O emocjach: dyskomfort jest dobry dla dziecka. Rozmowa z Mariolą Kurczyńską

O emocjach: dyskomfort jest dobry dla dziecka. Rozmowa z Mariolą Kurczyńską

Współczesne rodzicielstwo przypomina balansowanie na cienkiej linie — między bliskością a konsekwencją, empatią a zdrowym rozsądkiem. Z jednej strony słyszymy, że dziecko trzeba „widzieć i czuć”, z drugiej – wielu rodziców doświadcza przeciążenia, dezorientacji i ciągłego poczucia, że robią za mało albo… za bardzo.

Czy wrażliwy, uważny rodzic powinien być przy dziecku w każdej jego emocji? A może nadmiar uwagi i nieustanne „łagodzenie” uczuć przynosi odwrotny efekt? Czy reagować na każdą łzę, natychmiast przytulać po konflikcie i pozwalać wygrywać, by wzmacniać jego pewność siebie? Gdzie kończy się wsparcie, a zaczyna nadopiekuńczość?

Jak być dobrym rodzicem w świecie nadmiaru porad i sprzecznych zaleceń i wspierać dziecko w regulowaniu emocji? Gościnią Alicji Sękowskiej, prowadzącej podcast Well Be Stories, jest pedagog, doradczyni rodzicielska i specjalistka od trudności wychowawczych i szkolnych dzieci Mariola Kurczyńska.

Rozmowa Alicji Sękowskiej i Marioli Kurczyńskiej nie daje prostych, „instagramowych” odpowiedzi. Zamiast tego rozkłada na czynniki pierwsze emocje, granice i codzienne decyzje wychowawcze, porządkując chaos. Proponuje też podejście, które przywraca proporcje między sercem a zasadami i konsekwencją.

To odcinek, który odczarowuje mit idealnego rodzica i pokazuje, że wychowanie to nie ciągłe reagowanie, ale świadome wybieranie: kiedy być blisko, a kiedy zrobić krok w tył — dla dobra młodego człowieka, ale i swojego.

Czytaj: Jak stawiać granice dziecku? Rozmowa z Mariolą Kurczyńską o wychowaniu

Emocje dzieci jako kompas 

Emocje tworzą system nawigacji. To one uruchamiają działanie, zatrzymują przed zagrożeniem i pomagają budować relacje. Bez nich rozwój byłby pozbawiony znaczenia i kierunku. W praktyce oznacza to, że każde zachowanie dziecka niesie informację, którą warto odczytać, zamiast ją uciszać.

— Emocje są kompasem naszego życia — motorem decyzji, zmian, działania i refleksji. Bez nich życie byłoby płaskie i pozbawione sensu.

Emocje dzieci uruchamiają emocje dorosłych

Relacja z dzieckiem działa jak lustro — jego emocje rezonują w rodzicu. Jego płacz, złość czy frustracja często dotykają w nas poczucia bycia „wystarczająco dobrym”. W efekcie pojawia się napięcie: między chęcią ukojenia dziecka a potrzebą zachowania granic. To właśnie w tym miejscu wielu rodziców zaczyna działać impulsywnie — z poziomu winy, a nie świadomości.

— Kiedy dziecko przeżywa trudne emocje, my wpadamy w poczucie winy, złość, frustrację i bezradność, bo chcemy być dobrymi rodzicami.

Czytaj: O życiu w rodzinie patchworkowej. Rozmowa z Martą Kądzielą

Współczesny świat komplikuje emocje

Tempo życia, nadmiar bodźców i sprzeczne komunikaty społeczne sprawiają, że coraz trudniej o prostotę wychowania. Rodzice funkcjonują w chaosie informacji: jedne źródła każą chronić dziecko przed każdą trudnością, inne — stawiać granice. W efekcie gubimy intuicję i zdrowy rozsądek. A dziecko, zamiast stabilności, otrzymuje… niekonsekwencję.

— Świat poszedł tak bardzo do przodu, że jako społeczeństwo trochę się w tym pogubiliśmy: straciliśmy prostotę i jasność.

Czytaj: Jak być dobrym rodzicem? Rozmowa z Marielle Tourel o emocjach i granicach

Nie tylko szczęście — mit „zawsze radosnego dziecka”

Kultura wychowawcza coraz częściej promuje wizję dziecka, które ma być przede wszystkim szczęśliwe. W praktyce oznacza to unikanie smutku, frustracji czy rozczarowania za wszelką cenę. Problem w tym, że takie podejście zaburza naturalny rozwój emocjonalny. Dziecko nie uczy się radzenia sobie z trudnościami, bo ich po prostu nie doświadcza.

— Skupiliśmy się na tym, żeby dziecko było szczęśliwe i radosne, zapominając, że to nie wystarczy do dobrego życia.

Emocje potrzebują warunków — nie tylko uwagi

Same emocje nie istnieją w próżni — są efektem działania środowiska, zasad i relacji. Brak struktury, granic i przewidywalności prowadzi do chaosu emocjonalnego. Dziecko nie potrzebuje wyłącznie empatii, ale także ram, które dają mu poczucie bezpieczeństwa. To właśnie równowaga między czułością a konsekwencją buduje stabilność.

— Zapomnieliśmy, że emocje powstają w określonych warunkach. Potrzebują zasad, granic i struktury, żeby mogły przebiegać harmonijnie.

Granice jako źródło bezpieczeństwa

Granice często są mylone z ograniczaniem dziecka, podczas gdy w rzeczywistości pełnią funkcję regulacyjną. To one pokazują, gdzie kończy się swoboda, a zaczyna odpowiedzialność. Dziecko testuje te granice, bo w ten sposób uczy się świata. Ich brak nie daje wolności — daje niepewność.

— Granice są dla dziecka wielkim komfortem emocjonalnym — pokazują mu, gdzie jest koniec i co jest bezpieczne.

Czytaj: Wychowanie dziecka i porozumienie bez krzyku. Rozmowa z Anastazją Bernad

Rodzic jako lider, nie partner

Współczesne podejście często przesuwa relację rodzic–dziecko w stronę partnerstwa zbyt wcześnie. Tymczasem małe dziecko potrzebuje przewodnika, nie koleżanki czy kolegi. Autorytet nie oznacza surowości, a odpowiedzialność za kierunek. To rodzic organizuje rzeczywistość, w której dziecko może się bezpiecznie rozwijać.

— Dziecko nie potrzebuje przyjaciela, a rodzica, który jest mądrym przywódcą kierującym się miłością.

Relacja rodzic-dziecko nie jest symetryczna — i nie powinna być. Próba bycia „na równi” z dzieckiem często prowadzi do chaosu i utraty autorytetu. Dziecko potrzebuje przewodnika, który wyznacza kierunek i granice, a nie partnera do negocjacji na każdym kroku.

— Relacja z dzieckiem jest pionowa. To dorosły prowadzi, a dziecko się uczy. Inaczej role się odwracają.

Kryzys zdrowia psychicznego dzieci 

Statystyki dotyczące zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży są coraz bardziej niepokojące. Coraz młodsze osoby zmagają się z depresją, a skala problemu rośnie. To nie jest marginalne zjawisko, lecz systemowy sygnał, że coś w podejściu do emocji wymaga korekty. Ignorowanie tego kontekstu byłoby poważnym błędem.

— Zajmujemy bardzo wysokie miejsca w statystykach depresji i samobójstw dzieci — i dotyczy to coraz młodszych osób.

„Zaopiekowanie emocji” to coś więcej niż przytulenie

Popularne hasło „zaopiekować emocje” bywa spłycane do prostych reakcji: przytulenia, nazwania uczuć, uspokojenia. Tymczasem to tylko fragment procesu. Prawdziwe wsparcie polega na tworzeniu środowiska, w którym trudne emocje nie pojawiają się w nadmiarze. Kluczowa jest profilaktyka, nie tylko reakcja.

— Zaopiekowanie emocji to nie tylko przytulenie. To także zadbanie o warunki, w których tych trudnych emocji nie będzie zbyt dużo.

Czytaj: Mindful parenting w erze technologii. Jak wychowywać dzieci z uważnością?

Trudne emocje są fundamentem odporności psychicznej

Paradoksalnie to nie radość, lecz trudne emocje uczą najwięcej. Frustracja, porażka i rozczarowanie budują zdolność adaptacji i wytrwałość. To kompetencje kluczowe dla sukcesu — zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Dziecko, które ich nie doświadcza, w dorosłości będzie bezradne wobec trudności.

— Sukces osiągają ci, którzy potrafią radzić sobie z frustracją, porażką i rozczarowaniem — i tego powinniśmy uczyć dzieci.

Nie ma złych emocji

Nie da się selektywnie doświadczać emocji — każda z nich ma swoją przeciwwagę. Radość istnieje tylko dlatego, że znamy smutek. Próba eliminowania trudnych emocji jest więc nie tylko nieskuteczna, ale i nielogiczna. Pełne spektrum emocjonalne to warunek zdrowia psychicznego.

— Nie byłoby radości bez smutku — jedna emocja jest tłem dla drugiej i wszystkie są potrzebne.

Czy trzeba być przy dziecku w każdej emocji?

Współczesne rodzicielstwo często podpowiada: „bądź przy dziecku zawsze i wszędzie, szczególnie gdy jest trudno”. Brzmi pięknie — w praktyce bywa pułapką. Nadmierne wchodzenie w każdą emocję dziecka może ją… niepotrzebnie wydłużać i wzmacniać. Zamiast krótkiej fali pojawia się długotrwały stan, który zaczyna pełnić dodatkową funkcję: przyciąga uwagę dorosłego.

— Jeżeli wchodzimy w każdą trudną emocję dziecka i intensywnie ją „opiekujemy”, to coś, co trwałoby chwilę, zaczyna trwać wielokrotnie dłużej — a dziecko uczy się, że emocją może przyciągnąć uwagę.

Czytaj: Podróże, rodzina, aktorstwo. Uważność, ambicja i siła: rozmowa z Joanną Moro

Uwaga jako „nagroda” dla emocji

Dzieci błyskawicznie uczą się zależności przyczynowo-skutkowych. Jeśli za silną reakcją emocjonalną zawsze idzie pełna uwaga rodzica, powstaje schemat: emocja = kontakt. To nie musi być świadoma manipulacja — raczej naturalny mechanizm uczenia się. W efekcie dziecko może częściej „wchodzić” w intensywne stany, bo są skuteczne.

— Dziecko zaczyna zauważać, że kiedy okazuje silną emocję, rodzic natychmiast się angażuje — i to staje się dla niego atrakcyjnym sposobem zdobywania uwagi.

Czytaj: O życiu w rodzinie patchworkowej. Rozmowa z Martą Kądzielą

Samoregulacja: kompetencja, z którą dziecko się rodzi

Kluczowa teza jest prosta, choć dla wielu zaskakująca: dzieci potrafią się regulować. Ich układ nerwowy jest wyposażony w mechanizmy, które pozwalają przechodzić przez emocje i wracać do równowagi. Oczywiście — nie zawsze i nie w każdej sytuacji, ale znacznie częściej, niż zakładamy. Problem pojawia się wtedy, gdy dorosły przejmuje tę funkcję w całości.

— Dzieci rodzą się z wrodzoną zdolnością samoregulacji — jeśli pozwolimy im przeżyć emocję, bardzo często same z niej wychodzą.

Milcząca obecność zamiast ciągłego reagowania

Towarzyszenie nie musi oznaczać działania. Czasem najbardziej adekwatną reakcją jest spokojna obecność bez ingerencji. Dziecko czuje, że rodzic jest obok — ale jednocześnie ma przestrzeń, by samodzielnie przejść przez emocję. To subtelna, ale kluczowa różnica między wsparciem a nadopiekuńczością.

— Możemy towarzyszyć dziecku, będąc obok i dając mu uwagę — ale bez wchodzenia w samą emocję i bez jej nadmiernego „obsługiwania”.

„Krótkie emocje” dziecka vs. „długie emocje” dorosłych

Dzieci przeżywają intensywnie, ale krótko. Ich emocje przypominają gwałtowne fale — szybko się pojawiają i szybko znikają. Dorośli mają tendencję do „zamrażania” tych stanów poprzez nadmierne analizowanie i omawianie. Tymczasem dziecko naturalnie przechodzi dalej, jeśli mu na to pozwolimy.

— Dziecko może w ciągu minuty wyjść z silnej emocji i wejść w zupełnie inną — to dla niego naturalne, jeśli nie zatrzymamy go w tym stanie.

Czytaj: O radości z życia, miłości do sztuki i recepcie na szczęście. Rozmowa z Emilią Komarnicką

Lęk rodzica: czy dziecko poczuje się odrzucone?

Jednym z najczęstszych obaw jest to, że brak natychmiastowej reakcji oznacza dla dziecka odrzucenie. W praktyce krótkie doświadczenie dyskomfortu nie niszczy relacji — jest jej elementem. Co więcej, to właśnie dzięki takim doświadczeniom dziecko buduje odporność psychiczną.

— Pozwolenie dziecku na chwilowe przeżycie trudnej emocji nie oznacza odrzucenia — to element nauki radzenia sobie z życiem.

Odporność emocjonalna nie powstaje w próżni

Dziecko, które nigdy nie doświadcza odrzucenia, frustracji czy rozczarowania, nie ma okazji wykształcić narzędzi radzenia sobie z nimi. W dorosłości może to prowadzić do kruchości emocjonalnej. Paradoksalnie więc nadmierna ochrona osłabia, zamiast wzmacniać.

— Umiejętność radzenia sobie z odrzuceniem czy frustracją buduje się wtedy, gdy dziecko ma szansę ich doświadczyć — w bezpiecznych warunkach.

Czytaj: Marielle Tourel: co robić gdy dziecko nie słucha. Jak być lepszym rodzicem?

Wygrywanie za wszelką cenę? To droga donikąd

Wielu rodziców próbuje wzmacniać pewność siebie dziecka, pozwalając mu zawsze wygrywać. To intuicyjne, ale błędne podejście. Pewność siebie nie rodzi się z ciągłych sukcesów, lecz z umiejętności radzenia sobie z porażką. To właśnie przegrana uczy wytrwałości i adaptacji.

— Wygrywania nie trzeba się uczyć — każdy to potrafi. Trzeba nauczyć się przegrywać i radzić sobie z porażką.

Co robić, gdy dziecko wymusza? O stawianiu granic

Granica, której dziecko nie poczuje, nie istnieje. Dlatego w sytuacjach przekroczenia — zwłaszcza poważnych, jak agresja — reakcja musi być wyraźna, stanowcza i spójna emocjonalnie. To nie jest kara, lecz komunikat: „tu jest stop”.

— Dziecko musi poczuć, że przekroczyło granicę — dlatego reakcja rodzica powinna być stanowcza i jednoznaczna.

Pauza emocjonalna: dlaczego nie zawsze od razu przytulać?

Dziecko przeżywa trudne emocje? Naturalnym odruchem jest natychmiastowe ukojenie. Tymczasem krótka pauza pozwala emocji „wybrzmieć” i zostać zintegrowaną. Dopiero potem przychodzi czas na bliskość i odbudowanie relacji.

— Jeżeli natychmiast „skasujemy” trudną emocję przytuleniem, dziecko nie ma szansy jej naprawdę doświadczyć i zrozumieć.

Równowaga zamiast skrajności

Kluczowe słowo to równowaga. Dziecko potrzebuje zarówno czułości, jak i granic, zarówno wsparcia, jak i przestrzeni do samodzielnego przeżywania emocji. Unikanie jednego z tych biegunów prowadzi do zaburzenia całego systemu.

— Nie chodzi o to, by wybierać między czułością a stanowczością — dziecko potrzebuje jednego i drugiego.

Czytaj: Mariola Kurczyńska o tym, jak stawiać granice dziecku i mądrze wychowywać

Presja „idealnego rodzica” — czas ją zdjąć

W tle wielu decyzji rodzicielskich stoi lęk przed oceną: czy robię to dobrze, czy nie skrzywdzę dziecka? Tymczasem autentyczność i adekwatność są ważniejsze niż perfekcja. Rodzic ma prawo do emocji — i to właśnie ich prawdziwość buduje relację.

— Rodzic nie musi być idealny i zawsze spokojny — autentyczne emocje są częścią zdrowej relacji.

Metafora, która porządkuje wszystko

Rozwój wymaga oporu — tak jak mięśnie potrzebują wysiłku, by się wzmocnić. Usuwając wszystkie trudności z drogi dziecka, odbieramy mu szansę na rozwój kompetencji emocjonalnych. To jedna z najważniejszych lekcji współczesnego rodzicielstwa.

— Trudność nie jest przeszkodą — jest warunkiem rozwoju i budowania siły.

Na zakończenie…

Wychowanie nie polega na usuwaniu z życia dziecka każdej kłody — trudnej emocji czy dyskomfortu, lecz na mądrym towarzyszeniu mu w momentach, które uczą radzenia sobie z rzeczywistością — także tą uwierającą, nieprzewidywalną i daleką od ideału. Frustracja, porażka czy doświadczenie odrzucenia nie są błędami systemu, ale jego nieodłączną częścią życia. To właśnie w ich cieniu rośnie odporność psychiczna.

Ten odcinek podcastu będzie szczególnie wartościowy dla tych, którzy chcą wychowywać świadomie, ale bez ciągłego napięcia i paraliżującego poczucia winy:

  • dla rodziców młodszych i starszych dzieci, zagubionych w natłoku sprzecznych porad,
  • dla tych, którzy robią „wszystko jak trzeba”, a mimo to coś nie działa,
  • dla osób zmęczonych presją bycia zawsze spokojnym, cierpliwym i bezbłędnym,
  • dla wszystkich, którzy szukają równowagi między uważnością a zdrowymi granicami.

Jeśli masz wrażenie, że współczesne wskazówki rodzicielskie są sprzeczne, trudne do zastosowania albo po prostu nie przystają do życia — rozmowa Alicji Sękowskiej i Marioli Kurczyńskiej może być punktem zwrotnym. Posłuchaj i sprawdź, co w Twoim podejściu warto odpuścić… a co wzmocnić.

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane