Komunikacja w związku: jak rozmawiać? Radzi psycholog Magdalena Kleczyńska

Komunikacja w związku: jak rozmawiać? Radzi psycholog Magdalena Kleczyńska

Wiele par uważa, że problemem w ich relacji są kłótnie. Tymczasem często prawdziwy kryzys zaczyna się dużo wcześniej — wtedy, gdy rozmowy stają się wyłącznie organizacyjne, a emocje, potrzeby i lęki przestają mieć w związku swoje miejsce. Na co dzień rozmawiamy o rachunkach, dzieciach, obowiązkach i logistyce, ale coraz rzadziej o sobie nawzajem. I właśnie wtedy między partnerami zaczyna rosnąć dystans, którego początkowo nawet nie widać.

O komunikacji w relacji, najczęstszych błędach popełnianych przez pary i o tym, dlaczego poczucie bezpieczeństwa jest fundamentem bliskości Alicja Sękowska, prowadząca podcast Well Be Stories, rozmawia z Magdaleną Kleczyńską.

Magdalena Kleczyńska to psycholog ze specjalnością z psychoterapii, seksuolog, certyfikowana specjalistka pomocy psychologicznej dla par, interwent kryzysowy, doradca rodzinny. Od 17 lat pracuje z parami nad budowaniem trwałych i opartych na bliskości więzi. Autorka książek m.in.: “Obdarowani sobą. Sztuka budowania więzi” , „Licencja na miłość”, „Girls Guide” oraz “Więcej niż seks. Siła i moc miłości intymnej”, która stała się bestsellerem na polskim rynku. Prywatnie żona i mama trójki dzieci.

Na czym polega dobra komunikacja w związku?

Rozmowa dwojga ludzi to coś więcej niż wymiana zdań. Prawdziwa komunikacja nie polega wyłącznie na tym, żeby coś powiedzieć, ale żeby zostać usłyszanym, zrozumianym i emocjonalnie przyjętym przez drugą osobę.

W wielu relacjach problemem nie jest brak rozmów, lecz brak uważności, obecności i gotowości do autentycznego kontaktu. To właśnie dlatego nawet codzienne, pozornie drobne sytuacje mogą budować bliskość albo stopniowo oddalać partnerów od siebie.

— Żeby zbudować głęboką więź z drugim człowiekiem, potrzeba trzech fundamentalnych rzeczy: komunikacji, obecności i woli. Ludzie często myślą, że relację buduje głównie zaufanie czy szczerość, ale bez prawdziwej obecności i gotowości do spotkania z drugim człowiekiem ta więź się nie tworzy.

 

Dobra komunikacja to takie spotkanie dwojga ludzi, w którym oboje mogą mówić o swoich potrzebach bez lęku i słuchać o potrzebach drugiej osoby bez złości. To przestrzeń, w której można odsłonić swoje wrażliwe miejsca bez obawy, że ktoś wykorzysta je przeciwko nam.

Czytaj: Kryzys w związku po narodzinach dziecka? Wiele par przeżywa to samo

Dlaczego w praktyce tak trudno jest się dogadać?

W teorii większość z nas wie, że rozmowa jest podstawą związku. Problem pojawia się wtedy, gdy w relację wchodzi zmęczenie, stres, codzienne obowiązki i niewypowiedziane emocje. W takich momentach zamiast spokojnej rozmowy pojawia się obrona, atak albo wycofanie. Partnerzy przestają słyszeć siebie nawzajem, choć formalnie nadal ze sobą rozmawiają.

Bardzo często kłótnia nie dotyczy tego, o co pozornie się toczy. Konflikt o zmywarkę, zakupy czy obowiązki domowe jest jedynie zapalnikiem dla dużo głębszych emocji — poczucia samotności, braku szacunku, niewidzialności czy walki o wpływ w relacji. To właśnie dlatego niektóre „małe” sprzeczki wywołują tak ogromne napięcie.

— Pod każdą rozmową i pod każdą kłótnią kryją się zwykle niewypowiedziane potrzeby. Bardzo często jest to potrzeba szacunku, potrzeba bezpieczeństwa albo ukryta walka o władzę w związku. Kryją się tam też nasze lęki, których nie umiemy wyrazić wprost.

 

Zamiast powiedzieć spokojnie: boję się, ludzie zaczynają atakować. Pracuję z parami od 17 lat i często widzę sytuacje, w których temat dotyczy zwykłej codzienności — na przykład rozpakowywania zmywarki — a pod spodem kryje się wieloletnie poczucie oddalenia, samotności i niesłyszenia siebie nawzajem.

Nie potrafię rozmawiać z partnerem. Kiedy para zaczyna żyć obok siebie

Na początku relacji zwykle jest ciekawość, zachwyt i naturalna potrzeba rozmowy. Partnerzy chcą wiedzieć o sobie wszystko, szukają kontaktu, budują emocjonalną bliskość. Z czasem jednak codzienność zaczyna przejmować kontrolę nad relacją. Pojawiają się dzieci, kredyt, praca, obowiązki i zmęczenie.

W wielu związkach rozmowy ograniczają się wtedy wyłącznie do organizacji życia. Partnerzy funkcjonują razem, ale przestają się naprawdę spotykać emocjonalnie. I właśnie wtedy zaczyna zanikać poczucie więzi.

— Ludzie często przychodzą do gabinetu z poczuciem, że kiedyś byli sobie bardzo bliscy, a dziś żyją obok siebie. Na początku związku było dużo ciekawości, zachwytu i radości. Potem pojawia się codzienność — kredyty, dzieci, praca, obowiązki — i w tym wszystkim para zaczyna gubić siebie nawzajem.

 

Rozmowy dotyczą już tylko tego, kto wyniesie śmieci, zrobi zakupy albo odbierze dzieci. A to nie jest komunikacja budująca więź. Ja uczę par czegoś, co nazywam dostrojeniem emocjonalnym — takiego rodzaju rozmowy, w której człowiek pokazuje siebie naprawdę i odsłania swoje emocje bez lęku.

Czytaj: Syndrom oszusta w związku i w pracy. Dlaczego czujesz się niewystarczająca?

Bez poczucia bezpieczeństwa nie ma bliskości. Jak rozmawiać o przyszłości związku?

Otwartość w związku wymaga ogromnego zaufania emocjonalnego. Trudno mówić o swoich lękach, słabościach czy doświadczeniach, jeśli istnieje ryzyko, że druga osoba wykorzysta tę wiedzę podczas kłótni. Dlatego tak destrukcyjne są pogarda, wyśmiewanie, krytyka i uderzanie w czułe punkty partnera.

— Jeżeli ludzie się kłócą agresywnie, wyzywają się, ciągle się krytykują i próbują zrzucać winę na drugą osobę, to bardzo trudno o głębokie spotkanie.

 

Człowiek nie może się otworzyć, jeśli nie ma poczucia bezpieczeństwa. Nie odsłoni swoich lęków ani swoich słabszych miejsc, jeśli boi się, że ktoś później wykorzysta to przeciwko niemu. W związku potrzebujemy pewności, że druga osoba nie uderzy w nasze najbardziej wrażliwe punkty.

Wiele osób po jednej bolesnej sytuacji zamyka się emocjonalnie na lata. Zaczyna chronić siebie poprzez dystans, milczenie albo unikanie trudnych rozmów. To naturalny mechanizm obronny, ale jednocześnie coś, co bardzo osłabia relację.

Brak rozmowy w związku. Historia pary, która się bała rozmawiać

Jedna z historii opowiedzianych przez Magdalenę Kleczyńską pokazuje, jak ogromne znaczenie mają słowa wypowiadane w emocjach. Kobieta podczas intymnej rozmowy wyznała mężowi swój największy lęk — bała się, że zostanie porzucona. Wynikało to z doświadczeń z dzieciństwa, kiedy jej ojciec odszedł od rodziny.

Początkowo powiedzenie tego na głos przyniosło jej ulgę. Problem pojawił się później, gdy podczas kolejnych kłótni mąż zaczął używać tego lęku przeciwko niej. Groźby rozstania stały się narzędziem walki.

— Ta kobieta powiedziała mężowi, że najbardziej boi się tego, że on ją kiedyś zostawi. To był bardzo głęboki lęk związany z historią jej dzieciństwa. Na początku poczuła ulgę, że mogła to wreszcie komuś powiedzieć.

 

Ale później, podczas kłótni, mąż zaczął używać tego przeciwko niej. Padały słowa: to ja cię zostawię, z tobą się nie da żyć. Ona powiedziała potem w gabinecie coś bardzo ważnego: zupełnie straciłam poczucie bezpieczeństwa. Bo kiedy partner uderza w największy lęk drugiej osoby, relacja przestaje być bezpieczna emocjonalnie.

Czytaj: Wybaczyć zdradę w związku czy odejść? Rozmowa z Julittą Dębską

Poważna rozmowa o związku. Słuchanie to umiejętność

Bardzo wiele osób jest przekonanych, że słucha partnera, ponieważ słyszy wypowiadane przez niego słowa. Tymczasem prawdziwe słuchanie oznacza próbę zrozumienia emocji i doświadczeń drugiej strony. To coś znacznie głębszego niż czekanie na swoją kolej do odpowiedzi.

W terapii par często okazuje się, że partnerzy interpretują wypowiedzi przez własne emocje i mechanizmy obronne. Dopiero nauka spokojnego powtarzania, dopytywania i parafrazowania pozwala im naprawdę się usłyszeć.

— Uczyliśmy tę parę słuchania. Ona mówiła, a on miał powtórzyć własnymi słowami to, co usłyszał. Potem role się odwracały. Na początku ludzie mówią, że to sztuczne i dziwne, ale okazuje się, że większość z nas słyszy tylko dwa pierwsze zdania, a sens całej wypowiedzi kompletnie nam umyka. Nie umiemy wejść w świat drugiego człowieka i poczuć tego, co on naprawdę przeżywa. A komunikacja zaczyna się właśnie od słuchania.

„Przepraszam” i „rozumiem” potrafią zmienić relację

W wielu związkach po kłótni nie dochodzi do prawdziwego pojednania. Partnerzy milkną, zamiatają problem pod dywan i wracają do codzienności z niewypowiedzianym żalem. Emocje jednak nie znikają — odkładają się i wracają przy kolejnych konfliktach.

Momentem przełomowym często okazuje się dopiero prawdziwe uznanie bólu drugiej osoby. Nie obrona, nie tłumaczenie się, ale autentyczne usłyszenie partnera i przyjęcie odpowiedzialności za swoje słowa.

— Przełom pojawił się wtedy, kiedy mąż w końcu przestał się bronić i powiedział: Ja cię bardzo przepraszam za to, co zrobiłem. Teraz widzę, że miałaś prawo tak się czuć. Zaczął dopytywać, próbował zrozumieć, co ją zraniło.

 

Ona wtedy płakała i powiedziała, że pierwszy raz naprawdę poczuła się usłyszana. Bardzo rzadko po kłótni padają słowa: przepraszam, wybacz mi, spróbujmy inaczej następnym razem. A właśnie takie momenty odbudowują poczucie bezpieczeństwa.

Czytaj: 14 sygnałów, że żyjesz w trybie przetrwania (jak z niego wyjść+test)

Otwarta rozmowa o potrzebach buduje prawdziwą bliskość

Bliskość w związku nie powstaje wyłącznie z mieszkania razem, wspólnego życia czy dzielenia obowiązków. Tworzy się wtedy, gdy partnerzy są dla siebie emocjonalnie dostępni. Kiedy potrafią mówić nie tylko o problemach, ale również o swoich marzeniach, lękach, pragnieniach i wrażliwości. To właśnie dlatego otwarta komunikacja jest tak ważna. Bez niej relacja może funkcjonować organizacyjnie, ale stopniowo traci emocjonalną głębię.

— Bez otwartości nie ma głębokiej bliskości między ludźmi. Przecież nie tworzymy związku tylko po to, żeby mieć wspólny kredyt i mieszkać pod jednym dachem. Bliskość buduje się wtedy, kiedy ludzie potrafią rozmawiać o swoich emocjach, bólu, marzeniach i potrzebach.

 

Bardzo ważna jest też empatia i współodczuwanie. To niezwykła umiejętność — być obok drugiego człowieka i naprawdę próbować poczuć, co on przeżywa. Komunikacja w związku nie polega wyłącznie na mówieniu. Ona zaczyna się od słuchania, od ciekawości drugiego człowieka i od odwagi przyznania się do własnych błędów.

Intencja zrozumienia. Dlaczego w kłótni tak łatwo zamieniamy partnera w przeciwnika?

Wiele par wchodzi w rozmowę z przekonaniem, że chodzi o znalezienie rozwiązania. W praktyce jednak często okazuje się, że zamiast słuchać, układamy już w głowie kontrargumenty. Nie próbujemy zrozumieć drugiej osoby, ale przygotowujemy się do obrony własnej racji. A przecież komunikacja w związku nie polega na wygraniu dyskusji, tylko na tym, by mimo różnic pozostać blisko siebie.

— My nie do końca mamy tę intencję. Naprawdę chcę zrozumieć to, co do mnie mówisz, chcę zrozumieć to, co czujesz. Tylko częściej jest tak, że ktoś mówi, a my już w głowie układamy odpowiedź. Tam w ogóle nie ma intencji zrozumienia.

Czytaj: Czym jest gaslighting w związku i jak reagować? Rozmowa z Zuzanną Butryn

Kłótnia nie oznacza końca miłości

Wiele osób w trakcie konfliktu zachowuje się tak, jakby sama sprzeczka oznaczała zagrożenie dla relacji. Pojawia się napięcie, lęk i potrzeba obrony siebie za wszelką cenę. Tymczasem zdrowa kłótnia nie jest dowodem braku miłości, ale naturalnym zderzeniem dwóch różnych perspektyw. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast budować relację mimo różnic, próbujemy „pokonać” partnera.

— Często pytam pary: czy wy w trakcie kłótni macie świadomość, że się kochacie? Bo to, że się kłócicie, wcale nie znaczy, że się nie kochacie. Problem pojawia się wtedy, kiedy intencją przestaje być: nie zgadzamy się, ale dalej budujemy razem, a zaczyna być: zwalczę cię. Wtedy chodzi już o udowodnienie swojej racji.

Dobra kłótnia może zbliżać

Wokół konfliktów narosło wiele szkodliwych przekonań. Jednym z nich jest myślenie, że szczęśliwe pary się nie kłócą. Tymczasem brak konfliktów bardzo często oznacza nie harmonię, ale wycofanie emocjonalne i brak komunikacji. Dojrzały związek nie polega na tym, że partnerzy zawsze myślą tak samo, ale że potrafią bezpiecznie mówić o różnicach.

— Kłótnia tak naprawdę jest zderzeniem dwóch rzeczywistości, które się docierają. Zarówno w twojej rzeczywistości jest prawda, jak i w mojej rzeczywistości jest prawda. I okazuje się, że jak ludzie potrafią się kłócić, to są bliżej siebie. To jest zupełny game changer w relacji.

W związku nie chodzi o to, kto wygra

Kiedy partnerzy zaczynają traktować siebie jak przeciwników, relacja traci poczucie bezpieczeństwa. Pojawia się podział na „moja racja” i „twoja racja”, zamiast budowania wspólnego „my”. Tymczasem związek funkcjonuje najlepiej wtedy, gdy obie strony pamiętają, że są po tej samej stronie — nawet jeśli mają odmienne zdania.

— Kiedy tworzymy rodzinę, nie chodzi o to, czy ja wygram, czy ty wygrasz. Jeśli się dogadamy, to wspólnie wygrywamy. Za każdym razem, kiedy wygrywa jedna osoba, przegrywają obie. W związku bardzo ważne jest poczucie jedności — że jesteśmy drużyną, że jesteśmy po tej samej stronie i możemy się różnić.

„Jeźdźcy apokalipsy”, czyli zachowania, które niszczą rozmowę

Największym zagrożeniem dla komunikacji nie są same różnice zdań, ale sposób, w jaki ze sobą rozmawiamy. Krytyka, pogarda, lekceważenie czy ignorowanie drugiej osoby sprawiają, że rozmowa zamienia się w walkę. Wtedy partner przestaje czuć się bezpiecznie i zaczyna się bronić albo wycofywać.

— Najczęściej widzę w parach krytykę. Jak zaczynasz od krytyki, od razu wchodzisz w walkę. Potem pojawia się pogarda — prychanie, ironia, bagatelizowanie, patrzenie w telefon, kiedy druga osoba mówi. To wszystko zamyka komunikację. Bardzo często słyszę: dramatyzujesz. I to jest właśnie moment, w którym druga osoba czuje się niewysłuchana i unieważniona.

Czytaj: Jak odbudować zaufanie w związku? 11 wskazówek ratujących pary w kryzysie

Emocje mężczyzn. „Faceci nie płaczą” nadal zbiera swoje żniwo

W wielu relacjach kobiety częściej mówią o emocjach, podczas gdy mężczyźni mają trudność z ich wyrażaniem. Nie dlatego, że mniej czują, ale dlatego, że od dziecka byli uczeni tłumienia emocjonalności. Wielu mężczyzn przez lata słyszało, że mają być silni, niewzruszeni i „radzić sobie sami”. To sprawia, że w dorosłych relacjach często nie potrafią nazwać tego, co dzieje się w środku.

— Mężczyźni często są dużo bardziej wrażliwi, niż nam się wydaje. Tylko byli szkoleni do tego, żeby emocji nie pokazywać. Facet może się zezłościć — to jest społecznie akceptowane. Ale bezradność? Wstyd? Smutek? Na to często nie ma przestrzeni. Nazwanie emocji sprawia, że uczę się z nią współpracować, a nie że ona mną rządzi.

Kobiety w konflikcie często reagują lękiem

Jednym z najczęstszych mechanizmów obserwowanych w relacjach jest naciskanie na rozmowę „tu i teraz”. Jedna osoba potrzebuje natychmiastowego wyjaśnienia konfliktu, podczas gdy druga potrzebuje czasu i przestrzeni, by uporządkować emocje. To bardzo często prowadzi do jeszcze większego napięcia.

— W gabinecie często widzę taki schemat: kobieta mówi rozmawiaj ze mną teraz, a mężczyzna potrzebuje chwili, żeby poukładać sobie emocje i znaleźć słowa. On się wycofuje, ona idzie za nim. I zaczyna się spirala.

Styl przywiązania. Dlaczego tak bardzo boimy się odrzucenia?

Nasze reakcje w relacjach bardzo często mają źródło w dzieciństwie. Jeśli jako dzieci doświadczaliśmy niestabilności emocjonalnej, wycofywania się opiekuna albo braku poczucia bezpieczeństwa, w dorosłości możemy panicznie reagować na dystans partnera. Wtedy każda cisza, oddalenie czy potrzeba przestrzeni uruchamia lęk przed odrzuceniem.

— Zwykle wynika to z lękowego stylu przywiązania. Jeśli dziecko doświadczało niestabilności — raz bliskości, raz odrzucenia — to potem w dorosłym związku bardzo boi się oddalenia i desperacko walczy o kontakt. Te kobiety często mówią: wysłuchaj mnie, zrozum mnie. I próbują wręcz siłą przekazać partnerowi swoje emocje.

Czytaj: Jak rozpoznać koniec małżeństwa? 10 sygnałów, których nie warto ignorować

Partner nie odpowiada za nasze emocje

To jedna z najtrudniejszych rzeczy do przyjęcia w relacji. Bardzo często mówimy: „zdenerwowałeś mnie”, „zasmuciłeś mnie”, „przez ciebie się boję”. Tymczasem emocje są nasze — i dopiero kiedy zaczynamy je rozumieć, możemy o nich dojrzale rozmawiać. Inaczej komunikacja szybko zamienia się w oskarżenia.

— Często czujemy emocje, ale obwiniamy za nie partnera. Tymczasem to są moje emocje. Ja muszę się do nich przyznać i zapytać siebie: o czym ta emocja mi mówi? Jaką potrzebę pokazuje? Złość zwykle mówi o przekroczonej granicy. Warto wtedy zapytać siebie: co dokładnie zostało naruszone? Jaka moja potrzeba nie została zauważona?

Ludzie nie czytają nam w myślach

Jednym z największych źródeł frustracji w związkach jest oczekiwanie, że partner „sam powinien wiedzieć”. Że domyśli się potrzeb, emocji czy oczekiwań bez komunikowania ich wprost. Problem w tym, że niedopowiedzenia bardzo szybko zamieniają się w pretensje.

— Mamy ogromny problem z mówieniem wprost o potrzebach. Pojawia się myślenie: domyśl się. A potem słyszymy: on naprawdę nie wie, że skarpetki obok kosza powinny trafić do kosza? Kiedy powiedziałam mężowi spokojnie, że potrzebuję porządku, bo chaos utrudnia mi pracę i skupienie, to była zupełnie inna rozmowa niż wcześniejsze krzyki.

Czytaj: Oliwia Ziębińska o złości: co to za emocja i jak ją przepracować?

Jak rozmawiać z facetem żeby zrozumiał? Zamiast pretensji – pytania 

Największym błędem w komunikacji jest zakładanie, że druga osoba „powinna się domyślić”, o co nam chodzi. Kiedy przez kolejne tygodnie wracamy do tego samego problemu — czy chodzi o obowiązki domowe, brak uwagi czy emocjonalną bliskość – frustracja rośnie, a rozmowy zamieniają się w serię oskarżeń.

Ekspertka podkreśla jednak, że przełom często następuje wtedy, gdy przestajemy atakować i zaczynamy pytać. Pytanie daje przestrzeń do dialogu, podczas gdy pretensja natychmiast uruchamia obronę.

— Uczę ludzi w gabinecie, żeby zamieniać pretensje na pytania, żeby zamieniać żale na: Jak mogę ci o tym opowiedzieć, żebyś mnie usłyszał? Bo być może ty masz coś takiego, czego ja nie słyszę.

„Zmywarka” nigdy nie jest tylko o zmywarce

W związkach konflikty bardzo często zaczynają się od drobiazgów. Niedokończone obowiązki, brak reakcji na prośby czy codzienne nawyki uruchamiają dużo głębsze emocje: poczucie nieważności, samotności albo braku szacunku. Dlatego kłótnie o zmywarkę, zakupy czy bałagan rzadko dotyczą wyłącznie samej sytuacji. Tak naprawdę chodzi o pytanie: „Czy moje potrzeby są dla ciebie ważne?”.

— Siadasz i mówisz: Słuchaj, pamiętasz naszą rozmowę o zmywarce? Jak ja mogłabym z tobą o tym rozmawiać, żebyś usłyszał, że mi na tym bardzo zależy? To jest wyjście naprzeciwko drugiego człowieka.

Czytaj: O seksie w małżeństwie i kobiecym orgazmie. Rozmowa z Justyną Kwil

Bez uznania potrzeb nie ma bliskości

Każdy człowiek chce czuć się wysłuchany i potraktowany poważnie. Jeśli partner reaguje drwiną, krytyką albo lekceważeniem, bardzo szybko pojawia się emocjonalne wycofanie. A tam, gdzie zanika komunikacja, zanika również więź.

— Kiedy słyszysz: ale sobie wymyśliłaś z tą potrzebą, to zamyka cię natychmiast. Druga osoba nie otworzyła się na twoje emocje, tylko potraktowała je z pogardą. Jak nie ma komunikacji, to nie ma więzi. Wracam do tego, od czego zaczęłam: obecność, wola i komunikacja. Jeśli jednej z tych rzeczy nie ma, nie będzie bliskości.

Emocje w związku – kiedy rozmowa zamienia się w walkę

Wiele kobiet słyszy, że są „zbyt emocjonalne”, kiedy próbują mówić o swoich potrzebach, rozczarowaniu czy samotności w relacji. Z drugiej strony mężczyźni często reagują wycofaniem, bo nadmiar emocji odbierają jako presję, krytykę albo własną porażkę. Problem polega jednak nie na samej emocjonalności, ale na tym, że obie strony zaczynają funkcjonować w defensywie. W efekcie zamiast spotkania dwóch osób pojawia się mechanizm: jedna naciska, druga ucieka.

— My kobiety też tak mamy trochę z tą emocjonalnością, że my tymi emocjami próbujemy pokazać, jak bardzo cierpimy, jak bardzo jest nam źle, jakie to jest strasznie ważne. Mężczyźni się tego boją, bo to jest dla nich odbierane jako ich porażka. Ale odpowiedzialność za komunikację zawsze jest po dwóch stronach.

Czytaj: Jak dbać o relację i ratować związek w kryzysie? Rozmowa z Natalią Tur

Schematy z domu wracają w każdej kłótni

Sposób, w jaki się kłócimy, bardzo często nie jest przypadkowy. W silnych emocjach automatycznie sięgamy po wzorce wyniesione z domu rodzinnego: ton głosu, sposób reagowania, obrażania się, wycofywania czy krzyku.

Nawet jeśli świadomie obiecywaliśmy sobie, że „nigdy nie będziemy tacy jak rodzice”, stres i napięcie potrafią uruchomić stare mechanizmy. To dlatego wiele osób dopiero po latach zauważa, że powiela dokładnie te same zachowania, które kiedyś je raniły.

— Tak jak nasi rodzice rozmawiali ze sobą, tak my w trakcie kłótni, emocji, które nas przerastają, z automatu sięgamy po to hasło, które słyszeliśmy gdzieś wypowiadane przez tatę do mamy czy przez mamę do taty.

Moment, który potrafi zatrzymać człowieka

Czasami największym lustrem dla naszych zachowań okazują się dzieci. Ekspertka przywołuje historię kobiety, która podczas awantury krzyczała w domu, a chwilę później zobaczyła swoją córkę odgrywającą identyczną scenę wobec pluszowego misia. To był moment bolesnego uświadomienia sobie, że dzieci uczą się relacji przede wszystkim przez obserwację. Nie przez wykłady, ale przez codzienny klimat domu.

— Ta córeczka siadła obok niej, posadziła misia i zaczęła wrzeszczeć dokładnie tymi samymi słowami. Mnie wewnętrznie coś zamroziło. Patrzę na to dziecko i myślę: co ja temu dziecku robię?

Czytaj: Jak trauma kształtuje nasze życie i relacje: rozmowa z Magdaleną Palą

Jak kłócić się przy dziecku, żeby go nie ranić?

Ekspertka podkreśla, że najlepiej byłoby nie kłócić się przy dzieciach, choć w praktyce nie zawsze jest to możliwe. Kluczowe jest jednak to, jaki klimat tworzy konflikt i co dzieje się później. Dziecko powinno widzieć, że mimo złości rodzice nadal się szanują, kochają i potrafią się pojednać. Najbardziej niszczące nie są pojedyncze różnice zdań, ale atmosfera wrogości, pogardy i emocjonalnego chłodu.

— Nigdy nie może brakować w tej kłótni szacunku. Fundamentalna zasada jest taka: mam do ciebie szacunek i nawet w trakcie kłótni nadal cię kocham.

Dzieci powinny widzieć także przeprosiny

W wielu domach dzieci są świadkami konfliktu, ale już nie pojednania. Rodzice godzą się po cichu zakładając, że skoro emocje opadły, temat został zamknięty. Tymczasem dziecko potrzebuje zobaczyć, że po trudnych emocjach można wrócić do siebie z czułością i szacunkiem. To właśnie uczy je bezpieczeństwa w relacjach.

— Ważne jest, żeby dziecko widziało, że tata przeprasza mamę, mama przeprasza tatę. Żeby podkreślić wagę pojednania, przebaczenia i tego gestu.

Czytaj: Jak pokonać kryzys w życiu i zmienić swoje myślenie? Rozmowa z Anną Stoitsi

Mechanizm: jedna osoba naciska, druga ucieka

W wielu związkach pojawia się bardzo charakterystyczny schemat. Jedna osoba chce rozmawiać, naciska, wraca do problemu i domaga się zmiany. Druga czuje się przeciążona emocjami i stopniowo się wycofuje. Im bardziej jedna strona naciska, tym bardziej druga zamyka się w sobie, aż role zaczynają się wzajemnie napędzać.

— Jedna osoba naciska, druga się wycofuje. Ta, która przyszła z problemem, próbuje się dostać do środka przez krzyk, płacz, trzaskanie drzwiami, manipulację. A druga coraz bardziej zamyka się w swoim kokoniku.

Jak rozmawiać o uczuciach w związku? Jak przerwać błędne koło konfliktu?

Wyjście z tego schematu wymaga świadomego zatrzymania automatycznych reakcji. Osoba, która zwykle naciska, musi nauczyć się odpuszczać. Ta, która ucieka — zostać w rozmowie choć odrobinę dłużej. Problem w tym, że w silnych emocjach mózg przełącza się w tryb przetrwania i dostęp do logicznego myślenia jest mocno ograniczony.

— Rozbić to można tylko wtedy, kiedy spróbujemy wyjść ze standardowego zachowania. Chcę się wycofać – a tym razem zostanę. Chcę naciskać – a tym razem odpuszczę.

Czytaj: Wewnętrzne dziecko: jak je odkryć, uzdrowić i otoczyć troską, by lepiej żyć

Co dzieje się z mózgiem podczas kłótni?

Ekspertka zwraca uwagę, że podczas silnego stresu nie działamy racjonalnie. Organizm przechodzi w tryb walki, ucieczki lub zamrożenia. Coraz częściej mówi się także o czwartej reakcji – podporządkowaniu się tylko po to, by uniknąć konfliktu. Dlatego wiele par po czasie nie rozumie, dlaczego powiedziały sobie rzeczy, których wcale nie chciały powiedzieć.

— Jak mamy wysokie emocje, to logiczne myślenie i empatia przestają działać. Zostaje tylko reakcja: walcz, uciekaj, zastygnij albo zadowól drugą osobę, byleby uniknąć kłótni.

Dobre kłótnie też można ćwiczyć

Umiejętność zdrowego konfliktu nie pojawia się sama. Trzeba się jej nauczyć – podobnie jak każdej innej kompetencji relacyjnej. Ekspertka zachęca, żeby wracać do trudnych sytuacji już po opadnięciu emocji i spokojnie analizować, co wydarzyło się między partnerami. To właśnie wtedy można ustalić nowe zasady komunikacji.

— Żeby nauczyć się dobrze kłócić, trzeba się pokłócić, a potem wrócić do tej kłótni i ją przegadać. Dobry start, dobry stop, zero agresji, przemocy, pogardy i obwiniania.

Czytaj: Milena Wojnarowska o tym, jak nauczyć się panować nad emocjami

Kiedy partner zaczyna kojarzyć się ze stresem

W związkach pełnych napięcia ciało zaczyna reagować automatycznie. Sam widok partnera może uruchamiać stres, napięcie i podwyższony poziom kortyzolu. Wtedy relacja przestaje być miejscem bezpieczeństwa, a zaczyna przypominać pole walki. Dlatego sama nauka komunikacji czasem nie wystarcza – potrzebna jest również odbudowa poczucia spokoju i bliskości.

— On wszedł tylko do kuchni, a ona już czuje stres. Partner zaczyna się kojarzyć z walką i napięciem.

Seks nie naprawi relacji bez bliskości

Jednym z najczęstszych tematów pojawiających się w gabinecie jest różnica potrzeb dotyczących seksu i emocjonalnej bliskości. Część osób traktuje seks jako rozwiązanie problemów w związku, podczas gdy druga strona czuje, że bez więzi emocjonalnej fizyczność staje się pustym obowiązkiem. Konflikt pojawia się wtedy, gdy partnerzy próbują leczyć objawy zamiast przyczyny. Bez poczucia bycia ważnym i widzianym trudno budować prawdziwą intymność.

— Gdyby było więcej seksu, wszystko byłoby dobrze. A druga strona mówi: Ale nie ma relacji, nie ma więzi. Ten seks jest odbębnieniem, a ja chcę, żebyś mnie usłyszał.

Czytaj: Jak mówić „nie” i wytyczać granice w miłości, pracy i życiu. Mały poradnik

Zmiana zaczyna się od spojrzenia na siebie

Najtrudniejszym momentem w pracy nad relacją bywa odejście od myślenia: „problem jest tylko w nim” albo „gdyby ona się zmieniła, wszystko byłoby dobrze”. Ekspertka zachęca pary, by zamiast kontrolować partnera zaczęły przyglądać się własnym emocjom, reakcjom i sposobom komunikacji. Nie chodzi o obwinianie siebie, ale o odzyskanie wpływu. Bo to właśnie świadomość własnych reakcji daje największą szansę na realną zmianę.

— To nie chodzi o to, żeby siebie obwiniać. Chodzi bardziej o pytanie: co mogę zrobić inaczej i jak widzę tę sytuację?

Fundament związku: poczucie, że jestem ważna

Pod powierzchnią większości codziennych konfliktów kryje się bardzo podstawowa potrzeba: chcę czuć, że jestem dla ciebie ważny. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Kiedy partner ignoruje prośby, nie dotrzymuje ustaleń albo nie zauważa naszych starań, bardzo szybko pojawiają się emocje odrzucenia i samotności. I właśnie wtedy zwykłe sytuacje zaczynają urastać do rangi wielkich kryzysów.

— Więź buduje się na przekonaniu, że jestem dla ciebie ważna, ważny, że jestem widziana przez ciebie, że jestem wartościowa dla ciebie.

„Koniec pięknej bajki” – kiedy brak rozmowy w związku zaczyna boleć

W wielu związkach moment kryzysu nie zaczyna się od wielkiej zdrady czy dramatycznej kłótni, ale od poczucia, że druga osoba przestaje naprawdę słuchać. Szczególnie kobiety często interpretują brak uwagi i emocjonalnej obecności jako sygnał: „nie jestem już dla ciebie ważna”. Z czasem rozczarowanie narasta, a romantyczna wizja relacji zderza się z codziennością, która wymaga wysiłku, cierpliwości i rozmowy. Wtedy pojawia się myśl, że „chemia się skończyła”, a miłość była tylko chwilowym uniesieniem.

— Jak nie ma komunikacji, czy ta komunikacja jest taka słaba, to z automatu… i kobiety, i mężczyźni mają to poczucie: myślałam, że będzie tak pięknie, a jednak okazuje się, że musi być tak jak u wszystkich. I najczęściej wtedy słyszę: koniec pięknej bajki. Między nami już tego nie ma. Była chemia, a teraz już chemii nie mam.

Czytaj: Miłość a dieta: jak jedzenie wpływa na relacje, libido i bliskość w związku

Mit „łatwej miłości” – jedno z najbardziej szkodliwych przekonań

Współczesna kultura bardzo często sprzedaje wizję relacji, która „dzieje się sama”. Jeśli trzeba nad czymś pracować, wiele osób zaczyna wątpić, czy to jeszcze prawdziwa miłość. Terapia par, rozmowy o emocjach czy świadome budowanie relacji bywają odbierane jako dowód porażki, a nie dojrzałości. Tymczasem właśnie takie myślenie sprawia, że ludzie uciekają z kolejnych związków, zamiast rozumieć mechanizmy, które stale powtarzają.

— To jest jedno z najbardziej szkodliwych przekonań. Zakochanie było zawsze mylone z miłością. Bardzo lubię takie zdanie, że kiedy przestajemy być w sobie zakochani, wtedy naprawdę zaczyna się miłość. I też bardzo lubię stwierdzenie, że miłość jest kompetencją. Jest pewną umiejętnością.

Miłość trzeba karmić

Ekspertka porównuje relację do żywego organizmu. Tak jak ciało potrzebuje ruchu, pożywienia i troski, tak samo związek wymaga uwagi, czasu i świadomego zaangażowania. Kiedy przestajemy inwestować w relację emocjonalnie, mentalnie i praktycznie, więź zaczyna obumierać. Problem polega na tym, że wiele osób oczekuje, że miłość będzie trwała automatycznie, bez codziennej pracy.

— Ja bardzo lubię porównywać związek do żywego organizmu. Jeżeli przestaję tę miłość karmić, przestaję dawać jej uwagę, czas, pieniądze, nowe możliwości, dojrzałość jako człowieka – to ta miłość umrze. Ona sama się nie zrobi.

Kolejne związki, ten sam schemat

Bardzo często ludzie wierzą, że nowy partner rozwiąże stare problemy. Tymczasem po czasie okazuje się, że konflikty wracają niemal w identycznej formie. Nie dlatego, że „wszyscy faceci” albo „wszystkie kobiety” są tacy sami, ale dlatego, że nieprzepracowane schematy przenosimy dalej. Relacja staje się wtedy lustrem pokazującym nasze własne trudności w komunikacji, bliskości i empatii.

— Przychodzą ludzie w kolejnych związkach i odtwarza się dokładnie ten sam schemat. Słyszę: myślałam, że tutaj będzie inaczej, a potem okazuje się, że kolejna osoba mówi dokładnie to samo – że ciężko się z tobą skomunikować, że trudno jest cię zobaczyć albo poczuć twoją obecność.

Czytaj: Karolina Klecka o tym, co czuje narcyz w związku. Czy umie kochać i się zmienić?

Dojrzałość emocjonalna zaczyna się od spojrzenia na siebie

Zdaniem ekspertki kryzys w relacji często nie mówi wyłącznie o samym związku, ale o naszej własnej dojrzałości. O tym, czy potrafimy słuchać, współczuć, być pokorni i naprawdę obecni dla drugiego człowieka. Łatwiej jest obwinić partnera niż zadać sobie pytanie, jak sami funkcjonujemy w bliskości. Tymczasem trwała relacja wymaga ogromnej samoświadomości.

— Jeżeli coś ci w miłości nie wychodzi, to przyjrzyj się, co to mówi o twojej dojrzałości. Co to mówi o twojej komunikacji, o twojej uważności, o twojej wrażliwości na drugiego człowieka. Czy potrafisz współczuć? Czy umiesz być pokorny? Czy umiesz się głęboko zaangażować w związek?

Zakochanie a miłość – to nie jest to samo

Ekspertka zwraca uwagę, że faza zakochania jest w ogromnym stopniu biologiczna. Hormonalny koktajl – dopamina, oksytocyna czy noradrenalina – sprawia, że czujemy ekscytację, pożądanie i euforię. Problem pojawia się wtedy, gdy oczekujemy, że ten stan będzie trwał wiecznie. Kiedy chemia naturalnie słabnie, wiele osób interpretuje to jako koniec uczucia, zamiast początek dojrzalszej miłości.

— W zakochaniu tak naprawdę nie chodzi o drugą osobę, tylko chodzi o ciebie. Ten koktajl hormonalny sprawia, że lubisz swoje odbicie w oczach drugiego człowieka.

Jaki jest dojrzały i zintegrowany człowiek?

W rozmowie pojawia się też bardzo ważny wątek wewnętrznej spójności. Dojrzały człowiek to nie ktoś idealny, ale ktoś świadomy siebie – swoich wartości, emocji, reakcji i również własnych ciemniejszych stron. Tylko taka osoba potrafi budować zdrową relację bez iluzji własnej perfekcyjności. Pokora i świadomość własnych ograniczeń okazują się fundamentem bliskości.

— Spójny człowiek to taki, że to, co myśli, mówi i robi, jest zgodne z jego wartościami. A człowiek zintegrowany zna też swoje ciemne strony – zazdrość, złość, momenty ranienia innych. I potrafi przyjąć, że to też jest część niego. Z tego wynika pokora.

Czytaj: Kiedy i jak rozstać się z partnerem? Dr Agata Stola o emocjach i granicach

Co pomaga w trakcie kłótni? Czasem… dotyk

Jednym z najbardziej praktycznych fragmentów rozmowy są konkretne sposoby na zatrzymanie eskalacji konfliktu. Ekspertka zwraca uwagę, że podczas kłótni ludzie fizycznie się od siebie odsuwają, co jeszcze bardziej podnosi napięcie.

Tymczasem nawet drobny gest – dotknięcie ramienia czy krótkie przytulenie – potrafi wyciszyć układ nerwowy i przywrócić poczucie bezpieczeństwa. To prosty mechanizm biologiczny, który realnie wpływa na emocje.

— Jak ludzie w trakcie kłótni położą komuś rękę na ramieniu albo się na chwilę przytulą, to dotyk ma ogromną moc łagodzącą i kojącą. Nawet pięć sekund przytulenia potrafi zmienić bardzo dużo.

„Naleśnik”, czyli hasło bezpieczeństwa dla par

Bardzo ciekawym rozwiązaniem okazują się również tzw. hasła zatrzymania. Para ustala słowo, które sygnalizuje moment, gdy emocje wymykają się spod kontroli i potrzebna jest przerwa. To pozwala uniknąć wyzwisk, agresji i eskalacji konfliktu. Ważne jest jednak, by po przerwie wrócić do rozmowy, a nie zamiatać problem pod dywan.

— Miałam parę, która wymyśliła hasło „naleśnik”. Kiedy ktoś mówił ‘naleśnik’, oboje wiedzieli, że trzeba zrobić pauzę. Minimum 20 minut, żeby układ nerwowy się wyciszył. I to naprawdę działało.

Czytaj: Joanna Keszka o seksie, relacjach i kobiecej przyjemności bez tabu

Fundament związku tworzą mikrochwile codzienności

Na końcu rozmowy wybrzmiewa bardzo ważna myśl: dobre związki nie budują się wyłącznie podczas wielkich rozmów czy romantycznych momentów.

Fundament tworzą drobne, codzienne sygnały: odpowiedź na wiadomość, zainteresowanie nastrojem partnera, telefon „bo chciałem powiedzieć, że cię kocham”. To właśnie te małe gesty sprawiają, że para potrafi później lepiej przechodzić przez kryzysy. Bliskość buduje się w codzienności, nie tylko w wyjątkowych chwilach.

— Fundamentem dobrych kłótni jest cała masa mikro momentów połączenia, w których daję ci znać: widzę cię, jestem dla ciebie. To mogą być małe rzeczy – odpowiedź na wiadomość, telefon, zainteresowanie tym, jak się czujesz. Ludzie, którzy mają dużo takich momentów połączenia, łatwiej i szybciej wracają do siebie po kryzysach.

Jak rozmawiać z facetem, żeby zrozumiał? Podsumowanie

Wiele związków cierpi dziś nie z powodu braku uczuć, ale braku prawdziwej komunikacji, uważności i emocjonalnej obecności. Magdalena Kleczyńska pokazuje, że pod codziennymi konfliktami bardzo często kryją się potrzeby bliskości, bezpieczeństwa i bycia ważnym dla drugiej osoby, a dobra relacja nie „dzieje się sama”, lecz wymaga empatii, słuchania i codziennego zaangażowania.

To odcinek szczególnie wartościowy dla osób, które mają poczucie, że coraz trudniej rozmawia im się z partnerem, wracają do tych samych kłótni albo chcą budować dojrzalszą, bardziej świadomą relację. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć siebie, swojego partnera i mechanizmy, które stoją za waszymi konfliktami — ten podcast warto przesłuchać do końca.

O Well Be Stories

Well Be Stories to przestrzeń rozmów o dbaniu o ciało i umysł, pielęgnowaniu relacji, radzeniu sobie z trudnymi emocjami i sztuce odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposoby na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. To podcast dla osób, które chcą żyć bardziej świadomie i w zgodzie ze sobą – bez presji bycia idealnymi.

 

Youtube: qM9t5sj6dJI

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane