Wypadanie włosów – przyczyny, pielęgnacja i leczenie. Rozmowa z Magdaleną Szymczak-Kępką  

Wypadanie włosów – przyczyny, pielęgnacja i leczenie. Rozmowa z Magdaleną Szymczak-Kępką  

Włosy nie są wyłącznie elementem wyglądu. Ich kondycja może odzwierciedlać to, co dzieje się w organizmie, a nagłe wypadanie, przerzedzenie czy zmiana struktury bywają pierwszym sygnałem, że warto przyjrzeć się swojemu zdrowiu. Jednocześnie na włosy wpływają stres, dieta, hormony, sen i codzienna pielęgnacja. Jak odróżnić fizjologiczną utratę włosów od problemu, który wymaga diagnostyki? I co naprawdę możemy zrobić, aby poprawić ich kondycję?

Wypadanie włosów to problem wielu kobiet

W rozmowie Alicji Sękowskiej, prowadzącej podcast Well Be Stories, z Magdaleną Szymczak-Kępką, trychologiem i psychologiem, przyglądamy się włosom z dwóch perspektyw: zdrowotnej i psychologicznej.

Ekspertka wyjaśnia, kiedy nasilone wypadanie powinno zaniepokoić, jak wygląda profesjonalna diagnostyka i jakie znaczenie mają hormony, stres, dieta oraz rytm dobowy. Rozmawiamy także o suplementacji, badaniach, łysieniu androgenowym i wypadaniu włosów po ciąży. Nie zabrakło również praktycznej części dotyczącej codziennej pielęgnacji: mycia, suszenia, olejowania, wcierek czy stylizacji.

W podcaście Magdalena Szymczak-Kępka opowiada także o psychologicznym wymiarze utraty włosów i o tym, dlaczego problem, który z zewnątrz może wydawać się „tylko estetyczny”, dla wielu kobiet staje się źródłem ogromnego obciążenia emocjonalnego.

W jakim stopniu to, jak wyglądają włosy, odzwierciedla stan zdrowia?

Włosy odzwierciedlają to, co się dzieje wewnątrz organizmu. Choć byśmy nawet mogli tego nie chcieć, to niestety różne niedopatrzenia, jeśli chodzi o zdrowie, będą widoczne na włosach. Tak jak cera, twarz, podkrążone oczy czy opuchnięcie mówią o tym, że coś się dzieje, tak samo wzmożone wypadanie, przesuszenie skóry czy problemy łojotokowe to informacja o naszych genach, hormonach i o tym, czy pijemy za mało wody, czy za dużo.

Włosy komunikują też to, co możemy robić źle w pielęgnacji, czyli to, co dzieje się z zewnątrz, ale przede wszystkim to, co od wewnątrz. I tak wypadanie włosów bywa pierwszym sygnałem niedoczynności czy nadczynności tarczycy, nadmiaru męskich hormonów czy niedoboru żeńskich — czasem zanim jeszcze samopoczucie da jakiekolwiek inne sygnały. Dzieje się tak dlatego, że włosy to najszybciej dzielące się tkanki w organizmie. To niesamowite: to taki mini-organ, który cały czas się regeneruje.

Czy to zawsze jest jednoznaczne, że jeśli wypada dużo włosów, to znaczy, że coś się w organizmie dzieje?

Tu ważne jest pytanie: jesteśmy najlepszymi własnymi obserwatorami. Czy zawsze tak było, od kiedy pamiętam, od okresu już nastoletniego, że tych włosów więcej mi wypadało — bo między nami nie ma znaku równości. Jedna osoba może mieć na głowie 140 tysięcy włosów, druga 90 tysięcy. I bardzo ważne jest to, że obu może wypadać mniej lub więcej włosów, a mimo to każda ma swoją fizjologiczną normę.

Istotne jest, żeby obserwować, czy nie mamy wzmożonego wypadania w ostatnim czasie. Jeśli wypada 20–30% więcej włosów niż wcześniej i to zauważamy, to jest sygnał, że coś może być nie tak.

Jak wygląda profesjonalna diagnostyka trychologiczna?

Chat, z którym rozmawiamy, fora internetowe oraz sugerowanie się tym, co pomogło koleżance czy koledze to nie jest diagnostyka. Musimy zejść z tego toru myślenia i skupić się na znalezieniu specjalisty — trychologa albo dermatologa.

Różnica między nimi jest taka, że dermatolog jest lekarzem, a trycholog niekoniecznie — może być kosmetologiem (trychologia kosmetologiczna). Trycholog jednak, nawet nie będąc lekarzem, jest w stanie zrobić pełną diagnostykę: badanie trychologiczne pod mikrokamerą, sprawdzenie środowiska wzrostowego włosów, ocenę, czy są cechy mogące świadczyć o początkach łysienia.

Trychoskop pozwala ocenić, czy rosną nowe włosy, czy jest ich wystarczająco dużo i czy skóra głowy nie ma potrzeb, których nie sygnalizuje (np. odwodnienia, choć nas nic nie swędzi ani nie piecze). Wyznacznikiem dobrej wizyty jest też szczegółowy wywiad — czynników wpływających na włosy jest bardzo dużo, a często nawet sobie tego nie uświadamiamy.

O co na takiej wizycie powinien nas zapytać trycholog?

Zaczynamy od predyspozycji genetycznych i historii włosowej — żeby poznać fizjologię danych włosów. Zawsze podkreślam, że jeśli ktoś porównuje się do koleżanki, u której przy myciu w ogóle nie wypadają włosy, to warto zapytać: a tobie kiedyś wypadały, czy nie? Trzeba przyjrzeć się historii danych mieszków włosowych.

Kolejna rzecz to dieta, gospodarka hormonalna, styl życia — jak śpimy, ile godzin śpimy. Bardzo ważne, także z racji łączenia psychologii i trychologii jest to, w jakim stanie jest układ nerwowy: czy jest w ciągłym napięciu, czy rozregulowany, czy dajemy mu możliwość regeneracji. Dziś potrafimy się bardzo mocno bodźcować, a nie potrafimy potem zapewnić układowi nerwowemu odpowiedniego wyciszenia.

Sam wywiad może zająć większą część wizyty, bo samo badanie trichoskopowe — dla specjalisty, który się zna na rzeczy, trwa 10–12 minut, żeby obejrzeć skórę głowy, zrobić zdjęcia dokumentacyjne i ocenić, czy są niepokojące cechy.

Jak stres potrafi wpływać na włosy?

Stres może być cichym, małym zabójcą, ale nie u każdego, bo to też zależy od czynników genetycznych. Podobnie jak układ pokarmowy u niektórych osób reaguje szybciej na to, że coś im nie odpowiada, tak samo nie u każdego stres tak samo wpływa na mieszek włosowy.

Niektóre mieszki są bardziej reaktywne, w dużym stopniu decyduje o tym genetyka — na to nie mamy wpływu, ale mamy wpływ na dietę i rytm dobowy. Nie boję się samego zestresowania — boję się sytuacji, w której osoba nie potrafi tego potem „odpracować” dla swojego organizmu.

Dlaczego niektórzy siwieją w bardzo krótkim czasie?

To ważna informacja, bo siwienie też jest w dużej mierze uwarunkowane genetycznie. Ale jeśli siwieję w krótkim czasie, to znaczy, że stres miał na to wpływ — mógł skrócić fazę wzrostu włosa (anagenu) i wywołać tzw. wypadanie telogenowe, kojarzone z intensywnym stresem.

Naszym błędem jest to, że cały czas próbujemy udawać, że się nie stresujemy. Ja bym powiedziała: nie bój się zestresować, to naturalna reakcja fizjologiczna. Ale zastanów się, co robisz po takim dniu, gdy wracasz do domu. Czy myślisz o tym, żeby spać osiem godzin — bo sen to najlepszy sposób na „odśmiecanie” mózgu? Czy godzinę przed snem poświęcasz na wyciszenie, zamiast dalej się naświetlać ekranami? Nie wszystko powinniśmy oceniać przez pryzmat przyjemności, bo mylimy odpoczynek z tym, co daje nam zastrzyk dopaminy.

Tak naprawdę włosy bardzo lubią zdrową rutynę, korzystną też dla zdrowia — odpowiednie nawodnienie, bogatą i kolorową dietę. Plaster pomidora czy sałaty w kanapce to nie jest ten kierunek. Włosy potrzebują ogromu pierwiastków, witamin, mikro- i makroelementów, żeby móc się rozwijać, bo podziały komórkowe zachodzą w nich każdego dnia.

Jeśli ktoś zjada w tygodniu parę listków szpinaku czy pietruszki i liczy na wyższy poziom żelaza — musiałby jeść całe pęczki i paczki, żeby to miało znaczenie. Ogromne znaczenie ma też odpowiednia podaż białka — wciąż spotykam osoby, które jedzą go za mało.

Dieta powinna być różnokolorowa i bogata w kasze, orzechy i wartościowe węglowodany. Żywność odżywia nie wtedy, gdy czujemy się najedzeni, tylko gdy daje realne korzyści dla serca, nerek, wątroby i mieszków włosowych. Jeśli czujemy, że diecie tego brakuje, warto wesprzeć się celowaną suplementacją.

Kiedy warto stosować suplementy na włosy?

Osoby na dietach wegańskich, często niskobiałkowych, mogą mieć osłabione włosy — wtedy warto pomyśleć o celowanej suplementacji. Oczywiście w pierwszej kolejności powinna odbyć się wizyta u dobrego specjalisty, który powie, jakie badania krwi wykonać.

Dodatkowo warto zwiększyć podaż ekstraktów roślinnych korzystnych dla włosów, np. skrzypu polnego, pokrzywy, borówki (cenne źródło antyoksydantów — nie tylko dla organizmu, ale i dla włosów), a także kwasu hialuronowego.

Przykładem takiego suplementu w formie płynnej, do dodawania do koktajli, są Kerabione Shots. One są w formie płynnej, więc można sobie dodać takie dodatkowe koktajle.

Jeśli osoba widzi, że oprócz wzmożonego wypadania pogarsza się jakość skóry głowy — czujemy większe ściągnięcie, suchość — to znaczy, że płaszcz hydrolipidowy skóry może być ubogi. Wtedy problem dotyczy nie tylko wypadania, ale i skóry — i celowana suplementacja może być dobrym wsparciem.

Zachęcam, żeby okresowo robić badania krwi i sprawdzać podstawowe parametry, które mają największe znaczenie: żelazo, a właściwie jego zasoby, czyli ferrytynę, witaminę B12, witaminy z grupy B, witaminę D3, kwas foliowy i morfologię. To podstawa, szczególnie u kobiet — niedobory żelaza są dość częste. Warto wtedy wesprzeć się dietą i suplementacją.

Nawyki żywieniowe trudno zmienić z dnia na dzień, więc dobrze zacząć od suplementacji, a jednocześnie metodą małych kroków zmieniać dietę — np. robić koktajl z pietruszki, neutralizując smak cytryną, przygotować go na dwa-trzy dni i trzymać w lodówce.

Warto też zastanowić się, czy węglowodan na naszym talerzu daje coś więcej niż tylko przyjemność i sytość. Jeśli nie — suplementacja będzie dużym wsparciem. I trzeba też powiedzieć o dość częstym problemie utraty włosów i łysienia u kobiet.

Wypadanie włosów i łysienie u kobiet

Zacznę od najczęstszych przyczyn wypadania włosów u kobiet. Pierwsza to wypadanie telogenowe — najczęściej po ciąży, ale też po długotrwałych chorobach z podwyższoną temperaturą, przy zmianach hormonalnych.

Drugi, cichszy i bardziej nieprzyjemny typ to łysienie androgenowe, kojarzone głównie z mężczyznami. U kobiet nazywane female pattern hair loss — poszerzający się, rozlany przedziałek w kształcie „choinki”. Często nie zauważamy tego wzmożonego wypadania na bieżąco, tylko po dwóch-trzech latach, porównując zdjęcia przedziałka i orientujemy się, że coś się zmieniło.

Kluczowa jest diagnoza u specjalisty. Ten typ łysienia dotyczy nie tylko kobiet w okresie menopauzy, ale i młodych dziewczyn od 18. roku życia, genetycznie predysponowanych. Im wcześniej zaczniemy działać, tym większa szansa, że proces uda się lepiej wyhamować.

Czym się kierować, wybierając odpowiedni dla siebie suplement?

Pierwszą rzeczą, którą się sugerujemy, jest to, co komuś innemu pomogło.  Jednak czyjeś badania krwi nie będą moimi. Nie odwracajmy się od własnej intuicji — jesteśmy najlepszymi obserwatorami własnego ciała, choć czasem trudno nam poskładać, co z czego wynika — i wtedy pomaga specjalista, który pomaga.

Jeśli widzę, że poszerza się przedziałek, że włosy odrastają krótsze, cieńsze, bardziej suche — to już jest dla mnie informacja. Jeśli mam już określony typ łysienia — bo oprócz androgenowego są też rzadziej występujące, np. bliznowaciejące czy plackowate — to w niektórych przypadkach potrzebna jest nie suplementacja, a leczenie. Jeśli włosy są suche, kruszą się i wypadają, a przyczyną jest np. tarczyca — pierwszym krokiem powinna być wizyta u endokrynologa i wdrożenie leczenia, a dopiero potem suplementacja wspierająca odbudowę struktury włosa. Regeneracja mieszków po wdrożeniu leczenia endokrynologicznego (niedoczynność, nadczynność, Hashimoto) trwa kilka miesięcy — wtedy bardzo ważne jest wsparcie jakości włosa.

Podstawowym budulcem włosa jest keratyna, więc pomocna jest suplementacja aminokwasami budującymi keratynę oraz witaminami z grupy B, a także cynkiem i miedzią. Taka suplementacja może realnie pomóc odbudować włos, który się nie kruszy.

Nie ma jednego „magicznego” składnika na włosy — liczy się cały skład, podobnie jak w szamponie czy masce, gdzie działa cała formulacja. Przykładem może być Kerabione — złote opakowanie, nazwy nie pamiętam — bogaty w aminokwasy, pierwiastki i witaminy z grupy B, w tym biotynę.

Warto pamiętać, że suplementy wpływają na nowo rosnące włosy od skóry głowy, a nie na te, które już są — tam trzeba wesprzeć się pielęgnacją zewnętrzną, np. olejowaniem olejami o małych cząsteczkach (jak olej kokosowy), które wnikają w strukturę włosa, w odróżnieniu od olejów o dużych cząsteczkach (np. olej jojoba), które osadzają się na powierzchni, tworząc ochronę zewnętrzną.

Jak sobie radzić z łysieniem androgenowym u kobiet?

Łysienie androgenowe u kobiet to trudny przeciwnik, także dlatego że jest psychicznie obciążające. Jako psycholog od włosów prowadzę terapię dla osób, które tracą włosy i nie mogą sobie z tym poradzić — nie tylko przy czasowej utracie, np. w trakcie chemioterapii, ale właśnie przy łysieniu androgenowym, które towarzyszy przez całe życie. Trzeba to sobie jasno powiedzieć: to jest problem, z którym trzeba się nauczyć żyć. Można go wyhamowywać, nie zahamować całkowicie — łącząc metody o dużej, średniej i małej, ale udowodnionej skuteczności.

Na początek warto rozważyć u dermatologa leczenie farmakologiczne działające na dihydrotestosteron — nie u każdej kobiety jest to możliwe, zwłaszcza w wieku rozrodczym, wtedy potrzebne jest odpowiednie zabezpieczenie. Jeśli lekarz nie da zielonego światła albo ktoś nie chce brać leków, zostają naturalne substancje, które według badań mają mniej udowodnioną skuteczność, ale dalej ona jest. To — np. celowana suplementacja z palmą sabałową i olejem z wiesiołka (omega-3), np. Kerabione Booster to taki produkt. Można go przyjmować stale, bez efektów ubocznych, wyhamowujemy ten proces.

Ogromne znaczenie ma też dieta — a mój „gabinetowy game changer” to oliwa bardzo bogata w polifenole (im bardziej gorzka, tym lepsza dla włosów), zróżnicowana dieta z dużą ilością warzyw, pełnowartościowych kasz, orzechów i nasion, czyli wartościowe tłuszcze.

Wypadanie włosów po ciąży i po porodzie – co robić?

Wypadanie wlosów po ciąży to jeden z intensywnych „rzutów” wypadania telogenowego, które mogą nas spotkać wielokrotnie w życiu — po chorobie z wysoką gorączką, po narkozie, w obfitującym w stres roku.

Ważne jest, żeby kobiety po ciąży uświadomiły sobie, że odpowiada za to nie tylko spadek poziomu estrogenów. W ciąży włosy wyglądają pięknie głównie dzięki hormonom, które potem wracają do poziomu sprzed ciąży — stąd intensywne wypadanie.

Do tego dochodzi rozregulowany rytm okołodobowy, budzenie się kilka razy w nocy, ogromny stres związany z opieką nad dzieckiem i odpowiedzialnością, czasem depresja poporodowa, a wcześniej sam poród (naturalny czy cesarskie cięcie) jako duże obciążenie dla organizmu. To wszystko nakłada się i wpływa na włosy.

Nie każda kobieta doświadcza silnego wypadania włosów — jeśli w ciąży nie było dużej zmiany kondycji włosów, to często i po porodzie nie będzie dużej utraty. To może mieć związek z genetyczną wrażliwością na spadek estrogenu, podobnie jak u kobiet w okresie menopauzy. U kobiet, które wcześniej nie miały zdiagnozowanego łysienia androgenowego, ciąża bywa pierwszym momentem, w którym ten problem zostaje zauważony.

Wzmożone wypadanie telogenowe pojawia się zwykle po dwóch–czterech miesiącach od porodu i trwa od dwóch do pięciu, czasem sześciu miesięcy. Mówi się, że sytuacja zaczyna się normować, gdy dziecko kończy rok. Nie chcę jednak dokładać młodym mamom presji w stylu „zadbaj o rytm dobowy” — w teorii to proste, w praktyce wszystkie wiemy, jak to wygląda.

Warto jednak, zwłaszcza karmiącym mamom, pamiętać o wartościowej diecie i ewentualnie celowanej suplementacji — znów kluczowe są ferrytyna i żelazo, aminokwasy odbudowujące strukturę włosa oraz witaminy z grupy B i kwas foliowy. Najpierw sprawdzamy jednak, czy są niedobory.

Bardzo ważna jest regularność. Podobnie jak przy suplementacji dla starszych osób, warto stworzyć sobie prosty system przypominania (np. „pudełeczko” na dni tygodnia) — metoda małych kroków, regularna suplementacja i zdrowa dieta, więcej po prostu nie trzeba. Jeśli po roku–półtora roku widać, że przedziałek się poszerza, to sygnał, by pogłębić diagnostykę pod kątem łysienia androgenowego.

Jak pielęgnować włosy na co dzień?

Warto działać intuicyjnie — jeśli mam rozjaśniane włosy, muszę poświęcić im więcej uwagi. Jeśli zawsze wystarczyło je przeczesać i się układały, nie muszę nagle wprowadzać jedwabnych poszewek i całej gamy produktów. Podobnie jak w pielęgnacji cerypo 30. roku życia dokładam działania anti-aging, bo pojawia się taka potrzeba, w wieku 25 lat jej nie było.

Jeśli widzę, że włosy są suche, postrzępione, zaczynają się kruszyć, przyglądam się temu, co dzieje się wewnątrz, ale też temu, co robimy od zewnątrz. Podstawa to szampon dopasowany do typu skóry głowy — to żywe środowisko.

Jak rozpoznać typ skóry głowy?

Podobnie jak przy rozpoznawaniu typu cery — po umyciu twarzy przykłada się chusteczkę i sprawdza, czy łatwo odpada, czy się przykleja. Przy skórze głowy jesteśmy jeszcze lepszymi obserwatorami: typ przetłuszczający się to sytuacja, gdy rano myjemy włosy, a wieczorem od nasady są już tłuste.

Jeśli skóra swędzi i piecze, zwłaszcza po użyciu jakiegoś produktu, to może być skóra wrażliwa — czasem reaguje tak na stres (u niektórych pojawia się wtedy pocenie, u innych intensywne swędzenie skóry głowy). Jeśli widać łuszczące się płatki, to może być suchość albo łupież. Rozpoznanie typu nie jest trudne — trudniej dobrać odpowiednią pielęgnację, i tu pomaga trycholog kosmetologiczny.

Jakie błędy pielęgnacyjne popełniamy najczęściej?

Na pewno boimy się suszarek — a badania pokazują, że przy odpowiedniej suszarce z funkcją jonizacji i zachowaniu odstępu od włosa nie ma ryzyka zniszczenia wewnętrznej warstwy włosa. Suszenie pomaga też lepiej wygładzić łuskę włosa. Zasypianie z mokrymi włosami tworzy natomiast idealne, wilgotne i ciemne środowisko do rozwoju grzybów i drożdżaków.

Zachęcam do suszenia i do pielęgnacji, która „wykańcza” włosy na mokro. Czesanie jest jak najbardziej w porządku, ale warto zaczynać od końcówek i dopiero potem przechodzić w górę, regularnie dezynfekować szczotkę/grzebień, nie trzeć ręcznikiem, tylko odciskać wodę. Jedwabna poszewka (lub czepek) pomaga lepiej kondycjonować suche, plączące się włosy, bo łuska mniej się „zahacza”.

Olejowanie włosów – co warto wiedzieć?

Jestem za olejowaniem włosów, choć nie wiem, skąd wziął się trend olejowania na całą noc — wystarczy porządne olejowanie przez około 40 minut, niekoniecznie bardzo często.

Warto rozróżnić oleje o małych cząsteczkach (jeśli zależy nam na regeneracji wnętrza włosa) i oleje o dużych cząsteczkach (jeśli chcemy ochrony zewnętrznej). Osoby z przerzedzonymi i delikatnymi włosami, przy zbyt intensywnym olejowaniu, mogą uzyskać efekt sklejenia i wrażenie jeszcze mniejszej objętości niż wcześniej. Nie ma lepszej metody niż samodzielna próba — dopiero wtedy odpowiemy sobie, czy dana technika nam służy.

Do olejowania można kupić wszędzie, także w drogerii — najlepiej wcześniej poczytać, które oleje mają większe, a które mniejsze cząsteczki, bo jest ich naprawdę dużo.

Jak prawidłowo myć skórę głowy?

Podstawa to dobrze dobrany szampon — jego głównym zadaniem jest oczyszczanie, a przy problemach skórnych, np. łupieżu łojotokowym, potrzebne jest działanie przeciwgrzybicze czy antyproliferacyjne.

Przy dobrze dobranym produkcie technika mycia też ma znaczenie. Mówi się o zasadzie podwójnego mycia — jestem jej fanką, choć nie jest to konieczność dla każdego. Przy gęstych włosach i większej ilości sebum pojedyncze mycie może nie dawać efektu dobrego oczyszczenia, mimo dobrego produktu. Podwójne mycie to ten sam szampon aplikowany dwa razy, z dokładną pracą opuszków na skórze głowy okrężnymi ruchami — chodzi o mycie skóry, nie samych włosów, żeby produkt lepiej dotarł do mieszków i oczyścił zanieczyszczenia.

Jeśli ktoś stosuje pojedyncze mycie i włosy wyglądają dobrze, nie ma potrzeby niczego zmieniać — czas warto wtedy poświęcić np. na pielęgnację cery. Poza szamponem warto pamiętać o odżywce, a czasem, zamiast niej, o masce — są włosy, które lepiej reagują właśnie na maskę.

Jak często myć włosy przetłuszczające się?

Wiele osób pyta, czy lepsze jest mycie codzienne, czy co drugi dzień. Skóra głowy sama podpowiada, jak często chce być myta — jeśli przetłuszcza się szybko, myjemy codziennie. Jeśli sebum nie jest nadmierne, a mamy typ suchy, mycie raz na tydzień to już druga skrajność. Ja lubię zasadę równowagi — nie przeginać w żadną stronę, bo skóra głowy zbiera też zanieczyszczenia z zewnątrz.

I znów wracamy do obserwowania siebie — podobnie jak wiemy, że po tygodniu bez mycia ciała poczulibyśmy się nieświeżo, tak nie trzeba czekać, aż pojawi się nieprzyjemny zapach czy nieestetyczny wygląd włosów, żeby zadbać o pielęgnację. Lubię traktować pielęgnację jako czas dla siebie, nie „za karę” — tak jak babcia uczyła mnie nawilżania twarzy, tak samo dbam o skórę głowy, wiedząc, że mam typ przetłuszczający się i predyspozycję do łysienia androgenowego.

Fakty i mity na temat włosów

Czy podcinanie końcówek sprawia, że włosy rosną szybciej? Fałsz. Podcinana część to martwa struktura, więc nie ma to wpływu na tempo wzrostu. Regularne podcinanie sprawia po prostu, że włosy lepiej wyglądają, bo eliminuje rozdwojone końce — nie ma produktu, który je trwale „skleja”.

Pełnia księżyca? Dopóki nie zobaczę na to dowodu naukowego, nie uwierzę.

Czy prostownice niszczą włosy? Jeśli włos jest źle zabezpieczony i źle dobrana jest temperatura — mogą niszczyć. Ja jednak absolutnie ich nie demonizuję, sama używam ich często i uczę tego także osoby z różnymi typami łysienia.

Jak prawidłowo używać prostownicy? Nie przekraczać 180 stopni — ja ustawiam zwykle 170, czasem 160 — i zawsze stosować mgiełkę chroniącą przed wysoką temperaturą. Nie prostować od razu po spryskaniu — trzeba dać produktowi wniknąć i przeschnąć, dopiero potem zaczynać prostowanie.

Czy wcierki działają? Tak, ale nie ma jednego środka, który jest „świętym Graalem” na wszystkie problemy z wypadaniem włosów — dla każdego coś innego, w mniejszym lub większym stopniu sprawdzają się leki, suplementy, wcierki, kosmetyki, wszystkie o różnym, udowodnionym stopniu skuteczności (małym, średnim, dużym).

Wcierki mają zwykle udowodnione mniejsze działanie niż leki, ale nie na każdy typ wypadania działają skuteczne leki, a nie każdy może lub chce je stosować — np. w ciąży. Wtedy istotne stają się wcierki, oparte na substancjach naturalnych lub syntetycznie opracowanych, testowanych aparaturowo i trichoskopowo, pokazujących, że odrost jest możliwy, choć nie u każdego w takim samym stopniu.

Kluczowa jest regularność — włosy nie znoszą działań „pikowych”, raz na dziesięć dni czy dwa tygodnie. Podziały komórkowe zachodzą codziennie, cykl wzrostu jednego włosa się kończy, gdy w innym dopiero się zaczyna, więc pielęgnacja musi być codzienna.

Wcierka musi dotrzeć przez skórę do ujść mieszków włosowych, gdzie w warstwie właściwej skóry znajduje się brodawka włosa odżywiana przez naczynia krwionośne — nie może zostać tylko na powierzchni naskórka. Dlatego też sposób aplikacji, masaż skóry głowy, mają znaczenie — jeśli ktoś nakłada wcierkę niedbale, tak jakby smarował sobie rękę, trudno liczyć na efekt inny niż placebo.

Porozmawiajmy o psychologii włosów

Psychologia włosów to moja codzienność. Kiedyś prowadziłam wyłącznie wizyty trychologiczne. Z czasem, dzięki wykształceniu i obserwacji osób tracących włosy, zauważyłam pewną zależność — niezależnie, czy komuś poszerzył się przedziałek, czy stracił całe włosy przy łysieniu plackowatym, czy to kobieta, mężczyzna, czy niestety dziecko — cierpienie psychiczne bywa ogromne. Nawet gdy udaje się osiągnąć efekty leczenia, czasem nie wracają one do potencjału sprzed lat. Są bardzo niewdzięczne typy łysienia, np. bliznowaciejące — po powstaniu blizny niewiele da się zrobić — albo plackowate całkowite, choć dziś leczenie biologiczne zaczyna dawać nadzieję.

Nie mówię jednak nikomu „za 5–10 lat będziesz mieć włosy” — zauważyłam, że niektórzy żyją „wersją demo” siebie, odkładając realizowanie się na moment, gdy odzyskają włosy. A trzeba żyć tu i teraz.

Dlaczego włosy są dla nas tak ważne?

Włosy są dla nas ważne, ponieważ łączą się z tym, jak postrzegamy siebie — z kobiecością i zdrowiem. Widząc kobietę bez włosów, najczęściej myślimy o chorobie nowotworowej. Przerzedzone włosy bywają odbierane jako oznaka zaniedbania czy niechlujności — a to jest uznawane za nieatrakcyjne. W przeszłości mówiło się nawet, że łysiejąca kobieta jest mniej zdrowa, mniej płodna — czyli utożsamiamy włosy zarówno z kobiecością, jak i ze zdrowiem.

Prowadziłam badanie obserwacyjne na grupie 50 kobiet, w którym subiektywnie oceniały utratę włosów na skali najbardziej stresujących wydarzeń w życiu — okazało się, że dla wielu z nich było to bardziej stresujące niż rozwód czy utrata pracy. To pokazuje skalę problemu. Zdarzały się nawet przypadki, w których utrata włosów kończyła się próbą samobójczą — zwłaszcza u osób z zaburzeniami lękowymi, dysmorfofobią, niską samooceną, do których dochodzi jeszcze problem włosowy.

Nieraz słyszałam od kobiet, że przeszły trudny rozwód, poród, a to właśnie wypadanie włosów „rozłożyło je na kawałki” — trafiły na leki psychotropowe, myślały o rozwodzie z mężem albo bały się decyzji o dziecku z powodu obawy przed dalszą utratą włosów. Mówię o tym nie językiem teoretycznym, tylko językiem z gabinetu, bo codziennie prowadzę takie rozmowy i terapię.

Chciałabym, żeby ta rozmowa była impulsem dla specjalistów — świetnych w swojej dziedzinie, ale czasem niedoceniających wagi utraty włosów — żeby nie mówili pacjentkom „to tylko włosy, proszę się nie martwić”, bo to deprecjonuje to, co ktoś czuje. A bliskim osobom radzę powiedzieć wprost: „może tego nie rozumiem, ale pójdź do specjalisty, który ci pomoże — jestem przy tobie” — i zapytać wprost, czy komunikat „nie przejmuj się” w ogóle pomaga, bo wiele osób go nie znosi.

Twoją siłą jako specjalistki jest to, że rozumiesz te osoby, bo sama miałaś podobne problemy

Miałam — i kiedyś nie powiedziałabym o tym głośno. Pierwsze wypadanie telogenowe, którego doświadczyłam lata temu, było dla mnie przerażające — nie mogłam normalnie jeść, miewałam napady paniki, nie mogłam złapać oddechu na widok kłębów włosów. Pamiętam poszerzający się przedziałek zauważany w każdej przymierzalni. Transformacja przyszła, gdy zaczęłam pracować z osobami tracącymi włosy — poczułam, że dobrze się z nimi czuję, rozumiem je i chcę pomagać. Znalazłam swoje miejsce.

Przez długi czas nosiłam uzupełnienie włosów, dziś jestem bez niego — walcząc z łysieniem androgenowym, nie stosując leczenia medycznego ani leków. Moja historia potoczyła się tak, że mimo trudnego wypadania telogenowego związanego z ciążą, to dziś, mając trzyletnią córkę, mam lepszy przedziałek niż przed ciążą. To dla mnie ogromna satysfakcja, choć nie chcę, żeby ktoś myślał, że u niego będzie identycznie — bo czyjś przypadek nie musi być moim.

Wiem jednak, że warto inwestować w odpowiednią dietę, suplementację i rytm okołodobowy — dziś w końcu mogę się wysypiać, choć oczywiście zdarzają się różne noce. Dlatego jako specjalistka nie boję się korzystać z metod o niskiej, średniej i dużej skuteczności — bo każda z nich komuś może pomóc.

Włosy to nie tylko kwestia wyglądu. Posłuchaj całej rozmowy

Wypadanie włosów może mieć wiele przyczyn – od przejściowego stresu czy zmian hormonalnych po niedobory, choroby i uwarunkowania genetyczne. Dlatego zamiast szukać jednej uniwersalnej recepty, warto nauczyć się obserwować swoje włosy, odpowiednio je pielęgnować i – kiedy pojawiają się niepokojące zmiany – sięgnąć po profesjonalną diagnostykę.

W rozmowie Alicji Sękowskiej z Magdaleną Szymczak-Kępką pojawia się jednak także druga, równie ważna perspektywa. Włosy wpływają na to, jak postrzegamy siebie, a ich utrata może być źródłem realnego cierpienia psychicznego. Jak mówi ekspertka, nie warto odkładać życia na moment, w którym włosy znów będą wyglądały tak jak dawniej.

Chcesz dowiedzieć się więcej o przyczynach wypadania włosów, pielęgnacji skóry głowy, łysieniu androgenowym, suplementacji i psychologicznym wymiarze utraty włosów? Posłuchaj całego odcinka podcastu Well Be Stories z Magdaleną Szymczak-Kępką.

Przeczytaj inne artykuły o pielęgnacji włosów:

O Well Be Stories

Masz ochotę na więcej inspirujących rozmów? Poznaj inne odsłony w Well Be Stories. Rozmawiamy o tym, jak dbać o ciało i umysł, pielęgnować relacje, radzić sobie z trudnymi emocjami i uczyć się sztuki odpuszczania. Znajdziesz tu tematy self-care, intuicyjnego podejścia do diety, sposobów na lęk i wypalenie oraz inspiracje do budowania zdrowych nawyków. Ten podcast jest dla każdego, kto szuka równowagi i chce żyć świadomie w zgodzie ze sobą.

Youtube: _dKAy9VyzaQ

Powiązane artykuły




Zostaw komentarz




Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze video




Polecane