Kiedy lęk jest po prostu emocją, a kiedy zaczyna decydować o tym, dokąd wychodzimy, z kim się spotykamy i jak wygląda nasz dzień? Skąd wiedzieć, że to już nie zwykłe zmartwienie, tylko sygnał, któremu warto się przyjrzeć? I czy z zaburzeń lękowych naprawdę można wyjść, nawet jeśli od miesięcy czy lat ma się wrażenie, że to błędne koło bez końca?
W najnowszym odcinku podcastu Well Be Stories Alicja Sękowska rozmawia o codzienności osób z zaburzeniami lękowymi. Jej gościnią jest Natalia Bagińska, psycholog i psychoterapeutka, która na co dzień pracuje z pacjentami zmagającymi się z lękiem, w tym z atakami paniki i zaburzeniem lękowym uogólnionym.
O czym jest rozmowa na temat zaburzeń lękowych?
Ten odcinek podcastu to rozmowa o lęku z bliska: od pierwszych, subtelnych sygnałów, przez objawy, aż po konkretne narzędzia, które pomagają odzyskać kontrolę nad codziennością. Natalia Bagińska tłumaczy, czym różni się naturalny lęk od zaburzenia, jak działa błędne koło unikania i dlaczego pozornie pomocne zachowania potrafią podtrzymywać problem. Sporo miejsca zajmują też objawy somatyczne, ataki paniki, wpływ ADHD oraz to, jak wygląda leczenie, czyli psychoterapia, a czasem także farmakoterapia.
Kiedy lęk jest naturalny, a kiedy zaczyna być zaburzeniem?
Lęk kojarzy się z czymś, czego trzeba się pozbyć. Tymczasem to jedna z podstawowych emocji, która ma nas chronić. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta ochrona przestaje służyć i zaczyna ograniczać. Natalia Bagińska wyznacza granicę w bardzo praktyczny sposób: pyta o to, czy lęk zabiera nam coś, co wcześniej było częścią normalnego dnia.
— Lęk ogólnie jest nam w życiu potrzebny, to jest po prostu naturalna emocja. I o ile on jest w naszym życiu w takim stopniu, że nam tego życia nie utrudnia, nie sprawia, że czegoś unikamy, co na przykład wcześniej lubiliśmy albo nie sprawia, że zaczynamy właściwie też wycofywać się w ogóle z życia społecznego, to jest to jak najbardziej OK.
Jakie są pierwsze objawy zaburzeń lękowych?
Każdy ma gorsze dni i każdy czasem się martwi, więc łatwo zbagatelizować moment, w którym coś zaczyna się zmieniać. Natalia zwraca uwagę, że znaczenie ma nie tylko czas trwania objawów (w rozmowie mówi o kilku tygodniach), lecz także ich kontekst i wpływ na codzienne funkcjonowanie.
Lęk może być naturalną reakcją na trudne wydarzenie, takie jak choroba bliskiej osoby czy rozstanie. Jeśli jednak niepokój utrzymuje się, obejmuje wiele obszarów życia i zaczyna nas ograniczać, warto przyjrzeć się mu ze specjalistą. Dodaje, że często towarzyszą temu objawy w ciele, na przykład bóle brzucha, migreny czy częstsze wizyty w łazience.
— W terapii często mówi się o tym, że jak ktoś się martwi do godziny dziennie, to jest to całkiem okej. Wiadomo, my tego nie liczymy, ale kiedy mamy takie poczucie, że już te zmartwienia to jest dosłownie cały nasz dzień i ciągle boimy się, że coś jest nie tak, że za chwilę coś się stanie, że każdy mój krok może być zagrażający, no to wtedy już mówimy o tych początkach, że coś tu dzieje się nie tak i temu też bardzo często towarzyszą różne napięcia w ciele.
Jak działa błędne koło unikania?
Na początku objawy bywają bardzo subtelne, na przykład lekkie napięcie przy wyjściu z domu. Natalia tłumaczy, że w pewnym momencie pojawia się unikanie, które na krótko przynosi ulgę, ale w dłuższej perspektywie umacnia lęk. Mózg wyciąga bowiem wniosek, że skoro trzeba było czegoś unikać, to musiało to być niebezpieczne.
Początkiem bywa nawet drobna, nieprawdziwa interpretacja, na przykład wrażenie, że ludzie nas oceniają, choć nic na to nie wskazuje. Z czasem lęk może się rozszerzać: obawa przed oceną prowadzi do odcięcia się od ludzi, a samotność, jak zauważa Natalia, to łatwa droga nie tylko do kolejnych zaburzeń lękowych, ale i depresyjnych.
— Z czasem tego napięcia jest coraz więcej i na pewnym etapie zaczyna się takie błędne koło. Dochodzi do tego, że zaczynam na przykład unikać wyjść z domu. No bo wydaje mi się, że jak wyjdę, to tak źle się będę czuć, więc czemu ja mam w sumie wychodzić? Więc zostaję w domu, a jak zostaję w domu, no to mój mózg wtedy myśli sobie: ok, w takim razie to musiało być niebezpieczne, skoro trzeba tego aż tak unikać.
Co zrobić, gdy czujemy narastający lęk?
Natalia Bagińska nie ukrywa, że pierwszym odruchem, gdy czujemy narastający lęk, jest ucieczka, ale właśnie to najbardziej pogarsza sytuację. Zamiast tego proponuje zmianę interpretacji: zamiast „zaraz stanie się coś złego” przypomnieć sobie, że to lęk i że mija. Zwraca uwagę, że o naturze emocji rzadko uczy się w szkole, więc wiele osób nie wie, że każda emocja ma swój szczyt i spadek. W dalszej części rozmowy wspomina, że przeciętna emocja trwa do około 15 minut, zastrzega jednak, że nie jest to sztywna reguła. Ważne jest też to, czy pozwalamy emocji opaść, czy podtrzymujemy ją kolejnymi interpretacjami i obawami.
— Ale taką dobrą interpretacją na przykład może być samo powiedzenie sobie, że to jest lęk, nic mi nie jest. No bo na dobrą sprawę każda emocja, jaka w nas powstaje, czy ta taka przyjemniejsza, czy mniej przyjemna, to ona osiąga szczyt i opada. Tak jest z każdą emocją.
Na czym polega technika 5-4-3-2-1 i dlaczego warto nazywać emocje?
W rozmowie pada konkretne narzędzie: technika 5-4-3-2-1, czyli kolejno zauważanie pięciu rzeczy, które widzimy, czterech, których możemy dotknąć, trzech, które słyszymy, i tak dalej. Natalia wyjaśnia, że chodzi o zakotwiczenie w „tu i teraz”, które pokazuje, że możemy czuć lęk i jednocześnie kierować uwagę gdzie indziej. Dużą rolę odgrywa też sam akt nazwania tego, co się dzieje, co według niej już samo w sobie zmniejsza intensywność emocji.
— Jest to takie powiedzenie sobie: halo, jestem bezpieczna, nic mi się nie dzieje. W tym momencie jest OK. To tylko lęk. Czyli takie właśnie trochę uświadamianie samego siebie, co ja czuję.
Czym jest lęk uogólniony i dlaczego jest tak męczący?
Zaburzenie lękowe uogólnione to jedna z form lęku, którą Natalia najczęściej spotyka w gabinecie, obok ataków paniki. Nie ma tu jednego konkretnego lęku, tylko ciągły strumień zmartwień, w którym jedno zastępuje drugie. Alicja trafnie nazywa to „uzależnieniem się od zmartwień”, a Natalia dodaje, że taki stan potrafi trwać miesiącami, a nawet latami. Wskazuje przy tym na objaw, który pacjenci często zgłaszają, nie rozumiejąc jego źródła.
— Tam jest też bardzo dużo zmęczenia. To jest taki jeden z głównych objawów właśnie tego zaburzenia uogólnionego lękowego, że pacjent jest naprawdę strasznie zmęczony i nie wie czemu. Ale to właśnie przez ten cały kołowrotek myśli.
Skąd biorą się zaburzenia lękowe?
Według Natalii nie ma jednej przyczyny zaburzeń lękowych. Wpływ mogą mieć różne czynniki, m.in. temperament i współwystępujące ADHD, które opisuje obrazowo jako „6 stacji radiowych odpalonych naraz”, co może prowadzić do przytłoczenia i większej podatności na lęk. Duże znaczenie ma także to, w jakim domu dorastaliśmy oraz warunki, w których żyjemy dziś: stresująca praca, chaos, trudne relacje i wydarzenia. Zwraca uwagę, że bywa, iż pod lękiem kryje się niezdiagnozowane wcześniej ADHD.
— Może być też taki czynnik związany z naszym wychowaniem. Czyli jeżeli na przykład miałam mamę, która w kółko wszystkiego się bała, czyli wiesz, nie jedź nad jezioro, bo się utopisz, nie wychodź z domu, bo coś się stanie, torebkę noś blisko przy sobie, bo jak nie, to cię okradną i tak dalej, to my się też nauczyliśmy tego, że świat to jest właściwie zagrożenia, że jak ja wyjdę w ten świat, to tu czyha na mnie co chwilę coś złego.
Jak lęk objawia się w ciele?
Lęk to nie tylko myśli. Natalia Bagińska podkreśla, że objawy somatyczne potrafią być tak realistyczne, że wiele osób zaczyna szukać przyczyn wyłącznie w chorobie ciała i chodzi od lekarza do lekarza. Wachlarz objawów jest szeroki, a u każdego wygląda nieco inaczej. Szczególnie często pojawiają się dolegliwości ze strony układu pokarmowego, co terapeutka wiąże z osią jelita–mózg.
— Natomiast takie najczęstsze objawy, jakie się pojawiają, to na przykład takie uczucie, że za chwilę zaczyna się dusić (pojawia się jakaś taka kluska w gardle bardzo specyficzna). Często też pojawia się taki rozsadzający ból głowy. Pojawiają się też na początku bardzo często właśnie problemy jelitowe, częstsze wizyty w łazience.
Alicja pyta też, czy można przyzwyczaić się do bardzo wysokiego poziomu lęku. Natalia odpowiada, że życie z nim przez lata jest możliwe, ale osoby z zaburzeniami lękowymi za wszelką cenę chcą się go pozbyć, stąd unikanie i kontrolowanie. Z czasem często pojawia się jednak rezygnacja i zmęczenie, bo wiele już zrobiły, by lęk ominąć.
Czym są ataki paniki i jak działa lęk przed lękiem?
Natalia wyjaśnia, że zaburzeniom lękowym mogą towarzyszyć ataki paniki, ale nie występują w każdym z nich. W rozmowie określa je również jako odrębne zaburzenie. Ich obecność nie oznacza, że lęk jest bardziej zaawansowany, a brak napadów paniki nie oznacza, że lęk uogólniony jest mniej nasilony: może być bardzo silny, tylko zmęczenie wynika w nim raczej z natłoku myśli niż z cielesnych interpretacji.
Gościni opisuje także zjawisko lęku przed lękiem, czyli sytuację, w której tak bardzo boimy się samych odczuć lękowych, że sami zwiększamy ich nasilenie. Samo oczekiwanie na kolejny napad może zwiększać czujność na sygnały z ciała i uruchamiać kolejne błędne koło lęku. Ciało zaczyna wydzielać adrenalinę, a przyspieszony oddech czy bicie serca interpretujemy jako zagrożenie. Terapeutka pokazuje to na prostym przykładzie ze schodami:
— Atak paniki to jest też coś takiego, co pojawia się bardzo w pewnym stopniu niespodziewanie. Natomiast to jest tak silny lęk, przy którym pojawiają się te cielesne interpretacje. Czyli na przykład, powiedzmy zmęczyłam się trochę, bo szłam po schodach i tak trochę nie mogę złapać oddechu. Więc gdzieś zaczyna się wydzielać adrenalina, bo ja się zaczynam tego bać.

Dlaczego ciągłe sprawdzanie i upewnianie się nie pomaga?
Kontrolowanie wszystkiego daje chwilową ulgę, ale w rzeczywistości utrzymuje napięcie. Natalia zwraca uwagę na to, że osoby z lękiem często oddają decyzyjność bliskim i potrzebują stałych potwierdzeń. Natalia zwraca uwagę, że wielokrotne sprawdzanie i potrzeba upewniania się mogą stać się bardzo obciążające. Podobne zachowania występują również w zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym, którego przykładem może być wielokrotne sprawdzanie, czy wyłączyło się żelazko — i robienie mu zdjęć. Alicja zauważa, że takie osoby potrafią podważać nawet to, co widzą na fotografii.
— Takie kontrolowanie, sprawdzanie wszystkiego, upewnianie się — właśnie tutaj bardzo często osoby z zaburzeniami lękowymi uwielbiają decyzyjność oddawać osobom bliskim, czyli nie potrafią podjąć nawet takiej najprostszej decyzji typu którą sukienkę wybrać? Tak, ale często też chodzi o dużo poważniejsze decyzje, że muszą mieć potwierdzenie od osoby bliskiej, ale też potwierdzenia dotyczące swojego stanu.
Czy da się maskować zaburzenia lękowe?
Okazuje się, że tak — da się maskować zaburzenia lękowe. I nierzadko sposobem maskowania bywa praca. Natalia zauważa, że osoby z lękiem często zostają dłużej w pracy, bo to tam czują się najbardziej zakotwiczone i kompetentne, a obowiązki dają im poczucie kontroli. Z zewnątrz może to wyglądać na zaangażowanie, a w środku towarzyszy temu stałe napięcie.
— Da się i najczęściej to idzie w pracoholizm. Praca rzeczywiście daje takie poczucie, że jestem w stanie gdzieś na przykład się wykazać. Ta praca rzeczywiście często staje się takim zachowaniem zabezpieczającym. No bo wiesz, tam muszę wykonywać polecenia. Co prawda ja te myśli negatywne i napięcie cały czas mam, ale też w pracy jest takim fajnym dowodem na to, że skoro tam potrafię się na czymś skupić i potrafię wykonywać obowiązki, to znaczy, że mam jakąś kontrolę nad tym życiem.
Co dzieje się wewnątrz, gdy na zewnątrz widać spokój?
Alicja zadaje pytanie o sytuacje, w których lęk pojawia się w samolocie czy w samochodzie, a obserwator nie zauważa niczego niepokojącego. Natalia tłumaczy, że ciało może wtedy wejść w stan zamrożenia, w którym nie sposób się poruszyć, a w głowie pojawiają się katastroficzne scenariusze i wstyd przed oceną innych. To jedna z odpowiedzi organizmu na zagrożenie, obok walki i ucieczki.
— Może tak być jak najbardziej, że ciało wtedy wchodzi w zamrożenie pewnego rodzaju i jest to takie uczucie, że dosłownie nie mogę się gdzieś ruszyć wręcz. I to zamrożenie może być rzeczywiście bardzo, bardzo silne. To się też często zdarza i wtedy tak naprawdę ciężko jest komuś na zewnątrz udzielić pomocy, bo osoba siedząca obok nas wydaje się po prostu jakby się nic nie działo.
Dlaczego kwaśne żelki i inne „zabezpieczacze” nie są dobrym pomysłem?
Natalia zwraca uwagę na internetowe porady, które obiecują szybkie rozwiązania i wyjaśnia, dlaczego sama ich nie poleca. Chodzi o to, że przedmioty lub rytuały, bez których „nie dam rady”, stają się kolejnym zachowaniem zabezpieczającym i podtrzymują przekonanie, że lęk jest groźny. Zamiast tego proponuje sięgać po to, co zawsze mamy przy sobie, czyli własny umysł i ciało, na przykład ćwiczenia uważności czy mocne zaciśnięcie i rozluźnienie pięści.
— Mamy też bardzo dużo informacji, szczególnie na Instagramie, bardzo tego nie lubię — na przykład noś przy sobie kwaśne żelki. Tylko że one nam tak naprawdę tylko podtrzymują lęk i sprawiają, że później, jak nie mam tych kwaśnych żelek, to co jest?
Jak wygląda leczenie zaburzeń lękowych i od czego zaczyna się terapia?
Natalia opowiada, że w terapii zaburzeń lękowych zaczyna od psychoedukacji, bo bez zrozumienia mechanizmu lęku trudno cokolwiek zmienić. Dopiero później, stopniowo i pod opieką terapeuty, wycofuje się kolejne zachowania zabezpieczające, na przykład zmniejsza liczbę sprawdzeń żelazka. Celem jest stopniowe odzyskiwanie swobody w codziennym funkcjonowaniu, tak by na przykład wyjście z domu nie wiązało się z dużym napięciem. Od czego więc zaczyna?
— W terapii na początku jest bardzo ważna taka naprawdę porządna, dobra psychoedukacja. I od tego trzeba zacząć. Bo jeśli pacjent nie wie, czym właściwie jest lęk i że ten lęk nie jest zagrażający i że on serio naturalnie opadnie, to on zawsze będzie kontrolować.
Czy w leczeniu zaburzeń lękowych potrzebna jest farmakoterapia?
Natalia mówi o tym spokojnie i bez demonizowania: leki bywają potrzebne, zwłaszcza wtedy, gdy objawy są tak silne, że pacjent nie jest w stanie skupić się na terapii. Wspomina, że w takich sytuacjach odsyła pacjentów do psychiatry. Dodaje, że czas przyjmowania leków jest sprawą indywidualną i może trwać nawet rok czy dwa, a odstawianie wymaga czasu. Zaznacza też, że leki stosowane doraźnie i codziennie to dwie różne kategorie.
— Leczenie zaburzeń lękowych za pomocą leków, czyli farmakologii, jest jak najbardziej ok. Szczególnie wtedy, kiedy te objawy są tak silne, że psychoterapia nie będzie działać z uwagi na to, że pacjent nie będzie w ogóle w stanie się na niej skupić, bo takie przykłady też są. I ja wiem, że farmakoterapia też się tak czasami demonizuje. Ja totalnie nie jestem za tym, no bo też wiem, że gdyby ten pacjent nie był w stanie się skupić na tej terapii, no to szkoda jego czasu i pieniędzy na dobrą sprawę. Więc lepiej, żeby na początku rzeczywiście na tych lekach był, ale później z tych leków stopniowo schodzimy.
Czy można wyleczyć się z zaburzeń lękowych? Jakie są rokowania?
To pytanie, na które wiele osób czeka z największym napięciem. Alicja zauważa, że osoby w lęku mogą mieć poczucie pułapki, a Natalia dodaje, że czas w lęku dłuży się niemiłosiernie i kilkanaście minut potrafi wydawać się wiecznością. Mimo to jej odpowiedź jest optymistyczna — pod warunkiem współpracy. To osobista ocena ekspertki, oparta na doświadczeniu z gabinetu, a nie gwarancja wyniku, bo przebieg leczenia zależy od sytuacji każdego pacjenta. Kluczem jest zrozumienie własnego mechanizmu lęku:
— Ja bym powiedziała, że na 100% pozytywne, jeżeli pacjent współpracuje i jeżeli rzeczywiście będziemy we dwójkę dobrą drużyną. Bo tak naprawdę, jeśli my zrozumiemy cały mechanizm lęku, zrozumiemy siebie, tego kiedy wchodzimy w ten lęk, kiedy co właściwie podtrzymuje u nas ten lęk i zrozumiemy swoje błędne koło, to na 100% jesteśmy w stanie z tego wyjść.
Na czym polega wyznaczony czas na zamartwianie się?
W terapii Natalia przygląda się też samym myślom: sprawdza, czy pojawia się naprawdę nowa myśl, czy ta sama obawa w innych słowach i szuka myśli alternatywnych, z których pacjent może później korzystać. Jednym z ćwiczeń, które Natalia poleca pacjentom, jest wyznaczenie sobie konkretnego czasu na martwienie się. W ciągu dnia zmartwienia zapisujemy i odkładamy na później, a w umówionym oknie czasowym zajmujemy się nimi na serio. Dzięki temu umysł dostaje komunikat, że sprawa jest traktowana poważnie, a my odzyskujemy poczucie kontroli.
— I jest to właśnie takie wyznaczenie sobie czasu zamartwiania w ciągu dnia. Czyli wiesz, siadam, mam kartkę, długopis, 15–20 minut wyznaczone konkretnie, żeby umysł wiedział, że to serio jest poważne, że ja mam to zrobić, że poważne zadanie i zapisuję wszystkie zmartwienia, nawet te, które wydają się irracjonalne.
Jak sen, dieta i plan dnia wpływają na lęk?
Natalia przypomina, że układ nerwowy potrzebuje podstaw: snu, wody, regularnych posiłków i odpoczynku. Opowiada o pacjentce, której dzień zmienił się po tym, że zaczęła wstawać kwadrans wcześniej na porządne śniadanie. Zwraca też uwagę, że kolejnym czynnikiem podtrzymującym lęk bywa scrollowanie telefonu, dlatego z pacjentem układa na nowo plan dnia, w którym jest blok czasu bez telefonu, przeznaczony na coś, co naprawdę lubi. Często to właśnie takie drobne zmiany sprawiają, że dzień zaczyna wyglądać inaczej. Jednocześnie wyjaśnia, jak brak snu zmienia sposób, w jaki odbieramy świat:
— Jak jesteś niewyspana, jesteś przemęczona, dużo więcej rzeczy cię będzie irytować, dużo więcej rzeczy będzie się wydawać zagrażających. Więc to jest też trochę tak, że wtedy dużo nie trzeba — ten lont jest coraz krótszy tak naprawdę. No i dużo łatwiej o negatywne myśli.
Jak wyglądają małe kroki, które zmieniają życie z lękiem?
Natalia podkreśla, że praca z lękiem zaczyna się od bardzo małych kroków. Zdarzało się, że w terapii online pacjent zabierał ją na spacer przez kamerkę, a potem wychodził z mężem czy narzeczonym i wreszcie sam. Dla osoby bez lęku takie drobiazgi to nic wielkiego, ale dla pacjenta to potężny przełom, który Natalia porównuje do skoku na bungee. Od czego więc zaczyna się taka droga?
— Zazwyczaj zaczynamy w ogóle od pracy nad tym, żeby ta osoba zobaczyła, że ten świat w ogóle nie jest zagrażający. I czasami chodzi na przykład o to, że w pierwszej kolejności robi sobie rundkę wokół domu powiedzmy, a później rundkę po ulicy i tak dalej. Ona się przekonuje coraz bardziej, że w sumie nikt nie ocenia, że jest ok.
Jak wygląda kończenie psychoterapii zaburzeń lękowych?
Natalia spotyka się z pacjentami raz w tygodniu, bo przy zaburzeniach lękowych rzadsze spotkania oznaczają mniej pracy i psychoedukacji, a spotkania co dwa tygodnie na początku uważa za zbyt rzadkie. Po drodze wyznacza z pacjentem cele i buduje skalę lęku, czyli uporządkowaną listę sytuacji, z którymi będą pracować. Gdy postępy są wyraźne, sama proponuje rzadsze spotkania, żeby pacjent zobaczył, że radzi sobie także bez terapeuty. Zaznacza, że nie chce ciągnąć terapii w nieskończoność, bo narzędzia, które przekazuje pacjentom, mają im służyć także po zakończeniu terapii.
— Robię coś takiego, co się nazywa skalą lęku, czyli tak po kolei sobie ustalamy, czego się najbardziej boję, z czym będziemy pracować i ustalamy sobie właśnie zasady tego działania, ale też rozmawiamy o tym, czego się boi na każdym etapie. I jak widzę, że to idzie tak krok po kroku, fajnie i pacjent coraz bardziej mówi, że no tutaj na przykład już ten lęk mi spadł z 70% do 20. No to już wiem, że ok. Dobra, no niedługo będziemy się być może żegnać, być może nie, bo często jest tak, że nie tylko te zaburzenia lękowe są na terapii gdzieś tam poruszane, ale wiem, że to już jest taki dobry sygnał, że pacjent już wie, co robić.
Jak wygląda zdrowa relacja z lękiem?
Celem terapii nie jest całkowite pozbycie się lęku, bo jest on nam potrzebny, na przykład wtedy, gdy trzeba uciec przed realnym zagrożeniem. Natalia tłumaczy, że chodzi o to, by przestać go źle interpretować i umieć dać mu przepłynąć. Osoba z zaburzeniami lękowymi zwykle drąży sytuację i szuka haczyków, a w zdrowej relacji z lękiem zatrzymujemy się na uczuciu i idziemy dalej. Tak to ujmuje:
— Ja rozumiem, że to jest emocja i że ona sobie zaraz minie i daję sobie to poczuć. Czyli okej, to jest lęk, mogę to czuć, nic się więcej nie stanie i tyle.
Jak wspierać bliską osobę z zaburzeniami lękowymi?
Na koniec Alicja pyta o to, czego nie robić, gdy w otoczeniu jest ktoś, kto zmaga się z lękiem. Natalia radzi unikać stuprocentowych zapewnień, że „wszystko jest okej” i nie wyręczać w decyzjach, bo choć płyną z troski, mogą podtrzymywać zaburzenie. Lepiej zadać pytanie, jak ta osoba sama nazwałaby swój stan, a jeśli to możliwe, pójść z nią w miejsce, którego się boi i spokojnie wytłumaczyć, że to lęk. Terapeutka dodaje, że przydaje się też podstawowa wiedza o lęku.
Kiedy sięgnąć po pomoc i od czego zacząć?
Natalia wspomina o książkach i podcastach, które mogą być dobrym początkiem, ale podkreśla, że samodzielna praca często nie wystarcza. Pomoc terapeuty daje poczucie bezpieczeństwa, plan działania i cele. Zachęca, żeby nie czekać, jeśli lęk zabiera kawałek życia i zaznacza, że nawet spotkania co dwa tygodnie są lepsze niż żadne, choć na początku terapii zwykle sprawdza się częstszy rytm. Oto jej przesłanie dla wszystkich, którzy zastanawiają się, czy ten temat ich dotyczy:
— Ja myślę sobie, że przede wszystkim jeżeli czujemy już, że ten lęk zabiera mi kawałek życia i jeśli porównam siebie sprzed pół roku, sprzed roku do dzisiaj i widzę, że to jest taka mała przepaść, no to zdecydowanie iść do terapeuty. Bo nawet jeżeli nas nie stać na taką psychoterapię co tydzień, myślę sobie, że nawet co te dwa tygodnie też będzie pomocne. Jakby lepsze to niż absolutnie nic.
Posłuchaj podcastu Well Be Stories
Rozmowa Natalii Bagińskiej z Alicją Sękowską przypomina, że lęk nie jest wrogiem, lecz emocją, która z różnych powodów przestaje działać tak, jak powinna. Najważniejsze przesłanie jest proste: nie unikać, dawać sobie czas, zrozumieć własny mechanizm i nie bać się sięgnąć po pomoc. Dobra wiadomość jest taka, że przy współpracy z terapeutą droga do poprawy jest realna.
Posłuchaj opodcastu Well Be Stories z Natalią Bagińską w roli głównej. Dowiedz się, jak rozpoznawać zaburzenia lękowe, co może podtrzymywać niepokój i jakie strategie pomagają pracować nad nim krok po kroku. Jeśli lęk coraz bardziej ogranicza Twoje życie, potraktuj to jako sygnał, że warto poszukać wsparcia.
O Well Be Stories
Masz ochotę na więcej inspirujących rozmów? Poznaj podcast Well Be Stories. Rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposobów na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.
Czytaj inne artykuły wellbestudio.pl:
- Unikający i lękowy styl przywiązania w związku. Rozmowa z Markiem Boguszem
- Jak pokonać lęk i działać? Rozmowa z Marcinem Matychem, dr. Nerwicą
- Czym jest odporność psychiczna i jak ją budować? Rozmowa z dr Joanną Gutral
- Jak sobie radzić z lękiem? Rozmowa z Marcinem Matychem, czyli dr. Nerwicą
- Czym jest psychowashing? Nie daj się złapać na pseudopsychologię! Rozmowa z Marią Kaczorowską
- Jak radzić sobie ze stresem i lękiem? Rozmowa z Tomaszem Michniewiczem
- Jak regulować emocje, by nie dać się ponieść? Rozmowa z Tomaszem Delmaczyńskim
Youtube: Xu0yBUuR0VM













Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *