O „Klangorze”, macierzyństwie i balansie. Rozmowa z Małgorzatą Gorol

O „Klangorze”, macierzyństwie i balansie. Rozmowa z Małgorzatą Gorol

Jak macierzyństwo zmienia kobietę i życie? Czy istnieje sposób, by radzić sobie z presją sukcesu i porównywaniem się do innych? Jak zagrać matkę zaginionego dziecka, nie tracąc równowagi emocjonalnej? Co robić, by odnaleźć balans między wymagającą pracą a życiem domowym?

O tym w podcaście Well Be Stories opowiada Małgorzata Gorol, która w drugim sezonie serialu „Klangor” mierzy się z rolą wyjątkowo wymagającą — wciela się w kobietę doświadczającą dramatu zaginięcia dziecka. To postać zanurzona w napięciu, bezradności i nadziei, które nie gasną mimo upływu czasu. Jak opowiedzieć emocje matki, której dziecko znika bez śladu, nie naruszając prawdy tej historii?

W rozmowie z Alicją Sękowską aktorka mówi o granicach aktorstwa, sile macierzyństwa i sztuce zachowania równowagi między intensywną pracą a życiem prywatnym. Opowiada o tym, jak osobiste doświadczenie macierzyństwa zmieniło jej sposób budowania ról, nadając im większą czułość i głębię. To uważna, szczera rozmowa o odpowiedzialności, kobiecej sile i poszukiwaniu harmonii.

Przez lata nie grałam kobiet

Aktorka opowiedziała również o wcześniejszych etapach swojej kariery. Jak przyznała, przez długi czas dostawała role dalekie od klasycznych kobiecych bohaterek. Grała postaci męskie, symboliczne, niejednoznaczne, czasem androgeniczne. To budowało jej warsztat, ale jednocześnie wpływało na sposób, w jaki była postrzegana przez branżę.

— Wiele lat nie grałam kobiet. Myślę też o mojej teatralnej karierze. Grałam często męskie postaci. Takie postaci, powiedziałabym, magiczne, mediumiczne. Grałam często mężczyzn albo jakieś zadania androgeniczne. Tego typu obszary penetrowałam nieustająco. Byłam w takiej szufladzie bardzo mocnej, alternatywnej dziewczyny.

 

Te szuflady są przez filmowców chętnie zapełniane: ktoś jest ładny, ktoś jest taki, ktoś jest alternatywny. No i ja byłam ta alternatywna. Generalnie lubię taką szufladę, uważam, że ona jest okej, ale ta szuflada cierpiącej kobiety — już chciałam z niej wyskoczyć.

Na role się nie czeka

Jedna z najmocniejszych myśli tej rozmowy dotyczy sprawczości. Małgorzata Gorol uważa, że najgorsze, co może zrobić młody aktor, to biernie czekać, aż ktoś go wybierze. Zamiast tego trzeba samemu określić, czego się chce i konsekwentnie iść w tym kierunku. To podejście można odnieść nie tylko do zawodu aktora.

— To jest największy błąd. Nigdy nie może być tak, że ja jestem tą osobą, która czeka, aż będzie wybrana — przez reżysera, producenta, stację czy teatr. Trzeba się zastanawiać, co chcesz robić, co chcesz grać, o czym chcesz mówić. I w tym polu trzeba działać.

Trzeba umieć nazwać własne pragnienia

Aktorka z dużym poczuciem humoru opowiedziała, że zaczęła głośno mówić o tym, jakie role chciałaby dostać. Nie chodziło o manifestację dla efektu, ale o jasne określenie własnych ambicji. Nazwanie potrzeby bywa pierwszym krokiem do zmiany. W jej przypadku wkrótce pojawiła się Helena.

— Ja chcę grać taką atrakcyjną kobietę. Ja bym chciała zagrać teraz lachona. I zaczęłam tak to mówić, mówić, mówić. No i przyszła ta Helena. Oczywiście pojawiły się też myśli: kurde, chyba za młodo wyglądam, chyba tego nie dostanę, bo ona jest nie tylko matką, ale też babcią.

Ciężka praca nadal ma znaczenie

W rozmowie pojawił się też temat współczesnego sukcesu i zmieniających się reguł gry. Gorol zauważa, że dziś można osiągać wiele bez klasycznie rozumianego wysiłku. Ona sama nadal wierzy jednak w pracę, konsekwencję i odporność psychiczną. To wartości, które pozostają dla niej fundamentem.

— Ja jestem cały czas z tego programu, że trzeba ciężko pracować. Wszyscy nam mówili, że ciężka praca przynosi owoce. Dziś okazuje się, że nie zawsze trzeba ciężko pracować, można zarabiać wielkie pieniądze. Ale ja nadal wierzę, że trzeba ciężko pracować — wiara w siebie, brak zwątpienia, determinacja, niezałamywanie się.

Pokora? Tak, ale nie przesadna

Padło pytanie o pokorę, cechę często powtarzaną w kontekście aktorstwa. Odpowiedź Małgorzaty Gorol jest bardzo wyważona. Jej zdaniem potrzebna jest zarówno pokora, jak i… niepokora. Jedna bez drugiej może stać się przeszkodą.

— Rzeczywiście odpowiedź jest chyba jedna: trzeba być i pokornym, i niepokornym. Pokora jest super, ale nie można z nią przesadzać. A pycha kroczy przed upadkiem. Jeżeli ktoś nie ma zdolności do pokory, to uważam, że też nie może być świetnym aktorem.

Swoje postaci trzeba kochać

Małgorzata Gotol, zapytana o to, jak pracuje nad rolą i czy musi rozumieć swoją bohaterkę, odpowiedziała bez wahania. Nie zaczyna od oceniania postaci ani od moralnych rozliczeń. Najpierw pojawia się akceptacja, czułość i gotowość wejścia w cudzą perspektywę. To podejście pozwala jej budować bohaterki żywe, a nie osądzone z góry.

— Kocham moje postaci, zawsze je kocham. Kocham je automatycznie i po prostu nie oceniam. Ja rzadko mówię: ona by tak zrobiła, ona by tak nie zrobiła. W ogóle się nad takimi rzeczami nie zastanawiam.

Najlepiej jest myśleć w pierwszej osobie

Aktorka zdradziła też bardzo ciekawy szczegół dotyczący swojej metody pracy. O bohaterkach myśli nie w trzeciej osobie, lecz w pierwszej — jakby na moment stawały się częścią jej samej. Dzięki temu nie buduje postaci z dystansu, ale od środka. To sposób, który wymaga dużego zaufania do intuicji.

— O rolach najlepiej mi się pracuje, kiedy mówię w pierwszej osobie. W jakimś sensie: ja i ja. Z Heleną przynajmniej tak było, że automatycznie uważałam, że ja wszystko wiem o niej od razu. Że wiem, że nie muszę się starać jej grać, bo ona taka jest.

Są granice, których prywatnie nie chce przekraczać

Choć Małgorzata jako aktorka potrafi wejść w trudne emocje, wyraźnie zaznacza, że istnieją dla niej obszary szczególnie wrażliwe. Dotyczy to przede wszystkim tematów związanych z własnym dzieckiem i dramatami rodzicielskimi. Nie wszystko chce przepuszczać przez prywatne doświadczenie. To świadome stawianie granic.

— Moje dziecko to jest świętość. Ja tam w ogóle nie będę tego ruszać. Mam jakiś zupełny odrzut, że nie jestem w stanie fantazjować coś na ten temat. W ogóle nie mam ochoty grania takich dramatycznych scenariuszy rodzicielskich.

Żyjemy w epoce nieustannej oceny

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest refleksja o świecie, w którym wszyscy nieustannie podlegamy ocenie. Kiedyś dotyczyło to głównie artystów i osób publicznych, dziś dotyczy praktycznie każdego. Media społecznościowe sprawiły, że oceniamy innych, czujemy się oceniani i sami siebie rozliczamy. Aktorka trafnie zauważa, jak duży to ciężar.

— To konfrontowanie się z tą oceną wieczną dotyczy już każdego. Kiedyś dotyczyło aktora, artysty, kogoś, kto się dzieli swoją twórczością. My oczywiście jesteśmy oceniani zarówno prywatnie, jak i zawodowo, i wewnętrznie. Można powiedzieć — ze zdwojoną, z potrójną siłą.

Czytaj: Za daleko od ideału? Sprawdź, jak porównywanie się do innych wpływa na dobrostan kobiet [raport Well Be Studio]

Gdy znika ocena, pojawia się oddech

Wracając do wspomnienia pedagoga, który nie oceniał studentów, aktorka wyjaśniła, że było to dla niej tak przełomowe doświadczenie. Nagle okazało się, że praca twórcza nie musi być podzielona na „dobre” i „złe”. Można próbować, szukać, błądzić i rozwijać się bez lęku przed werdyktem. To drobna zmiana perspektywy, ale o ogromnym znaczeniu.

— Nie wiem, jak to powiedzieć, co to zrobiło, ale przede wszystkim dało mi taki piękny przykład, że nie ma: źle, dobrze, coś tam. Coś próbujesz, coś się starasz. To jest próba. Mega mała rzecz, a ogromna.

Czytaj: Jak przestać porównywać się do innych. Co radzi Marta Iwanowska-Polkowska?

Najtrudniejsza bywa własna głowa

Małgorzata Gorol przyznała, że przez lata największym wyzwaniem nie była opinia innych, lecz własna samoocena. Choć — jak mówi — ma wysokie poczucie własnej wartości, długo towarzyszył jej wewnętrzny krytyk, podważający każde działanie. Dziś mówi o tym z ulgą, bo wie, że to proces, nad którym można pracować.

— Najgorsza była wycieczka z samooceną. Ja mam wysoką samoocenę, ale i krytyka wewnętrznego, który mi cały czas coś tam gadał: to jest nieprawda, źle grasz, co ty robisz. Naprawdę od wielu lat zakasałam rękawy i podjęłam rękawicę. I jest nieźle. Jest naprawdę nieźle.

Najważniejsze jest własne zdanie

Zapytana o to, czyja opinia na temat jej ról liczy się najbardziej, odpowiedziała bardzo jasno. Oczywiście ceni zdanie wielu osób, ale ostateczny punkt odniesienia znajduje w sobie. Jeśli sama czuje, że scena została zepsuta, żadne komplementy tego nie naprawią. Jeśli natomiast wie, że zagrała dobrze, brak uznania z zewnątrz nie odbiera jej spokoju.

— Moje zdanie. Cały świat mógłby mi gratulować, ale ja czułam, że zepsułam tę scenę, że jej nie ugrałam, że źle ją zagrałam — to mnie nie ukoi. Ja w to nie uwierzę. A jeżeli coś naprawdę szczerze i dobrze zagrałam i to wiem, a jest to niedocenione czy niezauważone, to co ja zrobię? Nic nie zrobię.

Warto być dla siebie łagodnym

Choć aktorka mocno ufa własnemu osądowi to podkreśla, że nie chodzi o surowość wobec siebie. Wręcz przeciwnie — z wiekiem coraz bardziej ceni łagodność i zgodę na niedoskonałość. To dojrzałe podejście, szczególnie w zawodzie opartym na ciągłej ekspozycji i niepewności.

— Mówię teraz o czymś takim, żeby sobie wybaczać błędy, niedoskonałość i tak dalej, żeby być dla siebie łagodną. O tym mówię po prostu.

Czytaj: Jestem wystarczająca, czyli jak się zaakceptować i przestać naprawiać

Największy lęk aktora: że telefon już nie zadzwoni

W rozmowie padło pytanie o momenty zawodowej ciszy – brak castingów, propozycji, zaproszeń. Małgorzata Gorol odpowiedziała szczerze: to stan dobrze znany wielu aktorom. Najtrudniejszy nie jest sam przestój, lecz lęk, że potrwa już zawsze. Zwłaszcza gdy z zewnątrz wydaje się, że wszyscy inni pracują bez przerwy.

„Chyba najgorsze, co aktora spotyka, to jest lęk, że ja już nigdy nie będę grać. Coś takiego się pojawia. Tym bardziej, że inni dookoła grają, wszyscy grają. Ale to Instagram mówi, że wszyscy grają, wszyscy mają premiery.

Instagram pokazuje fikcję sukcesu

Jednym z mocnych wątków jest refleksja o mediach społecznościowych. Aktorka przyznała, że obraz sukcesu kreowany online często nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Za efektownymi zdjęciami i premierami kryją się nieudane castingi, długie przerwy i trudne miesiące. Problem polega na tym, że nawet wiedząc o tej iluzji, nadal jej ulegamy.

— Rozmawiałam z jedną aktorką i mówię: super, tobie idzie, a ona mówi: stara, nie byłam dwa lata na planie. Instagram mówił, że ktoś osiąga szczyt kariery, a na żywo słyszysz: tego nie dostałam, tam byłam w finale, mam ciężki rok. To są zupełnie inne rzeczywistości.

Czytaj: Jak przestać porównywać się w social mediach i odzyskać spokój? Da się!

Miałam plan B – i nawet go rozważałam

Małgorzata Gorol przyznała, że miała moment zawahania. Kiedy w teatrze pojawił się marazm, a równolegle zobaczyła możliwości finansowe w innej branży, przez chwilę myślała o zmianie drogi zawodowej. To ważne wyznanie — pokazuje, że nawet uznani artyści miewają momenty zwątpienia.

— Jako aktorka pracowałam w nieruchomościach i przez pewien czas był taki moment, gdzie w teatrze był jakiś marazm, a tam pojawiły się duże pieniądze. Przeszło mi przez myśl, żeby się przebranżowić.

Za co kocham aktorstwo?

W rozmowie pojawiło się pytanie: co sprawia, że mimo trudności nadal warto? Odpowiedź Małgorzaty Gorol jest bardzo konkretna: aktorstwo oferuje jej podróże, spotkania z innymi kulturami i możliwość nieustannego uczenia się rzeczy, których inaczej nigdy by nie spróbowała. To zawód, który poszerza życie.

— Wyobraziłam sobie aktorstwo tak, że będę z teatrem zwiedzać świat. I taka jest prawda – miałam tournée po Francji, za niedługo polecę do Chin. Uwielbiam to. To jest szansa nauczenia się czegoś, czego bym się nie nauczyła.

 

Do jednego spektaklu uczyłam się jazdy konno, do innego grać na gitarze elektrycznej i basowej, do „Klangora” uczyłam się niemieckiego. Ania Smolar mnie zaprosiła i tej jesieni zrobiłyśmy operę „Ville”  i grałam po francusku we Francji, co było wyzwaniem ekstremalnym.  Wszystkiego jestem w stanie się nauczyć dwa miesiące. Czyli nieważne, co potrzebujecie — ja się tego nauczę.

Macierzyństwo daje nowe bogactwo

Małgorzata Gorol pytana o to, czy stała się inną aktorką po urodzeniu dziecka odpowiada z dużą dojrzałością. Nie chodzi jedynie o nową społeczną rolę, ale o głęboką zmianę człowieka. Macierzyństwo traktuje jako wielkie życiowe doświadczenie, które wzbogaca także pracę twórczą. Nie boi się więc upływu czasu – widzi w nim kapitał.

— Jestem mamą trzyletniego dziecka, ale też jestem dojrzalszym człowiekiem przez to doświadczenie. Tak duże, jakieś ogromne, życiowe. Zawsze sobie wyobrażałam, że im będę starsza, tym będę lepszą aktorką. Nie obawiam się upływu czasu. Rozumiem, że to jest jakieś bogactwo do pracy.

Czytaj: Presja bycia idealną: skąd się bierze i jak sobie radzić z oczekiwaniami innych

Wiek nie odbiera, wiek daje

W świecie, który często fetyszyzuje młodość, Gorol mówi odwrotnie: wraz z wiekiem przybywa skarbów. Doświadczenie, perspektywa, przeżycia, spokój – wszystko to może stać się tworzywem aktora. To bardzo odświeżające spojrzenie.

— Jestem teraz bardziej ostrożną osobą, mniej brawurową. Lubiłam ekstremum, robiłam dużo takich ekstremalnych rzeczy. A już mnie to po prostu nie interesuje. Nie upatruję w tym zalet. To mnie nie ciekawi. Zdarzało mi się płakać, że nie dostanę jakiegoś projektu. Teraz sobie myślę: serio? Teraz już nie wyobrażam sobie zapłakać, że czegoś nie będę robić, bo — tak jak mówię — praca już nie jest dla mnie najważniejsza. Ale jest ważna. I teraz jest fajnie, że chce mi się pracować bez tej spiny. Brak spiny zawsze będzie lepszy, zawsze będzie zwycięstwem.

„Jaką jestem mamą? Szczęśliwą”

Aktorka mówi o macierzyństwie, o zawodowych marzeniach bez pozy i o pracy bez dawnej presji i lukru. Na pytanie, jaką jest mamą, odpowiada krótko:

— Według siebie? Szczęśliwą.

Role marzeń? Science fiction i wojowniczka w świetnej formie

Choć Gorol mówi o sobie z dużym spokojem, zawodowych ambicji jej nie brakuje. Wręcz przeciwnie — jasno komunikuje, co ją dziś interesuje. Jednym z marzeń pozostaje kino science fiction, którego w Polsce nadal powstaje niewiele. Aktorka liczy jednak, że rynek będzie się coraz bardziej otwierał na nowe gatunki.

— Mam ochotę na science fiction. Oczywiście tu w Polsce za dużo tego nie ma, ale przecież robimy coraz więcej gatunków, coraz więcej nowych form. Tak mi się wydaje, że otwieramy się w różne strony. Jestem bardzo zainteresowana.

Drugie zawodowe marzenie związane jest z fizycznością i sportowym wyzwaniem. Gorol chętnie weszłaby w rolę wymagającą intensywnego treningu, dyscypliny i transformacji.

— Jestem totalnie zainteresowana taką rolą, do której musiałabym się jeszcze bardziej przygotować sportowo. Chciałabym zagrać wojowniczkę, zawodniczkę.

Alpy, Wanda Rutkiewicz i prawdziwe przygotowania

Jednym z najciekawszych wątków rozmowy są kulisy filmu o Wandzie Rutkiewicz. Produkcja wymagała realnego wysiłku fizycznego, a przygotowania nie kończyły się na sali prób. Aktorki trenowały wydolność, chodząc po schodach z obciążeniem.

— Z Zuzią Gałewicz przygotowywałyśmy się przed wyjazdem w Alpy chodzeniem po schodach. Zakładałyśmy plecak z obciążeniem albo kamizelkę i chodziłyśmy po 14-piętrowym budynku góra dół, góra dół. (…) Kilka razy naprawdę się bałam. Ale wróciłam, pokonawszy lęk. Jest taki uzysk jeszcze życiowy — oswoiłam się z wysokością.

Chcesz usłyszeć więcej? Pełna rozmowa z Małgorzatą Gorol czeka na Ciebie w Well Be Stories. Włącz odcinek i poznaj kulisy roli w „Klangor” oraz historię kobiety, która z niezwykłą wrażliwością łączy scenę z życiem prywatnym.

O Well Be Stories

Well Be Stories to przestrzeń rozmów o dbaniu o ciało i umysł, pielęgnowaniu relacji, radzeniu sobie z trudnymi emocjami i sztuce odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposoby na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. To podcast dla osób, które chcą żyć bardziej świadomie i w zgodzie ze sobą – bez presji bycia idealnymi.

Artykuł opracowano na podstawie podcastu. Wypowiedzi zostały zredagowane przez redakcję.

Youtube: TiJx6Gaiigg

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane