Czy można być zaangażowaną mamą i jednocześnie rozwijać własną firmę — bez poczucia, że zawsze komuś czegoś brakuje? Jak pogodzić macierzyństwo z karierą i nie mieć wyrzutów sumienia? Skąd bierze się w nas potrzeba bycia idealną i dlaczego tak trudno nam odpuścić?
W najnowszym odcinku podcastu Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest Karolina Miko — projektantka mody, twórczyni marki odzieżowej, którą od pięciu lat rozwija razem z mamą. Wcześniej uczennica szkoły baletowej i modelka, absolwentka ASP, która pracowała dla marek modowych także za granicą. Od trzech lat jest mamą Krzysia, a swoją codzienność dzieli między firmę, rodzinę i — coraz świadomiej — czas dla siebie.
Jak pogodzić macierzyństwo z karierą?
O czym jest rozmowa Alicji Sekowskiej i Karoliny Miko? O cenie, jaką kobiety płacą za rozwój zawodowy i o tym, ile naprawdę kosztuje sukces, gdy jest się matką. O drodze: od domowego atelier mamy, przez balet i modeling, po własną markę, w której Karolina musiała nauczyć się wszystkiego od zera — od finansów po zarządzanie ludźmi.
Przez całą rozmowę przewija się jedno pytanie: jak nie zwariować między chęcią bycia dobrą mamą a potrzebą spełniania własnych marzeń. Karolina mówi o trudnym połogu, nieprzespanych nocach, momencie, w którym sukces przestał cieszyć oraz o tym, co zmieniła w kalendarzu i w firmie, żeby znów czuć, że to jej życie. Nie brakuje szczerości, humoru i zaskakująco praktycznych rozwiązań.
Jak dzieciństwo wpływa na wybór ścieżki zawodowej?
W domu Karoliny moda była obecna od zawsze — jej mama szyła odzież, miała w mieszkaniu własne studio. Mała Karolina przyglądała się klientkom, dotykała materiałów i chłonęła atmosferę miejsca, w którym powstawały ubrania. Co ciekawe, w pewnym momencie chciała się od tej branży odciąć i poszukać własnej przestrzeni, ostatecznie jednak w modzie została.
— Od dziecka jestem związana z modą, bo moja mama wcześniej miała szycie na miarę i ja po prostu uczestniczyłam w tym życiu. Miała studio w domu, więc już naprawdę od samego początku gdzieś tam byłam, powiedzmy w branży, w cudzysłowie. Tam przymierzałam, dotykałam materiały, podglądałam te przepiękne klientki, które tam przynosiły swoje cudeńka.
Czy intuicja wystarczy, gdy brakuje pewności siebie?
Karolina przyznaje, że jako nastolatka była bardzo nieśmiała. Do szkoły baletowej poszła w wieku dziesięciu lat, a mając około piętnastu–szesnastu, wygrała pierwszy konkurs modelingu w Sopocie — i zdecydowała się na tę ścieżkę. Zawód, który z zewnątrz wygląda lekko, bywał dla młodej dziewczyny wyzwaniem, bo w świecie baletu i modelingu ciało i wygląd są nieustannie oceniane. Karolina nie twierdzi, że nie bardzo wierzyła w siebie — miała za to coś, co nazywa zmysłem do otwierania właściwych drzwi.
— Wiedziałam, że ja jestem taka, że ja sobie poradzę i sobie ogarnę. Czułam to, że mam taki zmysł, dar do tego, żeby po prostu wejść w dobre drzwi. I tak trochę chyba szłam z intuicją. Tak jak w sumie do tej pory idę z intuicją.
Jak zderzenie z rzeczywistością uczy prowadzenia własnej marki
Zanim powstała obecna firma, Karolina pracowała dla innych marek, mieszkała w Londynie. Wtedy zrozumiała, że nie chce być projektantką na etacie, nawet w dużym domu mody. Pierwsza próba stworzenia własnej marki była naznaczona wielkimi międzynarodowymi ambicjami, które szybko zweryfikował rynek. Dla Karoliny to doświadczenie okazało się cenną lekcją pokory i punktem zwrotnym: zamiast celować w zagranicę, zaczęła tworzyć dla polskiej społeczności, którą dobrze zna i rozumie.
— Stwierdziłam, że chcę stworzyć coś swojego, że może to jest ten temat, tylko cały czas miałam tą inspirację jeszcze, że to będzie gigantyczny dom mody i zupełnie nie miałam pojęcia, z czym to się wiąże. No i pokornie wróciłam właśnie z targów z Paryża i z Tokio, w którym nie znalazłam ani jednego klienta.
Czego uczy macierzyństwo, co przydaje się w biznesie?
Krzyś urodził się dwa lata po założeniu firmy. Gdy Alicja pyta, jak dziecko wpłynęło na rozwój zawodowy, Karolina nie mówi o stratach, ale o kompetencjach, które dzięki synowi w sobie odkryła. Mowa o cierpliwości, negocjacjach i konsekwencji, czyli o tym, czego — jak przyznaje — nie wiedziała na początku, otwierając firmę. Ta perspektywa wraca w rozmowie wielokrotnie i stanowi odpowiedź na często powtarzane przekonanie, że dziecko jest wyłącznie przeszkodą w karierze.
— Myślę, że to syn może nauczył mnie tego dealowania z ludźmi, kontaktu z ludźmi, takiej dużej cierpliwości. Na pewno umiejętności negocjacji, konsekwencji. Naprawdę myślę, że dzieci odkrywają w nas jakieś takie niesamowite pokłady różnych naszych cech charakteru, które wychodzą i które są gdzieś ważne.
Logistyka codzienności, gdy rodzice prowadzą firmy
Doba niezmiennie ma dwadzieścia cztery godziny, a mały człowiek zabiera ich naprawdę sporo. Karolina i jej mąż, który prowadzi startup w Londynie i często podróżuje, wiedzieli, że sami nie dadzą rady. Dlatego zbudowali system, w którym kluczową rolę odgrywa bliskość i wsparcie: pomoc domowa, placówki, a przede wszystkim mama Karoliny, która zamieszkała bliżej. Karolina żartuje, że pod jednym dachem mają trzy startupy, a sama codzienność wymaga ciągłych kompromisów.
— Oczywiście korzystamy z placówek, mamy pomoc domową, mamy moją mamę, którą właśnie teraz przeprowadziliśmy, żeby była bliżej nas. Mamy dystans pieszy do każdej naszej firmy, do każdego naszego przedszkola. I naprawdę tutaj nie marnujemy tych takich minut na logistykę.
Czy można „nadrobić” pracę w ciąży i odpocząć dopiero po porodzie?
To przekonanie wielu przyszłych mam: że ciąża to dobry moment, żeby wszystko ogarnąć, a odpoczynek przyjdzie potem. Karolina przyznaje, że sama tak myślała i pracowała intensywnie do końca ciąży. Połóg okazał się dla niej trudny, a po trzech miesiącach wróciła do pracy. Dziś widzi, że zabrakło jej czasu dla siebie, a pośpiech wrócił w postaci zmęczenia.
— Takie było moje wyobrażenie, zgadza się. I faktycznie bardzo dużo pracowałam podczas ciąży i wydaje mi się, że to potem mi troszeczkę wyszło nosem ze względu na to, że połóg był trudny, że nie odpuszczałam. Jeszcze pamiętam, że w dziewiątym miesiącu ciąży z brzuchem gigantycznym na tych sesjach zdjęciowych skakałam przy tych ubraniach, ale właśnie wydaje mi się, że nie dałam sobie takiego czasu trochę.
Jak wygląda baby blues, gdy bardzo kochasz swoją pracę?
Karolina otwarcie mówi o baby bluesie i o pierwszych tygodniach w domu z noworodkiem. Płacz ze szczęścia mieszał się ze łzami smutku, a do tego doszły komplikacje zdrowotne. Szczególnie trudne było dla niej zderzenie dwóch pragnień: marzenia o macierzyństwie i potrzeby, by nie rezygnować ze swoich pasji. Podkreśla, że to doświadczenie jest chwilowe i zna je wiele kobiet, ale ona sama nie była na nie psychicznie przygotowana.
— Ale wiesz co? Trudność polegała na tym, że jak już wróciłam do tego domu, to miałam taki moment „czy ja będę cały czas siedzieć w domu?”. Myślę sobie, że ja bardzo marzyłam o macierzyństwie, ale też jednocześnie nie chciałam rezygnować z moich pasji, z mojego życia.
Karmienie dziecka i nieprzespane noce a praca
Dla osoby, która — jak sama mówi — kochała spać, brak regeneracji był prawdziwym ciosem. Karolina karmiła piersią, a po nocnych pobudkach musiała iść do pracy i działać. Z czasem zrodził się w niej lęk związany ze snem, nad którym pracuje do dziś. Opowiada o tym spokojnie, bez dramatyzowania, ale też bez bagatelizowania, bo wie, że wiele mam doskonale rozumie, o czym mówi.
— Karmisz dziecko w nocy i potem idziesz na te parę godzin do pracy i musisz działać. Myślę, że chyba każda mama wie, o czym mówię. Teraz już wiem to, że zrodził się jakiś taki rodzaj lęku, pewien rodzaj traumy związany ze snem, na którym teraz, do tej pory pracuję.
Czy work-life balance naprawdę istnieje?
Karolina mówi wprost: pogodziła się z tym, że nie będzie idealna we wszystkim. Wcześniej była superprofesjonalistką i supermamą, ale zapominała sobie. Dziś wpisuje czas dla siebie do kalendarza i traktuje go jak każde inne ważne spotkanie. Zaznacza jednak, że na początku to było jak ćwiczenie i towarzyszyły jej wyrzuty sumienia.
— Teraz mam takie poczucie, że naprawdę dużo odpuszczam. Wcześniej byłam super mamą, super w pracy, ale jeszcze nie byłam super dla siebie. I to był chyba taki największy problem. Teraz w moim kalendarzu robię sobie przestrzeń na siebie i to na maksa pomaga.
Co robić, gdy sukces przestaje cieszyć?
W rozmowie pada pytanie o cenę sukcesu. Karolina opowiada o momencie, w którym zauważyła, że ciało i układ nerwowy mówią „stop”, a praca przestała dawać jej dawną satysfakcję. Pomogła jej współpraca z coachem i psycholożką, a także konkretne zmiany: piątki bez spotkań i uwolnienie się od spraw operacyjnych. Karolina podkreśla, że nie pracuje dla pieniędzy, ale z pasji, więc brak radości z osiągnięć był dla niej sygnałem alarmowym.
— Wiesz, co poczułam? Że praca nie sprawia mi przyjemności, która mnie driveowała. Do tego tak poczułam, że ona mnie bardziej męczy, że każdy kolejny sukces, który mam, już nie sprawia mi takiej przyjemności, że nie czułam tej satysfakcji z tego sukcesu.

Delegowanie zadań to więcej czasu na życie
Jedną z największych zmian, o których mówi Karolina, było odejście od roli osoby, bez której nic w firmie nie działa. Kiedyś była wszystkim w swojej firmie, dziś skupia się na strategii i projektowaniu, a zespół funkcjonuje samodzielnie. Zauważa, że praca operacyjna oznacza bycie w pracy bez przerwy, a przekazanie odpowiedzialności realnie uwalnia czas. Ten krok nazywa jednym z największych przełomów.
— To była też duża zmiana. Kiedy Krzysio się urodził, byłam wszystkim w swojej firmie. Każdy zależał ode mnie. Teraz mój zespół działa sam. Tak naprawdę ja jestem tylko w takich rzeczach strategicznych i projektowych bardziej, a oni sobie po prostu sami radzą i są zupełnie niezależni.
Czy własny biznes daje wolność, czy odbiera spokój?
To pytanie, na które według Karoliny nie ma prostej odpowiedzi. Z jednej strony można pracować, kiedy i gdzie chce, z drugiej — nigdy nie znika odpowiedzialność za zespół i firmę. Karolina przyznaje, że czasem marzy o miesiącu wyciszenia i pracy zdalnej z ciepłego kraju. W weekendy konsekwentnie wyłącza się z pracy i poświęca całą uwagę synowi.
— Ostatnio myślałam, że przydałoby mi się takie L4 — miesiąc wyciszenia organizmu. A z drugiej strony czujesz tą odpowiedzialność, że chcesz być w tym. Że to jest dla ciebie ważne, że przyszłość innych zależy od ciebie.
Jak sobie radzić z „niewidzialnymi obowiązkami”?
Gdy partner często bywa poza domem, codzienna logistyka — przeziębienia, zakupy, wizyty u lekarza — spada na mamę. Alicja opowiada o własnych doświadczeniach, a Karolina potwierdza, że to znajome zjawisko. Dodaje jednak, że potrafi korzystać z pomocy bliskich i wie, że sama by sobie nie poradziła. Mówi też o tym, że w kwestiach, w których nie jest idealna, nie zamierza się zmuszać.
— To jest trochę tak, że wszystkie te niedopowiedziane rzeczy, o których się nie mówi, jakoś z automatu trafiają na mamę. Kamila nie ma i tych małych rzeczy są tysiące. Ja naprawdę korzystam z moich możliwości, które mam obok siebie i myślę, że właśnie tutaj zarządzam tym naprawdę tak sprytnie, bo wiem, że po prostu sama bym nie dała rady.
Presja bycia idealną mamą. Czego nie widać na Instagramie?
Karolina mówi, że sama nie narzuca sobie presji bycia mamą idealną, ale łatwiej ją poczuć, gdy ktoś z zewnątrz rzuci uszczypliwą uwagę. Wtedy zaczyna się zastanawiać, czy na pewno jest dobrą mamą, po czym przypomina sobie, że to tylko czyjeś zdanie. Wraca tu temat perfekcjonizmu, który — jak zgodnie zauważają obie rozmówczynie — kobiety często narzucają sobie same.
Karolina przyznaje, że sama chętnie podgląda na Instagramie inne mamy, które — jak jej się wydaje — robią wszystko z lekkością. Zdaje sobie jednak sprawę, że z zewnątrz nie widać wysiłku ani trudnych momentów. Porównuje to do własnego syna, który jest w dziewięćdziesięciu procentach aniołem, a w dziesięciu nie. Podobnie wygląda jej życie zawodowe.
— I myślę, że to też jest tak, że ktoś by tak spojrzał na mnie z zewnątrz i powiedział no ona ma biznes, ma dziecko, ale nie widzi tego gigantycznego wysiłku, który za tym stoi. Też nie widzi tego cierpienia, które oczywiście pojawia się czasem. Ja się śmieję, że to jest takie 90% szczęścia, ale jest 10% tego takiego momentu, który jest taki, no, bolesny po prostu w niektórych sytuacjach.
Jak odpoczywać i ładować baterie?
Odpowiedź Karoliny jest prosta i bardzo obrazowa: małe rzeczy. Wakacje, masaż, spacer, natura. Szczególnie ładuje ją obserwowanie ludzi i ich stylizacji, bo to dla niej nie tylko praca, lecz także przyjemność. Mówi o tym z ciepłem, które pokazuje, jak wiele znaczy dla niej własna przestrzeń, nawet jeśli to tylko spacer po ulubionej ulicy.
— Ja kocham oglądać ludzi, patrzeć, jak są ubrani. Po prostu przejść się jakąś fajną ulicą, na przykład Mokotowską, i zobaczyć, z jaką lekkością czasami się stylizują. Pocieszyć się tą Warszawą, tymi stylizacjami. Jestem takim małym obserwatorem, który sobie obczaja różne rzeczy, i to mnie na pewno bardzo ładuje. Ładuje mnie też natura.
Czy nauczyć się mówić „nie” i jak to zmienia relacje?
Asertywność to według Karoliny jedna z najważniejszych lekcji, jakie dały jej pięć lat prowadzenia firmy i macierzyństwo. Kiedyś na wszystko mówiła „tak”, żeby być miłą. Dziś wie, że odmowa bywa lepsza dla obu stron – także w relacji z dzieckiem, któremu warto wytłumaczyć, dlaczego coś jest niemożliwe. Ta myśl dobrze spina wątki biznesowe i rodzicielskie.
— Myślę, że to właśnie ta asertywność. Kiedyś byłam taką dziewczyną, która na wszystko mówiła „tak, tak, tak”, nawet jeśli wcale tak nie myślała. Chciałam być miła. Nie wiem, co miałam wtedy w głowie, ale teraz wiem, że czasami lepiej powiedzieć „nie”. To może być lepsze także dla tej drugiej osoby. Nie zawsze musisz na wszystko mówić „tak”.
Czy sukces zawodowy może sprawić, że jesteś lepszą mamą?
Na koniec rozmowy Alicja pyta wprost, czy sukces zawodowy kiedykolwiek sprawił, że Karolina poczuła się gorszą mamą. Odpowiedź jest zaskakująco jednoznaczna. Karolina mówi, że nie miała takich wyrzutów, chyba że ktoś jej je narzucił. Wręcz przeciwnie — uważa, że spełnienie zawodowe czyni ją szczęśliwszą, a przez to lepszą mamą. Przyznaje jednocześnie, że czasem tęskni za innym scenariuszem, ale że byłoby to uczucie chwilowe.
— Mam wrażenie, że ja jestem lepszą mamą, bo jestem bardziej szczęśliwą mamą z tym, co robię. I myślę, że to jest ważne, żeby mamy były szczęśliwe, żeby dbały o siebie i o szczęście. I to niezależnie, czy to jest fakt, że one spełniają się zawodowo, czy robią coś dla siebie. To ważne, żeby każda z nich miała coś swojego w sobie, bo przynajmniej w moim przypadku takie oddanie się 100% macierzyństwu mogłoby być gorszym pomysłem.
Posłuchaj podcastu Well Be Stories
Rozmowa Alicji Sękowskiej z Karoliną Miko nie daje prostej recepty na życie, ale pokazuje, że odpuszczenie perfekcjonizmu, delegowanie odpowiedzialności i świadome dbanie o siebie mogą realnie zmienić codzienność.
Włącz podcast i wejdź w opowieść kobiety, która przestała udowadniać światu, że jest idealna, a zaczęła szukać własnego rytmu. W pełnym odcinku usłyszysz to, czego nie odda tekst: ton głosu, śmiech, momenty zawahania i szczerość, z jaką Karolina opowiada o swoich trudnych doświadczeniach, a także historie, które nie zmieściły się w artykule.
Posłuchaj pełnego odcinka Well Be Stories i sprawdź, jak pogodzić macierzyństwo z karierą w całej jego złożoności. A może to właśnie dziś jest dobry moment, by wpisać do kalendarza coś tylko dla siebie – bez poczucia winy?
O Well Be Stories
Masz ochotę na więcej inspirujących rozmów? Poznaj podcast Well Be Stories. Rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposobów na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.
Czytaj artykuł wellbestudio.pl:
- Work–life balance: jak zachować równowagę między pracą a życiem
- Idealne macierzyństwo nie istnieje. Rozmowa z Magdaleną Chabracką
- O radości z życia, miłości do sztuki i recepcie na szczęście. Rozmowa z Emilią Komarnicką
- Macierzyństwo bez lukru. Rozmowa z Kamilą Kamińską
- Podróże, rodzina, aktorstwo. Uważność, ambicja i siła: rozmowa z Joanną Moro
- Dlaczego porównujemy się z innymi mamami? Rozmowa z Justyną Jurkiewicz
- O mowie ciała, kłamstwie i manipulacji. Rozmowa z Łukaszem Kacą
- Granice, które oddychają. 7 sposobów, by powiedzieć „dość” w pracy bez wyrzutów sumienia
- Jak osiągnąć szczęście? Poznaj sekret i proste sposoby, które naprawdę działają













Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *