O rodzicielstwie i byciu nieidealną mamą. Rozmowa z Joanną Ibisz

O rodzicielstwie i byciu nieidealną mamą. Rozmowa z Joanną Ibisz

Czy da się być „idealną mamą” — i czy w ogóle warto o to walczyć? Co się dzieje, kiedy kobieta zamiast dążyć do perfekcji, zaczyna słuchać siebie, nazywać emocje i odpuszczać kontrolę?

W najnowszym odcinku podcastu  Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest Joanna Ibisz — lekarka, certyfikowana specjalistka medycyny stylu życia, terapeutka medycyny chińskiej i funkcjonalnej oraz współzałożycielka Be Well by Ibisz. W swojej pracy koncentruje się na holistycznym podejściu do zdrowia, zwracając uwagę na dietę, sen, aktywność fizyczną, stres i relacje. Prywatnie jest mamą dwójki dzieci i żoną Krzysztofa Ibisza.

O czym jest ten odcinek podcastu?

Podcast na kanale Well Be Stories, gościnią którego jest Joanna Ibisz, to rozmowa o macierzyństwie bez lukru — o tym, jak zderzenie z rolą mamy potrafi wywrócić do góry nogami poczucie własnej wartości budowane wcześniej na osiągnięciach i działaniu.

Joanna Ibisz opowiada szczerze o samotności, jaką czuła w pierwszych latach macierzyństwa, o micie Matki Polki, który wciąż ciąży nad polskimi rodzinami oraz o tym, dlaczego proszenie o pomoc wymaga dziś więcej odwagi niż milczące radzenie sobie ze wszystkim.

W rozmowie pojawia się też temat presji społecznej i oceniania innych rodziców, kwestia budowania partnerskiego związku i dzielenia się obowiązkami, a także pytanie, czy szczęśliwa mama to rzeczywiście szczęśliwe dziecko. Joanna dzieli się również swoją drogą powrotu do aktywności zawodowej i tym, jak zmienia się definicja sukcesu po urodzeniu dzieci. To rozmowa osobista, ale też uniwersalna — wiele kobiet po jej wcześniejszych wypowiedziach w sieci napisało, że w końcu ktoś nazwał to, co same czuły.

Jak wyglądały początki macierzyństwa Joanny Ibisz?

Dla Joanny Ibisz początki macierzyństwa były zderzeniem wyobrażeń z rzeczywistością. Jak sama mówi, droga do odnalezienia się w nowej roli była wyboista i pełna niespodzianek. Wcześniej swoją wartość budowała przede wszystkim na osiągnięciach i działaniu — macierzyństwo wymagało zupełnie innego podejścia — bycia, a nie robienia. Przestawienie się z trybu działania na tryb bycia okazało się jednym z największych wyzwań.

— Początki, myślę, jak u każdej mamy, były wyboiste i niespodziewane. Na początku faktycznie trudno mi było się odnaleźć w tej roli. Jesteśmy uczone tego, jako kobiety, żeby być takie niezależne, takie silne i często właśnie tej swojej wartości szukamy w naszych też osiągnięciach. A macierzyństwo jest o tyle trudne, że polega głównie na byciu, a nie na osiąganiu, na działaniu.

Dlaczego mit Matki Polki wciąż szkodzi polskim rodzinom?

Joanna zwraca uwagę, że w polskich domach wciąż pokutuje przekonanie, że to matka odpowiada za dom i dzieci, a ojciec, kiedy się angażuje, „pomaga” — jakby opieka nad własnym dzieckiem była przysługą, a nie naturalnym obowiązkiem.

Taki podział, jej zdaniem, wynika z toksycznego mitu Matki Polki, który zaszkodził zarówno kobietom, jak i mężczyznom pozbawionym realnego udziału w życiu rodzinnym. Coraz więcej par, jak mówi, odchodzi dziś od tego schematu na rzecz partnerstwa, w którym oboje rodzice czują się odpowiedzialni za dziecko mniej więcej po równo.

— Ten szkodliwy mit Matki Polki, który wszystkim nam zaszkodził, teraz dopiero jest obalany przez nasze pokolenie. Jest to sposób zdrowy, gdzie po prostu dwójka rodziców jest rodzicami odpowiedzialnymi mniej więcej po równo za dziecko. Chodzi o takie poczucie odpowiedzialności, że na przykład nie boję się zostawić dwójki dzieci z moim partnerem, z moim mężem, bo wiem, że on sobie poradzi, bo jest tak samo rodzicem jak ja.

Jak nauczyć się odpuszczać kontrolę jako mama?

Joanna Ibisz przyznaje, że oduczanie się kontroli to długi proces, który zaczyna się od małych rzeczy — akceptacji, że świat się nie zawali, jeśli dziecko nie zje posiłku punktualnie. Ważnym elementem tego procesu jest też oddawanie przestrzeni partnerowi, żeby sam mógł doświadczać konsekwencji swoich decyzji.

— To jest cały proces oduczania się tego, że mogę czuć się bezpiecznie, nie kontrolując wszystkiego. Że nawet jeżeli dziecko nie zje o 12 dokładnie tej kaszki czy jakiegoś posiłku, to się świat nie zawali. Jakby odpuszczać w coraz mniejszych rzeczach, a potem coraz bardziej widzimy, że się nic takiego strasznego nie stało — i odpuszczamy w tych większych.

Dlaczego silna kobieta to ta, która potrafi poprosić o pomoc?

Joanna Ibisz od początku macierzyństwa miała pomoc w opiece nad dziećmi, a mimo to długo zmagała się z poczuciem braku sprawczości — zbyt wiele obowiązków oddała osobie, która jej pomagała. Mimo pomocy nadal była zmęczona, a brak poczucia sprawczości wpływał na jej samopoczucie, tworząc — jak sama to nazywa — samonapędzające się koło. Dopiero praca nad sobą, zaczynająca się od najprostszych czynności, pozwoliła jej odzyskać poczucie sprawstwa. Dziś inaczej patrzy na to, co znaczy być „silną kobietą”.

— Teraz uważam, że silna kobieta to ta, która potrafi poprosić o pomoc. Taka naprawdę silna. Nie ta, która zagryza zęby i to robi.

Jak mówić o swoich potrzebach?

Wiele kobiet, jak zauważa Joanna, komunikuje swoje potrzeby dopiero wtedy, gdy frustracja sięga zenitu — a wtedy łatwo o etykietę „kobiety, która robi dramy”. Sama przyznaje, że długo nie miała kontaktu ze sobą na tyle, by zauważyć problem. Wieloletnia praca nad sobą — w tym przede wszystkim terapia — nauczyła ją komunikować potrzeby wcześniej, z pozycji spokoju, zamiast żalu i pretensji.

— Najpierw robiłam dramy, a potem, im bliżej byłam siebie i im szybciej rozpoznawałam swoje uczucia, tym mniejsze były dramy, bo potrafiłam to powiedzieć z pozycji spokoju. To wymagało ode mnie bardzo wiele pracy nad sobą.

Dlaczego tyle kobiet czuje się samotnych w macierzyństwie?

Joanna Ibisz opowiada o momencie, w którym publicznie — w innym podcaście — nazwała samotność, jaką czuła w macierzyństwie, mimo że z zewnątrz jej życie wyglądało na w pełni poukładane. Obawiała się reakcji, spodziewała się oceny i komentarzy w stylu „czego ci jeszcze brakuje”. Zamiast tego otrzymała lawinę wiadomości od kobiet, które napisały, że czują dokładnie to samo, tylko nigdy nie odważyły się tego powiedzieć głośno.

— Posypała się taka ogromna lawina komentarzy do mnie i pod tym filmem, ale też wiadomości od kobiet, że właśnie to jest to, co czują wszystkie, tylko żadna tego nie mówi. Ponieważ nie chcę być nazwaną właśnie wymagającą czy problematyczną, to często zamyka się w sobie, zagryza to i idzie dalej, ale ma w sobie to poczucie, że coś tu nie jest do końca tak, jak powinno być.

Czy szczęśliwa mama to naprawdę szczęśliwe dziecko?

Joanna Ibisz jest przekonana, że dzieci wyczuwają nastrój mamy. Sama pamięta to z własnego dzieciństwa. Dlatego dbanie o siebie, swoje pasje i rozwój zawodowy nie jest dla niej egoizmem, tylko elementem bycia dobrą mamą.

Sama znalazła przestrzeń na pilates, spotkania ze znajomymi i pracę w tym, co lubi — choć podkreśla, że wymagało to odwagi i przepracowania poczucia winy. W tym kontekście zmienia się też jej definicja sukcesu — dziś to nie kariera i wspinanie się po szczeblach, a możliwość dopasowania stylu życia do siebie i rodziny

— Dzieci to czują. Czuje się każdy nastrój mamy. Staram się o siebie dbać i mam przestrzeń na to, żeby sobie pójść dwa razy w tygodniu na pilates, wyjść z mężem. To jest ogromny luksus. Tak naprawdę jestem za to bardzo wdzięczna, bo nie każdy ma taką możliwość, ale to też wymagało odwagi.

Pojawienie się drugiego dziecka i rodzina patchworkowa

Doświadczenie macierzyństwa z drugim dzieckiem, jak mówi Joanna, było zupełnie inne — także dlatego, że jej córka ma dużo spokojniejszy temperament niż syn. Ale zmieniło się też coś innego: z rodziny „mama i jedno dziecko”, która czasem wydawała się samotna, zrobiła się prawdziwa ekipa.

— Nawet jak jesteśmy sami, to się robi taka grupa i jest jakoś tak weselej i tak się pełni — mam takie większe poczucie pełni. Jest mi wtedy łatwiej.

Joanna opowiada też o wejściu w związek z mężczyzną, który miał już dorosłe dzieci — i o tym, że nie starała się nikogo zastępować, tylko naturalnie znaleźć swoje miejsce jako partnerka ich ojca.

Czy warto porównywać się z innymi mamami?

Kiedy Joanna urodziła córkę, na około dwa lata ograniczyła aktywność zawodową, żeby skupić się na rodzinie. Przyznaje, że w tym czasie zdarzało jej się myśleć, że „coś jej ucieka”, ale to uczucie nigdy nie było przeważające. Mówi też otwarcie o porównywaniu się z innymi kobietami — przyznaje, że robi to nadal, choć w dużo mniejszym stopniu niż na początku macierzyństwa.

— Myślę, że gdzieś pod spodem każda z nas się jakoś porównuje i skłamałabym, gdybym powiedziała, że ja tego nie robię. Natomiast mój poziom porównywania się bardzo się zmniejszył. Każda z nas naprawdę ma swoją drogę.

Dlaczego oceniamy się nawzajem jako rodzice?

Na koniec rozmowy pojawia się temat, który dziś elektryzuje internet — oceniania innych rodziców, na przykład za wyjazd na wakacje bez dzieci. Joanna Ibisz zwraca uwagę, że problemem nie jest to, co inni robią, tylko to, jak bardzo jesteśmy skłonni ich za to oceniać.

W rozmowie pojawia się też pytanie o to, skąd bierze się tak silna potrzeba oceniania cudzych wyborów. Ma wrażenie, że w krajach południowych, na przykład w Hiszpanii czy Włoszech, rodzicielstwo bywa przeżywane z większym luzem — od razu jednak zastrzega, że nie ma na ten temat szerszego, potwierdzonego doświadczenia, a jedynie subiektywne wrażenie.

— Mam wrażenie, w Polsce, nie wiem jak w innych krajach, jesteśmy strasznie oceniający — bardzo oceniamy innych ludzi. U nas jest tak strasznie dużo patrzenia właśnie na innych. A jak ty to zrobiłaś? A jak to? A czemu to dziecko chodzi do żłobka? I tak dalej, że my sobie sami to robimy. I to ocenianie jest najgorsze.

Jaką mamą chce być Joanna Ibisz?

Joanna pytana o to, jaką mamą chce być dla swoich dzieci, mówi o obecności i bezpieczeństwie — o tym, żeby dzieci czuły się kochane nawet w trudnych emocjach. Ważne jest dla niej też partnerstwo w granicach: dzieci są pytane o zdanie i biorą udział w ustalaniu zasad, choć ostateczna decyzja zawsze należy do rodziców.

— Mama jest obecna i mama jest bezpieczna, czyli jest taką bezpieczną bazą. I to jest chyba dla mnie najważniejsze, żeby dzieci czuły, że są zawsze kochane, nawet jak są w trudnych emocjach. Jest też takim przewodnikiem, czyli wskazuje im drogę, ale to jest partnerstwo w jakichś granicach, czyli że dzieci są brane pod uwagę przy wspólnych decyzjach, ale generalnie ostateczna decyzja należy do rodziców.

Joanna przyznaje też, że zdarza jej się reagować inaczej, niż by chciała. Mówi o tym wprost:

— Zachowam się tak, jak nie chciałam. Na przykład krzyknę na dziecko, a wiem, że to było w sumie nieadekwatne, to po prostu przychodzę i mówię: wiesz co, chciałam cię przeprosić, bo ten krzyk nie był potrzebny. I przepraszam Cię za taką moją reakcję. Zastanawiam się, czy to jest dobra metoda, czy to nie jest jakieś przerzucanie odpowiedzialności na dziecko.

Ważniejsze jest dla niej jednak stawianie granic z pozycji spokoju, a nie złości — i praca nad tym, by mieć w sobie więcej przestrzeni na cierpliwość.

Na pytanie, co chciałaby usłyszeć od swoich dzieci za 20 lat, gdy ktoś zapyta je, jaka jest ich mama, Joanna odpowiada bez wahania: — Uważna. Odważna. Kochana. Szczęśliwa.

Posłuchaj podcastu Well Be Stories

Rozmowa Alicji Sękowskiej z Joanną Ibisz to przypomnienie, że macierzyństwo nie musi być ani idealne, ani osiągnięciem do wykazania się przed innymi — może być po prostu byciem, uczeniem się siebie na nowo i codzienną pracą nad sobą.

W pełnym nagraniu usłyszysz więcej o tym, jak Joanna radzi sobie z wyrzutami sumienia, jak wygląda jej codzienna rutyna z dziećmi i czego dowiedziała się o sobie dzięki macierzyństwu. Do zobaczenia w Well Be Stories!

O Well Be Stories

Masz ochotę na więcej inspirujących rozmów? Poznaj inne odsłony w Well Be Stories. Rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposobów na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.

Czytaj inne artykuły wellbestudio.pl:

 

 

Youtube: wRJ6FP4cVQ8

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane