Jak perfekcjonizm wpływa na życie? Rozmowa z psycholożką Elizą Kiewrą

Jak perfekcjonizm wpływa na życie? Rozmowa z psycholożką Elizą Kiewrą

Dlaczego bycie „ogarniętą” stało się dla wielu kobiet jedynym dopuszczalnym sposobem istnienia? Czy perfekcjonizm to naprawdę cecha charakteru, czy raczej strategia, której nauczyłyśmy się, żeby przetrwać lęk?

W najnowszym odcinku podcastu Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest Eliza Kiewra — psycholog i certyfikowana psychoterapeutka CBT, pracująca głównie z kobietami zmagającymi się z lękiem, perfekcjonizmem i wypaleniem zawodowym.

O czym jest ta rozmowa?

Tematem rozmowy na kanale Well Be Stories jest mit, który wiele z nas nosi w sobie od dzieciństwa: że perfekcjonizm to powód do dumy, a nie sygnał alarmowy. Eliza Kiewra rozkłada ten mechanizm na części — pokazuje, skąd się bierze, dlaczego na początku „działa” i co dzieje się w mózgu, kiedy zamiast cieszyć się sukcesem, od razu szukamy w nim błędu.

Alicja Sękowska i jej gościni przechodzą przez wszystkie obszary, w których perfekcjonizm daje się odczuć najsilniej: dzieciństwo i wychowanie, szkołę, związki, pracę i social media. Pada też pytanie, które dla wielu osób jest najważniejsze — czy perfekcjonizm zwiększa ryzyko depresji i zaburzeń lękowych.

Czy perfekcjonizm to cecha charakteru, czy mechanizm obronny?

Perfekcjonizm nie jest cechą, z którą przychodzimy na świat, ale wyuczonym sposobem radzenia sobie z lękiem, który rozwija się w odpowiedzi na konkretne doświadczenia.

Gościni podkreśla, że choć temperament i osobowość mają na to wpływ, sam mechanizm powstaje w relacji z otoczeniem, nie jest zapisany w genach. To rozróżnienie jest kluczowe, bo zmienia całe podejście do tego, jak można z perfekcjonizmem pracować. Tak opisuje to sama Eliza Kiewra:

— Perfekcjonizm często jest odbierany przez wiele kobiet jako cecha charakteru. My lubimy mówić o sobie, że jesteśmy perfekcyjne, lubimy idealnie robić coś idealnie. Natomiast muszę tutaj ten mit obalić i powiedzieć, że perfekcjonizm to jest wyuczony mechanizm radzenia sobie z lękiem. To nie jest tak, że my jako ludzie rodzimy się z perfekcjonizmem i on jest tak silnie do nas przyczepiony, że już od najmłodszych lat po prostu idziemy z nim przez życie. Perfekcjonizm powstaje w wyniku różnych doświadczeń, ale też jest połączony z naszym temperamentem i cechami osobowości.

Dlaczego kobiety piszą do terapeutki, że są „tym zmęczone”?

Eliza Kiewra podkreśla, że skala zainteresowania treściami o lęku i perfekcjonizmie było dla niej samej zaskoczeniem. Wiadomości, które otrzymywała na Instagramie pokazały jej, jak wiele kobiet — niezależnie od stanowiska, branży czy formy zatrudnienia — zmaga się z tym samym problemem.

Gościni zauważa, że perfekcjonizm wydaje się „przyklejony” do kobiet w sposób, który trudno wytłumaczyć inaczej niż wzorcami kulturowymi wyniesionymi z domów lat 80. i 90. Wspólnym mianownikiem wiadomości, które dostawała, było jedno konkretne uczucie.

— Kobiety są już zmęczone chęcią bycia idealną w każdym aspekcie swojego życia.

Czytaj: Presja bycia idealną: skąd się bierze i jak sobie radzić z oczekiwaniami innych

Co się dzieje, kiedy perfekcjonizm zaczyna „działać”?

Według Elizy Kiewry perfekcjonizm na początku rzeczywiście przynosi efekt — to jest jego siła i jednocześnie pułapka. Jeśli dziecko, nastolatka czy dorosła kobieta ma w otoczeniu osoby, które nagradzają uwagą wyłącznie osiągnięcia i wynik, perfekcjonizm staje się sposobem na zdobycie tej uwagi i uniknięcie krytyki.

Problem polega na tym, że pod tą strategią kryje się coś znacznie trudniejszego — przekonanie o własnej niewystarczalności, które perfekcjonizm ma maskować przed innymi ludźmi. Gościni opisuje to bardzo precyzyjnie:

— Jeśli my jako małe dzieci na przykład czy nastolatki, czy już jako dorosłe kobiety, mamy osoby w naszym otoczeniu, które większą uwagę zwracają właśnie na osiągnięcia, na wynik, na zrobienie czegoś idealnie albo krytykują, poprawiają wszystko to, co robimy w jakiś określony sposób, albo właśnie obserwują jak najbliższe nam osoby, jakie one stawiają wobec siebie standardy. To my uznajemy to za przepustkę do świata spełnionego — bez lęku, bez stresu. I to staje się naszą strategią radzenia sobie przed tym, aby inni ludzie nie zobaczyli, co się dzieje pod spodem.

Czytaj: Dlaczego się porównujemy? Wnioski z raportu „Za daleko od ideału?”

Czy perfekcjonizm częściej dotyka kobiet, czy mężczyzn?

Eliza Kiewra zaznacza, że trudno jej wskazać jednoznaczną statystykę. Badania sugerują, że kobiety doświadczają tego mechanizmu częściej, ale gościni zwraca uwagę na ważny niuans — mężczyźni rzadziej się diagnozują i rzadziej proszą o pomoc, częściej uciekając w używki lub sporty ekstremalne.

Mechanizm leżący u podłoża jest jednak, jej zdaniem, bardzo podobny u obu płci — wymagający rodzic, wysokie standardy, środowisko oparte na rywalizacji. Eliza Kiewra mówi o tym tak:

— Wydaje mi się, że wszyscy mamy podobne oczekiwania wobec siebie. U kobiet i mężczyzn schemat jest bardzo podobny — każący bądź nieobecny rodzic, wymagające środowisko, uprawianie sportu, gdzie dziecko jest wrzucane od najmłodszych lat w środowisko, gdzie jest rywalizacja i porównywanie się.

Czytaj: Jak przestać porównywać się do innych. Co radzi Marta Iwanowska-Polkowska?

Skąd właściwie bierze się perfekcjonizm — co robią rodzice?

Alicja Sękowska prosi gościnię o konkretne przykłady zachowań rodziców, które uczą dzieci perfekcjonizmu. Eliza Kiewra wskazuje na klasyczny schemat: pytanie „dlaczego nie szóstka?” zamiast docenienia piątki, ciągłe porównywanie i skupianie się na błędach, a nie na wysiłku.

Tłumaczy to też z perspektywy biologii mózgu — kiedy układ nagrody nie jest wzmacniany po sukcesie, a zamiast tego od razu szukamy w nim porażki, uczymy się traktować osiągnięcia jako źródło stresu, nie satysfakcji. To prowadzi do bardzo trafnej metafory, którą gościni przywołuje w rozmowie:

— Teraz zobaczmy w mózgu, co się dzieje, gdy rodzic jest bardzo nastawiony na osiągnięcia, a nie na wysiłek, to po takim wykonaniu jakiegoś zadania w mózgu uruchamia się stres. Czyli tak, jakbyśmy przez całe życie wpłacali pieniądze na jedną lokatę, która nie przynosi nam żadnego zysku.

 

A powinniśmy oczywiście najpierw wpłacić na tą lokatę, która nam przynosi zysk, czyli na układ nagrody, że okej, dostałeś tróję, ale spójrzmy, że na ile tam odpowiedzi było dobrze, co ci fajnie poszło, w czym jesteś mocny, w czym jesteś dobry?

Czytaj: Za daleko od ideału? Sprawdź, jak porównywanie się do innych wpływa na dobrostan kobiet [raport Well Be Studio]

Czy rodzice, którzy stawiają wysokie wymagania, też mają w sobie perfekcjonizm?

Eliza Kiewra zwraca uwagę na mechanizm, który łatwo przeoczyć — rodzice często przypisują sobie porażki dzieci jako porażkę rodzicielską. To przekonanie bywa ukryte pod maską troski („chcę, żeby ci było lepiej”), ale w praktyce jest formą przenoszenia własnego lęku na dziecko.

Gościni rozróżnia tu dwa typy sytuacji — rodzica przekonanego o własnej niewystarczalności i rodzica narcystycznego, dla którego dziecko jest „trofeum”. Dodaje też, że dzieci uczą się przez obserwację, nie tylko przez bezpośrednie wymagania.

— Często rodzice przypisują porażkę sobie. Czyli jeśli moje dziecko nie jest idealne, to znaczy, że ja jestem kiepskim rodzicem. I to jest troszeczkę egoizm, natomiast przykryty płaszczykiem opiekuńczości, takiego: no, ja chcę, żeby ci w życiu było lepiej, najlepiej.

Czytaj: Porównywanie się jest nieuniknione: co robić, żeby mniej się przejmować?

Czym różni się ambicja od działania z poziomu lęku?

Eliza Kiewra zauważa, że kobiety, z którymi pracuje, są często postrzegane z zewnątrz jako silne, niezależne i ambitne — podczas gdy pod tą fasadą kryje się ogromny lęk przed popełnieniem błędu.

To rozróżnienie — między zdrową ambicją a działaniem napędzanym strachem — stało się dla niej, jak mówi, swego rodzaju misją zawodową. Gościni opisuje też myślenie czarno-białe typowe dla perfekcjonistek: albo robię coś na 100%, albo wcale.

Czy perfekcjonistka jest w stanie być zadowolona z tego, co zrobiła?

Czy osoba z silnym perfekcjonizmem w ogóle dochodzi do momentu satysfakcji?  Eliza Kiewra odpowiada wprost: bez pracy nad tym mechanizmem — nie. Opowiada przy tym o własnym doświadczeniu — obronie pracy magisterskiej, po której pierwszą myślą było „zrobiłam to fartem”, mimo zarwanych nocy i realnego wysiłku. To prowadzi ją do refleksji o tym, jak wysoka cena bywa płacona za sukces, który nie jest celebrowany.

— My dajemy sobie radę bardzo dużym kosztem, który w dłuższej perspektywie po prostu się nie opłaca, bo możesz być na najwyższym szczycie, stać tam i czuć po prostu ogromną pustkę i zastanawiać się: dobrze, to co jeszcze dalej?

Czytaj: Jaka jest cena ambicji i sukcesu w biznesie? Rozmowa z Martyną Zastawną

Dlaczego świętowanie małych sukcesów wydaje się „niemodne”?

Alicja Sękowska zauważa, że celebrowanie drobnych osiągnięć — dobra kawa, chwila dla siebie — wydaje się dziś niemal nie na miejscu. Eliza Kiewra w pełni się z tym zgadza i wskazuje na media społecznościowe jako jeden z głównych powodów tego zjawiska — sprzedają nam iluzję łatwego sukcesu, bez procesu, porażek i pracy, które go poprzedzają. Gościni przekonuje, że żadnego dużego sukcesu nie da się docenić, jeśli wcześniej nie nauczymy się zauważać małych kroków po drodze.

— Social media bardzo zakrzywia nam obraz tej rzeczywistości sukcesu. Na social mediach wszystko jest takie łatwe, proste. Karmimy się sloganami, które nam mówią, że 4 godzinny dzień pracy, że po prostu miliony w krótkim czasie, że spełnione związki bez konfliktów. Jakby każdy próbuje nam sprzedać idealny przepis na życie, który tak naprawdę nie istnieje. Nigdy nie będziesz się cieszyła z największego sukcesu, jeśli po drodze nie zauważysz procesu.

Czytaj: To nie Instagram jest problemem. Z kim naprawdę porównują się kobiety 35+

Dlaczego kobietom trudno jest dać sobie 15 minut odpoczynku?

Ten fragment rozmowy dotyka mocno zakorzenionych wzorców pokoleniowych. Eliza Kiewra opisuje, jak komunikaty z dzieciństwa typu „co ty się obijasz” czy „jak nie masz się czymś zająć, to ci zaraz znajdę zajęcie” budują przekonanie, że odpoczynek trzeba sobie „zasłużyć” — albo że jest on po prostu niedopuszczalny. Gościni zwraca uwagę, że ten wzorzec widać też w starszych pokoleniach kobiet, które nawet na emeryturze pozostają w nieustannym ruchu.

— Kiedy odwiedzamy gdzieś tam babcię, no to ona osiemdziesiąt parę lat, a jest cały czas na chodzie, cały czas: tu przyniosę, tu podam, tu pogarniam, to załatwię. Te kobiety bardzo biorą to do siebie personalnie, że to ja sobie nie daję rady. A jeszcze takie komunikaty od swoich mam słyszą, że ja w twoim wieku to miałam tyle energii, tyle wigoru, a ty po prostu nie możesz zupy ugotować. My się zmagamy z tym, jak bardzo cywilizacja idzie do przodu, ale też zmagamy się ze schematami naszych rodziców.

Z tego wątku wynika kolejny, równie istotny — strach przed proszeniem o pomoc i przed pokazaniem, że „nie dajemy sobie rady”.

Czytaj: 5 minut dla siebie. Pomysły na szybki reset po pracy, który naprawdę działa

Jak lęk kryje się pod perfekcjonizmem?

Eliza Kiewra tłumaczy mechanizm psychologiczny stojący za perfekcjonizmem. Opisuje, jak w dzieciństwie i okresie szkolnym perfekcjonizm „działa”, bo do ogarnięcia jest niewiele ról — ale w dorosłości, gdy ról przybywa (praca, związek, rodzina), system się przeciąża.

Gościni tłumaczy też, jak reakcja walki lub ucieczki, ewolucyjnie zaprojektowana do obrony przed drapieżnikami, dziś uruchamia się przy zwykłej myśli „musisz robić więcej” — z tymi samymi skutkami fizjologicznymi.

— Jesteśmy bardzo skupieni na zagrożeniach, które są wokół nas i to powoduje, że żyjemy w ciągłym biegu, pędzie, bo cały czas tutaj uruchamiamy reakcję walki lub ucieczki, czyli reakcję, która kiedyś miała nas bronić przed drapieżnikami, a dzisiaj sprawia, że żyjemy w przeciążeniu. Kortyzol, adrenalina — to wszystko szaleje. Umysł nie odróżnia, czy to jest lew, czy po prostu myśl, która mi mówi, że musisz robić więcej. I to powoduje, że tracimy satysfakcję z życia i doprowadzamy siebie do stanu, w którym na końcu drogi jest niestety depresja.

Czytaj: 14 sygnałów, że żyjesz w trybie przetrwania (jak z niego wyjść+test)

Czy perfekcjonizm zwiększa ryzyko depresji i zaburzeń lękowych?

Jaki jest związek między perfekcjonizmem a depresją? Eliza Kiewra, powołując się na prowadzone przez ostatnie kilkanaście lat badania podkreśla znaczenie nowego, całościowego podejścia w psychologii, które patrzy nie tylko na diagnozę, ale na mechanizmy podtrzymujące zaburzenie. Bo leczenie samej depresji bez zaopiekowania się perfekcjonizmem grozi nawrotem. Wskazuje też na wypalenie zawodowe jako zjawisko silnie skorelowane z tym samym mechanizmem.

— Tutaj są też takie badania podłużne prowadzone przez ostatnich kilkanaście lat, które pokazują, że perfekcjonizm jest silnie skorelowany z depresją. Jeśli opiekujemy się depresją, a nie zaopiekujemy się perfekcjonizmem, to mamy większe prawdopodobieństwo tego, że depresja wróci, że ona będzie nawracać.

 

Zmieniamy pracę, idziemy do nowej pracy, ale do nowej pracy idziemy jako ci sami ludzie, z tymi samymi mechanizmami obronnymi. Czy to jest właśnie unikanie różnych wyzwań? Czy to jest właśnie perfekcjonizm, czy to jest właśnie na przykład prokrastynacja tutaj właśnie wynikająca z perfekcjonizmu.

Czytaj: Depresja. Jak odzyskać radość i wiarę w siebie? Rozmowa z Agnieszką Dziekan

Czy perfekcjonizm może blokować działanie?

A co z paradoksem, który wiele osób rozpoznaje z własnego życia — silne pragnienie zmiany, które jednak nigdy nie przechodzi w konkretne działanie. Eliza Kiewra przywołuje tu badania przeprowadzone na profesorach uniwersyteckich, z których wynikało, że osoby z perfekcjonizmem osiągały mniej niż te bez niego. Tłumaczy to mechanizmem unikania — jeśli nie podejmę działania, nie mogę ponieść porażki, która potwierdziłaby najgorsze przekonanie o sobie.

— Okazuje się, że perfekcjoniści tkwią w takim wiecznym planowaniu, ale bez podjęcia działania. Czyli wszystko mam idealnie zaplanowane im posprawdzane krok po kroku, każdy szczegół idealnie, ale nie podejmuję działania, bo z perspektywy perfekcjonisty znowu wracamy do przekonań.

 

Jeśli nie wierzę w to, że mi się uda, że jestem beznadziejna, to jeśli ja podejmę działanie i okaże się, że nie uda mi się, to co zrobię? Ja potwierdzę sobie swoje przekonanie, że jestem beznadziejna. Więc to, co ja muszę zrobić, to uniknąć podjęcia po prostu działania. Więc chowam się pod płaszczem ciągłego planowania, analizowania, wymyślania nowych rzeczy.

Czytaj: Igor Rotberg o lęku przed odrzuceniem i poczuciu „jestem nie do pokochania 

Jak perfekcjonizm wpływa na związek?

Perfekcjonistki często przerzucają swoje wysokie standardy na partnera, co prowadzi do konfliktów i wycofania się drugiej osoby z relacji. W codziennym życiu objawia się to między innymi dbałością o idealnie posprzątany dom, gotowanie zamiast jedzenia „na mieście”, a przede wszystkim — niechęcią do proszenia o pomoc, połączoną z ukrytą złością na partnera, że tej pomocy nie zaoferował.

— Bardzo wiele sytuacji jest takich, że perfekcjonistki robią same, nawet nie proszą o pomoc partnera, a później są na niego złe. I to jest właśnie też ukrywanie swoich emocji.

 

Czyli często jest tak, że kobiety ukrywają gdzieś tam swoje emocje względem swojego partnera, boją się powiedzieć, może z czymś sobie nie radzą, coś im jakąś trudność gdzieś tam po prostu sprawia. Trzeba naprawdę mieć partnera, który jest zdrowy, który pozwoli zauważyć pewne rzeczy, będzie też mówił o swoich potrzebach.

Czytaj: Komunikacja w związku: jak rozmawiać? Radzi psycholog Magdalena Kleczyńska

Jak perfekcjonizm łączy się z kontrolą?

Eliza Kiewra wprowadza też ważne rozróżnienie diagnostyczne — kontrola, podobnie jak perfekcjonizm, jest strategią radzenia sobie z lękiem, dającą złudne poczucie bezpieczeństwa.

Gościni opisuje, jak w terapii tworzy z klientkami „konceptualizację” — mapę pokazującą, w jakim momencie życia dany mechanizm zaczął dawać poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie silny związek między kontrolą a brakiem bezpieczeństwa w dzieciństwie pojawia się u osób wychowanych przez rodziców niedostępnych emocjonalnie lub uzależnionych.

— Ogólnie, jeśli chodzi o zaburzenia lękowe, wszystko tutaj się koreluje z kontrolą, z kontrolowaniem opinii innych ludzi, zachowań innych ludzi. Tak, bo to nam daje takie złudne poczucie bezpieczeństwa. Często właśnie kobiety, które wychowywały się w środowiskach z brakiem poczucia bezpieczeństwa, czyli rodzic niedostępny emocjonalnie, rodzic, który wyjeżdżał za granicę na przykład albo rodzic, który był uzależniony od alkoholu, no to tam ta kontrola jest bardzo, bardzo silnie skorelowana.

Czytaj: Wszystko jest na Twojej głowie? Oto 7 sygnałów nadmiernej odpowiedzialności

Jak właściwie wygląda praca terapeutyczna z perfekcjonizmem?

Eliza Kiewra opisuje swój sposób pracy z klientkami — zawsze zaczyna od przekonań, które są fundamentem tego, jak myślimy o sobie, świecie i innych ludziach. Zaznacza przy tym ważną rzecz: perfekcjonistki są zwykle bardzo świadome swoich mechanizmów, czytają książki rozwojowe, słuchają podcastów — problem nie leży w wiedzy, a w działaniu. Kluczowym elementem terapii jest ekspozycja na „nieidealne” zachowania — robienie czegoś niedoskonale i obserwowanie, że świat się nie zawala.

— Robię coś nieidealnie, robimy taką ekspozycję na wydarzenia, na zachowanie, czyli robię coś na przykład nieidealnie. Pozwalam pokazać się w jakiejś nieidealnej sytuacji, leżę na tej kanapie, zostawiam, nie wiem, zmywarkę nieopróżnioną wieczorem. To są takie małe rzeczy. Robię dwa wdechy i wysyłam tego maila nie sprawdzając go. Robię dwa wdechy i idę jakaś nieuczesana, nieidealnie. Na przykład robię dwa wdechy i dzwonię do kogoś z jakąś propozycją. Czyli działam, odwracając się od tego, co robiłam do tej pory.

Gościni dodaje, że ważna jest tu też praca z układem nerwowym i regulacją napięcia — bo zmiana nawyku, z którym żyłyśmy latami, nigdy nie jest łatwa od pierwszego dnia.

Czytaj: Jak wygląda psychoterapia i w czym może pomóc Ci psychoterapeuta?

Jak media społecznościowe potęgują perfekcjonizm i co z tym robić?

Eliza Kiewra wraca do tematu social mediów — tym razem powołując się na konkretne badania potwierdzające ich silny związek z perfekcjonizmem. Gościni opisuje to zjawisko bardzo bezpośrednio: kiedyś trudno było porównać swoje życie z życiem kogoś z innego miasta, dziś wystarczy otworzyć telefon, by poczuć się gorzej. Jej rada jest prosta i konkretna — przynajmniej na czas pracy nad sobą, warto obserwować mniej, a skupiać się bardziej na własnych, małych sukcesach.

— Kiedyś było tak, że trudno było kobiecie z Wrocławia wiedzieć to, co się dzieje u kobiety w Warszawie. Dzisiaj jakby łatwiej… Jeśli coś nas ciągnie w dół, jeśli powoduje, że czujemy się gorzej, to po co z tym walczyć? Po prostu trzeba obserwować te osoby i skupić się po prostu na sobie, na tym, co ja mam, na docenianiu siebie. Mózg lubi proste rozwiązania. Po prostu odobserwuj te osoby, skup się na swoim, na sobie i na swoim podwórku. Przynajmniej przez jakiś czas.

Czytaj: Jak przestać porównywać się w social mediach i odzyskać spokój? Da się!

Co to jest samowspółczucie i dlaczego działa lepiej niż „myślenie pozytywne”?

Na zakończenie rozmowy Eliza Kiewra wprowadza koncepcję samowspółczucia (self-compassion), opracowaną przez badaczkę Kristin Neff. Tłumaczy, czym różni się to podejście od popularnego, ale często bezużytecznego dla perfekcjonistek „myślenia pozytywnego” — które wywołuje opór, bo nie odnosi się do realnych wartości danej osoby. Samowspółczucie, w przeciwieństwie do tego, opiera się na zrozumieniu, czego naprawdę chcemy, a nie na porównywaniu się z cudzymi osiągnięciami.

— Jest taka cudowna pani Kristin, która wymyśliła samowspółczucie. I to jest bardzo w ogóle cudowna praca z perfekcjonizmem. Bycie dla siebie miłą, dobrą, uważną. Docenianie siebie za małe rzeczy, akceptowanie siebie w każdej postaci. Bo uwierz mi, znam kobiety, które po prostu mają cudowne życie, a czują wewnętrzną pustkę i nie mają żadnej satysfakcji ze swojego życia. Myśl pozytywnie trochę nam zrobiło krzywdę, ale kiedy zaczynamy właśnie pracować nad tym samowspółczuciem i samowspółczucie ściśle opiera się na twoich wartościach, to ty zaczynasz rozumieć, że — a może mi nie jest potrzebny ten doktorat?”

To zdanie zamyka rozmowę pytaniem, które każda słuchaczka może zadać sobie samej — co jest moją wartością, a co tylko oczekiwaniem, które ktoś kiedyś na mnie nałożył.

Perfekcjonizm z związku i w życiu pod lupą

Ta rozmowa pokazuje, że perfekcjonizm rzadko jest tym, czym wydaje się na pierwszy rzut oka — siłą, dyscypliną, cechą, z której można być dumna. Eliza Kiewra konsekwentnie odkleja od niego tę fasadę, odsłaniając lęk, kontrolę i przekonanie o własnej niewystarczalności, które stoją za nim najczęściej.

W pełnym odcinku znajdziesz więcej niż w tym opisie — ton głosu, pauzy, momenty, w których gościni mówi o własnym doświadczeniu z dużo większym wahaniem i emocją niż na papierze.

Posłuchaj pełnego odcinka na kanale Well Be Stories i sprawdź, jak perfekcjonizm w całej swojej złożoności wpływa na to, jak żyjemy, kochamy i pracujemy. Czy to, co dziś nazywasz swoją ambicją, naprawdę nią jest — czy może to lęk, który nauczył się nosić jej kostium?

O Well Be Stories

Well Be Stories to przestrzeń rozmów o dbaniu o ciało i umysł, pielęgnowaniu relacji, radzeniu sobie z trudnymi emocjami i sztuce odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposoby na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. To podcast dla osób, które chcą żyć bardziej świadomie i w zgodzie ze sobą – bez presji bycia idealnymi.

 

Youtube: 1k3TU_I7v40

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane