Dlaczego tak łatwo oceniamy ludzi z nadmierną masą ciała? Skąd przekonanie, że wystarczy „wziąć się w garść” i co dzieje się z człowiekiem, który słyszy to od lat? Być może stąd, że otyłość przez lata była przedstawiana przede wszystkim jako efekt złych wyborów: za dużo jedzenia, za mało ruchu, za mało dyscypliny. A to zdecydowanie zbyt duże uproszczenie.
W najnowszym odcinku podcastu Well Be Stories gościnią Alicji Sękowskiej jest lek. Katarzyna Woźniak, doktorantka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, która zajmuje się leczeniem choroby otyłościowej. Znana w mediach społecznościowych z kanału (@mama.i.stetoskop) oraz profilu edukacyjnego na YouTubie lek. Kasia Woźniak, gdzie w przystępny sposób mówi o zdrowiu i medycynie, pokazując znacznie bardziej złożony obraz otyłości.
O czym jest ta rozmowa?
Tematem rozmowy Alicji z Katarzyną Woźniak jest otyłość, która nie jest kwestią charakteru ani silnej woli, lecz przewlekłą chorobą o wielu przyczynach. Gościni tłumaczy, czym otyłość różni się od nadwagi, jaka jest skala problemu w Polsce i dlaczego tkanka tłuszczowa trzewna jest groźniejsza, niż się wydaje. Opowiada o powikłaniach nieleczonej choroby oraz o tym, jak sen, stres i emocje wpływają na masę ciała.
Sporo miejsca zajmuje nowoczesne leczenie. Katarzyna Woźniak wyjaśnia, jak działają analogi GLP-1, kto może je przepisać, od czego zależy dawkowanie i kiedy stosowanie leków staje się niebezpieczne. Mówi też o operacjach bariatrycznych, leczeniu otyłości u dzieci oraz o dylematach kobiet, które chcą zajść w ciążę. Całość jest osobista, bo gościni opowiada również, co skłoniło ją do zajęcia się tym tematem.
Nadwaga czy otyłość — gdzie jest granica i kiedy zapala się czerwona lampka?
Wiele osób traktuje nadwagę przede wszystkim jako kwestię estetyki, a dopiero otyłość jako „prawdziwy” problem. Warto więc wiedzieć, gdzie właściwie przebiega granica między nadwagą a otyłością i kiedy masa ciała zaczyna mieć znaczenie z punktu widzenia zdrowia.
Najprostszym punktem odniesienia jest wskaźnik BMI: otyłość zaczyna się od wartości 30, a kolejne stopnie choroby wyznaczają progi 35 i 40. Nadwagę porównuje do stanu przedcukrzycowego: to jeszcze nie pełnoobjawowa choroba, ale sygnał, którego nie warto ignorować.
— Otyłość zaczyna się od BMI 30 i mamy kilka stopni otyłości. Wcześniej jest prawidłowa masa ciała, następnie nadwaga. Jak BMI przekracza 30, to jest pierwszy stopień choroby otyłościowej i następne co 5, czyli 35 to drugi stopień, a 40 BMI i powyżej to jest już trzeci stopień choroby otyłości. Kiedyś tak brzydko się mówiło, że to jest otyłość olbrzymia. Aktualnie od tego określenia się odchodzi.
A czym różni się otyłość od nadwagi? Można by powiedzieć, że nadwaga to jest taki wstęp do choroby otyłościowej. Ja bym to trochę porównała do stanu przedcukrzycowego i cukrzycy. Dla nas to jest zdecydowanie sygnał alarmowy, że dzieje się coś niedobrego, zaczyna się odkładać dużo tkanki tłuszczowej.
Brzuszek piwny nie jest niewinny. Czym grozi tkanka tłuszczowa trzewna?
Kolejnym wskaźnikiem jest obwód pasa. Przekroczenie 80 cm u kobiet i 92 cm u mężczyzn oznacza, że dzieje się coś niedobrego, a wartości 88 cm i 100 cm to kryterium otyłości brzusznej.
Lekarka zauważa, że kobiety zwykle reagują wcześniej, natomiast w społeczeństwie panuje większa akceptacja dla męskiego brzucha. Tymczasem odrobina tkanki trzewnej jest potrzebna, bo otacza narządy i działa jak amortyzator. Problem zaczyna się, gdy ta tkanka się rozrasta.
— Ona zaczyna się zachowywać jak zupełnie nowy organ. Hodujemy sobie zupełnie nowy organ, który nam szkodzi, bo produkuje cytokiny prozapalne i sprawia, że cały organizm niejako wchodzi w permanentny stan zapalny.
Ilu Polaków choruje na otyłość? Przyczyny otyłości
Gdy mówimy o otyłości, łatwo potraktować ją jako problem dotyczący pojedynczych osób. Tymczasem, według lekarki, dotyczy ona około 9 mln dorosłych Polaków, a nadwaga — około dwa razy większej liczby osób.
Wskaźniki rosną od lat. Katarzyna Woźniak wśród przyczyn wymienia łatwy dostęp do wysoko przetworzonej żywności, coraz więcej pracy zdalnej i coraz mniej spontanicznej aktywności. Dodaje też ciekawą obserwację: skala problemu może być mniej widoczna, ponieważ wiele osób z otyłością unika wychodzenia z domu.
— Może nie jesteśmy w czołówce, ale niewiele nam brakuje. Problem otyłości dotyczy około 9 mln dorosłych Polaków, nadwagi jeszcze około dwa razy tyle. Tak że ten problem jest większy niż nam się tak wydaje.
Czy otyłość to brak silnej woli? Czynniki, na które nie mamy wpływu
Czy otyłość to nie po prostu lenistwo? Gościni odpowiada stanowczo, że nikt dobrowolnie nie wybiera choroby obciążonej tak poważnymi powikłaniami. Dieta i ruch mają znaczenie, ale to tylko część układanki. Na masę ciała wpływa też genetyka, choroby przewlekłe, historia medyczna oraz nawyki wyniesione z domu. Lekarka dodaje, że każdy z nas niesie bagaż, którego nie widać, a który bardzo łatwo pominąć przy ocenie.
— Na przykład nasza genetyka, choroby przewlekłe czy nawet to, jak nas wychowali rodzice i co jest dla nas taką na przykład domyślną formą spędzania wolnego czasu.
Jakie choroby wywołuje nieleczona otyłość?
Dlaczego otyłość trzeba leczyć, a nie tylko „obserwować”? Lekarka wymienia choroby, które kojarzymy z nadmierną masą ciała: cukrzycę, nadciśnienie, zawały, udary i inne choroby układu sercowo-naczyniowego. Dodaje, że lista jest dłuższa i obejmuje także POChP, PCOS u kobiet, zaburzenia psychiczne oraz niektóre nowotwory (np. przy nadmiernej masie ciała wyższe jest ryzyko raka piersi i raka jelita grubego). Według jej słów naukowo udowodnione zależności dotyczą ponad 200 chorób. Jednocześnie zaznacza, że chodzi o ryzyko, a nie o pewnik:
— To nie jest tak, że jak będziemy mieć otyłość, to na pewno będzie nowotwór, nie. Ale to jest tak, jak palenie zwiększa ryzyko nowotworu płuc — nie każdy palacz będzie miał nowotwór płuc.
Co skłania pacjentów do leczenia? Strach, wygląd i chęć życia w formie
Na pytanie, co sprawia, że ludzie w końcu trafiają do gabinetu, Katarzyna Woźniak odpowiada, że u każdego jest to coś innego. Mężczyźni często pojawiają się dopiero wtedy, gdy zaczynają się komplikacje zdrowotne, takie jak nadciśnienie, hiperlipidemia czy problemy z erekcją.
Pacjenci wymieniają różne motywacje: chęć długiego, zdrowego życia, siłę do zabawy z dziećmi i wnukami albo wygląd, który — jak zaznacza — coraz częściej liczy się także dla panów. Jedna z pacjentek najbardziej bała się cukrzycy i amputacji kończyny, tak jak u swojego rodzica. Lekarka mówi, że każda motywacja jest dobra, jeśli poprawia zdrowie, ale wyraźnie woli tę wewnętrzną:
— Pacjenci często są przez kogoś przyprowadzeni, ale taka motywacja zewnętrzna ma krótkie nogi. Często pojawiają się już komplikacje zdrowotne. Później na przykład pojawia się nadciśnienie, hiperlipidemia, na przykład problemy ze wzwodem.
Otyłość u dzieci w Polsce: dlaczego to coraz większy problem?
Według Katarzyny Woźniak Polska nie ma jeszcze najwyższego odsetka dzieci z otyłością w Europie, ale liczba ta rośnie najszybciej. Dlaczego tak się dzieje? Lekarka przyznaje, że nikt nie zna jednej, pewnej odpowiedzi. Wskazuje jednak kilka czynników: łatwy dostęp do żywności wysoko przetworzonej, tłustą i mączną kuchnię oraz coraz więcej czasu spędzanego przed ekranami. Do tego dochodzi zmiana w codzienności dzieci. Zadanie zapewnienia ruchu przejęli rodzice, co bywa dla nich dużym obciążeniem. Gościni przypomina zalecenie WHO i opisuje, jak zmieniło się podwórko:
— WHO mówi, że każde dziecko potrzebuje godziny, minimum godziny aktywności fizycznej dziennie. Kiedyś to było bez trudu do zapewnienia, bo dziecko wychodziło z piłką przed blok. Wszędzie były dzieci. Teraz tych dzieci tak nie widać, a przed blokiem wisi znak zakaz grania w piłkę.
Lekarka podkreśla też, że całe rodziny powinny wspierać osobę chorą w dobrych wyborach, a dzieci uczą się ruchu tylko wtedy, gdy rodzic idzie razem z nimi.
Sen i masa ciała: dlaczego niewyspanie sprzyja tyciu?
Wśród skutecznych zasad profilaktyki otyłości lekarka wymienia ruch, żywienie i sen, który jej zdaniem jest najczęściej zapominany. Po nieprzespanej nocy rośnie dzienne spożycie kalorii — o około 500 kcal. Sięgamy po produkty bardzo kaloryczne w małej objętości, a jednocześnie mamy mniej ochoty na gotowanie i aktywność. Organizm je więc więcej, a wydatkuje mniej energii. Lekarka zaleca minimum 7–9 godzin snu na dobę. Wyraźnie zaznacza, że to nie jest czas stracony:
— Bardzo chcemy żyć szybko. Wszystko chcemy optymalizować. Tego nie optymalizujemy. Musi być ten czas na sen i to nie jest czas stracony, tylko to jest czas zainwestowany w swoje zdrowie.
Czy stres i kortyzol sprawiają, że tyjemy? Rozprawiamy się z mitem
W internecie „brzuszek kortyzolowy” to popularne hasło. Katarzyna Woźniak tłumaczy, że sam stres nie powoduje tycia, choć działa pośrednio, bo pogarsza sen i odbiera chęć do aktywności oraz gotowania. Kortyzol jest hormonem potrzebnym, który mobilizuje nas do działania i ma swój dobowy rytm. Z jego nadmiarem bezpośrednio wiąże się choroba Cushinga, ale to schorzenie rzadkie: w skali miasta takiego jak Lublin to kilka nowych rozpoznań rocznie. Zajadanie stresu lekarka tłumaczy inaczej:
— Natomiast to są bardziej takie rzeczy behawioralne i nie ma to takiego związku hormonalnego, że to stres powoduje wyrzut kortyzolu i przez to jem. To jest bardziej nawyk, że tak odreagowuję, że tak na przykład się nagradzam po ciężkim dniu, tak się pocieszam po jakiejś porażce albo tak się cieszę sukcesem — albo to jest sposób na nudę czy przyzwyczajenie w trakcie pracy przy komputerze czy oglądania serialu wieczorem.
Nad takimi nawykami, jak dodaje, świetnie pracują psychodietetycy.
Czym jest „food noise” i dlaczego dieta nie zawsze wystarcza?
Gdybyśmy byli myszami w laboratorium, odmierzone porcje pożywienia załatwiłyby sprawę. W prawdziwym życiu mamy jednak stres, podróże, cykl miesiączkowy i różne nawyki. Wielu pacjentów próbowało już wielu diet, ma za sobą dietetyka i trenera — i traci nadzieję.
Lekarka tłumaczy, że u osób z nadwagą i otyłością mechanizm związany z GLP-1 nie działa tak jak u osób szczupłych. Zaburzona jest równowaga między głodem a sytością, a pojawia się tak zwany food noise, czyli stałe myślenie o jedzeniu. Dla osób, które go nie znają, to trudne do wyobrażenia, co przyznaje także gościni:
— Upraszczając, ten food noise to jest coś, czego na przykład nie byłam sobie kiedyś w stanie wyobrazić, ale naprawdę pacjenci o tym opowiadają, że oni ciągle mają w głowie jedzenie, niezależnie od tego, ile zjedli. To jest ciągła walka ze sobą.

Leki na otyłość (analogi GLP-1): jak działają i kiedy się je stosuje?
Analogi GLP-1 naśladują działanie naturalnego hormonu. Działają w dwójnasób: spowalniają pracę przewodu pokarmowego, więc dłużej czujemy sytość, a jednocześnie oddziałują na ośrodek głodu i sytości w mózgu. Pacjenci mówią, że wreszcie są najedzeni i nie myślą ciągle o posiłkach. Lekarka dodaje, że według jej prywatnych obserwacji zmieniają się też preferencje smakowe. Wskazaniem do jego stosowania jest BMI powyżej 30 albo powyżej 27 przy pojawiających się powikłaniach. Podkreśla jednak, że leczenie nie zaczyna się od leku i na nim się nie kończy:
— Otyłość jest bardzo poważną chorobą i ona zawsze powinna być leczona. Zaczynamy zawsze od takich interwencji dietetycznych, aktywności, stylu życia, bo to też to jest potrzebne. I to nie jest nigdy tak, że sam lek i nic więcej nie trzeba robić.
Kto może przepisać leki na otyłość i czy są dostępne w aptekach?
W Polsce nie ma ograniczeń co do tego, jaki lekarz może wypisywać analogi GLP-1, ale to nie znaczy, że każdy ma doświadczenie w prowadzeniu takiej terapii. Lekarka zaznacza, że obecnie nie spotyka się z brakami w aptekach. Półtora, może dwa lata temu zdarzały się problemy z niektórymi dawkami i preparatami. Dziś główną barierą jest koszt, który zależy od preparatu i dawki i dla wielu osób bywa nie do przeskoczenia. Lekarka tłumaczy, na czym polega problem z doświadczeniem:
— Nie ma w Polsce żadnych ograniczeń odnośnie tego, jaki lekarz może wypisywać jakie leki. Więc tak naprawdę może każdy. Natomiast nie każdy ma doświadczenie, bo tam nie tylko sam lek nie wystarczy, tylko dużo też innych rzeczy.
Jak wygląda leczenie otyłości? Jak maraton, a nie sprint
Leczenie analogami zaczyna się od najniższych dawek, bo nie wiadomo, jak zareaguje dany pacjent. Lekarka opisuje, że są hiperresponderzy, czyli osoby reagujące mocno już na niskie dawki oraz pacjenci, u których potrzebne są wysokie dawki, bo wczesnej reakcji nie ma. Na podstawie doświadczenia można coś przeczuwać, ale nigdy nie ma pewności. Celem jest dojście do dawki docelowej, która pozwala na systematyczną, spokojną redukcję. Pacjenci uczą się też od nowa jeść, bo nagle okazuje się, że zupa i drugie danie to za dużo. Podejście lekarki do tempa leczenia jest jasne:
— To ma być maraton, a nie sprint. Nie można się z tym śpieszyć. Trzeba dać i organizmowi czas na przystosowanie się i pacjentowi na takie zmiany nawyków.
Czy leki na odchudzanie są bezpieczne? Kiedy mogą zaszkodzić?
Katarzyna Woźniak mówi, że leki na otyłość zostały przebadane na tysiącach osób i są bezpieczne. Na początku mogą się pojawić nudności, zaparcia lub biegunki, które zwykle mijają po kilku dniach lub tygodniach. Na pytanie, czy można się od nich uzależnić, odpowiada, że same leki nie mają potencjału uzależniającego.
Dodaje jednak, że stosowanie ich bez wskazań niesie ryzyko. Osoba z prawidłową masą ciała może stracić apetyt na tyle, że dojdzie do niedoborów, wypadania włosów i niedożywienia, a zbyt szybka utrata masy zwiększa ryzyko kamicy pęcherzyka żółciowego. Katarzyna Woźniak stanowczo przestrzega przed takim stosowaniem leków:
— Natomiast stosowanie ich w momencie, gdy nie mamy wskazań i na przykład prawidłową masę ciała, chcemy zrzucić 5 kilogramów na wakacje, nie jest prawidłowe. Albo bardzo szybka eskalacja dawki, bardzo szybkie zwiększanie dawki czy stosowanie ich w ogóle bez żadnych badań, bez nadzoru lekarskiego to może być niebezpieczne.
Czy analogi GLP-1 dają korzyści wykraczające poza odchudzanie?
Lekarka analogi GLP-1 nazywa rewolucją w medycynie. Według niej wykazują one coraz więcej korzyści niezwiązanych bezpośrednio z samą otyłością. Mówi o zmniejszeniu ryzyka zawału, udaru i zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych o około 20 proc. Jak zaznacza, w przyszłości poznamy zapewne kolejne działania tych preparatów. Opisuje też mechanizmy, które pomagają organizmowi wrócić do stanu metabolicznego, jakiego oczekujemy u pacjenta:
— Wiemy, że mają też takie działanie delikatnie zmniejszające stan zapalny. Także uwrażliwiają też komórki na niejako na działanie insuliny.
Jak długo trwa leczenie i dlaczego organizm wraca do dawnej wagi?
Według lekarki terapia analogami powinna trwać minimum rok, a zbyt wczesne przerwanie często kończy się nawrotem. U niektórych pacjentów potrzebne jest leczenie stałe albo dawka podtrzymująca. Kiedy masa ciała jest stabilna, dawki są stopniowo zmniejszane, a pacjent jest obserwowany. Wyjaśnia też, dlaczego ryzyko powrotu zostaje: komórki tłuszczowe po redukcji tylko się kurczą, ale ich liczba się nie zmniejsza. Dlatego schudnięcie nie oznacza końca choroby:
— My, że tak powiem potocznie, odchudzimy pacjenta, to to nie jest pacjent zdrowy. To jest pacjent w remisji choroby otyłościowej. I niestety, ale on zawsze będzie miał większe ryzyko, że to wróci niż osoba, która nigdy nie miała nadmiernej masy ciała.
Leki czy operacja bariatryczna? Dlaczego te metody się uzupełniają
Alicja Sękowska pyta, czy dzięki lekom potrzeba wykonywania operacji bariatrycznych jest dziś mniejsza. Lekarka wyjaśnia, że farmakoterapia i chirurgia bariatryczna nie są dla siebie alternatywą, a leki mogą być również uzupełnieniem leczenia operacyjnego.
Najskuteczniejsze obecnie preparaty pozwalają średnio zmniejszyć masę ciała o około 20 proc. Dla osoby ważącej 200 kg oznacza to redukcję o około 40 kg, czyli masę ciała na poziomie 160 kg. W takiej sytuacji leki mogą pomóc zmniejszyć masę ciała przed operacją i uczynić ją bezpieczniejszą. Na operację decydują się także osoby z niższymi stopniami otyłości, których nie stać na długotrwałe leczenie farmakologiczne.
— Są pacjenci, którzy często najpierw redukują masę ciała trochę dzięki farmakoterapii, co czyni zabieg bariatryczny bezpieczniejszym. I to się jedno z drugim łączy. Natomiast też są pacjenci, którzy decydują się na operacje bariatryczne w niższych stopniach otyłości, ponieważ nie stać na leczenie farmakologiczne. A to jest leczenie, które jest refundowane i dostępne na NFZ. A leki nie są.
Czy dzieci z otyłością można leczyć lekami?
Czy farmakoterapia dotyczy także najmłodszych? Lekarka potwierdza, że analogi GLP-1 stosuje się również u dzieci, ale nie każdy preparat jest zarejestrowany dla każdej grupy wiekowej. Rejestracje różnią się w zależności od leku. Dlatego decyzja o leczeniu dziecka wymaga konsultacji z lekarzem, który zna aktualne wskazania.
— Również stosuje się analogi GLP, natomiast nie każdy z dostępnych preparatów jest zarejestrowany. Niektóre są od szóstego, niektóre są od 12 roku życia. Niektóre na ten moment dopiero od 18.
Ciało i emocje: jak otyłość łączy się z psychiką?
Otyłość i zaburzenia psychiczne mogą wzajemnie zwiększać swoje ryzyko. Osoby z nadmierną masą ciała częściej mierzą się z zaburzoną samooceną, wykluczeniem, wyśmiewaniem, zaburzeniami lękowymi, depresją i problemami ze snem. Z drugiej strony depresja odbiera siłę do gotowania, zbilansowanych posiłków i ruchu, a niektóre leki psychiatryczne powodują wzrost masy ciała. Lekarka opowiada też o trudnych relacjach z jedzeniem: o podjadaniu, jedzeniu wieczornym, nagradzaniu się jedzeniem, a nawet o pacjentce, która jadła przez sen.
— Z jednej strony otyłość predysponuje do wystąpienia zaburzeń psychicznych, ale z drugiej strony jak mamy zaburzenia psychiczne, to one predysponują do wystąpienia choroby otyłości owej.
Dlatego, jak podkreśla, trzeba też leczyć choroby towarzyszące, na przykład niedoczynność tarczycy.
Otyłość a płodność: dylemat kobiet, które chcą zajść w ciążę
Problemy z płodnością bardzo często wiążą się z nadmierną masą ciała, a ginekolodzy zalecają redukcję, która bywa warunkiem naturalnego zapłodnienia. Najtrudniejsze są dla niej sytuacje pacjentek po 35. czy 40. roku życia, po nieudanym in vitro, które nie potrafią same schudnąć.
Analogi GLP-1 mogłyby pomóc, ale w trakcie leczenia trzeba odłożyć starania o ciążę, ponieważ brakuje wystarczających danych dotyczących ich stosowania w tym okresie — współżycie powinno odbywać się z zabezpieczeniem, bo brakuje jeszcze wystarczających danych. W praktyce trzeba więc wybrać między kolejną próbą a leczeniem. Przy decyzjach tego typu potrzebna jest konsultacja z lekarzem.
— I trochę tutaj decydujemy, czy jeszcze jedna próba in vitro, czy najpierw leczymy chorobę otyłościową i odkładamy to o rok, a w momencie jak mamy 40 lat, no to ten rok to już jest dużo.
Od czego zacząć leczenie otyłości? Pierwszy krok i właściwy specjalista
W Polsce nie ma odrębnej specjalizacji lekarskiej zajmującej się wyłącznie otyłością. Są natomiast certyfikaty, m.in. Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, które mogą zdobywać lekarze różnych specjalności. Dlatego pierwszym krokiem może być wizyta u lekarza, który ma doświadczenie w leczeniu choroby otyłościowej.
Dobrym wyborem może być także psychodietetyk, szczególnie dla osób, które mają za sobą kolejne diety, próby treningów i inne sposoby redukcji masy ciała, ale nie przyniosły one trwałego efektu. W kompleksowym podejściu do leczenia ważne jest również sprawdzenie, czy za trudnościami z masą ciała nie stoją problemy zdrowotne wymagające osobnego leczenia. Dlatego pierwszym krokiem są zwykle badania laboratoryjne i USG jamy brzusznej.
— Myślę, że najbliższym krokiem jest zawsze lekarz rodzinny, tylko no ja nie jestem w stanie zagwarantować, że każdy lekarz rodzinny jest tym tematem na bieżąco, ale uważam, że warto spróbować, bo to jest coś, co mamy bardzo łatwo dostępne.
„Wystarczy mniej jeść” czy „wystarczy wstać z kanapy” – jakie zdanie trzeba wykreślić z debaty publicznej
Alicja Sękowska pyta, które zdanie z debaty o otyłości należałoby skreślić grubą kreską. Odpowiedź jest jednoznaczna. Lekarka przyznaje, że w tej kwestii medycy mają sobie wiele do zarzucenia, bo sami wygłaszali takie opinie. Dziś wiemy, że przyczyn otyłości jest wiele, a upraszczanie obciąża winą pacjenta, który i tak źle się ze sobą czuje. Zdarza się, że pacjentki ukrywają leczenie przed domownikami, bo słyszą, że wystarczyłoby wstać z kanapy. Jak więc wspierać osobę chorą?
— Na pewno nie powinniśmy jej oceniać w żaden sposób. Zapytajmy, w czym potrzebuje tego wsparcia? Czy ona chce, żeby ją wyciągnąć na spacer i przejść się razem?
Chodzi o zwykłe, codzienne wsparcie: wspólne gotowanie, zdrowe zakupy, podsyłane przepisy albo odciążenie z obowiązków.
Dlaczego lekarka zajęła się otyłością? Osobista historia i pacjent zero
Na koniec rozmowy Alicja Sękowska pyta gościnię o jej motywację. Okazuje się, że impulsem był mąż: jedli to samo, razem chodzili na tenisa i na siłownię, a ona chudła, on przybierał na wadze. Po piętnastu latach małżeństwa zaczęły się u niego pojawiać pierwsze powikłania, choć miał dopiero trzydzieści lat. Lekarka mówi, że chce, by mąż żył z nią jak najdłużej — i to ją zmobilizowało do działania. Zrobiła kurs leczenia choroby otyłości, a on został jej pierwszym pacjentem. Swój punkt zwrotny opisuje tak:
— Ja chcę, żeby jeszcze żył ze mną do tej dziewięćdziesiątki, a tu widzę, że ma 30 lat i zaczynają się pojawiać powikłania choroby otyłościowej. Ej, no tak nie może być! I wtedy zrobiłam kurs leczenia choroby otyłościowej i został moim pacjentem 0.
Historie pacjentów, które zostają w pamięci
Katarzyna Woźniak, pytana o historie, które zapadły jej w pamięć, zastrzega, że nie może mówić o pacjentach otwarcie. Najbardziej poruszają ją osoby młode, które mają już za sobą ciężkie choroby, wielomiesięczne hospitalizacje i unieruchomienie, po których nadwaga zamieniła się w chorobę otyłości. Wspomina też młodą kobietę, która wyłamuje się z rodzinnego schematu, w którym wszyscy mieli otyłość i nikt nie ćwiczył. Mówi, że równie piękne są historie osób starszych, które po przejściu na emeryturę biorą się za siebie.
— Pani, która przez całe życie była księgową i tylko siedziała, nagle idzie na siłownię. To jest piękne, naprawdę. W każdym wieku można to zmienić.
Posłuchaj podcastu o otyłości
Rozmowa z Katarzyną Woźniak przypomina, że otyłość jest chorobą wieloczynnikową i przewlekłą. Wymaga wiedzy, cierpliwości i spokojnego wsparcia, a nie oceniania. Nowoczesne leczenie, od analogów GLP-1 po chirurgię bariatryczną, daje realną szansę, ale tylko w połączeniu ze zmianą stylu życia, opieką lekarską i troską o psychikę.
Posłuchaj podcastu o otyłości na kanale Well Be Stories i sprawdź, jak wygląda leczenie w całej swej złożoności. A jeśli ktoś bliski mierzy się z tym problemem, zachęć go do przesłuchania rozmowy Katarzyny Woźniak z Alicją Sękowską w podcaście.
O Well Be Stories
Masz ochotę na więcej inspirujących rozmów? Poznaj podcast Well Be Stories. Rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposobów na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.
Czytaj inne artykuły wellbestudio.pl:
- Epidemia otyłości, odchudzanie i zdrowie. Rozmowa z Pauliną Ihnatowicz
- Otyłość brzuszna u kobiet i mężczyzn: jak zrzucić brzuch piwny?
- Jesz zdrowo, ale nie chudniesz i nie czujesz się dobrze? Rada dietetyka
- Jesz zdrowo, a brzuch nie znika? Te „fit” przekąski mogą blokować odchudzanie
- Trening odchudzający na start. Proste ćwiczenia z Fericze dla początkujących
- Najlepsza dieta odchudzająca – jaka naprawdę działa? Poznaj proste zasady
- Najlepsze suplementy na odchudzanie. Ranking 2026. Sprawdź, co wybrać
- Jak wrócić na dietę po przerwie bez głodówki i efektu jo-jo? Poznaj 7 kroków
- Czy Ozempic odchudza? Fakty, ryzyko i opinie. Prawda może zaskoczyć
- Po 35 roku. życia trudno schudnąć? Poznaj przyczyny, błędy i co działa
- Dlaczego trudno schudnąć po 40? „Jem tyle samo, a tyję” – przyczyny i sposoby
Youtube: yRWVg2ySYqA













Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *