Dlaczego tak trudno odejść z nieszczęśliwego związku? Rozmowa z Olgą Daligą o samotności i relacjach

Dlaczego tak trudno odejść z nieszczęśliwego związku? Rozmowa z Olgą Daligą o samotności i relacjach

Dlaczego wiemy, że relacja nam nie służy, a mimo to w niej zostajemy? Skąd bierze się przekonanie, że lepszy jest zły związek niż żaden i dlaczego perspektywa samotności potrafi przerażać bardziej niż pozostanie w układzie, w którym nie czujemy się dobrze? W najnowszym odcinku podcastu Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest Olga Daliga — psycholog i autorka książek.

O czym jest podcast?

Rozmowa Alicji Sękowskiej z Olgą Daligą na kanale Well Be Stories, dotyka jednego z najbardziej uniwersalnych dylematów relacyjnych: dlaczego tak trudno jest odejść od kogoś, kto nas unieszczęśliwia. Psycholożka tłumaczy, że najwięcej wątpliwości budzą wcale nie związki jednoznacznie złe, lecz te, w których dobre chwile na tyle często przeplatają się ze złymi, że trudno podjąć jednoznaczną decyzję.

W trakcie rozmowy pojawiają się wątki lęku przed samotnością, mitu drugiej połówki, presji rodziny i otoczenia, a także pytanie o to, czy możemy być w niezdrowy sposób emocjonalnie przywiązani do osoby, która nas rani. Olga Daliga mówi też o tym, jakich pytań unikamy na etapie randkowania, czym są czerwone flagi i jak odróżnić „docieranie się” w związku od fundamentalnego niedopasowania. Całość zamyka refleksja nad tym, jak rozpoznać, że decyzja o rozstaniu była słuszna.

Dlaczego najtrudniej wyjść ze związku, który jest „ani dobry, ani zły”?

Intuicja podpowiada, że najtrudniej rozstać się z kimś, kogo bardzo kochamy, albo przeciwnie — że łatwo odejść, gdy w związku dzieje się źle. Olga Daliga odwraca ten schemat. Według niej najtrudniejsze decyzje dotyczą relacji, które nie są ani jednoznacznie dobre, ani jednoznacznie złe, ale znajdują się gdzieś pomiędzy.

To właśnie w takich związkach nadzieja, że dobrych chwil będzie z czasem więcej, może utrudniać podjęcie decyzji o odejściu. Psycholożka zwraca też uwagę, że im dłużej trwamy w takiej relacji, tym więcej w nią inwestujemy, co dodatkowo utrudnia decyzję o odejściu.

Taka relacja, która jest średnia. To znaczy czasami jesteśmy w niej szczęśliwi, a czasami czujemy się w niej źle. To właśnie ona jest najtrudniejsza, bo tam trudno podjąć tę decyzję, bo ciągle mamy nadzieję na to, że się zdarzą te dobre chwile i że być może będzie ich z czasem coraz więcej. No ale z tyłu głowy, czy też w doświadczeniu mamy to, że dzieją się trudne momenty.

Ta obserwacja tłumaczy, dlaczego w jednoznacznie trudnej relacji decyzja o odejściu może być paradoksalnie łatwiejsza do podjęcia. Jak mówi Olga Daliga, gdy „nasze systemy alarmowe wyją wszystkimi syrenami”, łatwiej dostrzec, że się ze sobą nie zgrywamy, mamy inne wartości czy inny styl funkcjonowania.

Skąd bierze się lęk przed samotnością i mit „drugiej połówki”?

Wiele osób zostaje w niesatysfakcjonujących związkach nie dlatego, że wierzy w ich poprawę, ale dlatego, że boi się tego, co czeka je po rozstaniu. Olga Daliga tłumaczy to naturą człowieka jako istoty relacyjnej — potrzebujemy innych, by dobrze funkcjonować.

Jednocześnie w kulturze wciąż silnie funkcjonuje przekonanie, że bez partnera jesteśmy niepełni, czego wyrazem jest mit „drugiej połówki jabłka”. Psycholożka wprost kwestionuje to założenie, przypominając, że każdy z nas jest samodzielną całością, a nie brakującym elementem układanki.

Jakoś nie myślimy o tym, że tak naprawdę sami jesteśmy całością, że nie potrzebujemy nikogo, żeby nas dopełnił. My możemy poszukiwać towarzysza, osoby, z którą będziemy chcieli się dzielić doświadczeniami, z którą będziemy chcieli coś przeżyć. Ale to nie jest tak, że my jesteśmy jakoś wybrakowani, kiedy jesteśmy sami, bo my już jesteśmy całością.

Co ciekawe, Olga Daliga zwraca też uwagę na paradoks: można czuć się bardzo samotnie także w związku. Co więcej, po rozstaniu ta samotność może być odczuwana inaczej, a czasem nawet słabiej.

Jak presja rodziny i otoczenia wpływa na decyzję o pozostaniu w związku?

Rozstanie nie zawsze jest wyłącznie prywatną decyzją. Na to, jak ją przeżywamy, mogą wpływać również reakcje rodziny, znajomych czy otoczenia. Olga Daliga zwraca uwagę, że w wielu rodzinach istnieje niepisana „kolej rzeczy”: szkoła, studia, ślub.

Odstępstwo od tej ścieżki bywa źródłem pytań, rad i spojrzeń, których wolelibyśmy uniknąć. To, jak bliscy przyjmują nasze decyzje relacyjne, realnie wpływa na to, czy łatwiej nam z takiej relacji zrezygnować, czy raczej w niej zostać.

No bo jeżeli na przykład w naszej rodzinie czy w naszym miejscu pracy to jest coś normalnego, takiego naturalnego, co się po prostu wydarza w życiu, to też będzie nam łatwiej rezygnować z tych relacji. A jeżeli ja rezygnuję z jakiejś relacji, a się potem muszę z tego tłumaczyć, jakoś bronić… no to wtedy będzie mi trudniej, bo będę wolała jakoś spełnić to oczekiwanie, może nawet niewypowiedziane ze strony innych, ale jednak być trochę taka jak wszyscy, niż znowu jakoś się wystawić na to, że będę pod ostrzałem z ich strony.

Dlaczego tak trudno odejść od osoby, która przekonuje nas, że sobie nie poradzimy?

Jednym z ważnych wątków rozmowy jest to, jak przemoc psychiczna może wpływać na przekonanie, że bez partnera sobie nie poradzimy. Olga Daliga tłumaczy, że osoba stosująca przemoc często wprost komunikuje partnerce, że ta „sobie nie poradzi” samodzielnie.

Kiedy słyszymy to od kogoś, kogo kochamy, mamy tendencję, by w to uwierzyć — nawet jeśli obiektywnie to nieprawda. Psycholożka opisuje to jako pewnego rodzaju uzależnienie, które karmi się lękiem przed tym, kim będziemy bez tej osoby.

Myślę sobie, że jeżeli to jest przemoc psychiczna, to może pojawiać się takie poczucie, że ja nie poradzę sobie sama… Czasami właśnie ta przemoc polega na tym, że ktoś mi to mówi po prostu tak, że ty sobie nie poradzisz. I myślę sobie, że kiedy my to słyszymy od osoby, którą w jakiś sposób kochamy, to jakoś w to wierzymy i że z tym jest nam bardzo trudno.

Do tego dochodzi przekonanie o własnej „nadmocy” — że wszystko da się znieść — oraz przeświadczenie, że miłość wymaga poświęceń i że w relacji trzeba się „dotrzeć”. Olga zaznacza, że pewne poświęcenia rzeczywiście mogą być częścią relacji, ale warto jednocześnie przyjrzeć się ich kosztowi.

Dlaczego boimy się mówić o swoich potrzebach — i jakich pytań unikamy na etapie randkowania?

Olga Daliga zwraca uwagę, że problem nie zawsze polega na tym, że partner jest „zły”. Czasem druga osoba po prostu nie wie, jakie mamy potrzeby i czego oczekujemy od relacji, a my zamiast o tym rozmawiać, prowadzimy niekończące się dialogi we własnej głowie, co jest wyczerpujące i nieproduktywne. Problem pogłębia się już na wczesnym etapie znajomości, gdy z obawy przed odrzuceniem unikamy fundamentalnych pytań — o dzieci, miejsce zamieszkania, wizję wspólnej przyszłości.

Myślę sobie, że my na tym etapie randkowania zbyt rzadko zadajemy takie pytania, które powinniśmy zadać właśnie choćby dlatego, że boimy się tej odpowiedzi… Łatwiej nam jest mówić o takich rzeczach miłych, przyjemnych, prostych. A boimy się, bo boimy się tej odpowiedzi, że ta odpowiedź będzie inna niż to, jak my byśmy sobie to wyobrażali.

Olga zwraca uwagę, że zignorowanie ważnej niezgodności na początku relacji może sprawić, że z czasem problem będzie coraz trudniejszy do pokonania. To, co na początku było „kamyczkiem”, po latach staje się „kamieniem”, przez który relacja nie może przejść.

Czerwone flagi: kiedy je ignorujemy, a kiedy widzimy je wszędzie?

Temat czerwonych flag budzi w rozmowie dwie przeciwstawne obserwacje. Z jednej strony część osób bagatelizuje wyraźne sygnały ostrzegawcze, zakładając „różowe okulary” i licząc, że problem sam się rozwiąże. Z drugiej — nadwrażliwość na czerwone flagi może skutecznie uniemożliwić wejście w jakąkolwiek relację. Olga Daliga radzi, by jeszcze przed rozpoczęciem randkowania świadomie zdefiniować sobie, co jest dla nas niedopuszczalne i stanowi czerwoną flagę.

Ale myślę sobie, że my w naszej relacji jakby wchodząc w relacje, warto też w ogóle przed tym okresem randkowania zdefiniować sobie, co jest dla mnie niedopuszczalne, co jest dla mnie tą czerwoną flagą. Nie to, że nie wiem, ktoś jest uzależniony, że stosuje przemoc, no to to są takie flagi, z którymi trochę nie ma dyskusji.

Przesadna czujność, jak zauważa psycholożka, pełni funkcję ochronną — pozwala uniknąć odsłonięcia się przed drugą osobą, ale w skrajnej postaci może skutecznie odciąć nas od możliwości zbudowania jakiejkolwiek bliskiej relacji.

Docieranie się czy niedopasowanie? Jak to rozróżnić po sygnałach z ciała

Jednym z trudniejszych pytań w relacji jest to, czy chwilowy kryzys to naturalny etap docierania się, czy sygnał głębokiej niezgodności. Olga Daliga podpowiada, by zwrócić uwagę na sygnały płynące z ciała, własny język i to, jak zmieniamy się pod wpływem relacji. Chodzi o to, by zauważyć, czy spotkania z partnerem nas wyczerpują, czy zaczynamy mówić o sobie i innych inaczej niż wcześniej, oraz czy bliscy zauważają w nas zmianę.

Myślę, że to, co może pomóc, to zwracanie uwagi na swoje ciało. To znaczy jak ja się czuję po spotkaniach z tą osobą? Czy ja na przykład jestem wyczerpana?… Warto też posłuchać innych. To znaczy ktoś bliski, nam, taki życzliwy, może mówić zmieniłaś się pod wpływem tej osoby. I warto czasami tego posłuchać, bo czasami to nie jest o tym, że ktoś nas ocenia, tylko że jakoś się o nas troszczy.

Psycholożka zaznacza przy tym, że zmiana nie zawsze jest sygnałem alarmowym — czasem oznacza rozwój, na przykład nauczenie się stawiania granic, których wcześniej nie potrafiliśmy egzekwować.

Jaką rolę odgrywa poczucie własnej wartości i dlaczego wracamy do związków, które nas ranią?

Poczucie własnej wartości, według Olgi Daligi, może mieć duże znaczenie dla tego, na co zgadzamy się w relacji. Kiedy mamy poczucie, że nie zasługujemy na lepsze traktowanie albo że i tak nie znajdziemy innego partnera, możemy godzić się na rzeczy, na które w innych okolicznościach byśmy się nie zgodzili. Adekwatna samoocena z kolei pozwala stawiać granice i wytrzymać dyskomfort, jaki granica może wywołać u drugiej strony, bez poczucia, że przez to relacja się rozpadnie.

Bo czasami możemy myśleć o tym, że ja na przykład nie zasługuję na kogoś lepszego, kto mnie będzie lepiej traktował, kto się będzie do mnie jakoś milej odzywał na przykład. Tylko mamy takie poczucie, że ja i tak nie znajdę żadnego partnera, więc jakby trochę, mówiąc kolokwialnie, biorę tę osobę, która jest. I wtedy zgadzam się na te rzeczy, które w ogóle nie są ze mną w zgodzie.

Olga zwraca uwagę, że do związku można wracać między innymi dlatego, że trudno zmierzyć się z rzeczywistością po rozstaniu — pustym mieszkaniem, samotnością czy wciąż utrzymywanym kontaktem z byłym partnerem. Wskazuje przy tym, że powrót może być „nowym otwarciem” tylko wtedy, gdy obie strony faktycznie wyciągnęły wnioski i wprowadziły realne zmiany, a nie jedynie wróciły do tego, co było.

Czy warto zostać razem „dla dobra dzieci”?

Pytanie o to, czy dla dzieci warto trwać w związku, który nie jest już satysfakcjonujący, pada w rozmowie wprost. Olga Daliga nie daje na nie jednoznacznej odpowiedzi — i wydaje się, że to właśnie jest w tym wątku najważniejsze. Zwraca uwagę, że dzieci często wyczuwają, co dzieje się między rodzicami, w tym utratę bliskości czy wzajemne unikanie się, ale jednocześnie przyznaje, że rodzicom bywa logistycznie łatwiej zaopiekować się dzieckiem we dwoje.

To jest bardzo trudne pytanie, bo myślę sobie, że dzieci często czują to, co się dzieje i one widzą, że nie wiem, zatraciła się ta bliskość między rodzicami, że gdzieś oni zaczynają siebie unikać… I rzeczywiście może być tak, że tym rodzicom, którzy zostają we dwójkę, jest łatwiej nawet tak logistycznie się tym dzieckiem zaopiekować.

Psycholożka dodaje, że pojawienie się dziecka samo w sobie jest dla rodziny momentem kryzysowym, który ją całkowicie przebudowuje — i że taki kryzys można przepracować, dzięki czemu relacja bywa w stanie się wzmocnić.

Dlaczego idealizujemy byłego partnera i dlaczego pierwszy rok po rozstaniu jest najtrudniejszy?

Po rozstaniu pamięć bywa wybiórcza — i to w obie strony. Olga Daliga zauważa, że idealizowanie byłego partnera pełni funkcję ochronną: pozwala pamiętać głównie dobre chwile. Zdarza się jednak też mechanizm odwrotny — pamiętanie wyłącznie tego, co było złe, co również chroni, tyle że przed ponownym zaangażowaniem się w podobną relację.

Chociaż myślę sobie, że często zdarza się tak, że my idziemy trochę w te skrajności. To znaczy czasami pamiętamy tylko to, co było złe. I to też ma taką funkcję chroniącą przed tym, żebyśmy się właśnie powtórnie nie zaangażowali.

Psycholożka zwraca też uwagę, że szczególnie trudny bywa pierwszy rok po rozstaniu — okres „pierwszych razów”, w którym po raz pierwszy przeżywamy urodziny, święta czy inne ważne daty bez tej osoby. Kolejny rok, jak zaznacza, jest zwykle łatwiejszy, bo te sytuacje przestają być nowe.

Jak rozpoznać, że decyzja o rozstaniu była słuszna?

Na koniec rozmowy pada pytanie, które zadaje sobie niemal każda osoba po rozstaniu: czy podjęłam dobrą decyzję? Olga Daliga przyznaje, że nie ma jednoznacznych wskaźników, ale radzi, by nie oceniać decyzji przez pryzmat emocji z pierwszych tygodni — te bywają zmienne jak w kalejdoskopie. Sugeruje, by dać sobie czas i spojrzeć na sytuację z większego dystansu — na przykład po trzech czy pięciu miesiącach.

Myślę, że też to, czy ta decyzja była słuszna czy nie, warto też jakoś tak rozłożyć w czasie… żeby zobaczyć w takiej perspektywie czasowej na przykład, jak ja się czuję w perspektywie trzech, pięciu miesięcy, czy ja bardziej czuję spokój, kiedy myślę o tej sytuacji? Czy czuję jakieś takie ukłucie, tak jakby co się pojawia, kiedy ja wracam do tej relacji? Czy chciałabym w niej ponownie być?

Psycholożka przypomina też, że tęsknota po rozstaniu nie musi oznaczać błędnej decyzji — może być naturalnym śladem po ważnej relacji, a jej analiza („za czym właściwie tęsknię?”) bywa cennym źródłem samopoznania.

Jestem nieszczęśliwa w związku… I co dalej?

Rozmowa pokazuje, że trudność w odejściu z nieszczęśliwej relacji może mieć wiele źródeł: lęk przed samotnością, wpływ otoczenia, przywiązanie, nadzieję na zmianę, trudność w mówieniu o własnych potrzebach czy przekonanie, że nie poradzimy sobie bez partnera.

W pełnym odcinku znajdziesz znacznie więcej niuansów i osobistych obserwacji Olgi Daligi, których nie sposób oddać w skrócie — w tym wskazówki dotyczące rozmowy o swoich potrzebach i emocjach w taki sposób, by nie zamieniała się ona w wzajemne oskarżenia.

Posłuchaj pełnego odcinka Well Be Stories i sprawdź, jak rozpoznać moment, w którym warto zadać sobie pytanie: czy to jeszcze docieranie się, czy już czas na zmianę?

O Well Be Stories

Masz ochotę na więcej inspirujących rozmów? Poznaj inne odsłony w Well Be Stories. Rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposobów na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.

Czytaj inne artykuły wellbestudio.pl:

Youtube: Whfl0eCxehk

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane