Kiedy dziecko zaczyna mówić i po czym poznać, że jego rozwój mowy przebiega prawidłowo? Czy dwulatek, który mówi niewiele, powinien już mieć terapię logopedyczną? Czy trzylatek powinien być zrozumiały dla osób spoza rodziny? A może „każde dziecko rozwija się we własnym tempie” rzeczywiście oznacza, że wystarczy poczekać? To pytania, które prędzej czy później pojawiają się u większości rodziców.
W najnowszym odcinku podcastu Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest Karina Mikulska-Hoffmann — logopedka, która na co dzień edukuje rodziców w temacie rozwoju mowy. Prowadzi profil „Mówimy”, tworząc pomoce wspierające ten rozwój u dzieci.
O czym jest ta rozmowa?
Karina Mikulska-Hoffmann i Alicja Sękowska w podcaście Well Be Stories rozmawiają o normach rozwojowych, sygnałach, na które warto zwracać uwagę, roli ruchu i mięśni w nauce mówienia, a także o popularnych mitach — od wędzidełka, przez smoczek, po przekonanie, że „chłopcy zawsze mówią później”.
Pojawia się też wątek ekranów i telefonów w codzienności małych dzieci oraz temat dwujęzyczności, bliski samej prowadzącej. To rozmowa osadzona w konkretnych, praktycznych obserwacjach z gabinetu logopedycznego, ale też w dużej dawce empatii wobec rodzicielskich lęków.
Kiedy rodzice powinni zacząć się martwić o rozwój mowy dziecka?
Karina Mikulska-Hoffmann zwraca uwagę, że normy rozwojowe czy etapy rozwoju mowy to wiedza, której rodzicom brakuje. W związku z czym nie mają się do czego odnieść.
— Można by było rodziców podzielić na tych, którzy się za późno martwią i takich, którzy się za wcześnie martwią. Więc pierwsza sprawa to jest to, żeby ten rodzic wiedział w ogóle, bo jak wie, no to ma się do czego odnieść.
Jednocześnie mamy do czynienia z pewnym paradoksem — z jednej strony potrzebujemy norm, z drugiej zaś na każdym kroku słyszymy, że każde dziecko rozwija się we własnym tempie. W efekcie, gdy logopedka próbuje podać choćby przybliżoną liczbę słów, jaką powinien znać dwulatek, od razu pojawia się obawa, że to „straszenie” rodziców.
Na jakie sygnały warto zwracać uwagę u niemówiącego dziecka?
Zanim rodzice zaczną liczyć słowa, Karina Mikulska-Hoffmann radzi przyjrzeć się czemuś innemu — rozwojowi społecznemu dziecka. Kontakt wzrokowy, gesty, chęć komunikowania się to fundamenty, na których dopiero buduje się mowa.
Gościni podcastu przestrzega jednak przed sztywnym trzymaniem się jednego „poprawnego” wzorca, na przykład klasycznego gestu wskazywania palcem. Ważniejsze jest to, czy dziecko w ogóle próbuje się porozumieć — niezależnie od formy. Tłumaczy to tak:
— Rodzice powinni znać chociaż takie minimum, jeżeli chodzi o rozwój społeczny. Czyli wiedzieć, że dziecko powinno nawiązywać kontakt wzrokowy, wykonywać gesty. Ten słynny gest wskazywania palcem. Ale dziecko może nie wskazywać palcem, tylko całą rączką lub innym palcem, może nawet robić tylko taki ruch oczami, który mówi mama patrz, popatrz mamo, to już też jest wskazanie. To też już wystarczy.
Dlaczego warto sprawdzić wzrok i słuch dziecka?
Kiedy dziecko unika kontaktu z innymi albo nie interesuje się zabawą, rodzice szybko zaczynają myśleć o autyzmie. Karina Mikulska-Hoffmann podkreśla jednak, że pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie zmysłów. Dziecko z wadą wzroku czy słuchu nie zasygnalizuje tego tak, jak zrobiłby to dorosły — po prostu zacznie unikać pewnych aktywności, bo są dla niego męczące lub niezrozumiałe.
— Popatrzmy na oczy i na uszy, bo to może być tylko i aż problem z wadą wzroku. Dzieci, które mają wadę wzroku nie pokażą tego jak dorosły. One nie będą wiedziały, że gdzieś tam mają zmarszczyć oczy czy się przyjrzeć. One po prostu będą unikały pewnych aktywności. Tak samo dzieci, które nie słyszą — nie będą się koncentrowały na przykład dłużej, bo je to będzie męczyć. Więc na takie sytuacje zwracamy uwagę i nie od razu myślimy o autyzmie.
Wędzidełko, smoczek i karmienie – co naprawdę wpływa na mowę?
Wokół wędzidełka podjęzykowego narosło wiele mitów — w tym ten najpopularniejszy, że jego podcięcie „uwolni” mowę dziecka jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Karina Mikulska-Hoffmann studzi te nadzieje wyjaśniając, że wędzidełko wpływa najwyżej na wymowę konkretnych głosek, a nie na to, czy dziecko zacznie mówić w ogóle.
W rozmowie pojawiają się też inne elementy, którym warto się przyjrzeć przy problemach z karmieniem — napięcie mięśni dna jamy ustnej, staw skroniowo-żuchwowy czy pozycja dziecka przy piersi.
— Ja to najczęściej słyszę, że jak się podetnie wędzidełko, to dziecko zacznie mówić. To jest taki magiczny sznurek dla tych rodziców, który jakoś warunkuje mowę. Wędzidełko co najwyżej może zrobić to, czy dziecko powie la, czy powie la albo aaa, czy podniesie język, czy nie uniesie języka, czy powie tę głoskę normatywnie czy nie. Ale to nie ma takiej zależności: przetnę sobie ten magiczny sznurek i dziecko zacznie mówić.
Podobnie rzecz ma się ze smoczkiem — sam w sobie nie jest wrogiem rozwoju mowy, bo ssanie nieodżywcze to naturalny sposób na wyciszenie się. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się jedyną metodą radzenia sobie z każdą emocją. Jak podkreśla logopedka najnowsze badania wskazują, że smoczek powinien służyć głównie zasypianiu — nie powinien być, jak to ujmuje, „zatyczką na każdą emocję” dziecka.
Kiedy dziecięca mowa jest urocza, a kiedy powinna zaniepokoić?
Sepleniące, „przekręcające” słowa maluchy budzą u rodziców czułość — ale gdzie jest granica między uroczą niedoskonałością a sygnałem do działania? Karina Mikulska-Hoffmann proponuje konkretny punkt odniesienia: trzylatek powinien mówić w sposób zrozumiały dla osób spoza najbliższego otoczenia, w tym dla dziadków. Dwulatek ma prawo do własnego, uproszczonego języka — i to, co najważniejsze, to nie precyzja wymowy, lecz sama chęć komunikowania się.
— Trzylatek jest dzieckiem, które powinno mówić w sposób zrozumiały dla osób obcych, babci i dziadka też. Dla logopedów dużo ważniejsza jest komunikacja, że dziecko chce i próbuje się porozumieć, próbuje sobie coś załatwić przez mowę — niż to, czy to jest dokładnie wiesz wypowiedziane to słowo, które powinno być.
Dziecko sepleni – kiedy to naturalny etap, a kiedy sygnał alarmowy?
Seplenienie kojarzy się rodzicom z etapem, który dziecko po prostu „wyrośnie”. Karina Mikulska-Hoffmann rozróżnia jednak dwa zupełnie różne zjawiska: opóźnienie w pojawieniu się danej głoski (to może być w normie) oraz tak zwaną międzyzębową realizację głosek, czyli mówienie z językiem między zębami — a to, jak podkreśla, nigdy nie jest normatywne w języku polskim i zawsze jest sygnałem z ciała. Może wskazywać na przerośnięty trzeci migdał, osłabione mięśnie czy problemy ze słuchem.
— Międzyzębowa realizacja jakiegokolwiek dźwięku w naszym języku. Bo na przykład w hiszpańskim jest ok, w angielskim pojedynczych dźwięków też, ale w naszym języku nie. My mówimy wszystko za zębami, więc jeżeli się jakikolwiek dźwięk trafi między zębami, to nie ma wieku, w którym jest to normatywne. To jest zawsze informacja i to jest informacja z ciała.
W takiej sytuacji radzi konsultację u laryngologa oraz fizjoterapeuty lub osteopaty, bo źródłem problemu może być zarówno stan migdałka, jak i osłabione mięśnie.
Dlaczego ruch i mięśnie są tak ważne dla rozwoju mowy?
To jeden z najbardziej zaskakujących wątków rozmowy: mowa to przede wszystkim ruch, a więc praca mięśni — także tych, o których rzadko się myśli w kontekście mówienia, jak mięśnie brzucha czy mięśnie słuchowe. Karina Mikulska-Hoffmann przekonuje, że codzienna aktywność fizyczna dziecka — wspinanie się, zwisanie, gryzienie twardych rzeczy — wspiera pracę mięśni zaangażowanych w rozwój mowy, w tym mięśni słuchowych położonych najbliżej krtani.
— Podczas ruchu wytwarza się białko, które powoduje budowanie mózgu i po prostu jeżeli chcemy, żeby dziecko w naturalny sposób budowało swój układ nerwowy, to my musimy mu dać ruch. I to jest rzecz, którą bardzo bym chciała, żeby się zmieniła, jeżeli chodzi na przykład o przedszkola. Dwulatek powinien mieć dwie godziny dziennie ruchu.
Dodaje przy tym, że nawet proste, domowe aktywności, takie jak wyciąganie skarpetek z pralki, mogą realnie wspierać rozwój mięśni potrzebnych do mówienia.
Terapia logopedyczna i „dać czas” – jak rozumieć te słowa naprawdę?
Dwa hasła najczęściej wywołują u rodziców niepokój lub bezradność: „potrzebna jest terapia” oraz „dajcie dziecku czas”. Karina Mikulska-Hoffmann uważa, że oba są źle rozumiane. Terapia nie musi oznaczać godzin ćwiczeń — może być wpleciona w codzienne czynności, na przykład dodawanie sylaby przy wyciąganiu skarpetek z prania. Z kolei „dać czas” nie znaczy „nie robić nic”, tylko świadomie towarzyszyć dziecku bez presji.
— Myślę, że demonizujemy dwa takie stwierdzenia. Aktualnie jedno stwierdzenie to jest terapia, a drugie stwierdzenie to jest dać czas. I to są dwa źle rozumiane kompletnie dla mnie pojęcia. A tak naprawdę wyjmowanie skarpetek z pralki może być terapeutyczne, jak wiesz, że przy tym masz dodać jakąś sylabę.
To rozróżnienie — między biernym czekaniem a świadomym towarzyszeniem — jest jednym z centralnych przesłań całej rozmowy.
Ekrany, telefony i kontakt wzrokowy a rozwój mowy
Karina Mikulska-Hoffmann zwraca uwagę, że dziś to nie tyle telewizor, co telefon w rękach rodzica bywa większym wyzwaniem — głównie dlatego, że scrollujący rodzic traci kontakt wzrokowy i emocjonalny z dzieckiem, a to on jest dla dziecka najlepszym „nauczycielem” mowy. Przywołuje konkretne badanie, w którym porównano naukę języka od lektora na ekranie i od lektora na żywo — i to właśnie ten kontakt na żywo dawał wyraźnie lepsze efekty.
— Mamy na ten temat badania. Była sobie taka pani, taka Amerykanka. Patrycja Kuhl, która zrobiła takie badania — uczyła anglojęzyczne dzieci mandaryńskiego. One były uczone przez lektora w telewizji i przez lektora na żywo. To był ten sam lektor, ten sam sposób uczenia, ta sama długość trwania lekcji, no i kompetencje językowe dzieci uczących na żywo były o wiele wyższe niż kompetencje dzieci uczonych przez ekran.
Wniosek? Nie wystarcza samo dostarczenie dziecku bodźca językowego. Kluczowy jest kontekst społeczny i interakcja z drugim człowiekiem.
Gościni Alicji Sękowskiej dodaje też, że regularny brak kontaktu wzrokowego z rodzicem zajętym telefonem może z czasem sprawić, że dziecko przestaje go szukać — a to prosta droga do trudności komunikacyjnych.
Podobny mechanizm dotyczy grających zabawek i elektronicznych „nauczycieli” słów: gdy urządzenie samo wydaje dźwięk, dziecko słucha, zamiast samo próbować nadawać głos. A jeśli dziecko uczy się nowego słowa bez udziału rodzica, zostaje z tą informacją samo — nie ma z kim podzielić się emocją, którą to słowo wywołało, ani włączyć go w to, co już wie o świecie.
Mity o rozwoju mowy: chłopcy, przedszkole i porównania
W gabinecie logopedycznym najczęściej powtarzają się te same zdania. Pierwszy z nich to „chłopcy zawsze mówią później”. Karina Mikulska-Hoffmann nie odrzuca go jednak w prosty sposób — zaznacza, że nie zna badań na dużej grupie, które potwierdzałyby biologiczne różnice w tempie rozwoju mowy między chłopcami a dziewczynkami.
— Istnieją badania pokazujące, że dzieci obu płci są inaczej traktowane i oferuje się im inny rodzaj aktywności. I okazuje się, że te zabawy, które proponujemy dziewczynkom, są zabawami dużo bardziej sprzyjającymi rozwojowi mowy.
Drugie popularne przekonanie — „jak pójdzie do przedszkola, to się rozgada” — również nie jest, według logopedki, prostym mitem. Przyznaje, że dzięki tak zwanym neuronom lustrzanym dzieci rzeczywiście mogą przejmować umiejętności, w tym mowę, od rówieśników. Zastrzega jednak, że jeśli dziecko ma już jakiś nierozpoznany problem, na przykład z przetwarzaniem słuchowym, grupa może zadziałać odwrotnie — zamiast „rozgadać” dziecko, wywoła u niego frustrację, poczucie wykluczenia, a czasem agresję lub wycofanie:
— To może faktycznie ten element przedszkola czy żłobka i tych neuronów lustrzanych, i tych dzieci innych mówiących zadziała na to dziecko tak, że ono faktycznie trochę tę mowę uruchomi, ale niestety w większości zadziała to tak, że uruchomi, ale agresję. To dziecko samo może poczuć frustrację jakąś, że nie może się skomunikować.
Dwujęzyczność w rodzinie – czy to opóźnia mowę dziecka?
Dwujęzyczność w rodzinie to temat bliski samej prowadzącej, której córka od urodzenia słyszy w domu dwa języki. Karina Mikulska-Hoffmann jednoznacznie obala przekonanie, że dwujęzyczność opóźnia rozwój mowy — przeciwnie, nazywa ją darem dla mózgu. Kluczowe jest jednak, by rodzice nie mieszali języków w obrębie jednego zdania i by każdy z nich konsekwentnie posługiwał się swoim językiem, co daje dziecku poczucie jasności i bezpieczeństwa.
— Absolutnie nie ma czegoś takiego, że dzieci dwujęzyczne mówią później nie ma czegoś takiego. Dwujęzyczność to jest tak naprawdę dar, to jest dar dla mózgu. To jest to, że wykorzystujemy ogromnie potencjał dziecka, dajemy mu sposób myślenia innego języka.
Ważne zastrzeżenie dotyczy sytuacji, gdy to samo dziecko miesza języki w jednej wypowiedzi — a zdarza się to naturalnie. Zdaniem Kariny Mikulskiej-Hoffmann nie należy wtedy poprawiać dziecka wprost ani udawać, że się go nie rozumie, tylko po prostu powtórzyć jego zdanie w odpowiednim języku:
— Jeżeli dziecko miesza, to my tego nie hejtujemy. Tylko jeżeli ono ułoży takie zdanie „Mama look tam jedzie car tak”, ty mówisz: „Tak, tam jedzie samochód, masz rację”.
Okna rozwojowe i poczucie bezpieczeństwa – czego jeszcze potrzebują rodzice?
Na zakończenie rozmowy Karina Mikulska-Hoffmann wraca do ważnego, choć rzadko poruszanego tematu — okna rozwojowe, czyli przedziały wiekowe, w których dana umiejętność zwykle się pojawia, zmieniają się wraz z pokoleniami.
Zwraca uwagę, że jeszcze 30–40 lat temu 13-miesięczne dziecko, które nie chodziło, uznawano za opóźnione ruchowo — dziś dopiero brak chodzenia u 18-miesięcznego dziecka budzi taki niepokój. Zamiast się z tym pogodzić, proponuje wcześniejsze, świadome wsparcie — obserwację asymetrii, zmianę pozycji dziecka, więcej ruchu.
Rozmowa kończy się wątkiem, który przewija się przez cały odcinek — zaufaniem do własnej intuicji rodzicielskiej. Karina Mikulska-Hoffmann krytykuje popularne rady w stylu „nie przejmuj się” czy „udawaj, że nie rozumiesz dziecka”, bo odbierają one dziecku poczucie bezpieczeństwa, a rodzicowi — zaufanie do samego siebie. Podkreśla też, że to rodzic — a nie żaden zewnętrzny autorytet — jest dla dziecka przewodnikiem i osobą odpowiedzialną za jego bezpieczeństwo oraz decyzje dotyczące jego rozwoju. Ujmuje to tak:
— To ty jesteś przewodnikiem, to ty jesteś górą, to ty jesteś tym, co daje poczucie bezpieczeństwa. To ty masz decydować o rozwoju swojego dziecka, bo ty wiesz, jak on może przebiegać najlepiej.
Posłuchaj podcastu Well Be Stories
Rozmowa Alicji Sękowskiej z Kariną Mikulską-Hoffmann pokazuje, że rozwój mowy dziecka to temat znacznie szerszy niż liczenie słów czy porównywanie z rówieśnikami — to splot ruchu, mięśni, emocji, relacji i codziennych, drobnych wyborów rodzica.
Artykuł sygnalizuje główne wątki, ale w podcaście Well Be Stories usłyszysz więcej, między innymi osobiste historie Kariny Mikulskiej-Hoffmann. Dlatego posłuchaj pełnego odcinka i sprawdź, jak szukać złotego środka między czujnością a spokojem w temacie rozwoju mowy dziecka. Może to właśnie ta rozmowa da Ci odpowiedź, której szukałaś?
O Well Be Stories
Masz ochotę na więcej inspirujących rozmów? Poznaj inne odsłony w Well Be Stories. Rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposobów na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.
Czytaj inne artykuły wellbestudio.pl:
- Jak być dobrym rodzicem? Rozmowa z Marielle Tourel o emocjach i granicach
- O emocjach: dyskomfort jest dobry dla dziecka. Rozmowa z Mariolą Kurczyńską
- Jak stawiać granice dziecku? Rozmowa z Mariolą Kurczyńską o wychowaniu
- Mindful parenting w erze technologii. Jak wychowywać dzieci z uważnością?
- O życiu w rodzinie patchworkowej. Rozmowa z Martą Kądzielą
- Wychowanie dziecka i porozumienie bez krzyku. Rozmowa z Anastazją Bernad
- Jak wygląda autyzm u dziecka? Jak współpracować? Rozmowa z Elizą Kącką
Youtube: Y3YTdZlaKXo













Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *