłuchaj całego podcastu Well Be Stories
Posłuchaj podcastu Well Be Stories o odpowiedzialności, wewnętrznej sile i o tym, jak krok po kroku odbudować siebie wtedy, gdy wydaje się, że grunt usuwa się spod nóg. Rozmowa Alicji z Anną Stoisi jest szczera , pozbawiona frazesów i pustych haseł motywacyjnych. Buduje ją doświadczenie oraz perspektywa, która pokazuje, że nawet najtrudniejszy kryzys może stać się początkiem świadomej zmiany.
Jeśli jesteś dziś w życiowym dołku, na rozdrożu bądź zakręcie, jeśli czujesz, że coś w twoim życiu „pękło” — ta rozmowa może być dla Ciebie drogowskazem. Albo pomocną dłonią. Albo po prostu czyjąś historią, która w odpowiednim momencie daje oddech i dystans. Posłuchaj całego podcastu — może usłyszysz w nim coś, co zmieni Twoje życie?
Czytaj: Gajana Galstjan o tym, jak zmienić swoje życie na lepsze i zacząć od nowa
O Well Be Stories
Podcast Well Be Stories to przestrzeń szczerych rozmów o dobrostanie, rozwoju i realnych wyzwaniach współczesnych kobiet. Ten epizod zostawia z czymś więcej niż inspiracją – z konkretną perspektywą i impulsem do działania. Posłuchaj rozmowy z Anną Stoitsi i sprawdź, które przekonanie w Twojej głowie czeka dziś na zmianę. Czasem pierwszy krok to po prostu decyzja, że nie zostajesz w miejscu.
Youtube: PWlcSFeQaL0














Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *